Divya Prabhu napisal:
Cytuj:
podziele sie jeszcze waznym doswiadczeniem dotyczacym grihasta aramu...pisalem to juz na innycm forum i napisze tu...chodzi oczywiscie o temat tabu

sex...zalezy na jakim etapie samorealizacji jestesmy...jesli na etapie realizacji pierwszej sikszastaki lub drugiej (mowie to dla wiekszosci z nas i jest to moja opinia, nie sanjasinow, opinia wynikajaca z rozmow, czasami bardzo pufnych, z wielbicielami) sex trzeba wyregulowac...zobaczcie ze nawet zwierzeta sa wyregulowane w tej materii...
Naprawde? Chyba zalezy jakie zwierzeta, niektore z nudow moga nawet miec stosunek z czlonkami tej samej plci. Wedlug niektorych teoretykow socjobiologii seks uprawiaja faktycznie w celach prokreacji, aby przeniesc jak najwiecej swojej informacji genetycznej na nastepne pokolenie. Stad dla samcow zwiekszenie puli samic do kopulacji jest korzystne, natomiast dla samicy niekoniecznie, bo ona pozniej pozostaje z efektem seksu a wychowanie mlodych jest zwykle bardzo kosztownym wkladem z w przeniesienie swojej informacji genetycznej. Mozna uproscic ze samcom chodzi o ilosc, a samicom o jakosc partnerow seksualnych.
Cytuj:
i moze sie wydawac iz jest to trudne ale ale jest mozliwe...wtedy nastepuje juz prosta droga do tego zrozumienia, ze sex on w zasadzie jest przereklamowany, gdyz dochodzimy do czystej wymiany uczuc w ktorej nie ma w nas checi explaatacji i sex przestaje byc atrakcyjny, gdyz co moze byc atrakcyjnego pod workiem z odchodami

...
Na pewno jest mozliwe by porzucic zycie seksualne... szczegolnie na starosc, bo wtedy nie ma juz tyle eneergii i poziom testosteronu u mezczyzn spada. Trzeba jednak zastanowic jakie sa nasze wyjscia, gdy ciagle jestesmy zwawi a fontanna mlodosci nie pozwala zapomniec o wrazeniach seksualnych. Jak wtedy pielegnowac malzenstwo?
Powiem, ze porownywanie seksu do uzywania 'worku z odchodami' co bardzo czesto slyszalam w swiatyniach Iskconu wydaje sie byc nie na czasie i sprowadza niesmak, nie odzwierciedla prawdy, natomiast wcale na dluzsza mete nie sprawia ze zapomni sie o seksie. Po pierwsze 'worek z odchodami' uzywamy kazdego dnia i nie ma w tym nic grzesznego - wystarczy sie wykapac po tej czynnosci. Po drugie wydalanie odchodow ma sie nijak do przyjemnosci pochodzacej z uprawiania seksu. Zachecanie do calkowitego celibatu jest dosyc odwazne, a juz na pewno nie robilabym tego w stosunku do przypadkowej osoby. Czasem rozmawiam ze znajomymi (z uczelni) na tematy zwiazkow i gdy pytaja mnie o rade, to polecam im celibat, ale na pewno nie w malzenstwie bo skonczyloby sie to tylko rozwodem, gdyby przypadkiem ktos skorzystal z mojej rady. Natomast celibat przedmalzenski, a przynajmniej znacznie ograniczenie, ktory polecilam (znajomi nie sa bhaktami, ale zwyklymi kolegami - pracownikami na uczelni) konczyl sie dramatycznym poprawieniem zwiazkow moich przyjaciol.
Zamiast porownywac seksu do eksploatacyjnej czynnosci, worku z odchodami itd zastanowmy sie dlaczego nie powinnismy uprawiac seksu:
1) oddala nas od Boga poniewaz oddajemy sie egoistycznym dzialaniom. Co jednak gdy uprawiamy seks glownie dla drugiej osoby zeby srpawic jej przyjemnosc?
2) prowadzi do niepozadanej populacji, co dalej z tego wynika mowi Gita. Rozwiazaniem jest uprawianie seksu w malzenstwie
3) mezczyzna wraz z wydalaniem nasienia wydala swoja 'inteligencje' czy prane (moze ktos pomoze?), plemniki tez pozatym sa istotami zywymi i spisuje sie je na straty.
4)powinnismy uczyc sie samokontroli zmyslow
inne punkty?
Wraz z uprawianiem seksu w malzenstwie przynajmniej pozbywamy sie drugiej komplikacji, ktora jest bardzo wazna jesli chodzi o sluzbe spoleczenstwu, i czesciowo mozemy pozbyc sie czwartej a nawet pierwszej, jesli zaczniemy regulowac swoje zycie seksualne do pewnego dia czy kilku w tygodni czy w miesiacu, a potem coraz zadziej. I do tego glownie powinnismy byc zachecani, nie do kompletnie niemozliwych celow, ktore powodowac moga rozpad malzenstwa, problemy emocjonalne a czesto powrot do nieuregulowanego zycia.