Teraz jest 28 lip 2026, o 22:36


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Pierwsze prasadam
PostNapisane: 17 sty 2007, o 00:10 
Morderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 wrz 2006, o 17:54
Posty: 1331
Lokalizacja: Księstwo Jaworsko-Świdnickie
Divya Simha Prabhu pisze tu http://forum.harinam.pl/viewtopic.php?t=174 o swoim pierwszym prasadam. A pamietacie swoje pierwsze prasadam? takie co pierwszy raz jedliscie i takie co pierwszy raz ugotowaliscie?

Ja pierwsze swoje Prasadam jadłem na jednym z pierwszych programów w jaworze zorganizowanym przez Mistera,Młodego i Madhu chyba, przyjechał Ragavardhan jedyne jakie wraznie pamietam z tej akcji to to ze słodkie kulki bardzo mi nie smakowały resta była ok,wogle to było jakies takie kosmiczne ogólnie mi sie podobało :)

Pierwsze prasadam jakie ugotowałem to była halava kilku bhaktów zna ta historie, pomyliłem przepis dałem za mało masła i za mało wody i wyszło cos tak okropnego ze przegiecie nie dało sie tego jesc,twarde nie dogotowane bo za mało wody to sie przypalało ale słodkie.Dałem rodzicom zeby spróbowali, po tym jak to zrobiłem to juz byli pewni ze zwariowałem,a ja oczywiscie sobie myslałem nie maja smaku do duchowosci, , wiec tato zabrał tą halave i dał kurom zeby zjadły ale one nawet na to nie chciały patrzeć nie chciały tego jesc, mój tato wrócił do domu i powiedział tego twojego jedzenia to nawet kury nie chcą jesc.Chyba one tez (te kury) nie miały smaku do życie duchowego.... trauma była, ale sie nie poddałem:)

_________________
"...jesli chcesz zbudowac statek, nie każ ludziom zbierać drewna, ale obudź w nich tesknotę za Oceanem.."


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 17 sty 2007, o 08:05 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, o 10:02
Posty: 53
Lokalizacja: Legnica
Hare Kryszna

Pamiętam tylko pierwsze prasadam, które jadłem. Było to na programie w Legnicy jakieś 15 lat temu i też śpiewał Ragavardhan.
Najbardziej pamiętam słodką kulkę. Była, oczywiście, z mleka w proszku, a ja na ten czas byłem weganinem. Ostatecznie się zdecydowałem. Skoro to takie magiczne jedzenie to czemu nie. Raz kozie śmierć :lol:.
W sumie to jadłem tą kulkę tak jakbym przyjmował komunię. Wtedy nie wiedziałem, że tak trzeba :D. Szukałem onczas czegoś, jakiegoś innego sposobu na życie, ale konstruktywnego. Wegetarianizm był środkiem, ale był niewystarczający. Czułem to. Dlatego zjadłem tą kulkę :shock: . I co, nic się nie stało :( .Wprawdzie bhaktowie zachowywali się jak by coś jednak w tych kulkach było. Śpiewali, tańczyli, uśmiechali się od ucha do ucha, mówili jak nawiedzeni o pokoju miłości, transcendentalnym świecie :D Pewnie trzeba było zjeść więcej :evil: .
Miałem taką koncepcję, że życie duchowe = asceza = wyrzeczenia = :( .
I dałem sobie spokój ze słodkimi kulkami.
Na jakiś czas :)

_________________
nie ma innej drogi, nie ma innej drogi, nie ma innej drogi


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 17 sty 2007, o 10:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lis 2006, o 05:39
Posty: 506
Lokalizacja: Jerryloka
pierwsze prasadam ktore jadlem bylo w Jarocinie`86 smak pamietam do dzisiaj byla halavcia ryz i bodajze warzywka i pamietam ze ten smak chodzil za mna przez dluuuuugi czas, kolejny raz byl na programie w mojej szkole (SOS) te wszystko mi smakowalo a ten wlasnie program zadzialal jak bomba zegarowa bo po pewnym czasie pod jego wplywem wybralem sie w ciemno do czarnowa apozniej to juz ...

