Nikita napisał(a):
Kiedys jadlam juz jedzenie czy prasadam od krysznaitow. Bardzo smaczne...
Ale dziwi mnie, ze tyle mleka sie pije u was. Bo mleko wlasciwie nadaje sie dla cielakow a nie dla ludzi. Nasz system trawienny nie toleruje mleka...zasluzowuje go. Ja juz od lat zajmuje sie medycyna naturalna...takze wiem o czym mowie.
To samo cukier...to bardzo niezdrowy produkt.
Ja odzywiam sie wedlug makrobiotyki.
W 1997 roku we Wrocławiu trochę zalało...ogólnie mówiąc to powódź była, taka duża.
W tamtym czasie FFL działało we Wrocławiu i... ogólnie mówiąc FFL miało się dobrze, tzn. bardzo dużo porcji prasadam (posiłków wegetariańskich ofiarowanych) rozdawaliśmy.
Ale powódź przyszła i wydawało się że nas też zaleje.
Ale Kryszna miał inny plan i świątyni na Psim Polu obok Wrocławia nie zalało.
FFL rozwinęło wówczas, w tych bardzo trudnych chwilach, swoje działanie na bardzo dużą skalę.
Pierwsza dotacja, jaką osobiście rozładowywałem, to były 3 tony ziemniaków z Caritasu.
Ale do czego zmierzam, to to, że dzień w dzień otrzymywaliśmy olbrzymie ilości mleka.
Nawet 600 l dziennie. Niemal w całości przerabialiśmy je na świeży
paneer (ser), który dodawaliśmy do ciepłych warzyw dla powodzian.
Nikita, czy uważasz, że to było niewłaściwe z punktu widzenia makrobiotyki?