|
Drodzy wielbiciele
Dandawaty
Chciałbym szczerze podziękować osobie, której zawdzięczamy niezwykłe towarzystwo HH Jayapataki Maharadźa. Maharadź dał cudowny wykład w Warszawie w którym mówił o pielgrzymkach po Pd Indiach, wymienił kilka świątyń jakie zwiedzał wraz z grupą wielbicieli. Zapamiętałem historię z jednej w której króluje Kryszna znany jako Warada (ten który obdarza błogosławieństwami). Pan Warada, zawsze uśmiechnięty i łaskawy dla wszystkich, miał sługę, który codziennie opiekował się nim i od czasu do czasu modlił się o błogosławieństwa, ale nigdy nie modlił się o błogosławieństwa dla siebie, zawsze dla innych. I ciekawe, że te błogosławieństwa zawsze się spełniały. Sługa ten był ślepy i był uczniem Ramanudźaćarji. Pewnego razu udał się do Śri Rangam i odwiedził swego Guru, który wiedział, że jego uczeń o czystym sercu nigdy nie prosi o nic dla siebie. Ramanudźaćarja zadowolony ze służby swego ucznia, gdy ten wracał do Kańcipuram poprosił tez o błogosławieństwo dla siebie - drogi uczniu możesz poprosić Pana Waradę by skompletował mi moją własność, bo mam ją niekompletną – uczeń z wielką pokorą odrzekł – tak mój drogi guru maharadźo poproszę o to błogosławieństwo dla ciebie. Kiedy wrócił do świątyni Pana Warady ofiarował Mu swe pokłony i poprosił w imieniu swego guru o błogosławieństwo. Wtedy stał się CUD. Sługa odzyskał wzrok. Co się stało? Otóż własnością Ramanudźaćarji był jego pokorny uczeń, który całkowicie mu się oddał. Taka jest miłosna i duchowa wymiana uczuć pomiedzy Guru i uczniem.
GAURAPREMANANDA!!!
Maharadź jest nie obecny w tym świecie, jego myśli w sposób naturalny i bez wysiłku biegną do Kryszny. W miłosnym nastroju obejmował on swych uczniów, mając cały czas łzy w oczach wyraził swoje szczęście, że jest ponownie w Warszawie i widzi tak wielu swoich starych przyjaciół.
Szkoda, że czasu było tak nie wiele, bo w swym stylu Maharadź przeszedł, liżąc zaledwie tylko wszechwspaniały temat, bardziej odpowiednie jest napisać, wąchając tylko temat Gaura lila i zaczął mówić o Panu Nitjanandzie, królu tancerzy, który kiedy tylko zaczyna tańczyć, natychmiast ściąga atencje Pana Gaurasundary. Pewnego dnia w Panihati Pan Nitjananda zaczął tańczyć i choć Śri Gaurangadewa nie był obecny tam, Awadhutaśiromani mógł go widzieć. Śri Nitjananda rzekł do zebranych wielbicieli – wiem, że teraz nie widzicie Gaurangadewy, ale czy czujecie girlandę z kwiatów z Pd Indii, którą ma na sobie? – wtedy wielbicie zaczęli wąchać i jeden z nich wywąchał Śri Gaurangę i gdy tylko poczuł ten zapach padł nieprzytomny w uczuciu miłości, a zanim jak kostki domina kładli się kolejni…
Nitaj Gaura, Nitaj Gaura, Nitaj Gaura….
Może kiedyś odwiedzimy Panihati…to mała miejscowość pomiędzy Kalkutą i Majapur….
Nitaj Gaura, Nitaj Gaura, Nitaj Gaura…
_________________ Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.
|