_________________
www.kryszna.info - nowości wydawnicze
PJN - Prasadam Jest Najważniejsze


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 17 sty 2007, o 11:31 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2006, o 07:23
Posty: 145
Lokalizacja: Wrocław
... Na Woodstocku 6 lat temu znalazlam sie przez przyslowiowy "przypadek" ... W drodze powrotnej z Wolina :twisted: zabrakło mi i przyjaciółce pieniedzy, a poniewaz slyszalysmy ze w Wiosce Kryszny rozdaja za darmo wegetarianskie jedzenie - podjechalysmy do Żar :D ... Nie przypominam sobie fascynacji tym co zjadlam ... szczerze mowiac to pamietam, ze marudzilam... Bylo jakies dziwne kitri a w nim kminek, kminek i jeszcze raz kminek :roll: . Byly papadamy ale jakos tez nie przypadly mi do gustu - za to halawa byla niezla 8) ... A pierwszy raz na uczcie bylam w Walbrzychu - i smakowalo :D w szczegolnosci slodycze :wink: ! ...

... Pierwsze przygotowane prasadam - kitri - podczas przyrzadzania kolezanka poparzyla sie, zle obliczylysmy proporcje i narobilysmy 5 litrowy gar warzyw - ale niezle bylo ;) ...

Ot tyle co mam do powiedzenia.
Dziekuje i pozdrawiam.

W.s.Anna.

_________________
... przetrwać - by zwyciężyć ...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 17 sty 2007, o 12:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 gru 2006, o 16:18
Posty: 94
Lokalizacja: Londyn SE6/Wrocław
1992 rok, Gauranga Bhajan band we wroclawskiej Hali Ludowej.
Pamietam sabji z zielona papryka chyba, halawa, pulao i jakies slodkie kulki, nie pamietam juz: simpilsy czy gulaby, ale stawiam na gulaby...
Smak- bylo INNE. Takiego jedzenia do tamtej pory nie bylo mi dane sprobowac, smakowalo inaczej niz wszystko, co mialem okazje spozyc. Ciezko bylo powiedziec czy mi sie spodobalo, czy nie- zupelnie nowe wrazenia dla kubkow smakowych.
Teraz wiem- smakowalo i sie uzaleznilem:)

Pierwsze potyczki w kuchni- probowalem zrobic gulaby, ale ze bylem zupelnym laikiem, ciasto zrobilem za twarde i usmazylem kilka kulek wielkosci i twardosci orzecha wloskiego:) Frustracja, potem nowa idea: dolalem mleka, mikser w ruch i... zrobilem z reszty ciasta burfi. potem przyszla kolej na slodki ryz (udal sie za pierwszym razem- z bananem i z pieprzem byl, pycha!), warzywka w jogurcie...
Korzystalem z 'Kuchni Indyjskiej' wydanej przez Varune Prabhu, do dzisiaj jest dla mnie jedna z praktyczniejszych ksiazek kucharskich, jakie wpadly mi w rece. Wielkie dzieki, Varunaji!
I tak poszlooo, czasami mysle, ze uzaleznilem sie od gotowania dla Kryszny i bhaktow :D Mam nadzieje, ze bede mogl jeszcze cos w tej materii zdzialac 8)

_________________
Ananda Tirtha dasa


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 18 sty 2007, o 00:16 

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 22:20
Posty: 92
Pierwsze prasadam otrzymałam od bhakty sąsiada. Było Straszliwie Przesłodkie (nie przepadam za słodkim smakiem) i kiedy zobaczyła mnie mama, zapytała "czemu tak pozieleniałam na twarzy", a ja byłam z siebie bardzo dumna, że w ciągu całej godziny udało mi się powalczyć z dwoma simplisami. W mieszkaniu byli wtedy goście i dorzuciłam im simplisy do tacki ze słodyczami. Zniknęły w 'trymiga'.

