Pamiętam kiedyś pomagałem gotować wielbicielom na sankirtanie. Serwujemy prasadam, a dokładnie ryz. Jeden wielbiciel mówi do mnie - Prabhuuu, a gdzie jest masło w tym ryżu, co ty nie wiesz ze ryż bez masla jest DEMONICZNY - Kryszna świadkiem dałem masło, ono sie zawsze rozpuści na gorącym ryżu, tylko taki mały szczególik - masło oznaczało w tym wypadku (garnek 2 L) całą kostkę. Teraz jak gotuje to już wiem.

Wiecie jak mlody wielbiciel reguje na słowo DEMONICZNY
Pamiętam uczty Pana Balaramy – po dwoch pierwszych latach zacząłem obawiać się tego święta.

Ze względu na brak możliwości zaakceptowania tak dużej łaski na raz

Moje pierwsze święto Pana Balaramy – pamiętam, gotował Parawioma Prabhu – rozprowadzaliśmy ksiązki całą falangą – było nas może 8 wielbicieli na ul Piotrkowskiej w Łodzi – był Raghunath Prabhu, Ćaturmukha Prabhu, Patita Pawana Prabhu i kilku z nas (Parawioma Prabhu - co on miał za styl prezentacji – jego mowa, piękna i kwiecista donośny glos było słychać wszędzie pomimo pędzących samochodów – rozporowadzelem po drugiej stronie ulicy i słyszałem jak on zatrzymał dwie sympatyczne panie w średnim wieku i mówi im prezentując Kryszna Book – Drogie Panie książka ta niezwykłą jest, mówi o dwóch przystojnych chłopcach Krysznie i Balaramie, a jeden z nich właśnie dziś ma urodziny – widziałem, że te panie wpadły w trans medytacyjny i słuchały nie zważając na gwar ulicy – {taki stan ma swoją nazwe –POD KLOSZEM- znajdowały się pod kloszem Pana Gaurangi

} – jakims cudem nie wzięły książek…) Spotkaliśmy się na przerwanie postu i nie uwierzycie, ale uczta była taka jak w Świątyni – 3 rodzaje subdźi – jeden rodzaj był z kazeiną, kilka rodzajów, słodyczy – samosy z makiem i budyniem – do dziś nie wiem jak Parawioma Prabhu to wszystko przygotował na zwyklej kuchence domowej (w tamtym okresie rozdzielaliśmy się na kilka samochodów jadących w różne strony Polski i każdy chciał by Parawioma Prabhu był z nim w grupie

) Nastąpiła wielka chwila – długo oczekiwana – Bhaktowie drodzy … co to była za uczta – przyjąłem tyle prasadam, że nie mogłem się ruszyć, a tu wtedy okazało się, że jeszcze jest WARUNI (bardzo bardzo słodkie picie z miodu, i innych pomyślnych składników). Wypiłem i zaznałem stanu błogosławionego (dosłownie i w przenośni). Nie mogłem siedzieć i nie mogłem leżeć – przechyliłem się więc lekko na bok – to była jedyna pozycja w której mogłem trwać. Wtedy atmosfera się uspokoiła (jak to zawsze bywało po uczcie) i siedzieliśmy z wielbicielami i rozmawialiśmy o rozrywkach Pana Balaramy….Nagle do samochodu zapukały te dwie Panie, które spotkał Parwioma Prabhu. Parawioma wyszedł umyć ręce i one były smutne, że nie ma tego przesympatycznego Pana…Jedna z nich powiedziała –w takim razie czy możemy poprosić tę książkę o tym chłopcu co dziś ma urodziny ….