Arjuna napisał(a):
Również się cieszę

(Bardzo prosiłbym o czytanie poniższego tekstu z przymrużeniem oka

)
Nie ciesz się tak Prabhu, nie ciesz, bo urok nowości szybko przemija i zawsze masz możliwość stania się takim samym zgorzknialcem i zgryźliwcem jak wielu przed Tobą w polskiej yatrze, na czele ze mną. No, ale pociesz się tym, że kiedy się już znudzisz, to na bazie wynikających z umysłu materialnych emocji i niczego więcej, zawsze przecież możesz zmienić guru, aby doznać tego samego odurzającego uczucia, którego doświadczasz właśnie w tej chwili.
Poczujesz wtedy niesamowity przypływ pewności siebie (za którym będzie stał Kryszna... w formie iluzorycznej energii) i być może wypowiesz niezapomniane słowa, tak jak to zrobiła jedna ze zmieniających rękawicz... przepraszam, guru osób, mówiąc pseudo logiczną nowomową, że przecież stary guru pobłogosławił jej wybór, a więc nie ma sprawy. Zgodnie z tą logiką, aby utrzymać się w sferze ciągłej łaski zaawansowanych wajsznawów, wystarczy tylko co jakiś czas przyjmować pańczaratrika-diksza od coraz to nowych bhaktów (oczywiście najlepiej z różnych organizacji, bo to Prabhu więcej łaski), kolekcjonując tym samym coraz to nowe błogosławieństwa od tych starych, zużytych guru, którym zeszło już powietrze, odkładając je sobie na sporą, przydatną na stare lata kupkę.
Tylko pomyśl o nieograniczonych możliwościach postępu duchowego, jakie niesie ze sobą tak pragmatyczne podejście do Absolutu!

Tak więc, jeszcze raz gratuluję Prabhu i witam w rodzinie inicjowanych wielbicieli! Teraz już możesz robić co Ci się tylko żywnie podoba, bo nikt nie ma już na Ciebie żadnego haczyka i nie może Cię szantażować odmową rekomendacji do inicjacji. Wolnoć Tomku w swoim domku. Niech żyje Hare Kryszna!


PS. Formalna inicjacja daje Ci też łatwiejszy dostęp do psychotropów któregokolwiek komandora świątyni. Schowaj je przed nim na parę dni i obserwuj z podziwem i w nabożnym skupieniu, co się będzie działo.To prawie tak, jakby Pan Kryszna ukazał Ci swoją przerażającą formę kosmiczną!

Piękny tekst, no i taka życiowa prawda bije po oczach.