Czemu w tytule wątku jest "wołamy"? Czy jedną z cech sławetnej natury niewieściej jest to, że są one przygłuche?

Jeżeli ktoś z moich przyjaciół, za którym znam się od dawna, i zwracamy się do siebie po imieniu od x lat zacząłby mi "matadżiować, to bym mu powiedziała - bardzo nie po wedyjsku - żeby się łaskawie wypchał. Z okresu przed świadomością Kryszny i jeszcze wiele lat po przyłączeniu się do świadomości Kryszny przyzwyczaiłam się, że mówi się innym po imieniu. Nie pamiętam kiedy wprowadzono "matadżi", ale przez wiele lat nikt o czymś takim nie słyszał. Tak więc - przyzwyczaiłam się do czegoś innego i w stosunku do iluś tam bhaktów, z którymi znams się od powijaków (tych świadomych Kryszyn

) trudno byłoby mi to przełknąć.
Jeżeli chodzi o bhaktów-mężczyzn, których za bardzo nie znam czy znam krótko, to pewnie stoleruję i prabhu i matadżi. W sumie, to jaki mam wybór? Chyba żadnego. I prabhu i matadżi użyte w stosunku do mnie są mi równie obce, no ale w środowisku bhaktów to chyba brzmi naturalniej niż "pani". Jak np. Rameśvara Prabhu zwraca się do mnie na czacie "Govindanandini Matadżi" to faktycznie czuje się w tym szacunek. Mogę być z tej okazji dumna i blada i czuć się nadęta. Ale samo imię też jest dla mnie ok.
Jeżeli chodzi o bhaktinki, to prosiłabym, aby się do mnie nie zwracały per "matadżi". No ewentualnie jeśli są odmiennych preferencji seksualnych i jest to dla nich kwestia być albo nie być, to zrozumiem. Nie zrzucę z balkonu i sama nie pójdę się utopić. W takim układzie spróbuję to przeżyć.
Przejżałam Vedabase. Prabhupada czasami mówi o zwracaniu się do kobiet oprócz własnej żony jako do matki i mówi to w sensie generycznym. Ale innymi razy bardziej to precyzuje i mówi, że do każdej
nieznanej sobie kobiety mężczyzna w Indiach zwraca się "matko" ("any unknown woman who has no introduction with you", "The woman treats the unknown man as son, and the unknown man treats the unknown woman as mother"). W jednym miejscu mówi też, że kobiety, które są zamężne, są jak matki ("Or those who are married, they are like mothers."). Nie wiem dlaczego, ale może chodzi o to, że kobieta niezamężna może stać się twą żoną? I wtedy nastąpiłaby degradacja i "matka" stałaby się "kochanie", a to jest niedopuszczalne?

No nie wiem, spekuluję.
Srila Prabhupada natomiast bardzo protestuje przeciwko zwracaniu się do kobiet jako "siostry" i mówi, że to spekulacja. Podaje dwie wersje w hindi (chyba hindi...). No ale to chyba dotyczy mężczyzn (tak więc Vadanja, nie martw się, że Ci to zaproponowałam. Pamiętam, że najpierw upewniłam się, że jesteś "Ona", a nie "On"

).
To tyle tak ode mnie, osobiście i subiektywnie, jeśli by to kogoś przypadkiem obchodziło, w co wątpię.
PS. A tak przy okazji to ciekawa jestem na ile stosowanie tego zwrotu przez bhaktów mających zachodnie podłoże kulturowe faktycznie zmienia ich percepcję kobiet? Czy zwracanie się do nich "prabhu" ma mniej pozytywne skutku niż "matadżi"? Zakładając, że którykolwiek z tych zwrotów faktycznie wpływa na percepcję, a nie jest tylko zwyczajowym sposobem zwracania się do innych. Podejrzewam, że nikt jeszcze nie przeprowadził takich badań.