Był już wątek "pierwsze prasadam"...a ja, jako świeżo upieczona posiadaczka pierwszego w tym życiu sari proponuję nowy temat...prawdopodobnie w większości dla jedynie Bhaktinek, choć nierzadko pewnie zdarzyć się i tak mogło, że i panowie w zakup czy podarowanie sari, niejednej pani dopomóc mogli.
...a więc tak, narzekałam, narzekałam, i na forum i w zaciszu domu, aż w końcu wynarzekałam

pewnego dnia Rameśvar Pr. ni z gruszki ni z pietruszki pyta się mnie przez gadugadu jaki kolor bym wybrała i wymienia ze trzy barwy

tja... ja wiem, że Czcigodny mój pobratymiec legnicki w kolorach pracuje, znaczy się prowadzi pracownię plastyczną, ale żeby tak ze świnią o niebie

znaczy się z pielęgniarką o kolorach dialogi nawiązywać bez wyraźnego powodu, jakoś mi tu dziwnie zapachniało

nic to, żyjemy spokojnie dalej, aż tu część dalsza afery i Rameśvar pyta się mnie czy może mi tHomKa na pół godziny z domu porwać, że niby drukarka mu nie drukuje, a tHomeK niby bardzo biegły w tej dziedzinie...

ja tam zbytnio bystra nie jestem, ale aż taka głupia to też nie bardzo...no i w końcu się wydało, bo mąż mój, ze wszystkich swych cnót wielkich i nieprzebranych, ilościowo i jakościowo

, jedną cnotę ceni ponad wszystko - prawdomówność (znaczy się kłamać i kręcić i mataczyć nie umie

) i wysypał cały spisek, a najbardziej Autorkę, która w skromności swej wielkiej pragnęła zostać Nienazwaną...ale się nie udało
wobec powyższego toku mej nieskładnej wypowiedzi i w związku z wysypaniem się owej wielkiej tajemnicy - któż jest owym darczyńcą sari dla mnie, składam uniżenie pokłony Madanie M.M., która nie dosyć, że wrażliwa była na odczuwany przeze mnie brak okrycia, to na dodatek chciała cały splendor bycia ofiarodawcą przekazać na męża mego, a samej pozostać w ukryciu. Madano droga, jesteś dla mnie, niestety osóbki niewiele ze skromnością mającą wspólnego, jesteś od dnia wczorajszego wzorem do naśladowania. Postaram się nosić to sari zawsze w intencji pomyślności wszelkiej dla Ciebie i osób Tobie bliskich. GAURANGA !!!
jest tylko jeden malutki problemik

hmmm, ja nie umiem sari wiązać...

nie dałoby rady jakiegoś linka w internecie podesłać z instrukcją (haha, czego to ludzie od tego biednego internetu oczekują). Dziś pół dnia paradowałam po domu jedynie w halce i tej przykrótkiej bluzeczce, bo już noszenie samej bielizny pod sari jest ogromną przyjemnością, a cóż to dopiero będzie za radość przywdziać materię wspaniałą...
a Rameśvar to jeszcze ode mnie niejedno słowo usłyszy za udział w tym niecnym spisku
jeszcze raz dziękuję wszystkim, ale najszczególniej Madanie, od wczoraj dla mnie o przydomku Wielka. Wszelka Cześć, Ki Jay !!!