|
Dawno, dawno temu na ziemiach starożytnych Indii żył bardzo bogaty król. Władał ogromnym królestwem, posiadał wiele pięknych królowych, mnóstwo bogactwa i setki, tysiące oddanych zwolenników i żołnierzy. Wiódł w ten sposób bardzo szczęśliwe życie. Niestety w przywiązaniu do własności, prestiżu i pozycji zapomniał o Bogu i duchowych obowiązkach.
Pewnego dnia na królewski dwór przybył sadhu – podróżujący mędrzec i nauczyciel wiedzy duchowej. Jego pragnieniem było oświecenie władcy transcendentalną nauką. Zauważył jednak, że król nie jest tym w żadnym stopniu zainteresowany. Mędrzec zamyślił się przez chwile i obmyśliwszy doskonały plan powiedział: “Moj drogi królu, jesteś tak skory obmyć me stopy i oddać mi pokłon, chcesz ofiarować tak wiele darów, lecz nie jesteś zainteresowany słuchaniem tematów dotyczących Boga. Mam zatem do ciebie jedną prośbę. Łaskawie spełnij ją, a z pewnością mnie zadowolisz.”
Król natychmiast zgodził się i zapytał: “Co mogę dla ciebie uczynić?” Sadhu odpowiedział wówczas: “Mój drogi królu, wyślij swych ludzi i znajdź najbardziej szaloną osobę (murkha) w królestwie. Sprowadź go do swego dworu, wręcz kij i powiedz by każdego dnia nieustannie chodził wokół miasta. Raz w miesiącu ofiaruj mu za tą służbę stale wynagrodzenie.”
Król wypełnił polecenie. Znalazł szaleńca i wydal mu rozkaz codziennego obchodu miasta. Tak przeminęły dni, miesiące i lata. Pewnego dnia władcę dotknęła śmiertelna choroba.
Będąc na łożu śmierci, król zwołał swych krewnych, przyjaciół i ukochanych. Dla swego zadowolenia spotkał się kolejno z każdym z nich. Jednak pojawiło sie w jego sercu niepokojące uczucie, “Nie spotkałem kogoś, kogo znam bardzo dobrze” i nie dawało mu spokoju. Wówczas przypomniał sobie murkha i natychmiast rozkazał go przyprowadzić.
Gdy ten przybył na spotkanie, król powiedział:
- “Moj drogi głupcze, teraz musze udać się do bardzo dalekiego miejsca. Zamierzam opuścić każdego, więc pomyślałem, że zawołam cię i trochę z tobą porozmawiam.”
Murkha natychmiast odparł:
- “O królu, udajesz się do dalekiego miejsca? Proszę, weź mnie ze sobą.”
- “O głupcze, nie możesz pójść ze mną. Nie jest to możliwe.”
- “Acha, teraz rozumiem. Chcesz udać się tam z królową. To dlatego nie chcesz mnie ze sobą zabrać.”
- “O Murkha, dowodzisz, że jesteś głupcem. Nie mogę wziąć ani mych królowych, ani synów, ani żadnego z krewnych – po prostu nie jest to możliwe”.
- “Ok, w porządku. Chociaż pozwól, że zorganizuje dla ciebie silnego konia i rydwan, byś mógł udać się tam wygodnie.”
- “O głupcze, nie mogę wziąć rydwanu i koni ze sobą. Po prostu jest to niemożliwe.”
- “O, to znaczy, że będziesz szedł pieszo całą drogę? Czy nogi nie będą przysparzały ci bólu? Jak dugo będziesz szedł? Moj drogi królu, jeśli to jest twoim pragnieniem, to ok; ale weź chociaż jakieś jedzenie i pieniądze, które możesz użyć po drodze. Powiem ministrowi, by ze skarbca pobrał wielką sumę pieniędzy.”
- “O głupcze, nic nie rozumiesz. Chociaż mam tak wiele bogactwa, nie mogę nieść ze sobą pojedynczej złotej monety. Choć mam tak wiele nagromadzonego bogactwa w mym skarbcu, nie mogę niczego ze sobą zabrać. O głupcze, dlaczego nie możesz tego zrozumieć?
- “Moj drogi królu, nie możesz zabrać swego zgromadzonego bogactwa, nie możesz ze sobą zabrać żon i dzieci, ani nie możesz wziąć żadnej własności i królestwa. Doprawdy, jest to dla mnie ogromnym cudem.”
