Divya napisał(a):
rasa matadzi to ze kochaja sie dowodzi ze ich relacje sa na platformie subtelniejszej, az w malzenstwie dochodzimy do relacji czysto duchowych

))
Podejrzewam, że jeżeli mąż nigdy np. nie powie żonie, że ładnie wygląda, że lubi ją w tym czy innym sari, że ją kocha (w całości. Nie, że kocha jej duszę, a ciało blondynki z sąsiedniej ulicy), to małżeństwo się rozpadnie zanim będzie jakakolwiek szansa dojścia do tych "czysto duchowych relacji". Osoba wstępująca w związek małżeński na ogół robi to dlatego, że aby mieć spokojny umysł, niezbędny do robienia stopniowego postępu duchowego. Potrzebuje związku, który nie jest tak "czysto duchowy". Gdyby czysta duchowość jej wystarczyła, to osoba ta pozostałaby brahmacarinem/brahmacarinką do końca życia. A jeśli ktoś już jest w małżeństwie i zrobi tak niesamowity postęp, że czysta duchowość mu/jej wystarcza, to chyba nadal jest zobowiązanie względem tej drugiej osoby, która może nie jest jeszcze tak zaawansowana. Może i są jakieś "czysto duchowe" małżeństwa, ale podejrzewam, że w wielu przypadkach taka samoocena może raczej świadczyć o tym, że albo ktoś nie zdaje sobie sprawy z własnego zanieczyszczenia, albo sam siebie oszukuje.
Divya napisał(a):
nie przekreslalbym starych przykladow z nauczania maharajow tak latwo...kazdy przyklad trafia w roznych odbiorcow...·do ciebie nie trafil

) i nie ma sie co martwic...mnie on np. inspiruje bardzo

) dlatego ze pokazuje prawdziwe piekno- dusze, ktora rowniez ma cialo, ale duchowe

)) to cialo jest piekne w sposob spelniajacy nasze wszelkie pragnienia

)) o pieknie mozemy mowic na platformie duchowej

)) inaczej poruszamy sie na platformie dualnej tzw piekna i tzw brzydoty
Takie przykład na pewno ma swoje miejsce, ale dla kogo i kiedy są przydatne, to sprawa indywidualna. Natomiast przyznam, że je w żaden sposób nie mogę się dopatrzyć, jak on pokazuje "prawdziwe piękno - duszę". Nijak tego nie widzę.
Przykład ten w pewien sposób pasuje do jednej z drugorzędnych ras: odrazy. Opisane jest to w Bhakti-rasamrta-sindhu i Prabhupada pisze o tym w "Nektarze oddania". Rupa Gosvami pisze, że "naczyniami", czyli osobami, u których takie uczucie się pojawia są na ogół asceci i inne osoby w śanta-rasie. Następuje kilka przykładów mówiących o tym, jak osoba świadoma Kryszyn odczuwa odrazę na myśl o swych przeszłych czynach zadowalania zmysłów.
Cytuj:
"W jaki sposób można znajdować przyjemność w używaniu życia seksualnego w tym ciele, które jest workiem skóry i kości, napełnionym krwią i przykryte skórą i mięsem, które produkuje śluz i nieprzyjemne zapachy?" Dostrzec to może tylko ten, kto rozbudził swoją świadomość Kryszny, i kto stał się w pełni świadomy odrażającej natury tego materialnego ciała.
W przykładzie Divyi nie ma elementu świadomości Kryszyny. Chłopak nie odczuwa odrazy na myśl o zadowalaniu zmysłów, tylko dany obiekt przestał dla niego być atrakcyjny. Podejrzewam, że w rzeczywistej sytuacji wystąpiłoby u niego raczej przerażenie, można mieć nadzieję, że i współczucie. Potem znalazłyby pewnie sobie inny obiekt, chociaż nie można wykluczyć, że wypadek taki nakłoniłby go przemyśleń o tymczasowej naturze tego ciała i o tym, jak łatwo ulega ono zniszczeniu. Ale sądzę, że w takim układzie wypadek z tirem miałby ten sam efekt, jakby kobieta nie była atrakcyjna, czy nawet jakby to był mężczyzna. No ale mogę się mylić. Albowiem niepojęta jest natura męska!

Symptomami odrazy są spluwanie, wykrzywienie twarzy, zatykanie nosa, ucieczka, drżenie, pocenie się. No to wyobaźmy sobie jak duchowe będzie małżeństwo, w którym mąż na widok żony będzie okazywał te symptomy. Czy na odwrót, żona na widok męża. Na powitanie będzie zamiast "Jak się masz, kochanie" czy "Witaj najdroższy" będzie "A zejdź mi z oczu, ty worku mięsa, krwi, śluzu i kału." Ekstaza i nektar, jak to lubią mówić niektórzy bhaktowie.

Tak czy inaczej, Divya widać jest na etapie, na którym ta historia go do czegoś inspiruje. A żeby się dowiedzieć ilu innych czytelników inspiruje, ilu ewentualnie zniechęca, to trzeba zrobić głosowanie.

To tyle przyszło mi na razie do mojej pustej głowy.