A 2 napisał(a):
PS. a propos ,,so what< nie byl to wyraz zdziwienia lecz obojetnosci wobec licytowania sie alberta , kto jest lepszy w swoim swiatopogladzie, glupi impersonalista czy madry personalista, czy lepsza jest pustka czy pelnia, nudzi mnie ta dziecinada, w rodzajau czyje zabawki sa lepsze, moje pelne wiaderko czy twoja pusta lopatka, nie o to chodzi w buddyzmie lecz jak juz wspomnialem, o dobre zyczenia i wspolczucie, moje dzieci
Filozofia i teologia to nie "dziecinada" w celu "licytowania się, czyje zabawki są lepsze" ale
sambandha-jnana, czyli wiedza o łączności pomiędzy trzema aspektami: Parabrahmana, jivy i prakriti. Zarówno Śrila Prabhupada, jak i wszyscy poprzedni aczarjowie, a przede wszystkim Vedanta-sutra w dwóch pierwszych
adhyayah, w szczegółach wyjaśniają tą wiedzę, prezentując ją w sylogistycznej formie formie
pancanga-nyayi, zawierającej argumenty filozofii stojącej w opozycji do konkluzji Wajsznawa Wedanty, po czym je pokonują. Jest to zwane
parartha-anumana, czyli prezentacja tematu dla korzyści innych ludzi.
Korzyści! Dlatego argumenty szkół Buddyzmu (i nie tylko) są w szczegółach wymienione w Vedanta-sutrze przez Śrila Vyasadevę, po czym obalone, jako nie mające nic wspólnego z naturą absolutnej, duchowej rzeczywistości i z tego powodu, nieprzynoszące żadnych trwałych korzyści uwarunkowanej jivie, będąc nieprzydatnymi w rozwoju duchowym wiecznej żywej istoty.
Aczkolwiek może Cię to nudzić, to faktem jest, że bez dogłębnego zrozumienia opartego na
nyaya-sarze (esencji logiki) przekazu aczarjów i śastr, "dobre życzenia" i "współczucie" pozostają jedynie materialnie uwarunkowanym sentymentem, który mocno sytuuje nas w kole samsary. Aby nasze uczucia i emocje mogły stać się prawdziwie postępowym czynnikiem w naszym życiu, jako świadomej jednostki nierozerwalnie związanej ze społeczeństwem, muszą rozwijać się na bazie duchowej wiedzy, a nie na gruncie umysłowej spekulacji i trój-gunowych preferencji.
Rozwinięcie atrakcji do
sambandha-jnany oznacza w praktyce
abhidheję, ekspresję tego przyciągania, poprzez dynamiczny element służby oddania dla Kryszny, który jest mostem łączącym naszą zainteresowanie, z prawdziwym duchowym sentymentem miłosnego przywiązania do Kryszny i Jego bhaktów; innymi słowy, z wiecznym szczęściem. Rozwijając uczucie do Boga, automatycznie pojawia się w takiej osobie głębokie współczucie, dla wszystkich, będących cząstkami Kryszny cierpiących, uwarunkowanych dusz. Tylko powstały na takim trwałym podłożu sentyment jest w stanie pomóc innym ludziom, i wskazać im drogę do szczęścia, bez potrzeby, jak to elokwentnie ujął Albert, chowania się pod kołdrą i udawania, że nas nie ma, po to tylko, aby już wkrótce być zmuszonym przez boskie prawa natury, do stanięcia twarzą w twarz z własną osobowością.