| forum.harinam.pl https://www.forum.harinam.pl/ |
|
| Kirtanananda Swami nie żyje https://www.forum.harinam.pl/viewtopic.php?f=4&t=2132 |
Strona 1 z 4 |
| Autor: | albert [ 30 paź 2011, o 13:19 ] |
| Tytuł: | Kirtanananda Swami nie żyje |
23 października odszedł Kirtanananda Swami. Był uczniem Śrila Prabhupady, zarządzał Nowym Wryndaban. Chyba najbardziej kontrowersyjny guru w ISKCON-ie. Wydalony z ISKCON-u. Uwięziony za oszustwa finansowe. Zamieszany w morderstwo i molestowanie dzieci. Po wyjściu z więzienia domowego, przebywał z grupą swoich zwolenników w Nowym Jorku, a potem w Indiach. http://news.iskcon.com/node/3970 |
|
| Autor: | Pavana Caitania [ 2 lis 2011, o 21:13 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Coz. Jest to jednak kawal histrii Isckonu, zwlascza poczatkow ruchu. Zrobil tez sporo dobrego. Ja bym go tak nie krytykowal jak czesto sie slyszy. Tak czy tak piersze pokolnie uczniow Prabhupada, powli odchdzi. |
|
| Autor: | Gauranga Avatar das [ 3 lis 2011, o 05:03 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Ja tylko nie rozumę dlaczego tego Pana tytuuje sie nadal per Swami. |
|
| Autor: | varaha [ 3 lis 2011, o 19:18 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Gauranga Avatar das napisał(a): Ja tylko nie rozumę dlaczego tego Pana tytuuje sie nadal per Swami. ...ponieważ najwidoczniej nie zlamal ślubow sannyasy? |
|
| Autor: | Gauranga Avatar das [ 4 lis 2011, o 03:47 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
varaha napisał(a): Gauranga Avatar das napisał(a): Ja tylko nie rozumę dlaczego tego Pana tytuuje sie nadal per Swami. ...ponieważ najwidoczniej nie zlamal ślubow sannyasy? O Boszzzzz prosze Cie Bracie! p.s. Ok dajmy spokój zmarłym.Bog nas wszystkich osądzi. Jak mawiał jezus...nie sądżcie bo sami bedziecie sądżeni. |
|
| Autor: | Pavana Caitania [ 4 lis 2011, o 15:15 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Bardziej wlasciwe by bylo zdanie ze kiedys byl znany jako Krtananda Swami. Zapewne autor uzyl tego zwrotu bo wiekszosc czytenikow po uslyszniu jego iminia i nazwiska by nie wiedziala o kogo chdzi. (Pozatym jednak mimo wsztsko, i pomimo wsztsko nie znam jego wersji histrii. wiec trdno do konca wyrokowac. Byc moze do konca zycia uzwal tego tytulu, wrod np przjacil?) |
|
| Autor: | Balaji [ 4 lis 2011, o 21:02 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Straszne jest to jak potężna jest siła zła i złych skłonności i w jaki sposób może ono zniszczyć życie. Pewnie każdy w mniejszym czy większym stopniu tego w jakiś sposób doświadczył i ja sam tego też doświadczam ...nasz najgorszy wróg jest w nas samych -to właśnie te złe skłonności . Nie znam za dobrze życia Kirtanandy ale wydaje się ,ze on doświadczył tego w bardzo mocny sposób i te złe skłonności ściągnęły go na dno. To jest oczywiste zło - jeśli wykorzystuje się seksualnie dzieci - nie tylko sam upadł ale skrzywdził przy tym parę osób ... i trudno tutaj powiedzieć ,ze nie powinno się oceniać . Oczywiście to też jest czyjaś natura pożądania-głęboko zakorzeniona w sercu z którą ciężko zerwać i która czasami zmusza do robienia okropnych rzeczy, choć nawet ktoś może się opierać.Tutaj też jest pytanie o przyczynę zła ...bo to zło jest jednak ewidentne- szczególnie jeśli wykorzystuje i krzywdzi się innych To tez jest przerażające ,ze ktoś ma wzniosłe ideały ale te złe skłonności spychają w dół ...zeszmacają człowieka....straszny dramat tej ziemskiej egzystencji [hmmm tem sam problem jest w każdej innej religii ] Nie wiem czy on przeprosił i jakoś się próbował choć trochę zadośćuczynić - z tego tekstu o jego odejściu wynika ,ze raczej nie ...ale jak tam było , to ma we własnym sumieniu ...w rzeczy samej to sprawa między nim , Bogiem i tymi żywymi istotami Teraz w dużym stopniu wartość życia mierzy się względem ekonomicznego dobrobytu ; jednak to bardzo powierzchowne i ulotne , prawdziwa , głęboka wartość tkwi w szeroko pojętej szlachetności . Tak jak pisał Pavana oprócz tych ciemnych stron w jego życiu były też te jasne...i i miejmy nadzieję ,ze one ostatecznie zatriumfują w tej samsarze tka w jego jak i naszej ziemskiej egzystencji...bo po to jest ten cykl narodzin i smierci żeby w końcu wyjść na światło , pomimo że czasami może być bardzo mrocznie . ps Z drugiej strony wydawało się kiedyś ,ze ta Świadomość Kryszny to będzie taka prosta ...a tutaj trochę to wszystko kręte |
|
| Autor: | albert [ 5 lis 2011, o 13:31 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Nigdzie nie widziałem, aby Kirtanananda był określany inaczej niż Swami, również w tym ogłoszeniu z iskcon news. Podkreślają tam natomiast powielokroć, że został wyrzucony z ISKCON-u. Zresztą problemy z Kirtananandą miał już Śrila Prabhupada. Przez jakiś czas był, powiedzmy, zawieszony w czynnościach, ale Prabhupada dał mu szansę kolejną. Nie potrafię powiedzieć z pewnością, czy wykluczenie z ISKCON-u oznacza automatycznie utratę sannjasy. Wydaje się, że nie. Kirtanananda otrzymał tytuł swamiego w momencie otrzymania sannjasy od Prabhupady. Natomiast bez wątpienia złamał wszelkie śluby sannjasina jakie mógł złamać. O historii Kirtananandy pisze też Rochford w "Ruch Hare Kryszna: przeobrażenia". Wydaje się, że mimo wielu skandali w ISKCON-ie to właśnie działania Kirtananandy szczególnie odbiły się negatywnie na postrzeganiu ISKCON-u na Zachodzie. Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe. Adolf Hitler i Stalin także dokonali w życiu parę fajnych rzeczy, ale całościowa działalność ostatecznie pokazuje ich w niewłaściwym świetle. Kirtanananda uczynił wiele zła jako przywódca i z tego, co wiem, to nigdy nie wyraził szczerej skruchy. Tutaj film dokumentalny z 1996 o działalności Kirtananandy: http://www.youtube.com/view_play_list?p ... Bhaktipada |
|
| Autor: | Pavana Caitania [ 5 lis 2011, o 17:58 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Nazwany byl wiele razy Keith i jakies tam nazwisko ale nie pamietam> Dla wikszosci czytenikow jednak musili napisac Kirstatanda Swami. Ja jestem jednak innego zdania. Z puntu widznia bhakti jesli cos bylo zrobione szczrze nawet jesli to byla minuta, lisc, czy kropla wody, jesli tam byla jakas szczerosc to nie znamy potegi tego co to moglo zdzialac. My mamy oczy matrjstyczne i widzimy tylko zewnatrzne efekty dzialania. Zewnatrzne zmyslowe przedmioty itp. I zazwczaj podreslamy zasady moralne tez widoczne. |
|
| Autor: | albert [ 7 lis 2011, o 12:20 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Pavana Caitania napisał(a): Nazwany byl wiele razy Keith i jakies tam nazwisko ale nie pamietam> Dla wikszosci czytenikow jednak musili napisac Kirstatanda Swami. Ja jestem jednak innego zdania. Z puntu widznia bhakti jesli cos bylo zrobione szczrze nawet jesli to byla minuta, lisc, czy kropla wody, jesli tam byla jakas szczerosc to nie znamy potegi tego co to moglo zdzialac. My mamy oczy matrjstyczne i widzimy tylko zewnatrzne efekty dzialania. Zewnatrzne zmyslowe przedmioty itp. I zazwczaj podreslamy zasady moralne tez widoczne. Nazywał się Keith Gordon Ham, syn pastora Baptystów. Nie rozumiem tego, co piszesz. Czy to oznacza, że nie powinien był być skazany przez sąd albo wydalony przez ISKCON ? Czy te minuty szczerości niwelują czyny przestępcze tutaj na Ziemi ? Mamy nabrać wody w usta i nie widzieć, że złamał śluby i działał na szkodę innych ludzi ? Przecież on brał udział w zamordowaniu wielbiciela i molestował dzieci. Czy fakt, że ja żyję w złudzeniu co do mojej ostatecznej tożsamości oznacza, że nie mogę widzieć tego, że przywódca wspólnoty z którą jakoś się utożsamiam łamie najbardziej elementarne zasady współżycia międzyludzkiego ? Nie wiem o co ci chodzi. |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 7 lis 2011, o 13:53 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
albert napisał(a): Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe. Adolf Hitler i Stalin także dokonali w życiu parę fajnych rzeczy, ale całościowa działalność ostatecznie pokazuje ich w niewłaściwym świetle. Porównywanie go z Hitlerem, czy ze Stalinem jest nieadekwatne i nie na miejscu. Oni nigdy nie służyli czystemu wielbicielowi Kryszny. Nasze postrzeganie Kirtananandy Swamiego w niekorzystnym świetle całościowej działalności, nie odbiera nic z wiecznej korzyści, jaką odniósł wykonując jakieś działania w świadomości Kryszny i dla Kryszny. I tak to widzi Kryszna. My natomiast mamy tendencję do widzenia zazwyczaj jednej i to najczęściej tej negatywnej lub kontrowersyjnej strony medalu. Czynimy tak, z powodu naszego materialnego uwarunkowania i tendencji do odbierania przyjemności z krytykowania innych, nie widząc przy tym wiecznej duszy. Na szczęście dla nas, ani Kryszna, ani Jego łaskawi czyści wielbiciele nie postrzegają sprawy w tak czarno-biały i ograniczony do fizycznego ciała i umysłu sposób. |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 7 lis 2011, o 14:12 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
albert napisał(a): Twierdzenia, że również zrobił coś dobrego w Ruchu wydają mi się niewłaściwe. albert napisał(a): Czy te minuty szczerości niwelują czyny przestępcze tutaj na Ziemi ? Mamy nabrać wody w usta i nie widzieć, że złamał śluby i działał na szkodę innych ludzi ? Skoro przyznajesz, że miał momenty szczerości, to dlaczego chcesz ukryć ten fakt przed innymi, czy używając Twoich własnych słów, chcesz "nabrać wody w usta" i zachęcasz do skoncentrowania się na samych negatywach? Dlaczego jest niewłaściwym wspomnienie, że ktoś zrobił coś dobrego, skoro jest to prawdą, o którą tak walczysz? Wydaje mi się, że Twoje podejście jest dalekie od próby obiektywnej oceny sytuacji. Nie wspominając już, że mało ma wspólnego z duchowością, i ze świadomym Kryszny podejściem, bo chociaż Kryszna zapewnia w Bhagawad-gicie 2.40, a Narada w Bhagawatam 1.5.17, że w świadomym Krysznie wysiłku nie ma żadnej straty, bo korzyść jest wieczna, a sukces zapewniony, to Twoim zdaniem wspominanie o tym "wydaje Ci się niewłaściwe", natomiast czyjaś tymczasowa karma zasługuje na wyłączną uwagę. Ocenianie i patrzenie na życie innych okiem katolika i praktycznej wiary w wieczne potępienie, zamiast oczyma śastr, niewątpliwie stanowi pewien problem w naszym Ruchu, poza Indiami. Bo nie daj Boże, ktoś z nas popełni jakiś błąd, to i niezliczona ilość maha-mantr nie będzie w stanie odkupić naszych grzechów w oczach innych i przywrócić nam pośród nich statusu bhakty, pozbawiając nas tym samym jedynej możliwości wyjścia z uwarunkowanego stanu egzystencji - sadhu-sangi i służby oddania dla niej. Nie życzę takim osobom, aby w przyszłości zakosztowały własnego lekarstwa. |
|
| Autor: | Balaji [ 7 lis 2011, o 20:36 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Cytuj: Ocenianie i patrzenie na życie innych okiem katolika i praktycznej wiary w wieczne potępienie, zamiast oczyma śastr, niewątpliwie stanowi pewien problem w naszym Ruchu, poza Indiami. Hmmmm... tak mimo chodem... wydaje się ,że w praktyce katoliccy duchowni [zwierzchnicy] mieli bardzo miłosierny stosunek i byli bardzo wyrozumiali wobec takich spraw jak molestowanie przez księży i najczęściej albo sprawę tuszowali , albo kiedy się już nie dało przenosili rozpustnego kapłana z jednej parafii do drugiej, a potem do trzeciej etc ...dając raz za razem szansę na poprawę w swoim towarzystwie ...a jeśli już kogoś osądzali to ospale i powoli i trwało to długimi latami i często bez żadnych rezultatów ani dla sprawców ani pokrzywdzonych...więc raczej nie skazywali ich na szybko na wieczne potępienie W sumie żeby nie było moje serce jest na wiele sposobów poważnie zanieczyszczone ...hmmm i być może dlatego w odróżnieniu od zacnych Wielbicieli ,mocniej widzę błędy innych |
|
| Autor: | Purnaprajna [ 7 lis 2011, o 21:39 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Kirtananda Swami czynił i dobrze i źle, jak każdy z nas. Ci, którzy dobrze go znali zauważyli u niego zmianę osobowości po ataku na niego i poważnym urazie głowy, kiedy to spędził 10 dni w komie. Za wyrządzone zło już odebrał karę, a jeżeli nie, to jeszcze się wycierpi, ale nie nam to oceniać, bo kwestia ta wykracza poza sferę naszego osobistego pola działania. Nie należy mu jednak odbierać prawa do wiecznej korzyści jaką osiągnął służąc Śrila Prabhupadzie i twierdzić, że mówienie o tym jest niewłaściwe, bo to nie jest filozofia Wajsznawów. Odżegnanie go na wieczność od czci i wiary, nawet jeżeli stara się, i bez cienia wątpliwości będzie dalej kontynuować proces intonowania Świętego Imienia, pomimo osobistych trudności pachnie katolicyzmem. Porównywanie uwarunkowanego materialnie bhakty do Hitlera, Stalina lub pedofila przy parafii, i to takiego, który zrobił więcej dla Śrila Prabhupada niż my wszyscy tu razem wzięci jest też ciosem poniżej pasa. Gratuluję doboru słów. Kirtananda Swami został skazany na 20 lat więzienia, ale wielu z nas chciałoby, żeby cierpiał za swoje błędy na wieczność. Dobrze, że nie mamy możliwości wejrzenia w nasze przeszłe życia, bo z pewnością okazałoby by się, że każdy z nas był w jednym z naszych niezliczonych wcieleń, zarówno pedofilem, jak i mordercą, a i to, wielokrotnie. Jedziemy więc na tym samym wózku, i w towarzystwie na jakie zasługujemy. Ale do osądzania innych to jesteśmy pierwsi, a kwalifikacji i dobrego przykładu niewiele. Nie ma problemu w emocjonalnym podejściu do trudnych kwestii, ale jeżeli już decydujemy się na publiczne wyrażenie naszych opinii, to przynajmniej starajmy się ustawić te emocje na równej linii z opinią śastr, w celu przyniesienia korzyści sobie i innym, a nie na linii z niebhaktowskim środowiskiem w którym wyrośliśmy i z naszym własnym widzi mi się. W innym przypadku nasze opinie będą jeszcze jedną bezużyteczną gramya-katha lub pradżalpą. |
|
| Autor: | Antarananda [ 8 lis 2011, o 02:56 ] |
| Tytuł: | Re: Kirtanananda Swami nie żyje |
Purnaprajna napisał(a): Kirtananda Swami czynił i dobrze i źle, jak każdy z nas. Ci, którzy dobrze go znali zauważyli u niego zmianę osobowości po ataku na niego i poważnym urazie głowy, kiedy to spędził 10 dni w komie. Za wyrządzone zło już odebrał karę, a jeżeli nie, to jeszcze się wycierpi, ale nie nam to oceniać, bo kwestia ta wykracza poza sferę naszego osobistego pola działania. Nie należy mu jednak odbierać prawa do wiecznej korzyści jaką osiągnął służąc Śrila Prabhupadzie i twierdzić, że mówienie o tym jest niewłaściwe, bo to nie jest filozofia Wajsznawów. Odżegnanie go na wieczność od czci i wiary, nawet jeżeli stara się, i bez cienia wątpliwości będzie dalej kontynuować proces intonowania Świętego Imienia, pomimo osobistych trudności pachnie katolicyzmem. Porównywanie uwarunkowanego materialnie bhakty do Hitlera, Stalina lub pedofila przy parafii, i to takiego, który zrobił więcej dla Śrila Prabhupada niż my wszyscy tu razem wzięci jest też ciosem poniżej pasa. Gratuluję doboru słów. Kirtananda Swami został skazany na 20 lat więzienia, ale wielu z nas chciałoby, żeby cierpiał za swoje błędy na wieczność. Dobrze, że nie mamy możliwości wejrzenia w nasze przeszłe życia, bo z pewnością okazałoby by się, że każdy z nas był w jednym z naszych niezliczonych wcieleń, zarówno pedofilem, jak i mordercą, a i to, wielokrotnie. Jedziemy więc na tym samym wózku, i w towarzystwie na jakie zasługujemy. Ale do osądzania innych to jesteśmy pierwsi, a kwalifikacji i dobrego przykładu niewiele. Nie ma problemu w emocjonalnym podejściu do trudnych kwestii, ale jeżeli już decydujemy się na publiczne wyrażenie naszych opinii, to przynajmniej starajmy się ustawić te emocje na równej linii z opinią śastr, w celu przyniesienia korzyści sobie i innym, a nie na linii z niebhaktowskim środowiskiem w którym wyrośliśmy i z naszym własnym widzi mi się. W innym przypadku nasze opinie będą jeszcze jedną bezużyteczną gramya-katha lub pradżalpą. Prabhu, właśnie dlatego, że jestem bardziej uwarunkowany i zrobilem dla Prabhupady pewnie tyle co za przeproszeniem brudu za paznokciem albo i mniej ludzi typu Kirtanananda, Bhavananda, Hansadutta, Guru-kripa, pozwól jednak łaskawie, że będę oceniał wedle własnych odczuć. Niech inni też mają do tego prawo (byle nie wulgarnie) . Osobiście nie jestem w stanie zrozumieć jak takie rzeczy jak molestowanie seksualne dzieci (a to tylko czubek góry) mogly mieć miejsce w gronie przywodców ruchu Prabhupady. To nóz w plecy dla ruchu, coś budujesz a potem to niszczysz. Boski demon, guru dzieci kwiaty, rozrywki Kryszny, taka karma, uwarunkowanie, plan Kryszny, trudne początki a może wszystko naraz? Oczywiście to i pewnie owiele więcej ale mimo wszystko ciężko to pojąć. Wiem, że wiele osób (z naszego ruchu i poza nim) ja też, ma z tym problem, problem z jakimś ciężarem, może nawet poczuciem winy, wstydem. Stąd często bardzo emocjonalne i okrutne oceny bo problem jest bardzo emocjonalny i okrutnie namacalny. Myślę, że Kirtanananda zapisał się negatywnie w historii i tak już zostanie. Pewien zarys działań Kirtananandy można znaleźć w seminarium Ravindry Swarupy "ISKCON i historia reform" z Radhadesz. |
|
| Strona 1 z 4 | Strefa czasowa: UTC + 1 |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|