albert napisał(a):
Tak, też tak uważam, że jedną z broni przeciwko kalijudze i maji jest nacisk grup społecznych. Pan Czajtanja nie schował się do jaskini tylko wyszedł na ulice, gdy zabroniono mu śpiewania chwał Kryszny. Swego czasu bhaktowie z Czarnowa na czele z Wanamalim protestowali w Jeleniej Górze przeciwko budowie kamieniołomu. Sposoby nacisku mogą być różne, od bojkotu, zmiany prawa, ujawniania nieuczciwych po budowanie własnej gospodarki niezależnej lub wiązanej.
Kiedy mam na myśli "społeczność farmową", chodzi mi o typ gospodarowania jaki miał miejsce głównie w latach 70-tych i 80-tych w Towarzystwie. To rodzaj komun przy czym centrum stanowi tutaj świątynia. Chociaż takie wspólnoty praktycznie już nie istnieją, niemniej istnieje czasami tęsknota za tym, aby "gospodarzyć razem" na podobieństwo zakonu. Jakieś przeżytki takiego myślenia trochę funkcjonują moim zdaniem w gospodarstwie świątynnym w Czarnowie. Mam nadzieję, że się mylę co do tego przypadku. Takie "duchowe kibuce" mogą działać, ale tylko w niewielkim procencie i na obrzeżach społeczeństwa wyłącznie dla mnichów i ku pokrzepieniu serc, ale nie mają wartości ekonomicznej dla reszty społeczeństwa.
Doktryna warnaśramy jest inna. Indywidualne gospodarstwa produkują samodzielnie lub zrzeszają się. W naszych warunkach mogą to być np spółdzielnie. Deficyt zaufania jest powszechny obecnie, niemniej niektórzy decydują się. Istnieje sporo różnych spółdzielni w Polsce. Jest to regulowane prawem. Uważam, że tak naprawdę nie mamy wyjścia jeśli chcemy w przyszłości jeść normalne jedzenie. Normalne jedzenie również dla przyszłych pokoleń bhaktów, w tym obecnych dzieci.
Zgadzam sie Panie Magistrze w 100%-ach!
ja tez raczej mam na mysli społecznosc farmową,o jakiej Ty piszesz.
Pozwole sobie zauwazyc ze czesto wasc goscisz u nas,z mądrym słowem

To fajnie.