Hare Kryszna Drogi Ragawardanie Prabhu/Radha Mohanie Prabhu
Dzięki wielkie, że się odezwałeś za oceanu... mam cały czas żywo w pamięci Twoje inspirujące śpiewanie do Kryszny tu w Polsce... szkoda, że Ciebie tu nie ma - zawsze sobie powtarzam to przy organizacji kolejnego programu... ja ani na bębnie nie zagram, ani na harmonium, a i z kartalami mi za dobrze nie wychodzi... jest wielki deficyt, wielbicieli i dlatego podzielam opinie Twoją, iż razem możemy więcej zdziałać, niż wojując bez sensu... i mi marzy się pokojowa wioska wielbicieli, których łączy wspólna misja Śri Gaurangadewy... Powiem Ci, w zaufaniu

, iż niedawno spotkałem wielbiciela, który porzucił towarzystwo wielbicieli, przestał mantrować, wino itd... siedzieliśmy wspólnie i gadaliśmy o tym i tamtym... w tle leciał Twój badźan... w pewnym momencie zobaczyłem jak wielbiciel ten uchwycił "tło muzyczne" i stał sie zamyślony... po chwili sam zaczął mówić o Krysznie i o tym jak te chwile kiedyś z Ragawardanem i jego ekipą były cudowne i ożywiające duchowo... poprosił o Twój bhajan... od tej chwili spotykamy sie często i mantrujemy... to bardzo inspirujące... ten wielbiciel mieszkał kiedyś we Wrocławiu... nie umieszczę tu jego imienia... bo nie mam na to zgody, a i on jest raczej nie skory do upubliczniania...
Myślę, że jest wielu takich wielbicieli, których cały czas inspirujesz...
Co do problemów tu poruszanych...słyszałem, iż od niedawna HH Narajan Maharaj nie inicjuje już bez pisemnego oświadczenia, iż ma się czynnego Guru?... w wielu wypadkach Maharaj inicjował nie wiedząc, że dane osoby miały, lub mają już Guru... powoli się to zmienia... co wskazuję na dobre chęci z każdej ze stron... samo to, iż starsi wielbiciele sie przepraszają daje na maluczkim przykład, iż błędy zostały popełnione, a może teraz przyszedł czas by je naprawić...
Nie pomożemy powstaniu wzajemnej kooperacji, jeśli będziemy się wzajemnie obrzucać epitetami... jeśli chcemy już korygować, to najlepiej jeśli będziemy korygować nas samych - to moje tajne realisation

z 18 letniego doświadczenia w bhakti ( karma, gjanie oczywiście), iż jest to najbezpieczniejsze

, zastanawiam się dlaczego mam jeszcze resztkę smaku do intonowania i chce mi się słuchać o czystej miłości, bo nie zamykam się na to, iż tu przede mną może być bardziej zaawansowany wielbiciel, któremu zawdzięczam to, iż nasza rozmowa zawsze (jakimś dziwnym trafem) schodzi na temat imienia - Kryszna

Inna rzecz BARDZO WAŻNA o której dużo sie nie pisze przy tych i podobnych okazjach, należy oddzielić przewodnictwo duchowe od tego organizacyjnego... pisze to HH Gaur Gowinda Maharaj w swej książce poświęconej Prabhupadzie...jeśli wielbiciele będą uświadamiani, iż przywództwo organizacyjne tu w Polsce np. Trisam Prabhu nie jest jednoznaczne z duchowym przewodnictwem, i że nie mamy obowiązku organizacyjnego przyjmować duchowe schronienie ze strony Trisamy, a jeśli to robimy to dlatego, że chcemy, a nie dlatego, że jest taki nakaz organizacyjny... otóz takiego nakazu nie ma... z drugiej strony, jeśli np organizujemy wspólną Ratha Yatre i nasz lider organizacyjny rozdziela nam zadania, to nie ma w tym żadnego błędu, gdyż temu służy organizacja (organizacja - to członkowie w wspólnej relacji idący do tego samego celu - to najkrótsza i najpełniejsza definicja z jaka się spotkałem na studiach)... nie można mieć członkom organizacji za złe, iż się organizują w celu zadowolenia Śrila AC Bhaktiwedanty Swamiego Maharadźa Prabhupada... można mieć jedynie żal do niektórych członków, iż nie maja na celu zadowolenia Śrila AC Bhaktiwedanty Swamiego Maharadźa Prabhupada, a własne ukryte motywy... jeśli nie będzie się odpowiednio nagłaśniać takich wad organizacyjnych, i wyciągać wniosków, i naprawiać błędów, tak długo będzie fałsz i hipokryzja, a to nie zadowala Śri Gaurangadewy... myślę, że młoda organizacja, jaką jest MTŚK może śmiało przyjąć pokorną postawę i uczyć się od innych sang ( nie koniecznie organizacji, jeśli np. takie sangi przyjęły styl nie organizowania się)... nikomu tu kapelusz z głowy nie spadnie

... gdyż jeśli ktoś opuszcza organizacje to wina zawsze jest gdzieś po środku... że sam chciał, a le i że organizacja czegoś nie dała tej osobie...
Zakończę może otwartym pytaniem
- czego organizacja MTŚK nie daje nam, że od niej odchodzimy i jak organizacja MTŚK może naprawić swe błędy?
Dodam, iż jak najbardziej chodzi mi o sfere naszych wpływów, czyli tu o nasze małe polskie poletko wielbicieli...
Czy jesteśmy już gotowi na konstruktywną krytykę?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Gaurabhaktów