A pierwsze prasadam przygotowane przeze mnie...to było coś, co miało przypominać warzywka z ryżem, ale raczej tego nie przypominało. Z tym powalczył już pies, szczur i pająk (ptasznik biało-kolanowy). Mama usilnie próbowała mnie przekonać, że pająki nie jedzą ryżu, a pieskowi i szczurowi może zaszkodzić 'ta skamielina', ale na nic zdały się jej próby przekonywania, a zwierzaki nawet nie marudziły.

I niech mi tylko ktoś jeszcze raz powie, że pająki ryżu nie jedzą :)

_________________
- Mamo! Ale ja nie lubię dziadziusia!
- To odłóż na bok i zjedz same ziemniaczki...


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2007, o 13:50 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Hario Har!
No widze ze wasze doswiadczenia z Pierwszym Prasadam nie zawsze są extatyczne :lol:
Ja niepamietam dokladnie pierwszego prasadam,jak wyglądalo
ale pamietam jak smakowalo,to poprostu byla kosmos,pamietam ze jeszcze jak otwieraly sie drzwi od Govindy naszego walbrzyskiego osrodka(gdy miescil sie na ul.Limanowskiegow bylymm zakladzie pogrzebowym) ,a szlo sie po ulicy,a wiatr powodowal ze zapach kadzidel i prasadam bylo czuc na duuuuzą odleglosc ja poprostu sztywnialem i czulem sie jakbym lecial niczym postac z kreskowki ,na falach przyjemnych zapachow do drzwi namahata Govinda.
Bardzo to pamietam i czuje ten zapach bardzo czesto do dzis podczas jedzenia na naszych wspolnych programach otwartych.
wydaje sie ze to szczegolna ląska Gaura Nitay i bhaktow takie pierwsze Prasadam :lol:
Kucharze grupy sankirtanowej-harinamowej Ki Jay! :wink:

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2007, o 19:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 gru 2006, o 19:50
Posty: 62
Na początku bałem się prasadam, jak czort święconej wody :lol:
Ja...starotestamentowy pochłaniacz wiedzy, czytając o "pachnących", "miłych Panu" ofiarach ze zwierząt patrzyłem na Bóstwa i Prasadam jak na ...hm - pakt z diabłem, którego opisywały również historyjki ze ST. Złamałem się, prawdopodobnie pod ciężarem symplisa lub gulaba (sałatka owocowa niewykluczona i budyń też nie). Tłumaczyłem sobie to tak:
Nigdzie w starym testamencie nie polecano takich ofiar :lol: więc jak banany, rodzynki, mleko w proszku czy cokolwiek z tych boskich składników może być składową ofiary :roll:
Pujarim, który wpłynął na to, że doznałem szybkiego oświecenia pod wpływem premy był Madhusudan Das, którego wielbię do dziś
:D

_________________
Zapraszam na:
Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 23 sty 2007, o 15:30 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Jaaya Madhusudana! ! ! ! :lol:

_________________
W tym wieku kłótni i hipokryzjiNiema innej drogi niema innej drogi niema innej drogi ,jak Intonowanie swietych imion Pana.Hare Kryszna i Rama:-)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 23 sty 2007, o 21:05 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
Pierwsze prasadam uhonorowałem w Czarnowie. Wcześniej byłem wyposzczonym wegetarianinem odżywiającym się ziemniakami, chlebem, serami, surowymi warzywami i owocami.

Dzień, w którym zobaczyłem różnorodność potraw na tacce z blachy nierdzewnej, zapadł mi głęboko w pamięci. Były czapaty, sabji, halawa, jakieś słodycze.... świeciło piękne słońce (było lato), siedzieliśmy przed świątynią...