Zmęczony król odparł:
- “Wystarczy tych rozmów. Teraz posłuchaj mnie uważnie. Wiernie wykonywałeś swa służbę i chodziłeś dookoła miasta przez tak wiele lat. Teraz możesz odejść i nie obawiaj się, gdyż zostanie ofiarowane ci stałe wynagrodzenie bez konieczności pełnienia jakiejkolwiek pracy. Przed tym jednak, znajdź głupca takiego jak ty i wręcz mu kij. Niech chodzi dookoła miasta i każdego miesiąca otrzymuje za to uczciwe wynagrodzenie. To specjalna nagroda jaka pragnę ofiarować ci przed tym jak opuszczę ten świat. Możesz być zwolniony ze swej służby!”
Wówczas murkha zapytał:
- “O mój drogi królu, zatem musze znaleźć większego głupca ode mnie i wręczyć mu ten kij?”
- “Tak. Właśnie tak.”
W tym samym momencie głupiec chwycił kij i przekazując go królowi rzekł: ”O Maha murkha! Weź ten kij i zatrzymaj go dla siebie.”
Król usłyszawszy to niemalże oszalał z gniewu:
- “Ty głupcze, jak śmiesz przekazać mi ten kij. Czy uważasz, że jestem większym głupcem niż ty?”
Murkha śmiejąc się powiedział królowi:
- “Moj drogi królu, masz racje. Jesteś z pewnością największym murkha tego świata. Czy wiesz dlaczego? Powiedziałeś właśnie, że przez cale swe życie zgromadziłeś tak wiele bogactw w swym skarbcu podbijając władców z całego świata, a nie możesz zabrać ze sobą pojedynczego grosza. Poślubiłeś tak wiele pięknych królowych, począłeś tak wiele dzieci i powiedziałeś mi, że ich również nie możesz zabrać. Mój drogi królu, prowadziłeś tak rozrzutne życie pełne przepychu i komfortu. Czy nie zdawałeś sobie sprawy, że kiedyś nadejdzie śmierć i w tym czasie będziesz musiał porzucić swą żonę, dzieci, posiadłości i wszystko co nagromadziłeś? Czy nie wiedziałeś, że nie będzie mogła towarzyszyć ci po śmierci nawet bezużyteczna złamana igła? Czy będąc królem nie byłeś świadom tych rzeczy? Wiedziałeś o nich dobrze; lecz byłeś takim wielkim głupcem, że nigdy nie pytałeś o cel swego życia. Nigdy nie zadałeś pytania, gdzie będziesz musiał udać się po śmierci. Nie dociekałeś: kim jest Bóg? Dlaczego mnie stworzył? Jakie są moje obowiązki wobec Niego? Nigdy nie myślałeś o tych pytaniach. Będąc królem, byłeś całkowicie zaślepiony wszystkimi materialnymi komfortami i udogodnieniami tego świata. Byłeś całkowicie ślepy na ścieżkę samorealizacji. To było twoja największą pomyłką i teraz w czasie śmierci, rozpaczasz i opłakujesz, że musisz pozostawić wszystko za sobą. Dlatego uważam cię za największego głupca.”
Usłyszawszy to król natychmiast zrozumiał, że w rzeczywistości murkha nie był wcale głupcem; był świętą osobą. Król upadł do jego stop i łkając żałośnie błagał by ten wyjawił swa tożsamość:
- “O wielka duszo, powiedz mi proszę kim jesteś? W jaki sposób zdobyłeś wiedze na te wszystkie tematy? Uważaliśmy cię za największego głupca. To było naszą głupotą. Powiedz mi proszę, jak mogę stać się doskonałym w tej ostatniej godzinie życia.”
- “W rzeczywistości jestem uczniem wielkiego sadhu, który odwiedził twój dwór wiele lat temu. W tym czasie nie okazałeś żadnego zainteresowania życiem duchowym. Moj mistrz powiedział mi wówczas bym odegrał tą rolę, by w odpowiednim czasie móc cię ocalić. Słuchaj mnie teraz uważnie.”
Tak uczeń sadhu oświecił króla wiedza o duszy i jej związku z Bogiem. Umierający władca zrozumiał wówczas miłość jaką Najwyższy Pan obdarza każdą żywą istotę. Zrozumiał również, że ostatecznym celem życia nie jest uwikłanie w światowe sprawy, a oczyszczenie serca i powrót do królestwa Boga. Tak osiągnął oświecenie. Przyjmując z całego serca otrzymane duchowe instrukcje rozpoczął intonowanie Świętych Imiona Boga. W ten sposób osiągnął doskonałość życia.
_________________ Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.
|