matadzi ja to prostak jestem przy tobie...wiedzy u mnie malo..i swiadom ze nie zadowole cie moja proba wywodow zyciowych coz moge powiedziec?
jedynie moge sie dzielic swym doswiadczeniem...jak sama jednak zauwzylas pojecia raga i wajdhi jak pisze maharaj moga byc uzywane w szerszym kontekscie i z pewnoscia sie uzupelniaja na polu praktyki i kodyfikacji. ..i tak staram sie rozumiec dany temat.... wazne jest tez nasze doswiadczenie w sluzbie - dlatego moj wczesniejszy wywod zachaczyl o cytowane przezemnie wersety...oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze moj wywod pozostal moim i kogos mogl nie przekonac, czy wrecz nie zadowolic, jestem tego swiadom...rozne slowa i w roznym czasie sa dla nas zrodlem inspiracji, gdyz jak sama piszesz matadzi jestesmy na wielu plaszczyznach w procesie bhakti...i zaryzykowalbym w tej chwili i powiedzial, ze dla wiekszosci starszych wielbicieli praktykujacych ten proces..plaszczyzny te nie sa nizsze czy wyzsze...sa roznorodne, gdyz ktos doswiadczyl danej materii, a ktos inny jeszce nie, ale w tym czasie moze byc bogatszy o inne doswiadczenie, ktore jest obce drugiemu...czyli widzimy juz ze jest pewna przemiennosc

przenikalnosc naszych doswiadczen w obrebach ragi i wajdhi

bhakti to proces, kryszn jest osoba

to proste fakty
kiedy zwracamy sie do kryszny jak do osoby on sie nam odwzajemnia w stopniu jaki pragniemy wymiany uczuc z nim...
dlatego uwazam ze tez miedzy innymi dla tego warto dowiedziec sie o raga, mocnym przywiazaniu do kryszny, gdzy dzieki temu bedziemy wiedziec o co mozemy kryszne poprosic

bez wiedzy na temat raga...nie przejdziemy do kolejnych etapow bhakti i nie mowie tu w tym wypadku o egoistycznym motywie, w ktorym ktos ta wiedze wykorzystuje by wykazac sie prestizem wobec innych? a chyba o takiej naklejce mowil maharaj w swej wypowiedzi w sensie dezinspirujacym bhakti z naszego serca...
wyjasne tez na przykladzie ze czysta forma milosci jest obecna w kazdym...jej przeblysk powoduje chec do praktyki czyli do vajdhi by stale osiagnac rage, by wkoncu wejsc w bhawe i preme

...krotko i jak ja to rozumiem...mowielm prosty ze mnie czlowiek

mojej kolezance kajakarce przytrafila sie przygoda wczoraj z
kluczykami....biedaczka zatrzasnela je i czekala 4 godziny na tate by
przywiozl 2 komplet...napisala mi o tym i zapytala jak widziec szczescie i boga w takich chwilach...
odpisalem jej pytaniem co sam bym zrobil na jej miejscu?
oczywiscie ogolnie kazdy by sie zdenerwowal no kogos lub na siebie samego...mozna jednak zrozumiec, ze zlosc
na nas samych nie jest przyczyna szczescia...mysl ta bowiem w niczym
nie pomogla..fakt pozostal faktem...kluczyki w stacyjce my na parkingu i
ten fakt sam siebie nie ocenia

) dobrze czy zle

) to my dokonujemy
oceny i zloscimy sie w tym wypadku...odpisalem jej - jednak jesli pomyslimy ze jestesmy
aktorem i w ten sposob najwyzszy rezyser uczy cie czegos w tej roli

)) zrobi ci sie lepiej na sercu...jesli modlimy sie by byc lepszym
czlowiekiem, szczesliwszym
jak myslicie co bog nam daje w zamian?
czy daje nam szczescie w czystej postaci? czy moze SPOSOBNOSC do tego by
byc czystym i szczesliwym?

))
jesli modlimy sie do pana gaurangi (ktory bez rozrozniania daje najsmaczniejsze owoce premy) o rage silne przywiazanie, czy nawet o prema bhakti

?
co pan gauranga nam daje?
czy czasem pan gauranga nie poddaje nas roznym takim fajnym przypadkom

)) ktore beda mogly w nas wyzwolic te uczucia?
pisalem jej dalej
to co cie spotkalo wiaze sie z miloscia

w sposob bezposredni,
...jesli w kazdym zdazeniu bedziesz widziec boga, nie bedziesz nigdy cierpiec...nawet jak
bedziesz przechodzic znacznie wieksze przygody

w swym zyciu...
przygody takie wzniosa cie do iluminacji

iluminacja jest dla kazdego

nie jest ona zarezerwowana dla wyjatkowych...
bog daje kazdemu mozliwosc wyboru..,
jesli wybor twoj bedzie milosny...to bedziesz chciala wymieniac milosne
uczucia z bogiem i jego czasteczkami

to jest najwyzszy poziom zycia duchowego

i nie jest on sentymentalny...tymczasowy, w ktorym mowisz...tak dzisiaj
bede kochac boga jutro nie...milosc to stan odpowiedzialny, staly,
zawiera w sobie szacunek i przyjazn...i na prawdziwa milosc sie
pracuje...praca tu polega na pokonywaniu naszej nizszej natury na rzecz
naszej prawdziwej szczesliwej natury...najwiekszych wrogow mamy w
wewnatrz ...zlosc na innych, nienawisc, pozadanie, chciwosc, egocentryczne dzialanie itd...codzien -
mozesz to zobaczyc na bardzo malych naszych zdazeniach... podejmujemy
wybory...sama wiesz na ile one zblizaja cie do iluminacji, a na ile
wiaza w iluzji tego swiata

nalezy podchodzic do zycia szczerze jak to robisz...i nawet jesli
sztanga nas przygniata...to wiedz ze te testy i tak sa na nasze
mozliwosci...nie trzeba sie bac ze nie damy rady...zawsze mozemy szczerze
powiedziec...jesli oczywiscie jest to zgodne z stanem ducha naszego -
robilismy co moglismy...boze no taki jestem, ale chce byc lepszy i
kocham cie za to ze dajesz mi tyle mozliwosci by wymieniac uczucie z
toba

)
jak myslicie co ona mi odpisala

?
napisala tak:
Uczucie miłosnego odwzajemnienia, ale to fajnie zabrzmiało

....żyć z miłością do Boga a zatem okazywać miłość, życzliwość wszystkiemu co nas otacza, dbać, pielęgnować, chronić, zamieniać cierpienie w radość, nieszczęście w szczęście, złe myśli na dobre, i uczyć tej miłości innych, w nadziei, że powstanie łańcuszek.
Wielu ludzi twierdzi, że są religijni i żyją w miłości do Boga: w niedzielę idą do kościoła, modlą się i spowiadają za złe uczynki; przez kolejne dni żyją i złorzeczą sąsiadom, zarabiają pieniądze, kłócą się z obcymi na ulicy, zadają cierpienie bliskim, obojętnie przechodzą obok potrzebującego pomocy, kupują lepsze i droższe samochody, przepijają to co mają, zabijają pająki przy okazji świątecznych porządków, topią psy w kanale itp itd; przychodzi kolejna niedziela i znowu do kościoła. I żyją w takiej obłudzie nie świadomi prawdziwych ideałów, prawdziwego szczęścia. Wierzą w Boga, wierzą, że Bóg jest wszystkim więc dlaczego go nie szanują?
czy nie widzicie w tej wymianie budzacego sie milosnego przywiazania do kryszny, pelnego zrozumienia i radosci zycia?