Później w domu spróbowałem odtworzyć te smaki. Mama patrzyła na mój entuzjazm kompozycyjny z wielkim zdziwieniem, ostatecznie, gdy kompozycja na talerzu śniadaniowym była gotowa (rozgotowane pomidory z białym serem, kasza manna na mleku, dżem porzeczkowy....) z szeroko otwartymi oczami zapytała: i ty to zjesz ?! Z dumą odpowiedziałem TAAAK! ... nie posmakowało mi, ale nie dałem po sobie poznać :) mimo wszystko dzień ten nie odwlókł mnie od poszukiwania wspaniałych smaków doświadczonych w Czarnowie

GAURANGA!!!!!!

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 30 sty 2007, o 10:22 

Dołączył(a): 19 sty 2007, o 21:53
Posty: 26
Lokalizacja: miłkowice/wrocław
Moje pierwsze prasadam chyba dostałem od Ramesvara prabhu ale nie pamietam co to było, Natomiast pamietam dobrze drugie i trzecie, było o Madhavy na piątkowym programie, było baaaardzo pyszne i wystrzeliło mnie poza granice czasu i myśli... to co działo sie w mojej głowie przez nastepne 3 dni było niesamowite, doświadczyłem mocy Najwyższego :D

_________________
sahasra sirsa purusa sahasraksah sahasra phat sa bhumin visvato vritva atyatistat dasangulam


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: pierwsze prasadam
PostNapisane: 30 sty 2007, o 14:17 

Dołączył(a): 27 gru 2006, o 12:46
Posty: 27
Lokalizacja: SZCZECIN
Hare Krsna !
Moje pierwsze prasadam było bardzo obfite.Bhaktowie są gościnni
a ja nie umiałam przyznać się do tego że porcja jest ponad
moją miarę.
Wiedziałam że to łaska Krsny i nie należy zmarnować ani jednego
ziarenka więc zjadałam wszystko co mi nałożono.Po powrocie do
domu odczuwałam wielki dyskonfort fizyczny i psychiczny.Ten drugi
był o wiele gorszy.Odbierałam go jako rodzaj przemocy na którą
dobrowolnie się godziłam.Dochodziło do tego że w drugiej
części programu gdy serwowano prasadam opuszczałam salę.To był
mój osobisty problem.W miarę upływu czasu sytuacja pogłębiała
się a wraz z nią rosła determinacja by ją zmienić.Modliłam się
do Krsny by dał mi odwagę decydowania o tym ile chcę naprawde
wziąć.Efekt pojawił się bardzo szybko w postaci umiejętności
szacowania własnych możliwości.
Obecnie tą umiejętność wykorzystuję zarówno podczas spożywania
prasadam z bhaktami jak i intonowania stałej ilości rund oraz
w przyswajaniu wiedzy tylko w takiej ilości jaką mogę
zrealizować w życiu.Przypomina to ustawianie poprzeczki
na miarę własnych możliwości.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: ;)
PostNapisane: 13 lut 2007, o 21:51 

Dołączył(a): 26 paź 2006, o 21:10
Posty: 70
Lokalizacja: Kraków
moje pierwsze prasadam :halawa ,symplisy takie orginalne ugniatanie na małej ilości masła i dużej ilosci miłości oddania do Kryszny ,
czipsy.
co do symplisów to pamiętam moje oburzenie jak pewna bhaktinka
(po pewnym czasie praktykowania Tego procesu)
pouczyła mnie ze powinno się dawac więcej masła i ze tak naprawdę
przepis w książce jest zły i nie dokładny....
to był dla mnie szok,
ja na to odparłam że zapewne nie ma tam juz tyle oddania i miłosci co w takich wygniatanych ,
no ale walory smakowe mnie przekonały do jej proporcji :oops:

_________________
3xtak


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 13 lut 2007, o 22:14 

Dołączył(a): 8 lis 2006, o 14:17
Posty: 155
Moje pierwsze prasadam bylo w swiatyni londynskiej na Soho. Bhakta nakladal surowke reka, sok z surowki kapal na podloge, a ja walczylem z atakiem mdlosci na ten widok :lol:

no ale halawa mnie uspokoila w transcendentalny sposob :D

bez dobrego prasadam nauczanie to nieporozumienie :twisted: :wink:


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 14 lut 2007, o 03:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
Pamiętam kiedyś pomagałem gotować wielbicielom na sankirtanie. Serwujemy prasadam, a dokładnie ryz. Jeden wielbiciel mówi do mnie - Prabhuuu, a gdzie jest masło w tym ryżu, co ty nie wiesz ze ryż bez masla jest DEMONICZNY - Kryszna świadkiem dałem masło, ono sie zawsze rozpuści na gorącym ryżu, tylko taki mały szczególik - masło oznaczało w tym wypadku (garnek 2 L) całą kostkę. Teraz jak gotuje to już wiem. :) Wiecie jak mlody wielbiciel reguje na słowo DEMONICZNY :)
Pamiętam uczty Pana Balaramy – po dwoch pierwszych latach zacząłem obawiać się tego święta. :) Ze względu na brak możliwości zaakceptowania tak dużej łaski na raz :) Moje pierwsze święto Pana Balaramy – pamiętam, gotował Parawioma Prabhu – rozprowadzaliśmy ksiązki całą falangą – było nas może 8 wielbicieli na ul Piotrkowskiej w Łodzi – był Raghunath Prabhu, Ćaturmukha Prabhu, Patita Pawana Prabhu i kilku z nas (Parawioma Prabhu - co on miał za styl prezentacji – jego mowa, piękna i kwiecista donośny glos było słychać wszędzie pomimo pędzących samochodów – rozporowadzelem po drugiej stronie ulicy i słyszałem jak on zatrzymał dwie sympatyczne panie w średnim wieku i mówi im prezentując Kryszna Book – Drogie Panie książka ta niezwykłą jest, mówi o dwóch przystojnych chłopcach Krysznie i Balaramie, a jeden z nich właśnie dziś ma urodziny – widziałem, że te panie wpadły w trans medytacyjny i słuchały nie zważając na gwar ulicy – {taki stan ma swoją nazwe –POD KLOSZEM- znajdowały się pod kloszem Pana Gaurangi :) } – jakims cudem nie wzięły książek…) Spotkaliśmy się na przerwanie postu i nie uwierzycie, ale uczta była taka jak w Świątyni – 3 rodzaje subdźi – jeden rodzaj był z kazeiną, kilka rodzajów, słodyczy – samosy z makiem i budyniem – do dziś nie wiem jak Parawioma Prabhu to wszystko przygotował na zwyklej kuchence domowej (w tamtym okresie rozdzielaliśmy się na kilka samochodów jadących w różne strony Polski i każdy chciał by Parawioma Prabhu był z nim w grupie :) ) Nastąpiła wielka chwila – długo oczekiwana – Bhaktowie drodzy … co to była za uczta – przyjąłem tyle prasadam, że nie mogłem się ruszyć, a tu wtedy okazało się, że jeszcze jest WARUNI (bardzo bardzo słodkie picie z miodu, i innych pomyślnych składników). Wypiłem i zaznałem stanu błogosławionego (dosłownie i w przenośni). Nie mogłem siedzieć i nie mogłem leżeć – przechyliłem się więc lekko na bok – to była jedyna pozycja w której mogłem trwać. Wtedy atmosfera się uspokoiła (jak to zawsze bywało po uczcie) i siedzieliśmy z wielbicielami i rozmawialiśmy o rozrywkach Pana Balaramy….Nagle do samochodu zapukały te dwie Panie, które spotkał Parwioma Prabhu. Parawioma wyszedł umyć ręce i one były smutne, że nie ma tego przesympatycznego Pana…Jedna z nich powiedziała –w takim razie czy możemy poprosić tę książkę o tym chłopcu co dziś ma urodziny ….

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Moderator: Morderatorzy Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL