Teraz jest 29 lip 2026, o 05:39


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 189 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 07:14 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
Kumbha napisał(a):
Jeśli używamy takich określeń jak purusza, prakriti itp. itd., musimy pamiętać że operujemy pojęciami archetypowymi, podstawowymi, pierwotnymi. W rzeczywistości wszyscy jesteśmy prakriti, a jedynym purusza jest Pan Kryszna.
Sprowadzając rzecz bardziej na ziemię należy zauważyć, że nie ma typów czysto męskich i czysto żeńskich, tak jak nie ma czystego jin i jang. Są jedynie cechy męskie i żeńskie i każdy z nas posiada je w różnych proporcjach. Co za tym idzie, sporym uproszczeniem i nawet nadużyciem jest twierdzenie, że żona powinna służyć mężowi, a ten się nią opiekować. Należy raczej na każde z nich spojrzeć jak na indywidualny przypadek i zaakceptować określony zestaw cech. Ważne jest aby pomiędzy obiema osobowościami nie było rażących sprzeczności. Różnić się mogą i nawet powinni na zasadzie komplementarności, wzajemnego uzupełniania się.
Może więc się zdarzyć, że kobieta ma bardzo niezależny charakter i w żadnym razie nie dopowiada jej rola pokornej służki i dajmy na to, wybierze zawód policjanta, wojskowego czy pracownika ochrony.
Nie znaczy to, że kobiety nie powinny być chronione przez mężczyzn. Zasady pierwotne obowiązują cały czas, ale jest wiele zasad ogólnych, które składają się na poszczególne przypadki.


Bardzo ciekawe myśli, dziękuję Kumbha. Myślę, że nasilenie tej względności jest skutkiem postępu wieku kali, który powoduje przemieszanie się cech męskich i żeńskich i zanik oryginalnych modeli (co też jest przyczyną problemów z określeniem indywidualnych warn).

Kumbha napisał(a):
Co do powodów kryzysów w małżeństwach bhaktów, to pewnie można mówić o wielu czynnikach (ciekawe czy ktoś to próbował badać).

Myślę, że Purnacandra Prabhu. Polecam jego książkę: "Nieomawiane przeszkody na ścieżce do bhakti", wydawnictwo Bhaktivedanta.

Kumbha napisał(a):
Na pewno brak uczuć między małżonkami jest jednym z nich. Ale trudno się temu dziwić, gdy spojrzy się na system kojarzenia par, jaki był (nie wiem czy jest nadal) praktykowany.
Wystarczyło, że jakiś on chciał zmienić aśram i w tym samym czasie na ten sam pomysł wpadła jakaś ona. I to już wystarczało aby ich połączyć.

Według mnie to wynikło z braku zrozumienia tych zasad tattvy i rasy (polecam ten wykład, może uda się udostępnić go w necie), brak wiedzy i edukacji, brak przykładu i odniesienia do starszych pokoleń (których w tym czasie w MTŚK nie było)...takie myśli mi przychodzą....

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 11:08 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Rameśvar das napisał(a):
Śri Prahlad Prabhu (podążając za Bhaktividya Purną Svamim) pojęcie tattvy odnosi również do relacji guru-uczeń. Mówi: tattva w tej relacji oznacza: "guru powinien być wielbiony jak Bóg". Rasa natomiast wskazuje na smak relacji, nastrój tego wielbienia zgodnie z rozwinięciem i pogłębieniem zrozumienia tattvy.

Visnu-tattva, maha-tattva, jiva-tattva, guru-tattva, rasa-tattva - to wszystko są znane i dobrze udokumentowane pojęcia. Słowa tattva używa się też w połączeniu np. atma-tattva, czyli wiedza czy prawda o jaźni. W Vedabase purusa-tattva pojawia się tylko 2 razy, prakrti-tattva 3 razy. Purusa-tattva jest użyta jako synonim visnu-tattvy, natomiast prakrti-tattva jako synonim śakti-tattvy i w odniesieniu albo do mahat-tattvy, albo jiva-tattvy.

Mam więc także wątpliwości co do użycia zwrotów purusa-tattva i prakrti-tattva w odniesieniu do mężczyn i kobiet tego materialnego świata.

Co do reszty się nie odniosę, żeby jako "wojująca feministka" nie robić zamieszania. ;)

_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 12:59 

Dołączył(a): 8 lis 2006, o 14:17
Posty: 155
Rameśvar das napisał(a):
Śri Prahlad Prabhu (podążając za Bhaktividya Purną Svamim) pojęcie tattvy odnosi również do relacji guru-uczeń. Mówi: tattva w tej relacji oznacza: "guru powinien być wielbiony jak Bóg". Rasa natomiast wskazuje na smak relacji, nastrój tego wielbienia zgodnie z rozwinięciem i pogłębieniem zrozumienia tattvy.


Rowniez jest to moim zdaniem niewlasciwe uzycie tego slowa i stwarzanie zupelnie niepotrzebnego zamieszania znaczeniowego. Jeszcze troche i jakis guru zacznie mowic ze ma madhurya-rasa ze swoimi uczniami albo uczennicami :wink:

Wydaje mi sie ze powinnismy scisle trzymac sie terminologii i koncepcji jaka przekazali nam 6 goswamich. Literatura ktora nam zostawili jest tak szczegolowa i obszerna, ze nie ma potrzeby wymyslania nowych pojec.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 13:00 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Dostałam interesującą odpowiedć od Kryszna Kszetry Prabhu. Sądzę, że i tak powinnam zamieścić tekst angielski, więc robię to poniżej. Tłumaczenie później, możne nawet dzisiaj, ale nie obiecuję.
Cytuj:
Thank you for your interesting question. I won't try to give anything like a
'definitive answer', but perhaps a point or two that would help (or
complicate) the discussion....

> On a Polish discussion forum we have right now a dispute regarding
> raganuga and vaidhi. On the one hand there is an unerstanding that
> raganuga is quite an advanced process of devotional service where one
> consciously follows in the footsteps of a devotee from Vrindavan, and that
> few, if any, of us are coming close to it.
>
> On the other hand there is an understanding that because there is no
> strict border between vaidhi and raganuga, the two of them interpenetrate
> and that that all of us, or many of us, are on the raganuga platform maybe
> not all the time, but at least sometimes. So if somebody at some point
> feels an spontaneus attraction to cook a feast for devotees, that would be
> raga bhakti.
>
> So how is it? Which understanding is correct? Or both of them? Or maybe
> they speak about two different things having the same name of raga? Or?

In any such 'issue', it may be worth while to first ask, 'Why is this
important? What is at stake? Why do we feel the need to label a person or
situation with this or that term?' I'm not saying that we should not ask the
question at hand, I'm only saying that it may be helpful in sorting out an
answer to look for the question(s) behind the question.

Since you are asking this question of me, because of the book I wrote,
"Attending Krsna's Image: Caitanya Vaisnava Murti-seva as Devotional Truth",
which, BTW, will be available in Polish very soon (within a few weeks, I'm
told), I say something on that: In the introduction to that book, I propose
to consider the two notions 'vidhi' and 'raga' as being 'perpendicular
coordinates' on a field (of bhakti), rather than as simple opposites (where
there is vidhi, there is no raga, where raga, no vidhi). This
conceptualizing helps, I think, to recognize that within our Gaudiya
tradition (surely like in other Vaisnava traditions) there is a constant
interweaving of these two concepts in the realm of narrative and practice.
One can, I suggest, 'map' particular devotees or episodes from our
literature onto a field with these two coordinates. The book is, in part, an
elaboration/illustration of this, to show that what we usually think of as a
simple opposition should be (and is, in the tradition) more nuanced. (Hard
to summarize much further: please read the book!)

In my book, I generally use the terms 'vidhi' and 'raga' in a non-technical
sense as I wanted to avoid possible complications with terms and definitions
of 'vaidhi-bhakti' and 'raganuga-bhakti'.

The word 'raga' [rAga] originally comes from a verb meaning 'to color', and
comes to mean 'attachment' or 'passion'. 'Raganuga' could be literally
translated as 'following (or pursuing) feeling [for, or in relation to,
Krsna].' In this broadest sense, surely every devotee taking up the process
of Krsna consciousness aims to pursue devotional feeling toward Krsna, which
we understand is nourished by regular practice, which therefore involves the
observance of vidhi, regulation.

It should be remembered that Rupa Goswami describes both vaidhi- and
raganuga-bhakti as sadhana (regular practice), distinguished from both
bhava-bhakti and prema-bhakti. As such, raganuga-sadhana-bhakti (sometimes
called raganuga-bhakti-sadhana) is FULL of regulations (vidhi) (one can see
this from Dhyanacandra's paddhati for raganuga-sadhana...)

So whether one who is engaged in vaidhi-sadhana can be understood as engaged
'sometimes' in 'raganuga-sadhana' may not get a simple answer from my
points, but perhaps the discussion will get some greater depth.


_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Ostatnio edytowano 14 mar 2008, o 15:39 przez gndd, łącznie edytowano 2 razy

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 15:41 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
jesli dobrze zrozumialem powyzsza odpowiedz maharaja...maharaj pyta o pytanie pod tym pytaniem dotyczacego wzajemnego przenikania wajdhi i raga bhakti ....jak to zrozumialem..maharaj prosi nas o ujawnienie potrzeby wyjasniania tego tematu? ...
jesli chodzi o moja potrzebe...to temat ten jest interesujacy gdyz wiele razy w tym watku padly stwierdzenia typu - powinno sie wiedziec na jakim etapie bhakti sie zanjudujemy..wyjasnienie tej kwestii pozwoli nam zaistniec w swiecie realnym i pozbycie sie zludzen co do wlasnej pozycji...co o tym myslicie?

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 17:47 

Dołączył(a): 22 kwi 2007, o 08:40
Posty: 145
Lokalizacja: Warszawa
Drogi Divyo, tak, to jest bardzo ciekawy fragment:


"In any such 'issue', it may be worth while to first ask, 'Why is this
important? What is at stake? Why do we feel the need to label a person or
situation with this or that term?' I'm not saying that we should not ask the
question at hand, I'm only saying that it may be helpful in sorting out an
answer to look for the question(s) behind the question."


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 19:23 

Dołączył(a): 22 kwi 2007, o 08:40
Posty: 145
Lokalizacja: Warszawa
Divya napisał(a):
...to temat ten jest interesujacy gdyz wiele razy w tym watku padly stwierdzenia typu - powinno sie wiedziec na jakim etapie bhakti sie zanjudujemy..wyjasnienie tej kwestii pozwoli nam zaistniec w swiecie realnym i pozbycie sie zludzen co do wlasnej pozycji...co o tym myslicie?


A czy uważasz, że jeśli ktoś WIE (a nie tylko mu sie wydaje) gdzie jest, to powinien zadawać pytania gdzie jest ? Czy o naszym usytuowaniu nie przemawia bardziej satysfakcja z tego gdzie jesteśmy i czy jej brak nie wskazuje raczej na błędy, które popełniamy tam, gdzie jesteśmy, no chyba, że jesteśmy tam, gdzie być nie powinniśmy, ale wtedy można by rzec, że NAPRAWDĘ NIE WIEMY gdzie jesteśmy ?

:? :D


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 13 mar 2008, o 19:44 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
drogi caturmukho prabhu jeszcze jedna mysl
jesli ktos podchodzi naukowo do procesu swiadomosci kryszny, chce wiedziec dokladnie na jakim etapie swego doswiadczenia jest, chcialby rowniez wiedziec po to, by moc swym doswiadczeniem dzielic sie tez z innymi...podajac kazdemu z osobna proces, ktory rowniez pozwoli jego rozmowcom doswiadczyc tego co sam czuje...

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 14 mar 2008, o 11:54 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 18:33
Posty: 437
Lokalizacja: Milicz i okolice
Divya napisał(a):
drogi caturmukho prabhu jeszcze jedna mysl
jesli ktos podchodzi naukowo do procesu swiadomosci kryszny, chce wiedziec dokladnie na jakim etapie swego doswiadczenia jest, chcialby rowniez wiedziec po to, by moc swym doswiadczeniem dzielic sie tez z innymi...podajac kazdemu z osobna proces, ktory rowniez pozwoli jego rozmowcom doswiadczyc tego co sam czuje...


Zastanawiam się, czy można każdemu z osobna opisać coś czego doświadczamy tak, by mieć pewność, że rozmówca doświadczy tego samego? Pewnie niektórzy będą bliżej tego doświadczania a inni dalej...Dla mnie proces jest najistotniejszą naukową metodą takiej weryfikacji...

_________________
jaya jaya śri caitanya jaya nityananda jaya advaita candra jaya gaura bhakta vrnda


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 14 mar 2008, o 15:45 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
gndd napisał(a):
Tłumaczenie później, możne nawet dzisiaj, ale nie obiecuję.

No to przetłumaczyłam. Nie czytałam książki Kryszna-kszetry Prabhu i w jednym czy dwóch miejscach nie jestem do końca pewna swego tłumaczenia, ale kwintesencja jest chyba jasna. Jeśli ktoś ma jakieś poprawki, to je przedstawcie.

Cytuj:
Dziękuję za ciekawe pytanie. Nie będę próbował udzielić jakiejkolwiek ’ostatecznej odpowiedzi’, ale poruszę kilka punktów, które pomogą w dyskusji (lub ją skomplikują...).

> Na polskim forum dyskusyjnym toczy się dyskusja na temat raganuga i vaidhi.
> Według jednego zrozumenia raganuga to bardzo zaawansowany process służby oddania
> kiedy to bhakta świadomie podąża śladami jednego z bhaktów z Wryndawany i że
> tylko nieliczni z nas (albo nawet nikt) jest blisko tego etapu.
>
> Według innego zrozumienia, ponieważ nie ma wyraźnej granicy między vaidhi a
> raganugą, przenikają się one nawzajem i my wszyscy, a przynajmniej wielu z nas, działamy > na poziomie raganuga – przynajmniej czasami. Jeśli więc któryś z bhaktów poczuje w
> w pewnym momencie spontaniczną chęć, by ugotować bhaktom ucztę,
> to byłaby to raga bhakti.
>
> Więc jak to jest? Który z tych sposobów rozumienia jest słuszny? Może oba? A może
> dotyczą one dwóch różnych rzeczy określanych tym samym słowem raga? A może coś
> jeszcze innego?

Przy omawianiu każdej takiej ‘kwestii’ pomocne może być zadanie sobie najpierw pytania ‘Dlaczego jest to istotne? Co jest stawką w tej dyskusji? Dlaczego odczuwamy potrzebę, by przykleić danej osobie czy sytuacji tą czy inną nalepkę?’ Nie mówię, że nie powinniśmy stawiać danego pytania. Chodzi mi o to, że zastanowienie się nad tym, co kryje się za pytaniem, które stawiamy, może być pomocne w znalezieniu odpowiedzi na nasze pytanie.

Ponieważ zwracasz się do mnie z tym pytaniem ze względu na napisaną przeze mnie książkę
"Attending Krsna's Image: Caitanya Vaisnava Murti-seva as Devotional Truth" – która nawiasem mówiąc będzie wkrótce dostępna w języku polskim (z tego, co mi mówiono, to już za kilka tygodni) – napiszę coś na jej temat. We wprowadzieniu do książki proponuję rozważenie tych dwóch pojęć, ‘vidhi’ i ‘raga’ raczej jako „wertykalnych współrzędnych” na polu (bhakti) aniżeli jako prostych przeciwieństw (gdzie jest vidhi, tam nie ma ragi, a gdzie jest raga, nie ma vidhi). Wydaje mi się, że przedstawienie tego w ten sposób pomaga nam rozpoznać, że w obrębie naszej tradycji gaudija (a z pewnością i w innych tradycjach waisznawa) ma miejsce ciągłe przeplatanie się tych dwóch pojęć w sferach narracji i praktyki. Sugeruję, że można „nanieść na mapę” poszczególnych bhaktów czy też wydarzenia z naszej literatury przy pomocy tych dwóch współrzędnych. Książka jest częściowo szczegółowym omówieniem/ilustracją tego, że to, o czym zazwyczaj myślimy jako o prostym przeciwieństwie, powinno być (i jest, w tradycji) bardziej zniuansowane. (Trudno jest dalej to podsumowywać: przeczytaj książkę!)

W książce na ogół nie używam pojęć ‘vidhi’ i ‘raga’ w znaczeniu technicznym, jako że chciałem uniknąć ewentualnych komplikacji związanych z pojęciami i definicjami ‘vaidhi-bhakti’ i ‘raganuga-bhakti’.

Słowo ‘raga’ [rAga] oryginalnie pochodzi od czasownika znaczącego ‘barwić’ i występuje w znaczeniu ‘przywiązanie’ czy ‘żarliwe uczucie’. Dosłownie moglibyśmy przetłumaczyć ‘raganuga’ jako ‘zmierzanie ku uczuciu lub dążenie do uczucia [do Kryszny lub związanego z Kryszną] ’. Jeżeli spojrzymy na to w tym najszerszym znaczeniu, to z pewnością celem każdego bhakty, który podejmuje proces świadomości Kryszny, jest dążenie do uczucia oddania Krysznie. Uczucie takie pielęgnuje się przez systematyczną praktykę, a więc częścią tego procesu jest przestrzeganie vidhi, czyli zasad.

Pamiętajmy, że Rupa Goswami opisuje zarówno vaidhi- jak i raganuga-bhakti jako sadhanę (systematyczną praktykę) – w odróżnieniu od bhava-bhakti i prema-bhakti. Tak więc raganuga-sadhana-bhakti (zwana też raganuga-bhakti-sadhaną) jest PEŁNA zasad (vidhi). Widać to w paddhati [podręcznik, instruktaż, manual - gndd] raganuga-sadhany autorstwa Dhjanaczandry.

Tak więc może poruszone tu przeze mnie punkty nie udzielają prostej odpowiedzi na pytanie czy osoba zaangażowana w vaidhi-sadhanę może ‘czasami’ być uważana za działającą w ‘raganuga-sadhanie’, ale może przyczynią się do pogłębienia Waszej dyskusji.

_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 14 mar 2008, o 15:55 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Caturmukha dasa napisał(a):
Drogi Divyo, tak, to jest bardzo ciekawy fragment:


"In any such 'issue', it may be worth while to first ask, 'Why is this
important? What is at stake? Why do we feel the need to label a person or
situation with this or that term?' I'm not saying that we should not ask the
question at hand, I'm only saying that it may be helpful in sorting out an
answer to look for the question(s) behind the question."

Zgadzam się tutaj z Caturmukhą Prabhu i wydaje mi się, że mam jakieś tam pojęcie dlaczego sama pisałam to, co pisałam. Chociaż tekst KKP dał mi jakieś tam pojęcie, skąd Divya Prabhu może czerpać niektóre ze swych idei, to jednak przyznaję bez bicia, że

1) mam problemy z podążaniem za jego (DP) logiką
2) prawdopodobnie dlatego, że z mojego punktu widzenia przeskakuje on z tematu na temat i wiąże różne pojęcia w sposób dla mnie niezrozumiały (np. używa na poparcie swych stwierdzeń wersetów, które moim skromnych wcale ich nie popierają)
3) stąd dyskusja dla mnie jest łatwa.

Ja gotowa bym była napisać, jak ja widzę motywację za moimi wypowiedziami, ale jak głosi staropolskie przysłowie "do tańca trzeba dwojga". Zresztą, sądzę, że moje wcześniejsze teksty trochę mówią o moim (chyba należałoby powiedzieć słowami KKP, technicznym) zrozumieniu raganuga-bhakti i skąd moje obiekcje. Podobne stanowisko prezentowała np. bhava.

Co się kryło za tekstami Divji Prabhu o raganuga?

_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 16 mar 2008, o 07:54 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
matadzi ja to prostak jestem przy tobie...wiedzy u mnie malo..i swiadom ze nie zadowole cie moja proba wywodow zyciowych coz moge powiedziec?

jedynie moge sie dzielic swym doswiadczeniem...jak sama jednak zauwzylas pojecia raga i wajdhi jak pisze maharaj moga byc uzywane w szerszym kontekscie i z pewnoscia sie uzupelniaja na polu praktyki i kodyfikacji. ..i tak staram sie rozumiec dany temat.... wazne jest tez nasze doswiadczenie w sluzbie - dlatego moj wczesniejszy wywod zachaczyl o cytowane przezemnie wersety...oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze moj wywod pozostal moim i kogos mogl nie przekonac, czy wrecz nie zadowolic, jestem tego swiadom...rozne slowa i w roznym czasie sa dla nas zrodlem inspiracji, gdyz jak sama piszesz matadzi jestesmy na wielu plaszczyznach w procesie bhakti...i zaryzykowalbym w tej chwili i powiedzial, ze dla wiekszosci starszych wielbicieli praktykujacych ten proces..plaszczyzny te nie sa nizsze czy wyzsze...sa roznorodne, gdyz ktos doswiadczyl danej materii, a ktos inny jeszce nie, ale w tym czasie moze byc bogatszy o inne doswiadczenie, ktore jest obce drugiemu...czyli widzimy juz ze jest pewna przemiennosc :) przenikalnosc naszych doswiadczen w obrebach ragi i wajdhi :)
bhakti to proces, kryszn jest osoba :)
to proste fakty
kiedy zwracamy sie do kryszny jak do osoby on sie nam odwzajemnia w stopniu jaki pragniemy wymiany uczuc z nim...
dlatego uwazam ze tez miedzy innymi dla tego warto dowiedziec sie o raga, mocnym przywiazaniu do kryszny, gdzy dzieki temu bedziemy wiedziec o co mozemy kryszne poprosic :) bez wiedzy na temat raga...nie przejdziemy do kolejnych etapow bhakti i nie mowie tu w tym wypadku o egoistycznym motywie, w ktorym ktos ta wiedze wykorzystuje by wykazac sie prestizem wobec innych? a chyba o takiej naklejce mowil maharaj w swej wypowiedzi w sensie dezinspirujacym bhakti z naszego serca...

wyjasne tez na przykladzie ze czysta forma milosci jest obecna w kazdym...jej przeblysk powoduje chec do praktyki czyli do vajdhi by stale osiagnac rage, by wkoncu wejsc w bhawe i preme :)...krotko i jak ja to rozumiem...mowielm prosty ze mnie czlowiek :)

mojej kolezance kajakarce przytrafila sie przygoda wczoraj z
kluczykami....biedaczka zatrzasnela je i czekala 4 godziny na tate by
przywiozl 2 komplet...napisala mi o tym i zapytala jak widziec szczescie i boga w takich chwilach...
odpisalem jej pytaniem co sam bym zrobil na jej miejscu?
oczywiscie ogolnie kazdy by sie zdenerwowal no kogos lub na siebie samego...mozna jednak zrozumiec, ze zlosc
na nas samych nie jest przyczyna szczescia...mysl ta bowiem w niczym
nie pomogla..fakt pozostal faktem...kluczyki w stacyjce my na parkingu i
ten fakt sam siebie nie ocenia :)) dobrze czy zle :)) to my dokonujemy
oceny i zloscimy sie w tym wypadku...odpisalem jej - jednak jesli pomyslimy ze jestesmy
aktorem i w ten sposob najwyzszy rezyser uczy cie czegos w tej roli
:))) zrobi ci sie lepiej na sercu...jesli modlimy sie by byc lepszym
czlowiekiem, szczesliwszym

jak myslicie co bog nam daje w zamian?

czy daje nam szczescie w czystej postaci? czy moze SPOSOBNOSC do tego by
byc czystym i szczesliwym? :)))

jesli modlimy sie do pana gaurangi (ktory bez rozrozniania daje najsmaczniejsze owoce premy) o rage silne przywiazanie, czy nawet o prema bhakti :) ?

co pan gauranga nam daje?

czy czasem pan gauranga nie poddaje nas roznym takim fajnym przypadkom :))) ktore beda mogly w nas wyzwolic te uczucia?

pisalem jej dalej
to co cie spotkalo wiaze sie z miloscia :) w sposob bezposredni,
...jesli w kazdym zdazeniu bedziesz widziec boga, nie bedziesz nigdy cierpiec...nawet jak
bedziesz przechodzic znacznie wieksze przygody :) w swym zyciu...
przygody takie wzniosa cie do iluminacji :)
iluminacja jest dla kazdego :)
nie jest ona zarezerwowana dla wyjatkowych...
bog daje kazdemu mozliwosc wyboru..,
jesli wybor twoj bedzie milosny...to bedziesz chciala wymieniac milosne
uczucia z bogiem i jego czasteczkami :)
to jest najwyzszy poziom zycia duchowego :)
i nie jest on sentymentalny...tymczasowy, w ktorym mowisz...tak dzisiaj
bede kochac boga jutro nie...milosc to stan odpowiedzialny, staly,
zawiera w sobie szacunek i przyjazn...i na prawdziwa milosc sie
pracuje...praca tu polega na pokonywaniu naszej nizszej natury na rzecz
naszej prawdziwej szczesliwej natury...najwiekszych wrogow mamy w
wewnatrz ...zlosc na innych, nienawisc, pozadanie, chciwosc, egocentryczne dzialanie itd...codzien -
mozesz to zobaczyc na bardzo malych naszych zdazeniach... podejmujemy
wybory...sama wiesz na ile one zblizaja cie do iluminacji, a na ile
wiaza w iluzji tego swiata :)
nalezy podchodzic do zycia szczerze jak to robisz...i nawet jesli
sztanga nas przygniata...to wiedz ze te testy i tak sa na nasze
mozliwosci...nie trzeba sie bac ze nie damy rady...zawsze mozemy szczerze
powiedziec...jesli oczywiscie jest to zgodne z stanem ducha naszego -
robilismy co moglismy...boze no taki jestem, ale chce byc lepszy i
kocham cie za to ze dajesz mi tyle mozliwosci by wymieniac uczucie z
toba :))

jak myslicie co ona mi odpisala :)?
napisala tak:
Uczucie miłosnego odwzajemnienia, ale to fajnie zabrzmiało :)
....żyć z miłością do Boga a zatem okazywać miłość, życzliwość wszystkiemu co nas otacza, dbać, pielęgnować, chronić, zamieniać cierpienie w radość, nieszczęście w szczęście, złe myśli na dobre, i uczyć tej miłości innych, w nadziei, że powstanie łańcuszek.
Wielu ludzi twierdzi, że są religijni i żyją w miłości do Boga: w niedzielę idą do kościoła, modlą się i spowiadają za złe uczynki; przez kolejne dni żyją i złorzeczą sąsiadom, zarabiają pieniądze, kłócą się z obcymi na ulicy, zadają cierpienie bliskim, obojętnie przechodzą obok potrzebującego pomocy, kupują lepsze i droższe samochody, przepijają to co mają, zabijają pająki przy okazji świątecznych porządków, topią psy w kanale itp itd; przychodzi kolejna niedziela i znowu do kościoła. I żyją w takiej obłudzie nie świadomi prawdziwych ideałów, prawdziwego szczęścia. Wierzą w Boga, wierzą, że Bóg jest wszystkim więc dlaczego go nie szanują?

czy nie widzicie w tej wymianie budzacego sie milosnego przywiazania do kryszny, pelnego zrozumienia i radosci zycia?

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 16 mar 2008, o 14:03 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Divya Prabhu, w Twoich wypowiedziach „prostego prostaczka” ;) gubisz mnie zupełnie. Twoje wypowiedzi przypominają bardziej strumień świadomości, podczas gdy ja szukam raczej struktury (przynajmniej w kontekście tej dyskusji). Tak więc gubisz mnie na każdej prostej i na każdym zakręcie. Jeśli by podzielić Twe wypowiedzi na segmenty, to każdy jakoś tam rozumiem w jakimś kontekście. Natomiast spróbowanie zrozumienia ich jako całości jest poza moimi możliwościami, zważywszy mój sposób patrzenia na temat. Piszę to, żeby usprawiedliwić fakt, że odnoszę się tylko do poszczególnych fragmentów Twej wypowiedzi, starając się je zrozumieć, a nie do całości, która dla mnie jest zbyt złożona i w moim odczuciu mało usystematyzowana.
Divya napisał(a):
jedynie moge sie dzielic swym doswiadczeniem...

Co konkretnie w Twoich wypowiedziach na temat raga/raganugi uważasz za doświadczenia, którymi się dzielisz?
Divya napisał(a):
jak sama jednak zauwzylas pojecia raga i wajdhi jak pisze maharaj moga byc uzywane w szerszym kontekscie i z pewnoscia sie uzupelniaja na polu praktyki i kodyfikacji. ..i tak staram sie rozumiec dany temat.... wazne jest tez nasze doswiadczenie w sluzbie - dlatego moj wczesniejszy wywod zachaczyl o cytowane przezemnie wersety...oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze moj wywod pozostal moim i kogos mogl nie przekonac, czy wrecz nie zadowolic, jestem tego swiadom...rozne slowa i w roznym czasie sa dla nas zrodlem inspiracji, gdyz jak sama piszesz matadzi jestesmy na wielu plaszczyznach w procesie bhakti...i zaryzykowalbym w tej chwili i powiedzial, ze dla wiekszosci starszych wielbicieli praktykujacych ten proces..plaszczyzny te nie sa nizsze czy wyzsze...sa roznorodne, gdyz ktos doswiadczyl danej materii, a ktos inny jeszce nie, ale w tym czasie moze byc bogatszy o inne doswiadczenie, ktore jest obce drugiemu...czyli widzimy juz ze jest pewna przemiennosc przenikalnosc naszych doswiadczen w obrebach ragi i wajdhi

Nie czytałam książki KKP. Od dawna mam ją na celowniku, ale Routledge narzucił cenę 160 dolarów. Dla mnie to dużo, obserwuję więc fluktuacje związane z kursami walut i czekam z nadzieją, że albo Routledge opuści cenę, albo ktoś będzie sprzedawał taniej z drugiej ręki, albo wygram w totka. ;) Tak więc mogę się w moim zrozumieniu tematu opierać jedynie na liście KKP. Chciałabym poruszyć kilka punktów w związku z Twoją wypowiedzią.

1. Jeżeli dobrze rozumiem, to w naszej dyskusji mówiliśmy o zupełnie innych rzeczach. Ja (i chyba reszta dyskutantów) mówiliśmy o wajdhi-bhakti i raganuga-bhakti w odniesieniu do BRS i definicji podanych tam przez Rupę Goswamigo (stąd tłumaczenie przeze mnie fragmentów BRS na zadany temat). Ty natomiast nie mówiłeś o raganuga-bhakti i wajdhi-bhakti, tylko o WIDHI (nie wajdhi) i RAGA (nie raganuga) w oparciu o książkę KKP. Jak KKP sam zauważa, w dyskusji swej używa tych słów w ich „nie-technicznym” znaczeniu, aby uniknąć komplikacji związanych z pojęciami i definicjami wajdhi-bhakti i raganuga-bhakti – definicji, które stanowiły podstawę wypowiedzi moich i innych dyskutantów. Innymi słowy, Ty mówiłeś o swoim (jeżeli dobrze interepretuję list KKP to mieszając trochę pojęcia), a my o swoim. W tym układzie „przenikalność”, o której wspominasz nie dotyczy ragi czyli raganugi i wajdhi w sensie, w jakim te ścieżki omawiane są w BRS, tylko ragi i widhi w sensie, w jakim omawia je KKP. Czy mam rację? Pytanie kieruję zwłaszcza do osób, które czytały książkę KKP. Moje wnioski oparte o krótki list mogą się rozmijać z punktami, o które chodzi w pracy doktorskiej.

2. Cytowane przez Ciebie wersety nie stanowiły odpowiedzi na moje pytania w kontekście, w jakim je zadawałam. Chodziło mi o wskazanie konkretnych wersetów śastr popierających Twoje wypowiedzi. Ty na to cytowałeś werset nie dlatego, że dany werset odpowiadał na konkretne pytania, tylko dlatego, że akurat ten werset pamiętasz. Chyba rozumiem Twój tok rozumowania: całą filozofię można przedstawić biorąc jakikolwiek werset za punkt wyjścia o budować na tym. Ale mi zupełnie o nie o to chodziło. Mi chodziło o konkretną wypowiedź śastr na konkretny temat, stąd dla mnie Twoje wypowiedzi nie były odpowiedzią na moje pytania (jak np. wyrwanie z kontekstu wersetu BRS 1.2.187 ilustrującego wajdhi, żeby zobrazować raganugę).

Twoje wypowiedzi są na ogół dosyć ogólne i nie obrazują danego „technicznego” etapu bhakti, jak np. poniższa:
Divya napisał(a):
kiedy zwracamy sie do kryszny jak do osoby on sie nam odwzajemnia w stopniu jaki pragniemy wymiany uczuc z nim...

To może się odnosić do czegokolwiek, każdego bhakty (czy nawet nie-bhakty) na każdym stadium rozwoju duchowego.

I nie rozumiem jak konkretnie wiąże się ona z dalszym ciągiem Twojej wypowiedzi:
Divya napisał(a):
dlatego uwazam ze tez miedzy innymi dla tego warto dowiedziec sie o raga, mocnym przywiazaniu do kryszny, gdzy dzieki temu bedziemy wiedziec o co mozemy kryszne poprosic bez wiedzy na temat raga...nie przejdziemy do kolejnych etapow bhakti i nie mowie tu w tym wypadku o egoistycznym motywie, w ktorym ktos ta wiedze wykorzystuje by wykazac sie prestizem wobec innych? a chyba o takiej naklejce mowil maharaj w swej wypowiedzi w sensie dezinspirujacym bhakti z naszego serca...

Nie wiem czemu bez wiedzy o raga nie można przejść do kolejnych (których kolejnych? O jakich podziałach bhakti, jakich opisach mówisz?) etapów bhakti. Jeśli chodzi o naklejkę – w jaki sposób wiąże się ona z prestiżem? Mi np. prestiż nie wpadł do głowy, gdy czytałam list KKP. Ale może masz rację, może jestem za prosta na to, używając Twojego stwierdzenia.

Więc, pytając wprost, jak sądzisz, dlaczego naklejka (określenie), że dana osoba jest na etapie wajdhi, inna raganugi jest dla Ciebie ważne? Albo może powinnam zapytać: dlaczego dla Ciebie zaklasyfikowanie danego działania danej osoby jako związanego z vidhi czy z ragą jest dla Ciebie ważne? Jeżeli dobrze pamiętam, to właśnie Ty byłeś osobą, która pierwsza użyła tych określeń w naszej dyskusji. Dlaczego? Przyznam, że mam jakieś tam swoje hipotezy, ale ciekawa jestem jak Ty to widzisz.

_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 16 mar 2008, o 23:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
gauranga!

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Ostatnio edytowano 16 mar 2008, o 23:46 przez Divya, łącznie edytowano 2 razy

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Szczęśliwe małżeństwo
PostNapisane: 16 mar 2008, o 23:29 

Dołączył(a): 22 kwi 2007, o 08:40
Posty: 145
Lokalizacja: Warszawa
A moje pytanie jest takie: jaki związek ma temat wątku (Szczęśliwe małżeństwo) z wajdhi i raganugą-bhakti i po co ktoś poruszył te kwestie ? Jaki ma w tym cel ?


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 189 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL