Teraz jest 29 lip 2026, o 07:02


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 28 paź 2010, o 13:18 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Dodajmy histrie ze Srimad Bgawatam z Indra i Writasura.
Witarsua z powdu pewnego zbiegu oklicznosci byl prznaczony jako "ten ktorego wrogiem bedzie Indra". Tak sie wiec stalo. Witasura mial wielekgo wroga. Indra chcial go zabic. Ale on sam nie byl wroguiem Indry. Przjol wiec to jakby na siebie i wiedzac ze jest to jego pzrznacznie. On samnie zawinil ani jednym zlym slowem Indrze. Nie zawinil ani slowem ani ucznikiem. Bym neutralny/. Ale Indra mial byc wrogiem - wiec nim byl.

Czasmi tak sie zdaza ze z powdu np; karmy czy kaltwy ktos jest kogos wrogiem a druga stronba tego jednak nie czuje.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 28 paź 2010, o 15:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Pavana Caitania napisał(a):
"Pokorny medrzec patrzy jednkowo, na ucznego bramina, krowe, psa, czy zjadacza psow , pariasa" a takze "osoba zreazliwana widzi kamien i grudke zlota jako to samo, wroga jak i przjaciel". Istota samorelacji jest zaobserwanie ze nie ma wrogow, ze dusza jest obecna w kaxdym ciele i podbnie Paramtma. Sa jakj dwa ptaki, jeden sporzywa owoce drugi oczekuje az tamten spojzry w jego strone. Nie ma wiec ani wrogow ani przjacil.

To ciekawy temat, z tym nieposiadaniem wrogów przez osobę samozrealizowaną. Bhagawatam określa np. Maharaja Yudhistirę ajata-śatroh (jest to także jedna z cech sadhu), czyli osobę, która nie ma wrogów, a dokładnie osobę, której wróg jeszcze się nie narodził. Jak to pogodzić więc z faktem, że Duryodhana chciał go zabić wraz z jego braćmi, czyli traktował, ich jako swoich wrogów? Jak to pogodzić z faktem, że jako król musiał on czasami zabijać przestępców, traktując ich jako wrogów publicznych? Jak to pogodzić z faktem, że zarówno on, jak i wielu innych, samozrealizowanych czystych bhaktów brało udział w krwawej bitwie, nawet przeciwko członkom własnej rodziny, jeżeli nie mieli wrogów? No bo skoro, ktoś nie ma wrogów, to wydaje się, że powinien być potulny jak baranek, siedzieć cichutko i samotnie w kąciku, i tylko od czasu do czasu, z pokory i prostej ludzkiej życzliwości, zapytać nieznajomego przechodnia, czy nie sprawiłoby mu przyjemności, jeżeli nadstawiłby mu drugi policzek. Ot tak, dla sprawdzenia, czy nadal nie ma wrogów. :)

W innym miejscu w Bhagawatam (w znaczeniu), znajdujemy wskazówkę, która pozwala nam chyba na wejście na dobry trop, prowadzący do rozwiązania tej pozornej łamigłówki. Śrila Prabhupada pisze: "Najwyższy Osobowy Bóg traktuje wszystkich na równi w tym sensie, że nie ma On ani wrogów, ani przyjaciół." Skoro nawet sam Kryszna, podobnie jak i Jego czyści wielbiciele miał wrogów, w postaci asurów, którzy chcieli Go zabić, to znaczy, że ajata-śatroh oznacza tylko punkt widzenia Kryszny, Jego czystego wielbiciela lub samozrealizowanego mędrca, który patrzy na wszystko jednakowo. Natomiast z przeciwnego punktu widzenia, np. asury, zarówno Kryszna, jak i Jego bhakta mogą jawić się jako jego śmiertelni wrogowie.

Następną kwestią jest sprawą wymierzania kary. Jeżeli samozrealizowana osoba pełni np. obowiązki kszatrii, to jej zdolność postrzegania wszystkich na równi, oznacza po prostu brak stronniczości, podczas dharmicznej oceny sytuacji. Dlatego świadomy Kryszny kszatria mógł wdawać się w dyplomację, politykę, szpiegowanie, odbieranie życia ludziom, oraz wojny, bo czynił to płaszczyzny pełnienia dharmicznych obowiązków, dla wyższego, polecanego przez Boga w śastrach celu (np. ochrona pobożnych obywateli i dbanie o ich pomyślność), a nie z platformy cielesnej identyfikacji, dla własnej zmysłowo-psychicznej satysfakcji.

Innymi słowy, chroniąc obywateli swojego państwa, czynił to jako ofiarę, czy służbę dla Boga, gdzie w zależności od stopnia czystości intencji oraz wysiłku włożonego w doskonałe wypełnianie swoich kszatrioskich obowiązków, otrzymywał w większości dobrą karmę, która prowadziła go po śmierci na svarga-lokę, gdzie mógł cieszyć się niebiańskimi przyjemnościami przez długi, długi czas, a jeżeli tego pragnął, to przechodząc "na emeryturę" mógł w całości oddać się Bogu i już w w ogóle tutaj nie wracać.

Manu-samhita ma całą sekcję poświęconą karze i kwalifikacjom osoby ją wymierzącej. Okazuje się, że pozorny przywilej kontroli nad innymi, poprzez wydawanie nad nimi sądów i karania innych ludzi jest niczym ostrze brzytwy. Małe potknięcie, zła motywacja lub niedharmiczna decyzja, i cała dynastia tego kszatrii jest skazana na zagładę. Tak mówi Manu-samhita.

PS. Pavana Caitania Prabhu: Masz dzisiaj swój dzień, a więc pisz, pisz, pisz i jeszcze raz pisz, bo to świetna metoda wyższego zaangażowania umysłu, o czym już pewnością zdążyłeś się sam przekonać. Im więcej łączy się to ze świadomością Kryszny, tym lepiej dla nas, no i dla Ciebie. Dzięki Prabhu za łaskę czytania Twoich świadomych Kryszny przemyśleń! :)

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 30 paź 2010, o 19:34 
Sponsorzy

Dołączył(a): 26 sty 2009, o 17:27
Posty: 53
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Hare Krsna!
Przyjmijcie proszę moje pokłony.
Wszelka chwała Śrila Prabhupadzie!
Chciałam bardzo podziękować wszystkim za odpowiedzi i dyskusję. Pomogliście mi zrozumieć sytyację z jaką się zetknęłam a której nie rozumiałam. Wszelka chwała wam za pomoc. Kłaniam się i serdecznie pozdrawiam


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 31 paź 2010, o 09:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Cytuj:
Ponieważ życie na platformie bhagawata i pancaratry nie jest możliwe, czy nie jest w pełni satysfakcjonujące dla większości bhaktów, Śrila Prabhupada, w swojej nieskończonej mądrości, polecił wprowadzenie systemu varnaśramy.


Odnośnie sekwencji poziomów zaangażowania, w zależności od naszych możliwości, to chciałbym jeszcze dodać wyjaśnienia Pana Kryszny w Bhagawad-gicie 12.8-12. Werset 12.8 mówi o poziomie Bhagawata, jako najlepszym. Jeżeli jest on dla nas niemożliwy, to Kryszna sugeruje poziom Pancaratry (Bg 12.9). Jeżeli i tego nie możemy zrobić, to spróbujmy poziom Varnasramy w jej dwóch odmianach: niskama-karma-joga (wyższy poziom, bo bez pragnienia materialnego rezultatu ), i sakama-karma-joga (niższy poziom, bo varnaśrama jest powiązana ze spełnieniem naszym materialnych pragnień) (Bg 12.10 i 12.12). Jeżeli i to jest dla nas niemożliwe, to stańmy się filantropem i działajmy dla korzyści innych, np. otwierając szpitale, lub chociaż przeprowadzając staruszków przez jezdnię (Bg 12.11). A jeżeli wszystko powyższe jest dla nas niemożliwe, to zawsze pozostaje nam, najniższa ze wszystkich opcja stania się impersonalistą (12.12).

Najlepszym poziomem zaangażowania jest dla nas ten poziom, który leży w harmonii z naszym obecnym stanem świadomości. Będzie on punktem wyjściowym, z którego stopniowo i w naturalny sposób, będziemy wznosić się na wyższe poziomy, najlepiej mając cały czas przed oczyma Krysznę, jako cel ostateczny.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 2 lis 2010, o 11:47 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Wydaje sie ze mozna podzilic podejscie na 3 etapy;

1. Materjane- osoba zazczaj ma wielu wrogow i przjaciol, opiera sie na koncecpi umyslu (Ktory zawsze cos odzuca i cos przyjmuje) NA uczucie poztwne zasuguja przjaciele i rodzina, kraj itp. NA negawtne wrog, obcy, inna narodwoc, religja itp

2. Brahma Butha- stan gdy sie dostrzega jednosc wsztskich zywych istot. Ich jakoscowwa tozsamosc choc nie ilosciowa z Bogiem. Wychdzi sie wtedy poza umysl i wrog czy przjaciel wydaje sie fantasmagorja.

3.Stan duchwej zycziwosci i wrogosci. Cos na zasadzie Kryszny, ktory bedac Bogiem jest NEUTRALNY a jednoczsnie zywi szegolne uczucie do Bhatow. Jest to jednak inny rodzaj przjazni niz matarjany wynkajacy z umsylu, pragnien ego itp

Czasmi ostatni stan moze byc mylony z pierwszym. Np; Ardzuna wcale nie nienwidzil wrogow,. W RZeczwstsci byl gotwy oddac cale krolestwo bez walki. Nie palal porzadaniem, zloscia i chciwoscia w celu zdobycia bogactw.

Mysle ze na naszym etapie dobrze sobie uswidomic ze czasmi to co sie wydaje byc wrogiem jest jedynie wybraznia. TAk jak np; bhaktwie z dawanej Jugoslwai (Serbii i Bosni) potrafia razem sie spotkac w swaityni zjesc prasadam pozrwaiac itp.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 2 lis 2010, o 18:54 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Pavana Caitania napisał(a):
Wydaje sie ze mozna podzilic podejscie na 3 etapy;

1. Materjane- osoba zazczaj ma wielu wrogow i przjaciol, opiera sie na koncecpi umyslu (Ktory zawsze cos odzuca i cos przyjmuje) NA uczucie poztwne zasuguja przjaciele i rodzina, kraj itp. NA negawtne wrog, obcy, inna narodwoc, religja itp

2. Brahma Butha- stan gdy sie dostrzega jednosc wsztskich zywych istot. Ich jakoscowwa tozsamosc choc nie ilosciowa z Bogiem. Wychdzi sie wtedy poza umysl i wrog czy przjaciel wydaje sie fantasmagorja.

3.Stan duchwej zycziwosci i wrogosci. Cos na zasadzie Kryszny, ktory bedac Bogiem jest NEUTRALNY a jednoczsnie zywi szegolne uczucie do Bhatow. Jest to jednak inny rodzaj przjazni niz matarjany wynkajacy z umsylu, pragnien ego itp

Czasmi ostatni stan moze byc mylony z pierwszym. Np; Ardzuna wcale nie nienwidzil wrogow,. W RZeczwstsci byl gotwy oddac cale krolestwo bez walki. Nie palal porzadaniem, zloscia i chciwoscia w celu zdobycia bogactw.

Mysle ze na naszym etapie dobrze sobie uswidomic ze czasmi to co sie wydaje byc wrogiem jest jedynie wybraznia. TAk jak np; bhaktwie z dawanej Jugoslwai (Serbii i Bosni) potrafia razem sie spotkac w swaityni zjesc prasadam pozrwaiac itp.


No to chyba musisz dopisać jeszcze jedną kategorię:

4. Auttareya-tattva:
Kompletna maya i brak wrogów. Nawet umysł jest przyjacielem Auttareyi.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 3 lis 2010, o 01:28 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Trudno mi troche zrozumiec Prabhu to co piszesz. Ale wiem ze czlowiek (sosobowosc) skada sie z wielu czesci. I Emocjii, i ciala i duszy, i umyslu/ Wiem tez ze cala Twoja osoba sluzyla wiele lat Krysznie i jako taka (osoba ta) zasuguje na szacunek, jest to niezwykle zadka postawa. Cokowiek masz na mysli Twoje zycie swiadczy za Ciebie: )


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 4 lis 2010, o 07:05 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Auttareya napisał(a):
No to chyba musisz dopisać jeszcze jedną kategorię:

4. Auttareya-tattva:
Kompletna maya i brak wrogów. Nawet umysł jest przyjacielem Auttareyi.

Pavana Caitania napisał(a):
Trudno mi troche zrozumiec Prabhu to co piszesz. Ale wiem ze czlowiek (sosobowosc) skada sie z wielu czesci. I Emocjii, i ciala i duszy, i umyslu/ Wiem tez ze cala Twoja osoba sluzyla wiele lat Krysznie i jako taka (osoba ta) zasuguje na szacunek, jest to niezwykle zadka postawa. Cokowiek masz na mysli Twoje zycie swiadczy za Ciebie: )

Kiedyś już na Vrindzie wyjaśniałem ten punkt bardziej klarownie:

Po latach zmagań na sankirtanie odkryłem, że moim największym przyjacielem w służbie oddania jest mój własny umysł. Nikt inny tak mi nie dawał popalić w służbie oddania jak właśnie on. Na każdym kroku precyzyjnie punktował mnie na wszelkie możliwe sposoby odciągając od służby, jakby testował moje oddanie, chęć poświęcenia się dla misji Śrila Prabhupada. Zalewał mnie złością, nieograniczoną frustracją, paraliżującą niemocą, gniewem, irytacją, lenistwem i chęcią krytyki Wielbicieli. A ja musiałem w wielkiej i rozpaczliwej modlitwie nieustannie prosić o pomoc mistrza duchowego, Śrila Prabhupada i Krysznę, aby pomogli mi przezwyciężać te stawiane przez umysł przeszkody, które nie są niczym innym jak tylko wyrazem mojego własnego uwarunkowania. I tak się działo każdego dnia na sankirtanie. Bez żadnych ulg czy promocji. Ja osobiście nie potrafię nic sprzedać i jako vaysya jestem kompletna noga, ale dzięki łasce Kryszny mogłem rozprowadzać książki przez kilkanaście lat, 6 dni w tygodniu, średnio po 8 do 12 i więcej godzin dziennie.

Dlatego po latach służby oddania uznałem, że sytuacja mojego własnego uwarunkowania w której jestem zanurzony, jest najbardziej doskonałą i najbardziej sprzyjającą aranżacją Kryszny do tego, aby robić postęp duchowy w świadomości Kryszny.
A umysł - mój największy wróg, mój największy przyjaciel - nieustannie stawia mnie w sytuacji, w której nie mogę spocząć na laurach, w której ciągle muszę konfrontować moje ograniczenia i uwarunkowania, i który w każdym momencie procesu służby oddania stawia mnie w sytuacji wyboru:
Służyć Krysznie i Wielbicielom, czy służyć sobie.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 7 lis 2010, o 12:22 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Auttareya napisał(a):

Po latach zmagań na sankirtanie odkryłem, że moim największym przyjacielem w służbie oddania jest mój własny umysł. Nikt inny tak mi nie dawał popalić w służbie oddania jak właśnie on. Na każdym kroku precyzyjnie punktował mnie na wszelkie możliwe sposoby odciągając od służby, jakby testował moje oddanie, chęć poświęcenia się dla misji Śrila Prabhupada. Zalewał mnie złością, nieograniczoną frustracją, paraliżującą niemocą, gniewem, irytacją, lenistwem i chęcią krytyki Wielbicieli. A ja musiałem w wielkiej i rozpaczliwej modlitwie nieustannie prosić o pomoc mistrza duchowego, Śrila Prabhupada i Krysznę, aby pomogli mi przezwyciężać te stawiane przez umysł przeszkody, które nie są niczym innym jak tylko wyrazem mojego własnego uwarunkowania. I tak się działo każdego dnia na sankirtanie. Bez żadnych ulg czy promocji. Ja osobiście nie potrafię nic sprzedać i jako vaysya jestem kompletna noga, ale dzięki łasce Kryszny mogłem rozprowadzać książki przez kilkanaście lat, 6 dni w tygodniu, średnio po 8 do 12 i więcej godzin dziennie.

Dlatego po latach służby oddania uznałem, że sytuacja mojego własnego uwarunkowania w której jestem zanurzony, jest najbardziej doskonałą i najbardziej sprzyjającą aranżacją Kryszny do tego, aby robić postęp duchowy w świadomości Kryszny.
A umysł - mój największy wróg, mój największy przyjaciel - nieustannie stawia mnie w sytuacji, w której nie mogę spocząć na laurach, w której ciągle muszę konfrontować moje ograniczenia i uwarunkowania, i który w każdym momencie procesu służby oddania stawia mnie w sytuacji wyboru:
Służyć Krysznie i Wielbicielom, czy służyć sobie.


BArdzo ciekawe relazacje. Umysl. To jest tak dobry temat prabhu, ze dzieki za przemyslania.
Z tego co czytalem umysl ma dwie cechy- tworzy dualizm. Przyjmue cos jako "chce" i cos jako "odzucam". Wlasnie to mozna polczac z tematem o wrogach. POjawinie sie duazlmu, wrog -przjaciiel. ONI MY itp Czrne Biale. Dobro zlo. Z puntu widnzia Abolutu zlo moze byc dobrem. Kryszna zabijajac np; wyzwala demony..

W sumie sobie pomyslem odnsie Sanirtanu/. Sprzdazy ksiazek. Jest w tym wysjcie poza umysl. Spzrdajacy bhakta nie wybieta komu ma sprzdac. Czasmi ksiazke kupi najmnij spodzwana osoba. W normanym zyciu dajesz ksiazke jako przeznt komus kto wedlog ciebie zasugije na niego. A wiec jest jakby predystynacja/ Kto jest dobry do bhakti a kto nie jest decydwane jakby wczsniej:)? Na sanirtanie jest poza umyslem. Nigdy nie widomo kto kupi. Moze PAramatma wie:)


Sie rozpisalem, ale wogle temat DUZAZLMu jest ciekawy. Statusu Qwo dazenie do ustalnia jakiegos systemu opartego na chceniu i odzucaniu a nie na Suzbie ODdania i Milsci. no nic. sprawe umyslu trzeba rozwazyc . wrog napewno


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 10 lis 2010, o 10:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Cytuj:
Bhakti Vidya Purna Maharaja na seminarium z Manu-samhity poświęcił trochę czasu właśnie na omówienie podobnego wersetu z Manu, mówiącego, coś w stylu, że "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", co jest jedną z zasad dyplomacji, stosowaną w celu utrzymania porządku, ładu i bezpieczeństwa kraju.

Dokładnie było to seminarium poświęcone "Vedic Leadership and Management" (Wedyjskie Kierownictwo i Zarządzanie"), w skład którego, oprócz Manu-samhity, wchodziły też m.in "Canakya Niti Sutry".

Wspomniany werset z Niti-sastra mówi: Ekantaritam mitramisyate - Przyjaźń powinna być rozszerzona (ofiarowana) na wroga naszego wroga, czyli inaczej, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem.

Występuje on w kontekście następujących stwierdzeń:

- Traktaty i inne tego typu decyzje są istotnymi aspektami związków z sąsiednimi krajami
- Król powinien przestrzegać zasad moralnych
- Przyjaźń i wrogość mają swoją przyczynę
- W celu osiągnięcia sukcesu, król powinien obserwować działania innego króla, niezależnie czy wszedł z nim w układ, czy też nie
- Król powinien chronić państwo przeciwko wewnętrznym i zewnętrznym spiskom
- W razie zerwania traktatu, należy strzec się takiego króla niczym ognia

Definicja "przyjaciela" i "wroga", oraz 12 typów przywódców (królów), w kategoriach przyjaciół, wrogów i osób neutralnych, w zależności od sytuacji, podane są przez Canakyę w Artaśastrze, księdze 6, rozdziale 2, zatytułowanym "Odnośnie Pokoju i Wpływów". Angielską wersję tłumaczenia można znaleźć pod tym linkiem:
http://en.wikisource.org/wiki/Arthashastra/Book_VI

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 10 lis 2010, o 17:37 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Z tym ze to niejest sedno bhakti-yogi. Pisma takie jak MAnusamhita moga byc conajwyzej pomocnicze. Ogolnie raczej chodzi nam by nauczac swiat ze wrogowie i przjacile nieiestnija i to wytwor umyslu:)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 10 lis 2010, o 18:42 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Pavana Caitania napisał(a):
Z tym ze to niejest sedno bhakti-yogi. Pisma takie jak MAnusamhita moga byc conajwyzej pomocnicze. Ogolnie raczej chodzi nam by nauczac swiat ze wrogowie i przjacile nieiestnija i to wytwor umyslu:)

Tak, masz racje. Należy jednak zrozumieć, o czym tu mówimy. Pytaniem bowiem nie było "co jest sednem bhakti-yogi", tylko, czy idea danda-niti zamieszczona w pierwszym poście ma zastosowanie w świadomości Kryszny. Odpowiedzi jest taka, że ma, ale na poziomie varnaśrama-dharmy, w celu ochrony obywateli, co jest nadrzędnym obowiązkiem każdego kszatrii, a już szczególnie tego świadomego Kryszny.

Jeżeli kiedyś w dalekiej przyszłości zdarzy się, że przywódcą kraju stanie się osoba świadoma Kryszny, to w praktyce będzie ona działać na poziomie varnaśramy, kierując się artha-śastrą, gdyż większość obywateli państwa nie będzie świadomymi Kryszny paramahamsami, podobnie jak też wielu przywódców i mieszkańców innych krajów, którym może przyjść do głowy, aby go napaść. Dzięki temu, Pavana Caitanya Prabhu będzie mógł spokojnie i bezpiecznie intonować 24h/dobę Maha-mantrę, działają na swej naturalnej transcendentalnej platformie Bhagawata, i nauczać, że nie ma wrogów i przyjaciół, przyjaźniąc się przy tym z bhaktami Kryszny. :)

Kiedy brutalnie atakowane są święte osoby, starcy, dzieci, czy kobiety, to najpierw walimy napastnika w mordę, a następnie robimy mu przedziałek siekierką, aby potem, już dla 100% pewności, utopić go, powiesić i podać mu śmiertelną dawkę trucizny (wiem, lekki overkill. ;) ), a nie stoimy biernie z boku, tłumacząc się głupawo, że w/g naszej wiary, zgwałcona i zaszlachtowana kobieta, zamordowany bramin, czy oszpecone malutkie dziecko, a także sam przestępca jest tylko "wytworem naszego umysłu". Dla kszatrii jest to bowiem droga prowadząca do piekła, o czym też informują śastry.

Dlatego nie mający wrogów Maharaja Parikszit, widząc sudrę-oszusta w przebraniu króla, który maltretował krowę i byka, bez wahania wymierzył mu sprawiedliwość. Riszi dziwili się nawet, czemu go natychmiast nie zabił. Co więcej, nie był on na relaksacyjnej przejażdżce konnej, ale w drodze do podbicia całego świata, zgodnie z zasadami dharmy i artha-śastry.

Z tego względu wypowiedział poniższe słowa:

"O cnotliwy, dobre imię króla, długość życia i dobre przyszłe narodziny, wszystkie znikają, gdy wszelkiego rodzaju żywe istoty w jego królestwie są terroryzowane przez złoczyńców. Niewątpliwie pierwszym obowiązkiem króla jest złagodzić cierpienia tych, którzy cierpią. Dlatego muszę zabić tego niegodziwca, ponieważ stosuje on przemoc wobec innych żywych istot."
(Śrimad Bhagawatam 1.17.10-11)

Pytaniem jest teraz, czy Maharaja Pariksit był świadomy Kryszny?

Pozwólmy jemu samemu odpowiedzieć na to pytanie, co też czyni w następnym wersecie:

"Ponownie zwrócił się on (Maharaja Pariksit) do byka i zapytał go w ten sposób: O synu Surabhi, kto odciął twoje trzy nogi? W państwie królów, którzy są posłuszni prawom Najwyższej Osoby Boga, Kryszny, nie ma nikogo tak nieszczęśliwego jak ty."
(Śrimad Bhagawatam 1.17.12)

Żeby nie było już cienia wątpliwości, oryginał sanskrycki brzmi: rastre rajnam krsnanuvartinam, gdzie poszczególne słowa oznaczają:

rastre - w państwie; rajnam - królów; krsna-anuvartinam - tych, którzy podążają za kodeksem Kryszny, Najwyższego Osobowego Boga.

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 10 lis 2010, o 20:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 lis 2006, o 18:21
Posty: 1863
Lokalizacja: Helsinki/Warszawa
Praktyczność i przydatność zasad arthaśastry dla świadomości Kryszny zademonstrował najlepiej sam Canakya Pandit. To on wykształcił Czandraguptę Mauryę na wspaniałego lidera, i to pod jego wpływem Indie mogły zjednoczyć się pod pod jednym sztandarem, tworząc największe imperium od czasów rozpoczęcia się Kali-jugi.

To dzięki niemu Grecy zostali pokonani i przestali mieć wpływ na Bharata-varszę. Gdyby nie jego bramiński charakter, determinacja i wiedza, to kto wie, być może dzisiaj, zamiast prasadam, jedlibyśmy obrzydliwe greckie "suflaki" (szaszłyki), a zamiast śpiewania Hare Kryszna w kirtanie, pokrzykiwalibyśmy "Oooopa!", tańcząc grecki taniec "syrtaki", bezmyślnie rozbijając przy tym o podłogę stosy porcelanowych talerzy (byłem, na własne oczy widziałem, i z niedowierzania się uśmiałem.) ;)

Świadomość Kryszny ma zastosowanie we wszystkich sferach ludzkiego życia, np. w zarządzaniu, ekonomii, polityce, moralności, strategii wojskowej itd., itp. A to właśnie nie tylko opisuje Arthaśastra Kautilyi/Canakyi, gdzie wiele zasad odbija się echem w tak sławnych dziełach na temat niti jak Brihaspati Samhita Garuda Purany, Śukra-niti Śukracaryi, Niti-śataka Bhartrihari, czy Pancatantry Wisznusharmy, ale przede wszystkich ukazuje się w czynach samego Canakji Pandity, który najlepiej udowodnił ich skuteczność swoim praktycznym, i zgodnym z nimi działaniem. Z tego powodu, jak gdzieś czytałem, Śrila Prabhupada wyraził pragnienie, aby przetłumaczono i udostępniono bhaktom Śri Canakya Niti-śastra.


Oooopa!!! -> http://www.youtube.com/watch?v=OF3qYEks3yo

_________________
Prasadam blog mojej żony Vairagya-laksmi dd: http://www.purevege.com/
Foto galeria mojej żony: http://www.flickr.com/photos/48823311@N03/
Mój blog: http://purnaprajna.blogspot.com/
Moja muzyka: http://www.acidplanet.com/artist.asp?so ... 069&T=6461


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 11 lis 2010, o 02:37 

Dołączył(a): 31 gru 2008, o 05:30
Posty: 894
Rozumiem. W sumie sie zgadzam. Brzmi madrze. Nie moge sie przczepic;)
Jednakze...hym...cos jakby w srodku mowi cos w rodzju "hym..." i pojawia sie male pytenie/
Jak to polaczyc jednak z nawyzsza nauka Swiedomci Kryszny? co jest lacznikiem pomiedzy np; Manu samhita, czy zaluszmy innymi arha Siastrami czy dharma siastrami czy wsztskim od vastu (budowy damu) Aurwedy (Medycyny) Kamasutry itp itd.

Czy nauczajac o tym zewrog to poprastu wrog, a kobieta to posrtu kobieta, a samochud to poprstu samochud nie ginie gdzies podstwowy pzrekaz ze oprcz tego wroga, kobiety czy samochodu, jest tu dusza, dusza i materja. Czy wytraczy wiedziec ze wrog to wrog a np; kobeuta to kobieta by byc swiadomum Boga?

Takie male pytanie czy to nie wyprze jedne drugiego/.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Przyjaciel "wroga"
PostNapisane: 11 lis 2010, o 09:48 

Dołączył(a): 20 gru 2009, o 12:05
Posty: 130
Pavana Caitania napisał(a):
Rozumiem. W sumie sie zgadzam. Brzmi madrze. Nie moge sie przczepic;)
Jednakze...hym...cos jakby w srodku mowi cos w rodzju "hym..." i pojawia sie male pytenie/
Jak to polaczyc jednak z nawyzsza nauka Swiedomci Kryszny? co jest lacznikiem pomiedzy np; Manu samhita, czy zaluszmy innymi arha Siastrami czy dharma siastrami czy wsztskim od vastu (budowy damu) Aurwedy (Medycyny) Kamasutry itp itd.

Czy nauczajac o tym zewrog to poprastu wrog, a kobieta to posrtu kobieta, a samochud to poprstu samochud nie ginie gdzies podstwowy pzrekaz ze oprcz tego wroga, kobiety czy samochodu, jest tu dusza, dusza i materja. Czy wytraczy wiedziec ze wrog to wrog a np; kobeuta to kobieta by byc swiadomum Boga?

Takie male pytanie czy to nie wyprze jedne drugiego/.

Drogi Pavana Caitanya Prabhu,

Masz bardzo dobre zrozumienie Świadomości Kryszny. Także świetne wyczucie tematu i dobrze rozwiniętą intuicję, co zresztą wykazałeś w poprzednim poście w formie zaprezentowanych wątpliwości.

Wielkie systemy zarządzania zaczerpnięte z Manu Samhity i tym podobnych pism o drugorzędnym znaczeniu dla procesów samorealizacji, w których z taką lubością rozkoszuje się nasz znamienity przedmówca - Purnaprajna Prabhu, zupełnie nie mają, ani jeszcze długo nie będą miały zastosowania w Iskconie. Liderzy naszego ruchu zupełnie nie wiedzą jak wprowadzić je w praktyce. Historia Iskconu, chociażby w Polsce wykazała to dobitnie na przestrzeni lat, a Śrila Prabhupada pouczył nas, że należy oceniać po owocach.

Więc jeśli ktoś przedkłada wiedzę o zarządzaniu (którą nawet nie potrafi wdrożyć w jej praktycznym wymiarze) z pism o drugorzędnym znaczeniu dla procesów samorealizacji, ponad oznajmienia Śrimad Bhagavatam i Bhagavad Gity, to co można powiedzieć?

Można by wiele, ale po co strzępić język.

***

Spójrzmy na przyczyny takiej polityki:

Na stronie Wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dz ... ci_Kryszny

Jest hasło:

Cytuj:
Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny

Jest tam dużo informacji na temat naszego ruchu, a wśród nich wyszczególnione są cele towarzystwa:

Cytuj:
Cele działalności

Bhaktivedanta Swami określił w roku 1966 siedem celów Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny:

1. Systematyczne propagowanie wiedzy duchowej w społeczeństwie oraz kształcenie wszystkich ludzi w technikach życia duchowego w celu powstrzymania zaburzeń równowagi systemu wartości w życiu jednostki i społeczeństwa oraz w celu osiągnięcia prawdziwej jedności i pokoju na świecie.
2. Propagowanie świadomości Kryszny (boga) w takiej formie, jak została objawiona w Wielkich Pismach Indii – Bhagawad Gicie i Śrimad Bhagawatam.
3. Zbliżanie członków Towarzystwa do Kryszny, osobowego boga, i rozpowszechnianie w ten sposób w obrębie społeczeństwa i ludzkości idei, że każda dusza jest cząstką boga (Kryszny).
4. Nauczanie i rozpowszechnianie ruchu sankirtana (zbiorowego intonowania świętych imion boga) tak, jak zostało to przekazane w naukach Pana Ćajtanji Mahaprabhu.
5. Wznoszenie dla członków Towarzystwa, oraz dla ogółu społeczeństwa, świętych miejsc transcendentalnych rozrywek poświęconych Osobie Kryszny.
6. Skupianie członków Towarzystwa w celu nauczania prostszego i naturalniejszego sposobu życia.
7. Publikowanie i rozprowadzanie periodyków, czasopism, książek i innych wydawnictw w celu osiągnięcia wyżej wymienionych celów.

Jak widać punkt 7. ma szczególne znaczenie. Istnieje tutaj podwójne sprzężenie zwrotne z pozostałymi 6-cioma punktami i dlatego w żaden sposób nie można go zignorować:

Punkt 7. Jest jednocześnie celem jak i środkiem do osiągnięcia pozostałych 6 celów.

To zdumiewające jak świetnie Śrila Prabhupada zabezpieczył swój ruch przed spekulacjami i niewłaściwym zarządzaniem.

A jednak!

Pomimo tego niezwykłego zabiegu ze strony naszego Founder Aczaryi, Śrila Prabhupada - jak pokazuje życie i obecna sytuacja w Iskconie - Brihad Mridanga zamilkła. A co najbardziej przykre, to jest to, że ci wszyscy big, big devotees, egzaltowani członkowie GBC, mistrzowie duchowi i sanyasini oraz pozostali Wielbiciele naszego ruchu – ignorują ten punkt 7.

No i są tego następstwa. Wiedza duchowa jest odsuwana na plan dalszy względem wiedzy organizacyjnej. Dowód? Na przykład powyższa dyskusja.

Sankirtan uliczny w swojej unikalnej formie dystrybucji książek Śrila Prabhupada jest jak transcendentalny układ krwionośny Iskconu. Jeśli idzie pełną parą, Wielbiciele są szczęśliwi, robią postęp, mają głębokie realizacje, organizacja się rozrasta, pojawiają się kwalifikowane osoby do odpowiednich służb, jest wciąż wzrastający i nieograniczony entuzjazm. Nie ma problemów finansowych - Kryszna Osobiście utrzymuje Wielbicieli i ich organizacje.

Ale kiedy nie ma ulicznego sankirtanu, intonowania świętych Imion Kryszny na ulicach i dystrybucji duchowej literatury, kiedy umiera współczucie dla innych uwarunkowanych dusz, wtedy transcendentalny układ krwionośny Iskconu nie ma racji bytu. Nie dostarcza już więcej Wielbicielom nieograniczonych błogosławieństw Kryszny. Zaczyna się martwica. Stagnacja. Bhaktowie tracą entuzjazm. Szukają wygodnego życia. Wstydzą się tego, że są bhaktami. Organizują programy otwarte pod przykrywką Festiwali Indii. Odsuwają się od ruchu, który zżerany jest od środka różnego rodzaju politykami, schizmami i walkami o wpływy i dominację. Kiedyś wypełnione aż po same brzegi, Świątynie Kryszny stają się puste. Można nawet wynająć pokoje.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL