Kula-pavana napisał(a):
Dobrze ze przynajmniej widzisz zagrozenie plynace takze z tej drugiej strony.
Dziękuję za subtelne docenienie moich skromnych wysiłków w kierunku nie bycia idiotą.

Kula-pavana napisał(a):
no to chyba przegapiles kilka osob ktore skadinad potem zbanowalismy, typu "brunatny niszczyciel"

nie mowiac o paru szpiegach ktorych zdemaskowalismy i ktorzy juz sie potem nie pokazali.
Nie przegapiłem, bo mnie jeszcze tam nie było. Tym bardziej, że osobę o której mówisz, trudnoby nazwać pełnomocnym i oficjalnym reprezentantem Katolicyzmu czy nawet jakiejś organizacji antykultowej.
Czytając posty pana X, każda rozsądna osoba mogła zrozumieć, że jest w nich spora doza niepoczytalności i zaburzeń umysłowych. Dlatego zdrowy rozsądek nakazywał aby nie dopuszczać go do głosu. Łamał zasady forum i z tego powodu został zbanowany. Gdzie tu mowa o kulturalnej wymianie poglądów filozoficzno-teologicznych z kołtunem i ciemnogrodem, czy też tym bardziej o zagrożeniu for Vaisznava z jego strony?
Kula-pavana napisał(a):
jednym z powodow tego "nie pisania" jest dzialanie moderatorow jak powyzej.
To po co w ogóle dyskutować o prawidłach i profilu forum z użytkownikami, skoro i tak moderatorzy i tak wiedzą lepiej jak się zachować. Może zasugeruj zamknięcie tego wątku?
Kula-pavana napisał(a):
buddysci i mayawadi nie przychodzili do swiatyn za czasow Pana Czajtanii i nie przeszkadzali w kirtanach. mimo to Wajsznawowie prowadzili z tymi filozofiami powazne batalie na lamach pisanych przez nich ksiazek i nie tylko tam. filozofie te byly postrzegane jako wazny wrog wajsznawizmu istniejacy w owczesnym spoleczenstwie. ja widze nasze obecne zagrozenia w Polsce w tym samym kontekscie.
Osobiście nie widzę celu w budowaniu "strachu na wróble", i kierowania dyskusji na inny, prowadzący do niego tor. Za czasów Pana Caitanyi nie było for internetowych.
Istnieją różne zagrożenia w róznych miejscach. Moim skromnym zdaniem, największym zagrożeniem dla Waisznawizmu w Finlandii, jest opłakany stan ubikacji świątynnej w Helsinkach. Nie dba się tam o czystość, a to ujemnie wpływa na pierwsze wrażenie, jakie odnosi osoba stykająca się ze świadomością Kryszny. Wątpię jednak abyś chciał podjąć poważną polemikę na temat "wyższości problemu antykultowców na polskich forach Waisznawa, nad opłakanym stanem toalet Waisznawów w Helsinkach". Jeszcze raz nawołuję do zdrowego rozsądku.

Kula-pavana napisał(a):
czy w zagrozeniu ze strony katolickich antykultowcow naprawde nie ma elementu konfliktu filozoficznego?

zaskoczyles mnie tutaj. ja tu widze mase powaznych roznic filozoficznych, jak np. w zrozumieniu religii, tolerancji religijnej, zycia duchowego, sluzenia Bogu, itp. sa to dla mnie bardzo powazne roznice doktrynalno-filozoficzne.
W tym zagrożeniu nie ma elementu filozoficznego, ponieważ Katolicyzm nie propaguje ani filozofii pustki, ani też nie twierdzi, że każdy z nas jest Bogiem. Jest natomiast wiele wspólnego w obu poglądach monoteistycznych.
Poza tym, prowadzona przez pewne nieuczciwe, niedoinformowane, czy też skażone nienawiścią osoby czy organizacje propaganda anty-Hare Kryszna, nie odbywa się w formie debaty filozoficznej. Robione jest to w znacznie prostszy, ale jednocześnie znacznie bardziej wyrafinowany i skuteczny sposób, przynoszący efekty, głównie pośród niewykształconej populacji, poprzez np. sztuczne wywoływanie atmosfery strachu, czy też kłamstw i oszczerstw.
Takie osoby wręcz unikają niczym ognia, wypowiedzi i polemiki filozoficznej, ponieważ obawiają się czy też nawet wiedzą, że filozofia Vaisznava mogłaby ukazać nawet i tym prostym ludziom, prawdziwy cel przyświecający życiu wielbicieli Kryszny, który nie jest wcale tak różny od celu ich własnej religii, a mianowicie rozwinięcie miłości do Boga, a nie pożeranie żywcem niemowląt i popijanie ich krwią. Ponadto, taka poważna debata filozoficzna, uczyniłaby z Waisznawizmu zbyt wiarygodną religię, w oczach wielu Polaków, bo nie dyskutuje się przecież poważnie z "destrukcyjną sektą", tylko z partnerem równym sobie. A na to jeszcze jest za wsześnie.
Dlatego też "oficjalne" czy "publiczne" osoby, które są na tyle wykształcone aby polemizować w sferze filozofii i teologii, i przede wszystkim są w stanie dostrzec punkty wspólne, a służące obopulnemu porozumieniu, nadal milczą (chociaż są wyjątki na nazwijmy to niższych szczeblach kościelnych, a wyższych szczeblach rozwoju zdrowego rozsądku

), a do głosu dochodzą niezbyt wyrafinowani w swoim światopoglądzie krzykacze, których życiem i duszą jest sianie nienawiści, w imię religii.
Rożnice w doktrynach religijnych niezaprzeczalnie istnieją, ale dla ludzi z wysoką świadomością celu religii i świadomością Boga, nie stanowią one zagrożenia. Jestem przekonany, że w Chrześcijaństwie tacy ludzi istnieli i nadal istnieją. Zagrożeniem są natomiast jednostki, które w imię wyimaginowanej przez siebie samych religii, filozofii i teologii, są w stanie skrzywdzić innych. Jest to kwestia świadomości jednostki i twierdzę, że błędem byłoby wrzucać wszystkich Chrześcijan na pożarcie lwom, tak jak i nam to czasami się przydarza, w naszym zapale nawracania innych.
Tak naprawdę to nie wiem o co Ci chodzi Kula-pavana Prabhu.

Rzuciłeś się na mnie niczym lew na bezbronne jagnię, i walczysz o jakąś ukrytą, wydaje się niezmiernie ważną sprawę i prawdę, z którą ja rzekomo mam się nie zgadzać.
Jeżeli chodzi Ci tylko o to, że chcesz dysktutować politykę państw i politykę Kościoła Katolickiego na forach, to nadal to rób, bo nikt Ci tego nie zabrania. Natomiast ja ze swojej strony, prosiłbym Cię o wyrozumiałość i tolerowanie moich wypowiedzi przeciwko śunyavada i mayavada, bo osobiście nie czuję się kwalifikowany, aby mówić na tematy związane ze stosunkami pomiędzy Hare Kryszna i Kościołem Katolickim w Polsce, i dlatego zostawiam to innym.