Teraz jest 28 lip 2026, o 23:23


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
KROPLE

Czytając Krishna Kathamrta Bindu.

Obrazek

19.08.2008

Zaczęło się od refleksji, że pisanie nakierowane na jakąś konkretną ideę, może być bardziej skupione i treściwe. Pisząc zwykły dziennik, który zresztą będę kontynuował, idę w różnych kierunkach i jest w tym moc; mogę się otworzyć, pojawiają się różne pomysły i kierunki. Z drugiej strony chciałbym sprawdzić, jak to jest wybrać jedną rzecz i spróbować wejść w nią głębiej.

Później znalazłem na mailu kolejny numer „Krishna Kathamrta Bindu” i po przejrzeniu zawartości postanowiłem zebrać i wydrukować wszystkie numery, jakie do tej pory wyszły. Wczoraj w Bielsku znalazłem tanią drukarnię i wydrukowałem dwa tomiska, pełne historii, cytatów, fragmentów książek, wykładów itd. Bindu znaczy kropla (stąd tytuł tego dziennika). Krishna Kathamrta Bindu znaczy więc „Kropla Nektaru Rozmów o Krysznie”.

Nie jest mi łatwo skupić się na jednym, wielkim dziele, jak np. Śrimad Bhagavatam. Jestem zbyt niespokojny, potrzebuję różnorodności. Potrzebuje też swobody i wolnej ręki w podchodzeniu do świadomości Kryszny. To co chcę tutaj zrobić, to nieocenzurowany, spontaniczny poligon, na którym będę próbował zapisać wrażenia i przemyślenia wynikłe z czytania kolejnych numerów KKB. Nie chcę w pisaniu narzucać sobie żadnej formy, zasad i systemu. Chciałbym, żeby to było coś w rodzaju duchowego relaksu, gdzie bez wewnętrznego policjanta, będę mógł popłynąć, starając się łapać w żagle wiatr świadomości Kryszny.

Czy mi się uda? Jestem pewny, że nie zawsze. Nieraz mój „wiatr” nie będzie miał pewnie nic wspólnego z Kryszną, innym razem utknę po prostu na mieliźnie suchej analizy. Co zrobić. Nie ma problemu. Jestem otwarty na wszelkie doświadczenie, a jeśli wbrew temu, co sobie wyobrażam, nie jestem, to proszę Cię Kryszno i was, Waisznawowie, pozwólcie mi się przebić przez moje ograniczenia i pomóżcie mi osiągnąć głębszą duchową wizję. Wybaczcie mi też błędy i obrazy, jakie być może popełnię. Przysięgam, że będą one wynikały nie z moich złych intencji, ale ze szczerych, choć nieudolnych wysiłków w zgłębieniu duchowej wiedzy i wzbudzenia w sobie choć odrobiny oddania dla Kryszny.

KKB 1 (klikając w "KKB 1" można ściągnąć ten numer.)

„Obecnie stworzyliśmy tak wiele świątyń i wielbicieli, ale boję się, że jeśli będziemy rozwijać się w ten sposób, osłabi nas to i stopniowo nasza esencja zniknie. Tak jak mleko. Możemy rozrabiać je coraz bardziej z wodą, ale w pewnym momencie nie będzie to już mleko. Lepiej jest je gotować, co uczyni je gęstym i słodkim.”

List do Hamsadutty (Śrila Prabhupada)

Czy to co teraz robię to odparowywanie mleka, czy rozrabianie go wodą? Jestem świadom swoich wad (pewnie tylko ich małej części), wiem jednak, że mimo wszystko, pomimo moich niedociągnięć, wiem, że przynajmniej teoretycznie przyjąłem najwyższy ideał i samo to sprawia, że jestem na właściwej ścieżce.

I teraz siedzę tutaj, pod jesionem, który wygląda jak pozostałość z czasów dinozaurów. Jest ciepły, sierpniowy dzień, choć podmuchy chłodniejszego wiatru i jeszcze coś innego, nieuchwytnego w natężeniu zieleni i zapachu powietrza, zapowiadają nadchodzącą jesień.

Prabhupada mówi, żeby gotować mleko. Chcę spróbować. Nie chcę utknąć w sierpniowym dniu, kolejnego roku, kolejnej iluzji. Mam głęboko odbite w sercu wrażenie nieskończonych wspomnień, nieskończonej ilości takich dni, które czasami odbijają się echem w moich snach, jak np. ten daleki dźwięk piły motorowej, trochę bliższe pianie koguta, gruchanie gołębi w gołębniku Łukasza. Wszystko kiedyś już było. Chcę wreszcie prawdziwego świata, z prawdziwymi ludźmi i zajęciami. Dlatego próbuję być wielbicielem. Czy moją jedyna motywacją jest zmęczenie światem materialnym i pragnienie wolności? Nawet jeśli tak, to zawsze to jakiś początek.

W notce redaktorskiej, redaktor KKB pisze, że stworzył ten magazyn, żeby wypełnić pustkę powstałą z niemożności częstszego publikowania magazynu „Śri Krishna Kathamrta”. Czytając to, przypomniałem sobie Sambę i Savitę. To Samba pożyczył nam kilka numerów tego pięknego czasopisma. Był uczniem SDG, ale bardzo inspirował go Gaur Govinda Swami i chyba uznawał go za swojego śiksa guru. Lubiłem go słuchać (Samby). Jego obecność dawała mi wrażenie normalności, której wtedy, w Nueva Vraja Mandali bardzo mi brakowało. Gdyby nie on, pewnie nie zostalibyśmy tam z Tulasi aż półtora roku.

*********

Skończył się gaz w kuchni i Tulasi wezwała mnie na pomoc w dokończeniu obiadu. Napaliłem w piecu i przyniosłem dwa koszyki drewna. Nikogo nie ma w domu, reszta rodzinki pojechała do Rajczy na zakupy, a Ania w górach z przyjaciółmi. Tulasi skorzystała z okazji i w całym domu rozbrzmiewają dźwięki bhajanu z Woodstocku, BB Govindy Maharaja. Przenoszę się z pisaniem tutaj. Pod jesionem, pomimo ciepła i zieleni łapie mnie chandra. Wolę posiedzieć przy dźwiękach świętego imienia, w towarzystwie wielbicielki. (Rzadko myślę o Tulasi jako o Waisznawi. Na co dzień Tulasi to po prostu… Tulasi.)

Obrazek

Gaur Govinda Maharaja mówi: „Nie ma różnicy pomiędzy imieniem Kryszny, a Kryszną. Cintamani znaczy pragnienie. Imię da ci wszystko, czego pragniesz. Krsna-nama cintamani anadi cinmaya- święte imię jest duchowe, transcendentalne, bez początku i bez końca.”
Z całego fragmentu najbardziej przyciągnął mnie ten kawałek. „Święte imię da ci wszystko, czego pragniesz.” Czego pragnę? Całkowitej harmonii i spokoju. Żywej harmonii, pełnej wydarzeń i osób. Czy kiedy intonuję, myślę o tym? Czy też myślę, żeby nie mieć żadnych pragnień, oprócz pragnienia osiągnięcia Kryszny? Czasami jedno, czasami drugie, a najczęściej próbuję po prostu wymantrować swoje rundy, jako obowiązek.
Święte imię. Potrzebuję więcej wiary i smaku. Jeśli będę wierzył, że w tych sylabach jest Kryszna… Wyintonuję dodatkową rundę.

Święte imię nie jest suchym dźwiękiem, któremu musimy złożyć w daninie czas, który w innych okolicznościach moglibyśmy poświęcić smakowaniu świata. Święte imię jest pełne wszystkich możliwych smaków.

************

Przeczytałem historię o tym, jak jeden z dwunastu Mahajanów, Maharaja Janaka chciał wyzwolić z piekła wszystkie, cierpiące tam dusze.
Kiedy Maharaja Janaka opuścił ciało, przyleciał po niego samolot z Vaikunth i kiedy przelatywali niedaleko piekła, dusze, które tam cierpiały, poczuły dotknięcie wiatru, który wcześniej dotknął Maharaja. Sprawiło im to niewysłowioną ulgę i poprosiły go, żeby został z nimi. Maharaja Janaka poczuł takie współczucie, że bez wahania się zgodził i usiadł pod bramami piekła.

Współczucie. Jak dużo mam go w sercu? Dużo dla siebie, trochę dla najbliższych, prawie nic dla „obcych” i jakieś abstrakcyjne dla świata. Współczucie jest ważną cechą Waisznawy.

**************

Coś kiepsko mi się dziś pisze. Bez polotu. Nie udaje mi się uwolnić umysłu. Śastry + free writing = not easy. Muszę się przełamywać przez narzucone sobie samemu bariery. Mogę przecież czuć się swobodnie i jednocześnie być świadomym Kryszny.

Na trzeciej i czwartej stronie KKB małe krople. Jedna z ostatnich wypowiedzi Bhaktisiddhanty Maharaja, gdzie mówi, że był surowy tylko dlatego, żeby nakierować umysły ludzi na Krysznę.

W ostatnim akapicie KKB, Śrila Rupa Goswami pisze:

„Chociaż bardzo słodki strumień Twoich transcendentalnych rozrywek płynie wartko poprzez Purany, cielę mojego umysłu weszło do dziury, żeby pić truciznę materialnego szczęścia zmysłowego. O Panie cieląt, proszę, powstrzymaj je szybko, kijem Twojej łaski.”

(Astadaśa-cchandoh-stava, tekst 11)


Piękny werset. W takich momentach bardzo żałuję, że nie mam smaku do duchowości i muszę zmuszać się do myślenia o Krysznie i Jego wielbicielach. Kiedy się zmuszam, moje słowa są sztuczne, ale kiedy jestem naturalny, Kryszny jest w tym tyle co na lekarstwo. Proszę Cię Kryszno o pomoc w zrozumieniu jaki jest mój poziom i jak mogę ruszyć dalej.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
20.08.08

KKB 2

- Oszustwo wielkich dusz – Śrila Prabhupada
- Nieuczciwość a prostota – Śrila Gaur Govinda Swami
- Śrila Bhaktisiddhanta Prabhupada Vani
- Życie Rasikanandy
- Narottam znajduje bóstwo Gaury (z Prema-vilasa)


Obrazek

Czas zacząć lekturę. Prawie cały dzień już przeleciał, a ja oprócz dziennika snów, nie zapisałem jeszcze nigdzie ani słowa. Chciałbym znaleźć choć kilka okruchów, dzięki którym wzniosę się choćby o milimetr.
Tulasi włączyła starą kasetę muzyką celtycka, którą nagraliśmy jeszcze w Hiszpanii, w Coo, na wakacjach u Jaramary. Za oknem trochę chmurno, ale to ciągle lato. Zapakowane w pudła książki, ubrania i inne rzeczy, przypominają o czekającej nas podróży i zmianie sytuacji. Jeszcze tylko dwa tygodnie tutaj.
Co w tym zmieniającym świecie chcą powiedzieć mi śastry i Waisznawowie?

*********************

„Oszustwo wielkich dusz”. Śrila Prabhupada pisze: „Możemy być zdziwieni, dowiadując się, że wzniosłe dusze mogą oszukiwać, ale prawda jest taka, że robią to dla wyższej sprawy (…) Dla przyjemności Pana wszystko jest dobre, ponieważ ma to związek z Najwyższą prawdą” (znaczenie do Bahagavatam 1.13.37)
Co o tym myślę? Od razu włącza mi się sygnał alarmowy. Wiem jak łatwo można użyć te mądre słowa dla własnych celów. Byłem świadkiem jak niektórzy używali słów Prabhupada, żeby usprawiedliwić własne machlojki, albo, żeby pokazać mi w jakiej jestem mayi i uzmysłowić mi, dlaczego mam się im podporządkować. Dlatego pierwsze wrażenie nie jest zbyt dobre. Muszę najpierw przebić się przez negatywne doświadczenia. Powoli nabieram oddech i próbuję wznieść się ponad. Jak zobaczyć absolutny sens w tych słowach? Jak odnieść je do siebie? Przede wszystkim ostrożnie. To co teraz potrzebuję, to doświadczenie normalności, dojrzałości, porządku i moralności. Mam na myśli duchowych przywódców. Nawet Bóg (w większości przypadków), kiedy schodzi tutaj, zachowuje się moralnie. Wiem, że Prabhupada mówił to z platformy absolutnej i rozumiem filozofię, która za tym stoi (gdyby wielkie dusze nie „oszukiwały” i nie dawały Kryszny nam, upadłym duszom, to jaką mielibyśmy szansę?), jeśli jednak ktoś teraz próbowałby usprawiedliwić tymi słowami swoje wątpliwe zachowanie, nie byłbym w stanie mu zaufać. Acarya powinien być nieskazitelny.

W innym miejscu Prabhupada pisze: „Nieuczciwość, kapatya, jest wielką przeszkodą na ścieżce służby oddania. Wszyscy acaryowie, śastry i mahajanowie mówią: Saralata ei vaisnavata- Prostota jest Waisznawizmem.” Gaur Govinda Maharaja dodaje: „Prawdziwy Waisznawa jest prosty jak dziecko.” Piękne słowa. Tym razem bez oporów trafiają do mojego serca. Uczciwość i prostota, bycie jak dziecko. Maharaja dalej wyjaśnia, co ma na myśli. Powinniśmy być bezpośredni i mówić to, co dyktuje nam serce. Unikajmy obłudy i dyplomacji. Porzućmy dwulicowość.
O tak Kryszno, z całego serca chcę być szczery. Chciałbym, żeby można było we mnie czytać, jak w otwartej księdze. Cenię to też u innych. Wiem, że nie zawsze się mi to udawało i robiłem rzeczy, które oznaczały wiele kroków do tyłu, ale nie porzucę tego wysiłku. Kiedy robię coś złego automatycznie czuję, jak wokół mojego serca znowu grubnie warstwa brudu, której z takim trudem próbuję się pozbyć. Dwulicowość sprawia, że serce robi się cięższe, a jego głos przytłumiony.

********************
„Krótki zarys życia Śrila Rasikanandy Dev Goswamiego”

Śri Rasikananda Dev pojawił się w tym świecie w 1512 roku, ery Śakabda (1590 AD), podczas nocy festiwalu dipamalika, kiedy to domy ozdobione są rzędami lamp. Jego ojcem był Śri Acyuta Dev, król Royni, a matką Bhavani. Dopiero po wielu latach prób Śri Acyuta Dev, za sprawą błogosławieństw Śri Jagadiśa, otrzymał syna. Kochali go wszyscy w jego wiosce. Był znany jako Rasikananda, jak również Murari. Jego cudowne cechy stały się ozdobą całej rodziny. Już w bardzo młodym wieku poznał esencję pism. Ożenił się też jako bardzo młody człowiek. Jego zona, Śyamadasi miała dobry charakter. Pochodziła z wioski Gonta Śila, gdzie w czasach starożytnych żyli na wygnaniu Pandawowie.
Pewnego dnai Murari siedział sobie w odludnym miejscu, zastanawiając się, kiedy w końcu spotka swojego guru, kiedy nagle z niebios rozległ się głos: „Nie martw się. Zostaniesz uczniem Śri Śyamanandy.”
Obrazek

Słysząc te słowa Murari bardzo się ucieszył i zaczął intonować imię swojego przyszłego guru, niczym mantrę. Natychmiast jego oczy napełniły się łzami, a serce entuzjazmem. W tym stanie spędził całą noc i zasnął dopiero nad ranem. Tam, w krainie snów, zobaczył swojego mistrza duchowego, emanującego dobrocią i miłością. Uśmiechając się, Śyamananda powiedział mu: „Kiedy jutro wschodni horyzont zabarwi się na różowo, wreszcie się spotkamy.”

(ze Śri Śri Gaura-parsada Caritas-vali, Śri Bhakti-jivana Harijana Maharaja.)

Ciąg dalszy nastąpi.

Ciężko jest mi utożsamić się z wzniosłymi Waisznawami tamtych czasów. Wydają mi się bardzo odlegli i nie wiem w jaki sposób mógłbym się do nich zbliżyć. Dlatego pewnie łatwiej czyta mi się dzienniki SDG, który pisze o rzeczach, które ja też przeżywam. Jak mam się odnieść do ekstatycznych przeżyć Rasikanandy i innych? Może tylko złożyć pokłon i bez większej nadziei prosić ich o pomoc. Mało we mnie wiary.

Kiedy myślałem o tym dzienniku, miałem nadzieję, że będzie mi to szło łatwiej, że dynamicznie dokopię się do ukrytych pokładów mojej duchowości. „Krople” okazują się dziennikiem żebraka. Nie mówię tego z goryczą. Raczej myślę, że moje trudności i brak polotu oznaczają, że podszedłem do tego szczerze. Ale mam nadzieję, że w końcu dokopię się do jakiegoś życia. Potrzebuję dotykalnego duchowego doświadczenia. Czy mogę na tym etapie doświadczyć autentycznej obecności Kryszny?

Może Kula Pavana miał wczoraj rację- za bardzo analizuję siebie. Potrzebuję trochę lekkości i radości. Nie będzie mi się później chciało czytać tych depresyjnych notatek. Popracuję nad tym.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
22.08.08

KKB 3

- Po prostu dranie – Śrila Prabhupada
- Nóż Sadhu – Bhaktisiddhanta Maharaja
- Śri Czejtania Mahaprabhu jest Rasaraja Mahabhava – Gaur Govinda Swami
- Z życia Rasikanandy Dev


Obrazek

Trzeci numer KKB zaczynam z postanowieniem – mniej dołów i więcej wysiłków w dostrzeganiu jasnych stron życia. Oczywiście zachowując autentyczność; żadnych, ekstatycznych „Jay! Haribol!”, chyba, że same ze mnie wystrzelą.
Wczoraj zrobiłem sobie przerwę od pisania, żeby zobaczyć w czym problem i myślę, że właśnie w tym- w dawaniu się ściągać na depresyjne nuty. Świadomość Kryszny powinna być radosna na każdym etapie. Trzeba tylko znaleźć swój poziom, zaakceptować go i bez nadmiernego wysiłku próbować robić postęp duchowy.

Ten numer KKB zaczyna się fragmentem wykładu Prabhupada (jak zwykle zresztą), zatytułowanym „Nothing but Rascals”. Chwila, chwila, to nie wykład, ale wersety z Bhagavatam, ze znaczeniami. Bahagavatam 5.14.26-27.

„Ktoś może mówić o wzniosłej filozofii, ale jeśli potrzebuje pieniędzy, zostanie oszustem. W tym świecie materialnym, tak zwani naukowcy, filozofowie i ekonomiści są zwykłymi oszustami.”

Całe znaczenie do tekstu 26 mówi o tym, że w tym świecie nie można ufać nikomu. Zacząłem właśnie drugi sezon „Archiwum X”. Motto Mullera to właśnie „Trust No One”. W jednym z odcinków, które dziś oglądałem, Scully mówi, że czasami zapomina, że świat pełen jest drapieżników, przed którymi trzeba chronić niewinnych ludzi. Kiedy to oglądałem, pomyślałem sobie, że w tym życiu, jak na razie mam szczęście. Jak do tej pory nie natknąłem się na naprawdę złych ludzi i nieprzyjemne rzeczy jakich czasami doświadczam ze strony innych, są tak naprawdę niczym w porównaniu do tego, jak ciężko czasami życie doświadcza innych.

Prabhupada pisze, że dopóki nie znajdziemy osoby wolnej od czterech błędów, nie powinniśmy przyjmować od nikogo rady, żeby uniknąć stania się ofiarą świata materialnego.
Oczywiście Prabhupada często, żeby podkreślić jakiś punkt widzenia, mówi w skrajny sposób, myślę, że są osoby, którym możemy ufać; rodzina, przyjaciele. Jednak tylko osoba o pełnej wiedzy i czystym sercu może przeprowadzić nas na drugą stronę.

W drugim wersecie Prabhupada jeszcze dosadniej mówi o „drapieżnikach” świata materialnego. Często kusi mnie, żeby całkowicie odwrócić głowę od tej części wiedzy przekazywanej nam przez pisma i acaryów; tzn. części obnażającej surowość i okrucieństwo materialnej natury, ale myślę, że jeśli nie damy pochłonąć się czarnowidztwu, może to być częścią naszego zdrowego rozwoju.

Podoba mi się schemat KKB. Najpierw coś z Prabhupada i dopiero później rozrywki i poufne tematy.
Oczywiście są jeszcze wypowiedzi Bhaktisiddhanty Maharaja. Tam dopiero idą siekiery. Przetłumaczę kawałek z tego numeru.

„Nóż Sadhu”


Nie ma wątpliwości, że słowa sadhu mają moc zniszczenia diabelskich skłonności czyjegoś umysłu. W ten sposób każdy, kto przebywa z sadhu odnosi korzyść. Prawdziwy sadhu zmusza nas, żebyśmy przyznali się do rzeczy ukrytych w sercu, a następnie stosuje nóż. Samo słowo „sadhu” nie ma innego znaczenia niż to. Stoi on przed ołtarzem, z uniesionym nożem ofiarnym w dłoni. Zmysłowe pragnienia człowieka są jak kozy. Sadhu stoi tam, żeby zabić te pragnienia miłosiernym uderzeniem ostrza ofiarnego noża, w formie nieprzyjemnego języka. Jeśli sadhu zaczyna nam pochlebiać, staje się naszym wrogiem. Jego pochlebstwa poprowadzą nas drogą przyjemności, która jednak nie doprowadzi nas do niczego dobrego.

(Śri Chaitanya’s Teachings, strona 26-27)

Obrazek

Uff, to było mocne.

„Krótki zarys życia Śrila Rasikanandy Dev Goswamiego”- dokończenie

Serce Rasikanandy napełniło się ekstatyczną radością. Rankiem Murari usiadł koło ścieżki i zaczął obserwować ją w ciszy. Po pewnym czasie zobaczył w oddali zbliżającego się wraz z uczniami Śyamanandę, który lśnił przepięknym blaskiem, niczym samo słońce. Jego uśmiechnięta twarz była jak kwiat lotosu, który otwiera się, aby pozdrowić swojego przyjaciela-słońce. Jego osoba była nawet bardziej pociągająca dzięki słodkiemu dźwiękowi śpiewanej przez niego pieśni „Śri Kryszna Czejtania, Prabhu Nityananda!”
Kiedy Rasika go zobaczył, upadł przed nim, próbując dotknąć jego stóp. W wielkiej ekstazie Śyamananda objął go i zalał łzami miłości. Śri Rasika Murari poczuł się najszczęśliwszą istotą we wszechświecie.
Kiedy Śyamanada inicjował Murariego i jego żonę, zaczął onpodróżować z nim po całych Indiach. Następnie Śyamananda obdarzył go służbą dla Śri Radha-Govinda Dev w Śri Gopivallabhapura. Nawet muzułmanie, bandyci i zwierzęta nawracali się pod wpływem jego nauczania, które trwało nieprzerwanie 16 lat. Następnie, w miesiącu Phalguna, Śakabda 1574 (1652 AD) Rasikananda cicho wymknął się z wioski Santa i udał się do Remuny, gdzie przez chwilę rozmawiał z wielbicielami o Krysznie, po czym wszedł do świątyni Gopinatha. Dotknąwszy Jego stóp, oddał ducha.


Ostatnio edytowano 25 lis 2008, o 20:29 przez Kalpataru, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
28.08.08

KKB 4

- Nawet Namaparadha – Śrila Prabhupada
- Abhiram Thakur testuje synów Pana Nityanandy
- Bajan i żebranie – z życia Śrila Gaur Kishor das Babaji


Dzisiejszy numer KKB otwiera fragment objaśnienia Śrila Prabhupada do Bahagavatam 6.3.24. „Nawet Namaparadha”. Akurat dziś nie wymantrowałem swoich rund, tak że przyda mi się trochę inspiracji. Co czysty wielbiciel powie mi o świętym imieniu?

Prabhupada pisze, że powinniśmy z determinacją intonować maha-mantrę, gdyż w ten sposób, dzięki łasce Kryszny z pewnością osiągniemy wyzwolenie z uścisku mayi. Nawet robiąc to niedoskonale, z obrazami, nie można rezygnować, gdyż z czasem świete imię nas oczyści i nasze intonowanie będzie coraz czystsze.

Przypomniało mi to wykład Swamiego, który ostatnio słuchałem. Maharaja mówi w nim, że nawet jeśli czujemy się kompletnymi hipokrytami, nie wolno nam przestać intonować. Dlaczego dziś nie mantrowałem? Co jakiś czas przychodzą takie chwile, że mam wszystkiego dosyć i nie tyle co nie mogę, ale po prostu nie chcę spełniać niektórych zobowiązań. Mimo wszystko jednak, wieczorem byłem w stanie zaśpiewać krótki bajan z akordeonem, więc nie byłem tak całkiem odcięty od świętego imienia. Nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek mógł się całkiem odciąć. Mimo częstego wrażenie, że stoję w miejscu (albo, że się cofam), nie poddaję się – chcę wrócić do Kryszny.

Obrazek

Prabhupada cytuje w tym znaczeniu jeszcze jeden werset (Bahagavatam 11.19.24): „Mój drogi Uddhavo, najwyższy system religijny dla ludzkiego społeczeństwa to ten, dzięki któremu można obudzić w sobie uśpioną miłość do Mnie.”

Wspaniały werset. Bahagavatam nie jest sekciarskie- to czysta uniwersalna wiedza. Liczy się tylko miłość do Boga. Nie rytuały, hierarchie, systemy, ale miłość.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
20.10.08

KKB 5

Miałem małą przerwę w pisaniu. Dopiero ostatnie dwa, trzy dni znowu czuję w sercu jakąś tęsknotę, która inspiruje mnie do szukania Kryszny.
Zastanawiam się, czy nie rozszerzyć zakresu tego dziennika; pisać nie tylko o KKB, ale notować ogólnie z książek, które będę czytał. Np. znowu zabrałem się za „A Poor Man Reads the Bahagavatam” SDG i mogłoby być ciekawie zagłębić się w nią. Zobaczę jak to będzie.

W porządku, co nowego w KKB? Widzę, że są cztery rozdziały.

- Czytanie i słuchanie – cytaty ze Śrila Prabhupada.
- Inicjacja Nama nie stoi na niższej pozycji niż Diksa – z życia Bhaktisiddhanty Maharaja.
- Pług i flet- Gaur Govinda Swami
- Vrindavan jest jak kwiat lotosu – z Prema-vilasa.


W pierwszej części KKB, Prabhupada mówi jak ważne jest studiowanie śastr. Żeby spędzić dziennie, przynajmniej godzinę, albo dwie na czytaniu Bhagavad-gity, Bahagavatam, albo Czejtania Caritamrty. Pamiętam jak mieszkałem jeszcze w świątyni, jako brahmacarin i jak ważne wtedy było dla mnie czytanie śastr. To właśnie wtedy udało mi się przeczytać Bahagavatam i Czejtanię. Nie wiem czy znalazłbym w sobie teraz tyle determinacji. Po prostu trzeba było „wyczytać” i nie mówię tego w negatywny sposób. Książki Prabhupada uspakajały mnie. Kontakt z tą niesamowita wiedzą i czystością Prabhupada sprawiał, że znikało uczucie zagubienia i osamotnienia. Pamiętam, jak czasami było tyle roboty, ze nie dało się spędzić z książką więcej niż 10-25 minut wieczorem, w śpiworze, ale nawet to wystarczyło. Proste życie, wzniosłe myślenie.

Obrazek

W drugiej części jest znowu mowa o tym, że jednak nie wystarczą same książki- trzeba jeszcze znaleźć osobę, od której bezpośrednio będziemy mogli się uczyć. Wiem jakie to ważne. Tego mi bardzo brakuje- mądrego Waisznawa, któremu mógłbym zaufać i który prowadziłby mnie osobiście.
Dziś, szwendając się po Internecie trafiłem na stare numery Pada Sevanam i przejrzałem swoje artykuły z 97 i 98 roku. Zanurzyłem się we wspomnieniach i przypomniałem sobie jak silnie wierzyłem w swojego mistrza duchowego i z jakim przekonaniem o nim pisałem. Pewnie było w tym dużo naiwności i nadgorliwości, ale robiłem to w szczery i niewinny sposób. Myślę, że Krysznie się to podobało.
To wszystko przypomniało mi też o Trivikramie Maharaja, o tym jak się nami opiekował w Krakowie i w Irlandii i o tym jak lubiłem słuchać jego prostych wykładów i tańczyć z nim w krtanie. Dlatego zebrałem się w sobie i pierwszy raz chyba od dwóch lat napisałem do niego list. Krótko- że jestem na bieżąco z jego nauczaniem w Orlando, napisałem też parę słów o nas i że myślimy o nim często.

Obrazek

****************

Październikowe popołudnie. Od rana (a może już od wczoraj) siąpi deszcz i wyje wiatr. Dobrze się siedzi w ciepłym pokoju, słuchając bajanów. Fragment o Bhaktisiddhancie Maharaja sprawił, że zacząłem myśleć o tym jak ważne jest święte imię. Jeszcze dziś nie intonowałem, nie miałem sił, żeby zebrać się w garść, ale już jest w porządku. W tym fragmencie wspomnień o Bhaktisiddhancie Maharaja, jest mowa o tym, że Maharaja nie pochwalał wywyższania się wielbicieli z drugą inicjacją, którzy uważali, że są teraz na wyższej pozycji, niż ci, którzy dostali tylko „Nama”. Nama wystarczy do doskonałości. Jeśli jednak w to nie wierzysz, potrzebujesz Diksa, żeby móc wielbić Bóstwa i w ten sposób się oczyścić.

A później…

- Dlaczego cera Pana Balarama jest biała? – spytał wielbiciel.
- Balarama jest Nityanandą, którego lotosowe stopy są jak kojący i miłosierny blask milionów księżyców. Biały jest kolorem blasku księżycowego, czyli miłosierdzia!

Wyobrażam sobie jak Gaur Govinda Maharaja triumfalnie wykrzykuje te słowa. Jego ogromne ciemne oczy lśnią radością i ledwie powstrzymuje ekstatyczny śmiech, powtarzając po parę razy jedno słowo, które chce zakodować w głowach swoich uczniów.
Następnie znowu mowa o guru, który pomaga nam uprawiać ziemie naszego serca. Zasadza w nim nasionko służby oddania i uczy nas jak podlewać je intonowaniem świętych imion, a kiedyś, kiedy nasionko to wyrośnie na mocną roślinę, wreszcie przyciągnie nas dźwięk fletu Kryszny.
Karsana-Akarsana. Balarama i Kryszna. Pielęgnowanie i Oczarowanie.

„Vrindavan jak kwiat lotosu”

Vrindavan jest jak kwiat lotosu-
Czasami zamyka się, a wtedy
Dziesięć kilometrów zamienia się w jeden
I tak właśnie Radhika i Kryszna
Mogą przejść z Vrindavan
Do Radha-kund, albo Śyama-kund
W króciutką chwilkę.
Tylko prawdziwi wielbiciele
Mogą to zrozumieć.
Dla innych
Na zawsze pozostanie to zagadką.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
22.10.08

KKB 6

Myślałem, że dzisiaj nici z czytania KKB. Czekałem na telefon w sprawie pracy, na której bardzo mi zależy, ale w pewnym momencie wyszedłem grabić liście i przegapiłem telefon, a kiedy oddzwoniłem biuro było już zamknięte. Tak mnie to rozstroiło, że nie mogłem się na niczym skupić. No ale wszedłem na Vrindę i zacząłem kopać po starych periodykach i to mnie wyciszyło. Artykuły bhaktów, których znam, wywiady, sprawy świątyni, zapowiedzi programów, itd. Czasami mi tego brakuje. Towarzystwa bhaktów z tamtych czasów…

Obrazek

Ale miało być z KKB.
W dzisiejszym odcinku:

- Nawet krytycy mogą odnieść korzyść – Śrila Prabhupada
- Zbiornik na Premę – Gaur Govinda Maharaja
- Odzyskanie utraconego królestwa – z życia Maharaja Chodagangadevy


Na początku jest fragment znaczenia Śrila Prabhupada do Bahagavatam 5.14.43. Co za entuzjazm! Uwielbiam czytać, kiedy Prabhupada z takim entuzjazmem i wiarą mówi o Iskconie. Jakby mówił o swoim dziecku. „Obecnie każda ważna osobistość musiała już słyszeć o Krysznie. Głosimy chwały Kryszny, popychając do przodu ten ruch świadomości Kryszny.”
Entuzjazm Prabhupada jest zaraźliwy. Nawet tylko kiedy się czyta jego słowa. Lubię myśleć o takim Prabhupadzie – pełnym energii, maszerującym z wysoko podniesioną głową, wydającym komendy swoim uczniom. To co razi mnie w innych,u Prabhupada jest ozdobą. Pamiętam, że moim ulubionym działem z Back to Godhead było „Prabhupada speaks out”, czy jakoś tak. Mam też dużą kolekcję różnego rodzaju książek o nim, począwszy od wielkiej, jednotomowej Lilamrty SDG, a skończywszy na różnej maści wspomnieniach. Śrila Prabhupada ki jay!

„Zbiornik na Premę”

Złota inkarnacja rozdaje za darmo
Największy ze skarbów- miłość do Pana.
Jak więc to możliwe i tak się dziwnie dzieje,
Niewielu szczęśliwców wyciąga po skarb swoją dłoń?

Gaur Govinda Maharaja, w bardzo prosty i czarujący jak zwykle sposób pisze, że prema jest jak mleko, a nasze serce jak gliniany dzban. Jak będziemy mogli napełnić mlekiem nasz dzban, jeśli będzie on pełen brudu i dziur? Dlatego właśnie tak niewielu ludzi przyjmuje ten podarunek Mahaprabhu; nie są gotowi na zmianę serca.
Następnie Gaur Govinda Maharaja (od teraz GGS) mówi co jest najważniejsze, żeby przygotować się na przyjęcie premy: trnad api sunicena – być pokornym i tolerancyjnym.

********************

Nie wiem za bardzo co napisać tutaj od siebie. Wydaje mi się, że najwięcej mam do powiedzenia, kiedy mam doła, he, he. Takie dziwne skrzywienie psychiki. W takim momencie jak teraz, kiedy jestem w miarę spokojny i zainspirowany i trafiają do mnie słowa sadhu, wydaje mi się, że moje słowa to puste gadanie i szkoda strzępić sobie języka, lepiej po prostu pomantrować, czy poczytać. Ale tak chyba też niedobrze. Lepiej pisać nie tylko skarżąc się na swój los, ale po prostu dzielić się wszystkim, pozytywnymi rzeczami też.

Lubię bardzo GGS. Gdzieś w domu ciągle mam kilka DVD z jego wykładami, które kiedyś, ktoś mi pożyczył, a ja zapomniałem kto, tak więc nie mogłem ich oddać. Nigdy nie obejrzałem ich w całości, praktycznie nie rozumiem angielskiego GGS, jego akcent jest dla mnie jeszcze cięższy od akcentu Prabhupada, ale lubiłem po prostu oglądać je sobie przez chwilę, obserwując GGS i czując jego obecność. Podobnie jak do Prabhupada, mam do niego pełne zaufanie.

He, he, przypomniał mi się jeden fragment z tego wykładu, tzn. z tego DVD, które mam gdzieś w domu. GGM wyśmiewa się z pornografii, robi to w cudownie lekki sposób i w pewnym momencie, ze śmiechem bije dandą jednego z siedzących przed nim uczniów, kierując do niego swoje słowa. Domyślam się, że ten bhakta miał jakieś problemy z pornografią. Sposób jaki GGS go skarcił był niesamowity. Co za inspiracja. Żadnego wzbudzania poczucia winy, żadnych mrocznych słów potępienia. Po prostu śmiech i niedowierzanie, że można być do tego przyciąganym. Lekkość jego podejścia do tej sytuacji sprawiła, że problem tego Waisznawy nie wydawał się mu już czymś ciężkim. Czysty mistrz duchowy wpływa na ucznia nie tylko słowami, ale też swoją osobowością, charakterem, duchowym zrozumieniem, które poprzez bezpośrednie towarzystwo, w jakiś sposób odbija się w charakterze ucznia.
Co za sytuacja – wykład, mistrz duchowy, uczniowie, nagle jeden z nich dostaje dandą i wszyscy się śmieją, w powietrzu czuć miłość i współczucie i w tej atmosferze brudy ulatują z serca jak ćmy. Tak powinno to wyglądać. Eh, marzy mi się coś takiego. Jeśli nie w tym życiu, to przynajmniej w przyszłym.

Obrazek

********************

Na koniec redaktorzy KKB zaserwowali nam krwawą historię przygodową, o królu Chodagangadevie, założycielu świątyni Pana Jagannatha w Jagannatha Puri.

„Odzyskanie utraconego królestwa”

Pewnego razu był sobie król
(znaleźć rym do „król” to naprawdę ból!)

Chodagangadeva imię jego było
I król ten z pobożności słynął

To on właśnie nad brzegiem oceanu
Zbudował wielki pałac Najwyższemu Panu

Pewnego dnia jednak wielki błąd uczynił
W ocenie sytuacji bardzo się pomylił

W tym rzecz, że wielki mędrzec i poeta
Prawdziwy yogin, nie żaden wierszokleta

Chciał złożyć wizytę królowi
Nie spodziewał się jednak odmowy.

Bhimakavi mędrzec rozpalił się gniewem
I na króla rzucił ciężką klątwę

Że wkrótce jego wróg armię mu rozniesie
I zajmie jego tron, a on skończy w lesie

Przepowiednia szybko się spełniła
I klątwa dosięgła Chodagangadeva

Który sam został na tym łez padole
A do tego skończył w ziemi wykopanym dole

Akurat koło dziury Bhimakavi szedł
I widząc skruchę króla, tak do niego rzekł:

„Niedługo pokonasz wrogów i wrócisz na tron,
A twój wróg skończy jako pokarm dla wron.”

Kilka dni minęło od tego spotkania
Aż król trafił na trupę artystów
Która na najeźdźcy dwór zmierzała
I tam nowego władcę zabawić by chciała

Chodagangadeva ruszył więc wraz z nimi
I niedługo po tym do stolicy przybyli

Tam król, nie rozpoznany przez nikogo z dworu
Miał grać samego siebie, to jak spada z tronu

Nadszedł wieczór pokazu, tłoczno się zrobiło
Nowy król zasiadł na tronie, wkrótce nie będzie mu miło

Nagle blask świateł oświetlił wielką scenę
A na scenie prawdziwy król, grający sam siebie
(Czy do „siebie” nie ma rymu innego jak „klepie”,
A do słowa „scenę” muszę użyć „Gienię”!!?)

Tak czy inaczej historia tak się kończy
Nadchodzi akt w żyłach krew mrożący

Chodagangadeva łeb najeźdźcy ścina
A krew z szyi tryska, niczym struga wina

Chodagangadeva swój tron odzyskuje
I od tego czasu mędrców bardziej szanuje.

Obrazek

*****************

Uff, ale grafomaństwo. No ale miałem ubaw.

I już wieczór. Cały dom pogrążony jest w ciszy, słychać tylko odległe dźwięki przejeżdżających z rzadka samochodów i szum wiatru. Wewnętrzny szum nie zatruwa mi życia dziś wieczorem, a może przeszedł gdzieś bokiem i zmieszał się z szumem wiatru i samochodów?

„Sri Vrindavana Mahimamrta” Śrila Prabhodananda Saraswati

O bracie!
Czy jest jakaś przyjemność,
Której jeszcze nie doświadczyłeś
W tym świecie narodzin i śmierci?
Czy pozostał jakiś rodzaj
Uwielbienia, czy sławy,
Których nie doświadczyłbyś
Dzięki swojej wiedzy, wyrzeczeniom,
Czy dobroczynności?
Przyjacielu!
Dziś wreszcie porzuć to wszystko
I jedz tylko to, co przyjdzie samo,
Dostrzegaj w innych tylko dobre cechy
Nie patrz na ich błędy
Nie pchaj się do przodu
Pozostań w ukryciu,
Nieznany i mały.
Po prostu zawsze
Wędruj samotnie
Po tym pięknym lesie
Vrindavany

(2.14)


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
23.10.08

KKB 7

- Kiedy Bhagavatam wchodzi do serca – Śrila Prabhupada
- Święta kobieta z Vrindavan – Bhaktivinoda Thakura


„Dźwiękowa inkarnacja Pana Kryszny, Dusza Najwyższa (Śrimad Bhagavatam) wchodzi do serca samozrealizowanego wielbiciela, siada na lotosowym kwiecie jego miłosnego związku i w ten sposób oczyszcza go z brudu materialnych zanieczyszczeń, takich jak pożądanie, gniew i pragnienie. W ten sposób działa tak, jak jesienne deszcze na zbiornik zamulonej wody.”
Bhagavatam 2.8.5


Uff, to jest wyzwanie napisać cokolwiek z taką pustką w głowie. Nie wiem, czy to ma w ogóle sens, ale i tak spróbuję. Ta część KKB zawiera oprócz tego wersetu objaśnienie Śrila Prabhupada do niego. Parę rzeczy utkwiło mi w głowie. Jedna na temat (w związku z wewnętrzna posuchą).
Prabhupada pisze, że dzięki szczeremu wysiłkowi w słuchaniu Bhagavatam można zrealizować swój związek z Kryszną. Wysiłek oznacza robienie czegoś, co nie zawsze chce nam się robić, albo co nie zawsze przychodzi łatwo. Tak jak to pisanie, no i to co się w tym momencie z tym wiąże, czyli próba studiowania słów Prabhupada i w ogóle śastr.
Prabhupada pisze, że Pan zawsze jest w sercu żywej istoty, ale „manifestuje” się poprzez czyjąś służbę oddania. Objaśnienie kończy się takim zdaniem:

„Służba oddania dla Pana, ze szczególnym naciskiem na słuchanie Śrimad Bhagavatam, regularnie i zawsze, jest najlepszym sposobem na wyzwolenie z uchwytu iluzji.”

Może kiedyś uda mi się osiągnąć ten stan, że z czystym sercem i spokojnym umysłem, będę w stanie siedzieć gdzieś sobie, bez zmartwień, z Bhagavatam na kolanach, może nawet z tym jednotomowym, które sprezentował mi Kula Pavana… To by było fajne.

W „Skrzypku na dachu” jest taki moment, kiedy Tewie śpiewa o tym, jakby zmieniło się jego Zycie, gdyby był bogaty. Jedną z rzeczy, o której śpiewa chyba z największym rozrzewnieniem jest jego marzenie, żeby móc sobie siedzieć u progu świątyni i rozmawiać ze świętymi osobami o świętych pismach, nie martwiąc się utrzymaniem.

Obrazek

24.10.08

Zabierałem się do pisania w moim „świeckim” dzienniku, chciałem przemyśleć parę rzeczy, zrelacjonować wydarzenia z ostatnich dni, ale wcześniej trochę pomantrowałem i pociągnęło mnie tutaj, do KKB, czyli do odrobiny kontaktu z sacrum. Fajnie widzieć jak święte imię zawsze trochę wznosi.

Wcześniej czytałem z dwie godziny Sandmana. Neil Gaiman jest geniuszem. Facet ma w jakiś sposób głęboki wgląd w naturę wszechświata. Intuicyjnie wyczuwa istnienie innych światów i wyższego porządku. Potrafi wciągnąć w swoją krainę. Lubię tam czasami pobyć, spędzić kilka godzin na wędrówce po uliczkach nocy i postmodernistycznych snów, ale lubię też stamtąd wracać i znowu móc dotknąć normalności i światła Bhagavatam. Mam parę takich miejsc do, których się wypuszczam, ale powiem o nich innym razem. Teraz czas na:

„Święta kobieta z Vrindavan” (ze „Śri Prema Pradipa” Bhaktivinod Thakura)

„Prema Pradipa”, podobnie jak „Śri Java Dharma” jest powieścią. Nie wiedziałem, że Bhaktivinod Thakur napisał ich więcej niż jedną. Bohaterami są trzej młodzi mężczyźni z Kalkuty, którzy zaczynają przebywać w towarzystwie Waisznawów, we Vrindavan i dzięki temu rośnie ich zainteresowanie kultem bhakti dla Kryszny.
Ten konkretny rozdział opisuje ich wizytę w Prema-kunja, gdzie odbywa się jakiś festiwal i chłopaki z ciekawości wchodzą do części kobiecej, gdzie pewna Waisznawa daje wykład. Głównym tematem jest różnica pomiędzy materialnym rati, które przyciąga do siebie kobietę i mężczyznę, a duchowym rati, które przyciąga nas do Kryszny. Pod koniec wykładu święta Waisznawa wpada w ekstazę, a inne bhaktinki intonują jej do ucha imiona Hari.

Boże, jakie to wydaje się odległe! Materialne rati to cos dotykalnego, coś co można czuć cały czas. Ale choć próbuję, nie potrafię wyobrazić sobie smaku duchowego rati. Umysł naturalnie przyciągany do Kryszny i nie będący w stanie się od Niego uwolnić, nawet gdyby chciał. Coś niewyobrażalnego i czasami gdy o tym pomyślę, obcego i strasznego.

********************

Powiedziałem o tym Tulasi i porozmawialiśmy przez chwilę o tym jak się teraz czujemy w świadomości Kryszny. Powiedziała, że też już od lat nie czuła się blisko Kryszny, tak jak kiedyś, kiedy mieszkaliśmy jeszcze w świątyni. Faktycznie wtedy było inaczej. Tak jakby Kryszna zawsze był tuż, tuż. No ale wtedy żyło się życiem Kryszny; mangaba arati, japa, powitanie Bóstw, prasadam, festiwale z różnych okazji związanych z Jego życiem. Takie rzeczy łączą z Bogiem. Żeby pomiędzy dwoma osobami pojawiło się uczucie, musi istnieć obustronne zainteresowanie i poświęcenie, a przy zlewaniu (czyli to co ja robie teraz), jak może być mowa o przyjaźni? Nawet tutaj, w codziennym życiu są jakieś zobowiązania między przyjaciółmi. Czasami możesz nie mieć ochoty na spotkanie, ale twój przyjaciel może potrzebować pomocy i bez wahania poświęcasz mu swój czas. Takie poświęcenie wzmacnia przyjaźń, a bez poświęcenia przyjaźń gaśnie.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
Dla odmiany coś z życiowych "kropel" :)
Kilka lat temu miałem może roczną przerwę od bhakti yogi, jeśli moge to tak nazwać. Tzn, nie była to przerwa totalana, zawsze coś sie mantrowało i wielbiło Najwyższego Osobowego Boga:), ale z inspiracają było kiepsko. Kiedy rzuciłem prace miałem dużo wolnego czasu i postanowiłem pojechać na tygodniową wycieczke na szlak górski (w Irlandii). Kupiłem namiot, śpiwór, latarkę i rano przed wyjściem zdecydowałem, że zamiast do lasu pojade do świątyni. Jest tam taka jedna, przepiękna świątynia, na wyspie, w której, parę lat wcześniej spędziłem kilka dni.
Tydzień tam był niesamowity- wjechałem, bez żadnej inspiracji, zniechęcony do bhaktów, a wyjechałem po tygodniu mantrując 16 rund, wierząc, że bhaktowie to jednak coś:)
Poniżej parę ostatnich godzin z tamtej wycieczki.

GORĄCZKA SOBOTNIEGO HARINAMU - Dublin 2005

Obrazek

Wjechaliśmy do Dublina od strony, którą wjeżdżałem wcześniej tylko raz, jeszcze w 98 roku, kiedy razem z Anantą Śesą próbowaliśmy załatwić przedłużenie wizy, żeby móc dalej działać w naszym ośrodku w Cork City i w tym celu musieliśmy przyjechać do stolicy. Pamiętam to miejsce, bo przejeżdżamy przez park (chyba Fenix Park) i Sean mówi, że to największy park w Irlandii i bodajże największy otoczony murem w Europie i to samo 7 lat wcześniej powiedziała Martina, albo Helen. Dodały jeszcze, że mieszkają tam sarny i zające i w nocy można zostać obrabowanym, albo jeszcze gorzej. Wiem, że Fenix Park nie jest daleko od centrum i faktycznie po chwili pojawiają się znajome widoki, ulice przechodzone przeze mne wiele razy, z moim akordeonem na plecach.

Zatrzymujemy się niedaleko Govindy. Ciągle nie jestem pewien, czy przyłączyć się do harinamu. Jestem trochę zmęczony i w ogóle nie czuję się żebym mógł śpiewać Hare Kryszna w sobotni wieczór, w Dublinie. Ale póki co ładuję swój plecak na ramie i z resztą bhaktów idę do Govinda. W środku czeka jeszcze więcej wielbicieli, a po chwili zjawia się Purusa. Cieszę się na jego widok, dużo wspomnień, Purusa towarzyszył mi w najlepszych chwilach mojej brahmacarińskiej przygody, kiedy zakładaliśmy świątynię w Irlandii. Żartuję sobie z jego jaskrawo-różowych ciuchów i śmiejemy się wesoło.
Jestem głodny jak wilk. Wyciągam resztkę pieniędzy jakie zostały mi z wycieczki na Govinda Dvipa i funduję sobie małą tacę prasadam za £5.99- to co zwykle: panir sabji, potato sabji i sałatkę. Pochłaniam to w mniej niż pięć minut. Teraz lenistwo dopadło mnie już na całego. Zakładam więc plecak i dziękuję Manu (prezydentowi świątyni) za gościnę. Mówię, że muszę już iść, jestem zmęczony, żona czeka itd. Ale nie jest tak łatwo się wyrwać. Manu i Purusa śmieją się, że Pan Czejtania jest ważniejszy niż żona, na co odpowiadam, że to właśnie On zesłał mi żonę, więc… Wszyscy się śmiejemy i poddaję się.
Purusa pomaga mi znieść plecak do piwnicy i jesteśmy gotowi do startu.

Jest pogodnie. Popołudniowe słońce zalewa złotym światłem coraz głośniejsze i pełniejsze ulice, . Manu zaczyna śpiewać i grać na swoim popsutym akordeonie. Żadnego mikrofonu, żadnych głośników, po prostu same instrumenty i głos, tak jak lubię. Próbuję znów poczuć się tak jak kiedyś, prosty brahmacarin, intonujący Święte Imię, pełen wiary w guru i Śrila Prabhupada, bhaktów.
Nie jest łatwo. Zbyt wiele piwa wchłonąłem na tych ulicach. Jak tu się przebić?
A tam, co mi pozostało? Będę po prostu szczerze próbował. Staram się nie patrzeć na dziewczyny, których w sobotni wieczór wyległy setki na ulice. Zamiast tego próbuję skupić się bardziej na Świetym Imieniu i na bhaktach, z którymi tańczę na ulicy. To jest jakby znowu mj pierwszy harinam. Tak samo zresztą jak dla Seana. Speszony- w końcu to jego rodzinne miasto- ale szczęśliwy i radosny. Zazdroszczę mu trochę tych wszystkich nowości w Świadomości Kryszny, które jeszcze go czekają (spokojnie chłopie, ty też masz jeszcze dużo nowości przed sobą). Świeży start. Uśmiecham się do niego i mrugam zachęcająco. Odpowiada mi uśmiechem.

Stopniowo dochodzimy do Grafion Street. Robi się coraz tłoczniej, ulica jest zapchana ulicznymi artystami i dziwnie nie być dziś jednym z nich i śpiewać nie dla siebie, ale dla Kryszny. Czuję się trochę głupio w swoich spodniach, pomiędzy bhaktami w dhoti. Z jednej strony nie należę do tłumu, który mnie otacza, mam przecież w rękach demaskujące mnie karatale, ale z drugiej strony nie jestem pewien na ile należę do bhaktów.
Podoba mi się jak Manu przeżywa granie na akordeonie. Nieczęsto widzi się prezydenta jakiejś świątyni tak entuzjastycznego w harinamie.

Obrazek

Zbiera się wokół nas mały tłumek. W większości ludzie są pozytywnie nastawieni. Uśmiechają się, robią zdjęcia, niektórzy wrzucają nawet pieniądze do skrzynki na akordeon. Moją uwagę przyciąga jeden chłopak na wózku inwalidzkim. Widzę, że musi mieć jakieś ostre uszkodzenie mózgu, szkoda mi chłopaka, ale cieszę się, widząc jaką radość sprawia mu widok bhaktów. W pewnym momencie podjeżdża bliżej, uśmiechając się szeroko i wydaje mi się, że próbuje z nami intonować. Chłopak ma więcej szczęścia niż nadęci, piękni i bogaci ludzie, którzy mijają nas obojętnie.
Purusa oślepia wszystkich blaskiem swojego różowego stroju. Szczęśliwy i pokorny jak zwykle.
Kiedy urywałem się już z harinamu Sean uściskał mi gorąco dłoń i powiedział, że bardzo się cieszy, że mnie poznał. A później wszyscy bhaktowie pomachali mi na pożegnanie. Tak 16 lipca, 2005 AD skończył się harinam, uwieńczający moją kilkudniową przygodę z irlandzkimi bhaktami.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
05.11.2008

KKB 8

- Zasady przyjaźni – Śrila Prabhupada
- Podarunek Mahaprabhu – Śrila Bhaktisiddhanta Sarasvati Maharaja
- Kwalifikacje do słuchania – Gaur Govinda Swami
- Z życia Virchandry Prabhu.


Kilka dni przerwy w pisaniu, ale dziś nie mogłem się już powstrzymać. Czytałem „Churning the Milk Ocean” SDG i lektura zainspirowała mnie do poczytania Prabhupada. Nie byłem pewny co by to miało być, ale gdy zobaczyłem tytuł otwierającego KKB tekstu Prabhupada („Zasady przyjaźni”) wiedziałem, że tego szukam, tym bardziej, że ostatnio myślałem o przyjaźni i bliskości z Kryszną.

Obrazek

„Zasady przyjaźni” to werset ze Śrimad Bhagavatam (3.29.17) i objaśnienie Prabhupada.

„Czysty wielbiciel powinien pełnić służbę oddania, ofiarowując wielki szacunek mistrzowi duchowemu i acharyom. Powinien współczuć biednym i przyjaźnić się z równymi sobie. Ale wszystkie jego czynności powinny być spełniane zgodnie z zasadami i w kontroli zmysłów.”

Niesamowicie proste nauki. Często komplikujemy sobie życie, zastanawiając się jak znaleźć te szczególne wskazówki, dla naszej „szczególnej” sytuacji i wtedy życie duchowe zaczyna wyglądać jak coś zagmatwanego i niemożliwego. Tymczasem Bhagavatam pełne jest właśnie takich jasnych i prostych rad. Po prostu zdrowy rozsądek.

Prabhupada poświęca objaśnienie tego wersetu na rozwinięcie trzech głównych tematów w nim opisanych; ważność wielbienia guru i acharyów, potrzeba współczucia dla biednych i przyjaźń z osobami będącymi na tym samym poziomie.
Najważniejsze jest znalezienie acharyi, „mistrza duchowego, który zna rzeczy takie, jakimi są naprawdę”. Mistrz ten musi pochodzić z autentycznej sukcesji uczniów.

Pamiętam kiedy dostałem drugą inicjację i poszedłem pierwszy raz mantrować gayatri. To był 2002, marzec, albo luty, Hiszpania. Wiosenne słońce mocno przygrzewało, pachniało ziemią i rzeką, śpiewały ptaki. Znalazłem sobie ciche miejsce za świątynią, obok szklarni, rozłożyłem stary leżak i zacząłem intonować. Dokładnie pamiętam tamto wrażenie. Zamknąłem oczy, wystawiłem twarz do słońca i po kilkunastu sekundach zdałem sobie sprawę, że intonuję starożytne mantry, które dostałem od swojego guru, który dostał je od Śrila Prabhupada a on od Bhaktisiddhanty Maharaja itd. To było mocne wrażenie. Poczułem się, jakbym otrzymał zaszczyt zasiadania w najbardziej doborowym towarzystwie we wszechświecie. Mistrz duchowy i sukcesja uczniów to jedne z najważniejszych elementów życia duchowego. Kiedy w związku ucznia i mistrza pojawiają się dziury i rysy, oznacza to początek problemów i trzeba wtedy prosić Krysznę o pomoc. Z własnego doświadczenia mogę widzieć, że istnieje ogromna różnica pomiędzy praktykowaniem ścieżki bhakti, czując się „podłączonym” do sukcesji uczniów, a robiąc to samemu.

Jeśli chodzi o współczucie dla biednych, Prabhupada pisze, że nie chodzi o ludzi biednych materialnie, ale o biednych duchowo, czyli pozbawionych wiedzy o Bogu. Myślę, że o ludzi biednych też chodzi. Może Prabhupada napisał w ten sposób, żeby podkreślić fakt, że Bhagavatam mówi o platformie absolutnej, a ubóstwo jest czymś względnym, ale sam osobiście wiele razy pokazał, że nie był ślepy na czyjeś materialne problemy. Przecież to on powiedział, że w odległości kilometra (czy dziesięciu?) od świątyni Iskconu nikt nie powinien być głodny. Myślę, że pomimo tego, wielu bukatów źle to zrozumiało i uważa, że dawanie jałmużny to nie tylko Maya, ale w ogóle zła karma. Kompletnie się z tym nie zgadzam. Podoba mi się to, co kiedyś usłyszałem od Swamiego. Powiedział, że szczodrość to jedna z cech Waisznawa i trzeba ją rozwijać. Musimy nauczyć się dawać w świecie, w którym to branie, a nie dawanie jest czymś naturalnym. Swami powiedział, że na początek, jeśli ciężko nam to idzie, powinniśmy ofiarować w jałmużnie choć garść popiołu (oczywiście to metafora), żeby wykształcić w sobie odruch dawania.

Obrazek

Faktem jest, że im więcej ludzie mają, tym mniej chcą dawać. Wiem to z pierwszej ręki, z grania muzyki na ulicy. Najczęściej bogaci, dobrze ubrani ludzie, nawet się nie zatrzymują, a jeśli już, to z reguły wrzucają jakieś miedziaki (za co ciągle Bóg im zapłać), natomiast najlepsze dotacje zbieram od emerytów, ludzi biednych, wariatów, często takich, którzy sami żyją z tego co da im ulica. Ciekawe, nie? Ludzie, którzy nie mają za dużo są bardziej szczodrzy.
Przedwczoraj koło Tesco zobaczyłem smutnego chłopaka, żebrzącego pod sklepem. Wyglądał sympatycznie, więc wrzuciłem mu funciaka, na co z uśmiechem wyciągnął z pudła ogromnego, żółtego melona i mi go dał. Spotkałem go też dzisiaj i podziękowałem za melona, powiedziałem mu, że był przepyszny. Ucieszył się bardzo i poskarżył mi się, że inni ludzie, którzy dostali od niego melony wyrzucili je do kosza, obawiając się, że coś z nimi nie tak, skoro żebrak rozdaje je za darmo. Szok jak ciężko jest wybić ludzi z ich ciasnego świata. Coś za darmo? Nie! To musi być zatrute!

I w końcu przyjaźń. Wielbiciel powinien przyjaźnić się z innymi wielbicielami i do tego wielbicielami będącymi na tym samym poziomie co on. Sva-jati – z tej samej kasty. To jest czasami problem, bo choć jest tylu wielbicieli, to niełatwo jest mi znaleźć ludzi o tej samej wibracji. Staram się szanować bhaktów, jako takich, ale nie jest mi łatwo znaleźć wśród nich przyjaciół. Wielu bhaktów, których znam ma za duże parcie do osądzania innych (to jest jakieś skrzywienie naszej społeczności) i systematyzowania wszystkiego. Nie moj klimat. Mimo wszystko mam kilku przyjaciół rozrzuconych po świecie, ale to chyba za mało. Wiem jaka to inspiracja mówić o Krysznie i o życiu duchowym z osobami, które myślą tak samo jak my. Nawet będąc w najgłębszej mayi, to kiedy zejdzie się człowiek z przyjacielem, przed którym może otworzyć serce, to łatwo przekroczyć te problemy i zanurzyć się w słodkim krsna-katha. Przyjaciel w Świadomości Kryszny to naprawdę ważna rzecz.
Z drugiej strony mam też takie doświadczenie, że wspólny cel, w tym przypadku życie duchowe i Kryszna mogą pomóc przezwyciężyć różnice i osoby, które w normalnym życiu nigdy by się nie zbliżyły, mogą zostać przyjaciółmi, albo chociaż dobrymi kumplami.

Kiedyś napisałem do Hrdayanandy Maharaja pytając między innymi o to, jak być szczęśliwym w Świadomości Kryszny. W odpowiedzi napisał mi coś takiego: „Znajdź społeczność wielbicieli, którzy spasowaliby ci charakterami, z którymi czułbyś się dobrze i po prostu pełnij służbę oddania i praktykuj życie duchowe w ich towarzystwie.”
Jedną z głównych potrzeb ludzkiej psychiki, bez spełnienia której ciężko jest mówić o zdrowym rozwoju jest potrzeba przyjaźni, grupy, przynależności.

c.d.n.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
07.11.2008

c.d. KKB 8

„Kwalifikacje do słuchania” – Gaur Govinda Swami

Tekst GGS trochę mnie poruszył, poczułem jak zabolały wyrywane chwasty. Jaka jest kwalifikacja do słuchania Krsna-katha? Podporządkowanie. Słuchanie Hari-katha oczyszcza serce, ale ważne jest to, jak słuchamy. Czy słuchamy dla własnej przyjemności, czy przyjemności Guru i Kryszny?
Jak ja słucham? Ciężkie pytanie. Gdyby moja sytuacja z mistrzem duchowym była jaśniejsza, miałbym się czego chwycić, ale bez tego jestem trochę zagubiony. Czasami na Vrindzie czytam rozmowy o guru, ktoś powołuje się na swojego mistrza, pisze o nim z wiarą i uczuciem i w takich momentach zdaję sobie sprawę, że bardzo ważna część mojego życia duchowego jest w rozsypce i to na pewno ma duży wpływ na mój brak entuzjazmu i inne problemy. Życie duchowe oznacza oddanie się, podporządkowanie, nastawienie bycia „sługą sługi, sługi”. Bez tego, jakby człowiek się nie starał, pozostaje w zawieszeniu. Wiem, że dużo osób pewnie się z tym nie zgodzi, szczególnie bhaktowie, którzy z jakiegos powodu znaleźli schronienie w Prabhupadzie, ale dla mnie to nie jest kwestia zgadzania się, czy nie zgadzania- dla mnie żyjący, autentyczny guru to bardzo ważna rzecz.
Grunt to wierzyć w plan Kryszny.

Następny dział w tym KKB to artykuł Bhaktisiddhanty Maharaja „Podarunek Mahaprabhu”.
„Prawdziwe nauki każdego proroka są przestrzegane najwyżej przez bardzo mały procent jego zwolenników.” Mocne.
Następny fragment jest bardzo interesujący. Maharaja mówi, że rytuał intonowania imion Kryszny jest bardzo prosty. Jedyny warunek, jaki trzeba spełnic, to obecność świętej osoby. Bez prawdziwego wielbiciela nie ma Imienia. Podobnie z filozofią – słowa nie będą miały mocy, jeśli nie wypowie ich osoba prawdziwie służąca Krysznie.
Końcówka artykułu jest niesamowita, aż przez chwilę wydawało mi się, że źle zrozumiałem.
„Kryszna jest rozdawany za darmo, w domach wszystkich śpiących dusz tego świata, tak żeby nawet najtwardsi egoiści mogli Go usłyszeć. W ten sposób Kryszna pada na kolana, tak jakby chciał obudzić w kimś, choć najmniejsze rozpoznanie Jego istnienia.”
Ale czad! Naprawdę włosy się jeżą! Po lekturze pierwszej części artykułu poczułem się trochę wykluczony – Święte Imię i nauki mają moc tylko w obecności (służbie) czystego wielbiciela, ale następny fragment rozłożył mnie na łopatki. „Krishna goes dwon on His knees, as it were, to obtain the slightest recognition of His existence.” Idea, że Bóg bardziej nawet niż my, pragnie, żebyśmy sie do Niego zwrócili chwyta za serce i nie wydaje mi się, żeby jakakolwiek inna religia zbliżyła sie do niej bardziej niż Gaudiya Waisznawizm. A co z tymi nieszczęśnikami, którzy głoszą, że Bóg stworzył wszechświat i sobie poszedł?!

„Problemy odżywiają miłość”

(na podstawie „Prema-Samputa”
Śrila Viśvanatha Cakravarti Thakura, tekst 54)


Bogowie z niebios
mogą ci rzucać kłody pod nogi
Obcy ludzie i własna rodzina
mogą ci stanąć na drodze
Nawet ty sam możesz być swoim przeciwnikiem,
albo ktoś, kogo kochasz bardziej niż życie
może stanąć przeciwko tobie.
Twoje problemy mogą być wielkie
jak góra Sumeru
ale pokonując przeciwności
odżywiasz swoją miłość,
tak jak lew staje się silniejszy
walcząc ze słoniami.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:35 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
08.11.2008

KKB 9

- Czysty w każdych okolicznościach – Śrila Prabhupada
- Pojawienie się Kryszny – Gaur Govinda Swami


„Czysty w każdych okolicznościach” to króciutki fragment rozmowy Prabhupada z jednym z uczniów. Jest to dosyć krótkie, więc przetłumaczę całość.

Mahamsa das- (odnośnie młodych hinduskich dziewcząt, które właśnie mają dostać inicjację od Śrila Prabhupada) Nie wiem jaka jest pozycja tych młodych kobiet, które mają dostać inicjację. To są młode dziewczyny i mogą wyjść za mąż za kogoś spoza towarzystwa.

Prabhupada- Nawet wtedy ciągle mogą przestrzegać zasad.

Mahamsa das- Nawet jeśli ich mężowie nie będą tego robić?

Prabhupada- To nie ma znaczenia. Jest to indywidualna sprawa. Kiedy moja siostra wyszła za mąż, wszyscy w domu jej teściów jedli ryby. Była wtedy małą dziewczynką, może 10 albo 11 letnią. Kiedy podano jej do jedzenia rybę zaczęła płakać. Jej teściowa spytała: „Dlaczego płaczesz?” „U nas nie jada się takich rzeczy”. Słysząc to jej teściowa natychmiast zorganizowała dla niej oddzielnie gotowane jedzenie. Tak więc jej mąż i inni członkowie rodziny jedli ryby, ale ona nigdy tego nie zrobiła. Do dzisiaj nie wie co to ryba. Jeśli ktoś chce pozostać czysty, może utrzymać czystość w każdych okolicznościach.

(rozmowa z Hyderabad, 22 sierpień, 1976 rok)

Obrazek

Akurat na Vrindzie odbywa się dyskusja na temat mieszanych par. Ta konwersacja idealnie pasuje. To co lubię jeśli chodzi o Prabhupada i jego działanie to zwykły, zdrowy rozsądek. To właśnie ta cecha daje poczucie bezpieczeństwa. Żadnych wzniosłych sloganów, nieracjonalnych postępków, tłumaczonych transcendencją, żadnego badziewia tego typu. Czytając o Prabhupadzie, albo śledząc jego rozmowy, mam wrażenie, że do wszystkiego podchodził z rozsądkiem i spokojem. Nie narzucał jednego standardu, którego wszyscy musieli się trzymać, albo spadać, ale podchodził do swoich uczniów bardzo indywidualnie, przynajmniej dopóki był jeszcze w stanie osobiście zajmować się każdym uczniem. Kiedy ruch stał się już wielką organizacją, musiał już polegać na osobistej dojrzałości swoich uczniów, co niestety nie zawsze zdawało egzamin. Mówię to bez goryczy, bo przecież to normalne, że dojrzewanie to proces na całe życie, a sytuacja była taka, że osoby nie do końca dojrzałe musiały przyjąć pozycję przywódców i przewodników i nie udało się uniknąć zamieszania. Teraz robi się coraz lepiej, ludzie stali się mądrzejsi, zamiast narzucania swojego zdania siłą, coraz częściej widać wysiłki w szukaniu kompromisów i porozumienia.

Ta trzeźwa wypowiedź Prabhupada polepszyła mi i tak dobry humor. Dobry początek sobotniego, słonecznego dnia, złotego wysypem listopadowych liści. Zaraz idziemy z Tulasi do sklepu kupić trochę owoców, sok i jogurt na koktajl truskawkowy i resztę soboty pewnie przesiedzimy przy naszych książkach i notatnikach. Kiedy wrócimy, napiszę pewnie jeszcze o pojawieniu się Kryszny. Reszta KKB to właśnie tekst GGS, będący fragmentem jego książki „Mathura meets Vrindavan”

************************************************

Już wieczór. Skończyłem właśnie czytać opis pojawienia się Kryszny. Bardzo szczegółowy i jasny, jeśli ktoś czuje się zagubiony w tych szczegółach; kogo urodziła Devaki, a kogo Yaśoda, co się stało z synem Yaśody, kiedy Vasudeva przyniósł „swojego” Krysznę, może wszystko w miarę jasno zrozumieć, ale nie czuję się na siłach, żeby przetłumaczyć, albo opowiedzieć to w tych notatkach.
Lubię czytać o rozrywkach Kryszny. Tzn. nie zawsze, często po prostu mi się nie chce; kiedy głowa pełna jest codziennych spraw, ale kiedy już się zmobilizuję i wejdę w czytanie, jak choćby w KKB to już jest fajnie. Czuję, że w jakiś sposób takie opowieści oczyszczają moje serce i pozwalają mi czuć się bliżej Kryszny. Lubię też słuchać tych historii z ust starszych Waisznawów. Można wtedy poczuć przez chwilę ich wiarę. Wiele razy np. słuchałem jednego wykładu Swamiego, z okazji Janmastami, bo sposób w jaki mówił o życiu Kryszny był tak pełen przekonania i zwykłej pewności jak i uczucia, że w jakiś sposób ułamek tego wszystkiego przechodził na mnie i czułem o wiele więcej siły w życiu duchowym. To jest to co czytałem wczoraj – jak ważne jest słuchanie o Krysznie od prawdziwego Waisznawy.

Jednak cos przychodzi z tego pisania i czytania. Nie jestem w stanie uchwycić tego do końca, ale widzę jak przez taki kontakt z duchowością można się zbliżyć trochę do Kryszny, pomimo tego, jakby się to czasami nie wydawało suche i bezowocne. To są słowa wzniosłych Waisznawów, którzy są blisko Kryszny i ich słowa mają moc. Wiem, że to co mówię to elementarz życia duchowego, który poznaje się w pierwszych miesiącach praktykowania bhakti yogi, ale czasami trzeba wrócić do elementarza.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:36 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
10.11.2008

KKB 10

- Zachowanie sadhaki – Śrila Prabhupada
- Przewrotny uczeń – Gour Govinda Swami
- Śrinivasa Acharya – z „Karnanandy”
- Najważniejsza jest służba – Śrila B.R. Śridhar Dev Goswami


„Zachowanie sadhaki” to werset z Bhagavatam (3.29.18) ze znaczeniem Śrila Prabhupada.

„Wielbiciel powinien zawsze próbować słuchać o duchowych sprawach i powinien zawsze spędzać swój czas na intonowaniu imion Pana. Jego zachowanie powinno być zawsze bezpośrednie i proste, i choć jest on przyjacielem wszystkich, powinien unikać towarzystwa osób, które nie są duchowo zaawansowane.”

Dzisiaj poniedziałek. Od wczoraj leje jak z cebra. W najbliższym czasie nie zapowiadają się żadne, życiowe zawirowania (choć życiowe zawirowania mają to do siebie, że lubią pojawiać się niespodziewanie), więc mogę się w miarę zrelaksować i wejść w słowa acharyów. Ugotowałem już obiad, tak, że chyba na dzisiaj mam spokój z praktycznymi zajęciami. Prabhupada, daj mi moc, żebym mógł zrozumieć i zastosować w swoim życiu twoje słowa.

Werset zawiera wskazówki odnośnie tego, jak powinien żyć wielbiciel. W centrum jego życia powinny być dwie, główne rzeczy: powinien zawsze słuchać o rzeczach odnoszących się do życia duchowego i powinien zawsze intonować Święte Imię. I jeszcze trzecia rzecz: towarzystwo innych wielbicieli.

Werset ten budzi we mnie tęsknotę za prostotą i jasnością w życiu duchowym. Przez jakiś sposób próbowałem żyć w ten sposób; kiedy to życie duchowe było dla mnie głównym i chyba jedynym punktem skupienia. Tamten okres pozostawił we mnie pewne wrażenie, nie wiem jak to określić do końca…doświadczenie świętego życia i choć z czasem zostałem „zmuszony” do podjęcia ziemskich obowiązków (odezwały się wewnętrzne, niespełnione elementy osobowości), to wspomnienie świętego zycia ciągle we mnie jest. Cieszę się z tego bardzo. W związku z tym krąży mi po głowie jakaś opowieść, może historia z książki, sam nie wiem, nie pamiętam fabuły, ale przesłanie było takie, że choć nasz prawdziwy dom może być tuż za rogiem, to czasami musimy zjeździć cały świat, żeby wreszcie do niego trafić.

Jak w „My Blueberry Nights”… to jeden z ostatnich filmów z … jak mu jest, bardzo lubię tego aktora… Jude Law! No więc w tym filmie młoda dziewczyna cierpi z powodu złamanego serca i zaprzyjaźnia się z sympatycznym właścicielem baru (Jude Law), kiedy jednak przyjaźń zaczyna przekształcać się w coś glebszego, dziewczyna niespodziewanie wyjeżdża i zostawia zrozpaczonego Jude Law’a. Wraca po roku i mówi mu, że rok wcześniej o mały włos nie przyszła do niego i z nim nie została, ale w końcu stwierdziła, że jeśli teraz wejdzie do jego baru, nie znajdzie domu. Musi wyjechać, nauczyć się swoich lekcji i dopiero wtedy będzie w stanie zacząć nowy rozdział życia. Film kończy się happy endem. Podobnie jest z nami. Nasz dom jest w naszym sercu, ale czasami droga do niego może zająć komuś całe życie. (Cholera, ale to ckliwie zabrzmiało!)

Myślę, że w swoim czasie wrócę do tego całkowitego pogrążenia się w życiu duchowym, kiedy to będę żył w pismach, nauczał, zawsze intonował… Tylko na razie jest jeszcze parę miejsc, które muszę odwiedzić po drodze, muszę spotkać się z kilkoma osobami, rozwiązać stare sprawy. No a w międzyczasie starać się nie zapomnieć, że jest Kryszna i że jest takie miejsce, które mogę nazwać domem.

Obrazek

************************

W objaśnieniu do wersetu Prabhupada mówi o ważności przestrzegania zasad. Mam na myśli nie tylko cztery zasady regulujące, ale ogólnie zasady moralne, jak unikanie przemocy, prawdomówność, uczciwość itd. Podkreśla jednak, że nie wolno przestrzegać zasad dla samych zasad, ale powinno się to robić z myślą o postępie duchowym.
Prabhupada zatrzymuje się na chwilę na słowie arjavena, oznaczającym ”bez dyplomacji”. Wielbiciel powinien być prosty i bezpośredni i powinien unikać robienia planów dla swojego własnego, egoistycznego interesu. Powinniśmy też unikać osób, których nie interesuje postęp duchowy.
„W ten sposób z pewnością zrobimy postęp” – Prabhupada kończy objaśnienie do wersetu.

„Przewrotny uczeń” – Gour Govinda Swami

Jeden z tych ostrych, karcących wykładów, który sprawia, że egzaminujesz swoje wewnętrzne motywacje i zastanawiasz się, czy to nie czasem mowa o tobie. Głównym przesłaniem tego tekstu jest konieczność prostoty. Waisznawa powinien być prostą i bezpośrednią osobą. Kapatya znaczy pokrętność, nieuczciwość. Powinno się tego unikać. W innym miejscu, mam to gdzieś w swoich notatkach, GGS pisze, że Waisznawa powinien być jak dziecko. Prosty, bezpośredni, bez dyplomacji.
Osobiście staram się żyć zgodnie z tym co mówię, myślę i czuję. Czy to wystarczy?

„Z życia Śrinivasa Acharyi”
(fragment tekstu z Karnanandy)

"Słuchając i czytając te książki wszyscy Waisznawowie pozostawali pogrążeni w nektariańskim oceanie miłości do Boga, zarówno w dzień jak i w nocy. Każdego dnia spędzali trzy godziny na intonowaniu japa, następnie trzy godziny na czytaniu śastr. Dwie godziny poświęcali na kirtan, a wieczorem siadali wszyscy razem, ze Śrinivasem Acharyą Prabhu i słuchali jego bajanów i wykładów o rozrywkach Kryszny, nauce bhakti i szczęściu płynącym z krsna-premy."

Tekst ten jest dłuższy i opisuje bardziej szczegółowo życie Śrinivasa Acharyi i jego towarzyszy. Jest to niesamowity opis życia duchowego, jeszcze w świecie materialnym. Cały dzień poświęcony Świadomości Kryszny. Jakie to uczucie, położyć się po takim dniu do łóżka? Pewnie zasypiasz z uśmiechem i nie możesz się doczekać następnego dnia.
Jest tutaj mowa o wzniosłych Waisznawach, doświadczających krsna-premy i nie mogę sobie nawet wyobrazić jak to jest, co oni naprawdę czują, ale myślę, że nawet na naszym etapie, w początkowym stadium sadzany, możemy doświadczyć radości w Świadomości Kryszny. Pewnie nie cały czas i pewnie nie w takim natężeniu jak czysty wielbiciel, ale przychodzą momenty, że czujemy się zsynchronizowani z duchową rzeczywistością, wiemy że w tej minucie jesteśmy dokładnie w najlepszym miejscu we wszechświecie, robiąc najwspanialszą rzecz w najlepszym towarzystwie. I to jest szczęście.

Pamiętam jak zakładaliśmy z Trivikramem Maharajem ośrodek w Irlandii. Było nas sześciu: Ananta Śesa z Tychów, Purusa, Radha Govinda, Helen, Martina i ja. No i oczywiście Trivikramam Maharaja. Naszą główną służbą były harinamy i nasz dzień wyglądał mniej więcej tak:
- 5:00 – mangala arati
- 5:40 do 7:00 – mantrowanie
- 7:00 do 8:00 – kirtan
- 8:00 do 9:00 – wykład
- 9:00 – śniadanie
- 10:00 do 13:00 – harinam
- 13:00 do 15:00 – obiad, relaks (np. z Gitą:)
- 15:00 do 17:00 – harinam
- 18:00 – Gaura arati
- 19:00 do 21:00 – relaks, rozmowy, czytanie

Kiedy patrzę na ten grafik nie mogę uwierzyć, że daliśmy radę. Przecież to prawie cały dzień intonowania. Fakt, że nieraz było ciężko, chciało się to rzucić, uwolnic od obowiązków, podporządkowania, ale warto było wytrzymać, bo czasami przychodziły momenty „zsynchronizowania” i wtedy poczucie wolności i duchowej radości zalewało serce. Myślę, że była to radość z przekroczenia choć na chwilę własnego ego i poświęceniu się czemuś większemu niż my. Trivikrama Maharaja pomagał nam bardzo w utrzymywaniu wysokich „morale” i kiedy wpadaliśmy z powrotem na „mentalną platformę” (ale dawno nie używałem tego sformułowania! W pewnym momencie życia zacząłem świadomie unikać iskconizmów) wyciągał nas stamtą za uszy.

„Najważniejsza jest służba”
(ze wspomnień Śrila B.R. Śridhara Maharaja o BSST)

"Sevonmukhe, nastrój służenia był najważniejszy. Nasz guru Maharaja nie pozwalał nam za dużo czytać, nawet pism niższego rodzaju, mówiących ogólnie o sadhanie, co tu dopiero mówić o książkach dotyczących wyższych tematów. Raczej oczekiwał od nas, że będziemy przestrzegali tych praktyk, słuchając z właściwego źródła."

Na tym kończy się 10 numer KKB. Przywiązałem się trochę do tej lektury i robienia z niej notatek. Dzięki pisaniu mogę wejść głębiej w przekaz acharyów i pomyśleć jak to wszystko ma się do mojego życia, a nie tylko ślizgać się po powierzchni, bez zrozumienia, jak to czasami bywa, kiedy w studiowaniu próbuję iść na ilość, nie na jakość.
Coś jeszcze narysuję (zawsze lubiłem książki z ilustracjami), pewnie coś z naszego ośrodka z Irlandii, żeby było na temat i wstukam ten odcinek na Vrindę.

Co z resztą dnia? Słodkie lenistwo :). Poczytam „Churning the Milk Ocean” SDG, posłucham muzyki, a przed snem przekartkuję jeszcze parę odcinków Kajko i Kokosza (majstersztyk!:) i tyle.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
11.11.2008

KKB 11

Kolejny, spokojny dzień w oczekiwaniu na pracę. Tzn. teoretycznie pracę już mam, ale ponieważ jest to praca z dziećmi, muszę zostać „przebadany” przez policję., a to może potrwać nawet z 2 miesiące, więc jestem na przymusowym, bezpłatnym urlopie. Próbuje wykorzystać ten czas na trochę więcej czytania i myślenia o Krysznie. Poza tym pogoda jest paskudna, więc też sprzyja życiu duchowemu. Ciężko myśleć o Krysznie w lipcowy dzień, kiedy płynąca koło domu rzeka kusi odświeżającym szumem i przyroda wydaje się bardziej żywa niż czarna, zakurzona okładka Bhagavatam. W listopadzie perspektywa się zmienia, ha, ha.

W dzisiejszym KKB:

- Pieniądze i nauczanie – Śrila Prabhupada
- Tasiemiec – z życia BSST
- Brahmacarin i czysta żona – z Nrsimha Purany


… Chyba nic z tego dzisiaj. Jakoś nie czuję, żeby to były tematy dla mnie, na dzisiejszy nastrój. Poczytam chyba lepiej coś z SDG.

A może za bardzo zacząłem pisać pod publikę, zamiast traktować to tak jak chciałem na początku; jako duchowy, osobisty relaks? Spróbuję przez jakiś czas w ten sposób – tylko dla siebie i nie będę tego wrzucał do sieci.

No więc od początku. Dlaczego chciałem posiedzieć teraz z KKB? Czytałem Bhagavatam i Czejtania Czaritamritę i nawet fajnie się czytało, znalazłem sporo ciekawych rzeczy, podobało mi się jak Pan Kapila mówi Devahuti o chwałach służby oddania, bardzo inspirujący fragment. W Cc. czytałem o pojawieniu się Pana Czejtanii i krótkie streszczenie Jego życia. Cc. jak i Bhagavatam mam w jednym tomie. Bardzo lubię to wydanie. Uwielbiam siadać i kłaść sobie na kolanach ciężkie tomisko i delikatnie przewracać wielkie, pachnące drukiem, cienkie kartki. Poza tym, gdyby kiedyś nadeszła wielka katastrofa, albo gdybym miał wylądować na bezludnej wyspie, to pociesza mnie myśl, że będę mógł wziąć tylko trzy książki i ciągle mieć ze sobą doskonałą i kompletną wiedzę. Mam na myśli Bhagavad-gitę, Bhagavatam i Cc.

No więc czytałem śastry, ale osobiście czułem się daleko od tych rzeczy, o których mówiły pisma i chciałem coś ponotować i w ten sposób zbliżyć się do Kryszny, dzięki interaktywności jaką daję notowanie. Jak na razie nic z tego, ciągle nie czuję schronienia Kryszny i aczaryów, ale chciałbym przebić się przez tą ścianę i znaleźć ciepło i bezpieczeństwo przy Krysznie i Jego wielbicielach. Tylko nie wiem jak. Mantruję, przepraszam bhaktów, których obraziłem, czytam i ciągle nie czuję się bliżej Kryszny, nie czuję się w Jego „załodze”.

Może powinienem po prostu Go zawołać? Czemu nie? „Kryszno! Kryszno! Przyjdź tu do nas! Pusto bez Ciebie i nudno! Kryszno! Nie daj się prosić!”
Tulasi, wołaj ze mną. Tulasi głosem imitującym wywoływanie duchów: „Kryyyyysznooo, Kryyysznooo, przyjdźźźź…”

Obrazek

Zadziałało? Trochę chyba tak. No, jest lepiej.

„Pieniądze i nauczanie”

z objaśnienia Śrila Prabhupada do Bhagavatam 7.13.32

Prabhupada pisze o pieniądzach. Nauczający powinien używać przychodzące do niego pieniądze w służbie dla Kryszny. W momencie kiedy zacznie używać ich dla siebie, staną się one powodem cierpienia i nieszczęścia, jeśli jednak używamy ich dla Kryszny, dają nam, jak mówi Prabhupada „wieczne szczęście”. Pieniądze to Laksmi, a Laksmi powinna zawsze stać obok Narayana.

Niby parę zdań o kasie, ale jednak Śrila Prabhupada jest w stanie zamienić je w duchowy temat. Dla Prabhupada wszystko było światem duchowym, w tym sensie, że we wszystkim widział Krysznę i ciągle myślał jak zaangażować co się tylko da w służbę dla Niego. Będę się starał uczyć patrzeć w ten sposób. Może to mnie zbliży do Niego?

„Tasiemiec” przetłumaczę w całości. Jest to fragment ze wspomnień Śripad Jatisekhara Dasa, ucznia BSST.

Pewnego razu redaktor Ananda Bazar Patrika, gazety z Kalkuty, powiedział do BSST: „Widzę, że w twojej misji jest wielu hipokrytów, ludzi, którzy nie są szczerzy. To co mówią i to co robią to dwie różne rzeczy. Dlaczego ich nie wyrzucisz? Niech pojadą do domu i się ożenią. Dlaczego trzymasz ich w swoim math?”
BSST odpowiedział: „Czy jest jakieś miejsce lepsze niż to math? Czy jest lepsze miejsce, żeby ich uratować? Tutaj mogą być dobrzy, albo źli, ale jeżeli przeznaczenie im pozwoli z czasem staną się dobrzy. Jeśli nie, to co mogę zrobić? Czy jest jakieś lepsze miejsce? Nie ma.

Innym razem dyrektor Thakur Bhaktivinode Institute zapytał BSST: „Tak wielu wielbicieli porzuciło wszystko, mieszka w math i pełni służbę oddania. Dlaczego nie przechodzą oni na wyższy poziom?”
BSST odpowiedział: „Ponieważ mają tasiemca. Tasiemiec zjada ich od środka. Przyjmują pożywienie, ale z powodu tasiemca ich ciało nie jest odżywiane. Są zaangażowani w służbę oddania, ale ich zaawansowanie zjadane jest przez materialne pragnienia i złe nawyki, którym oddają się w tajemnicy. Dlatego są słabi.”


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 25 lis 2008, o 20:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
12.11.2008

KKB 19

Brakuje mi tutaj siedmiu numerów, ale tak się wydrukowało i nie mam pojęcia co stało się z brakującymi KKB.

- Po prostu przez słuchanie – Śrila Prabhupada.
- Nauczanie poprzez literaturę i duchową dobroczynność – BSST.
- Śri Guru-vandana – Śrila Sanatana das.
- Pij święte imię.


„Po prostu przez słuchanie”

O najlepszy z królów. Ktoś, kto jest wierny, kto zawsze słucha o chwałach Osobowego Boga, kto zawsze zaangażowany jest w spełnianie świadomości Kryszny, w słuchanie o czynnościach Pana, bardzo szybko będzie w stanie zobaczyć Najwyższego Osobowego Boga twarzą w twarz.
(Bhag. 4.29.38)


Czy to naprawdę jest takie proste? Czy nie muszę dopiero odkryć sekretnej formuły, która pozwoli mi spotkać Boga? Chyba właśnie nie. Trzeba być wiernym i wytrwałym. Tak jak w tym wierszu parę KKB wcześniej, trzeba z determinacją pokonywać przeszkody, nawet jeśli sami w sobie bylibyśmy problemem. Osiągnięcie czystej świadomości Kryszny jest największym wyzwaniem w życiu i mając odpowiednią wizję można w tych zmaganiach dostrzec największą przygodę.
Próbuję ostatnio otaczać się bardziej rzeczami związanymi z Kryszną, żeby wyprzeć gdzieś poza siebie rzeczy, które odciągają mnie od życia duchowego. Na przykład dzisiaj Tulasi przypięła nad moim biurkiem różne obrazki i zdjęcia związane z Kryszną, jakieś Bóstwa, zdjęcie Prabhupada, Swamiego i… najpierw poczułem się przytłoczony. Poczułem jakby Kryszna zabierał mi moją prywatną przestrzeń i obudziło to we mnie bunt. Ale wtedy przeczytałem ten werset i moja perspektywa się zmieniła. Chodzi o to, żeby zrozumieć co jest ważne. Kryszna jest najważniejszą osobą w moim życiu (przynajmniej teoretycznie), czasami jednak o tym zapominam, ale ciagle chcę być częścią tej przygody, która, jak obiecuje Śrila Prabhupada doprowadzi mnie do spotkania Kryszny „Twarzą w twarz”.

„Duchowa dobroczynność” – BSST

Życie bez miłości, jak mówią jest puste i ubogie
przyjmij mnie więc na służbę i płać mi miłością
(Cc. antya 20.37)


Niesamowity wykład BSST. Widać jak BSST bardzo chciał, żeby nauki Pana Czejtanii wydostały się poza Indie. Mówi, że można nawet przestać budować świątynie, żeby tylko mieć pieniądze na drukowanie książek. Później nasz Prabhupada, spełniając pragnienie BSST, dokonał czegoś niesamowitego – przed latami sześćdziesiątymi, Gaudiya Vaisnavizm był całkowicie nieznaną religią, ukrytą gdzieś w Indiach. Gdyby nie on, być może do dzisiaj poza garstką wybrańców, nikt na Zachodzie nie zdawałby sobie sprawy z istnienia tego skarbu. Siedemdziesięcioletni dziadek porzucił dom i ruszył do miejsca, które uważał za piekło (wziął ze sobą do Ameryki nawet ziemniaki, myśląc, że tam je się tylko mięso), żeby głosić nauki Kryszny. How far out is this?! Śrila Prabhupada, jestem ci bardzo wdzięczny.

Obrazek

Pieśń z Orissy o maha-mantrze

rama nama laddua krsna-nama ghi
hari nama khanda ksira ghori ghori pi

Imię Rama to laddu
Imię Kryszna to ghi
a imie Hari to słodki ryż
Zmieszaj je razem
i pij!


Ostatnio edytowano 24 gru 2008, o 10:59 przez Kalpataru, łącznie edytowano 2 razy

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 26 lis 2008, o 10:57 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
14.11.2008

KKB 20


- Niegodziwy umysł – BSST
- Ukochany syn Yaśody – Śrila Prabhupada
- Kryszna pasie krowy – Śrila Jiva Goswami


Zanim zacznę czytać KKB jedno przemyślenie. Szperając wczoraj w starych dziennikach natknąłem się któryś raz z kolei na wzmiankę o zaczynaniu życia duchowego od nowa. „Znowu mantruję cztery rundy, czytam trochę Bhagavatam, choć nie mam smaku, angażuję się w jakąś sadhanę.” Średnio co roku, prawie identyczne zapiski. Czy to znaczy, że nie robię postępu duchowego i po prostu utknąłem w miejscu? Jeśli tak, to dobrze byłoby wiedzieć jak wreszcie ruszyć z miejsca.

Dobra, czytamy. Jakie przygody w KKB czekają mnie dzisiaj?

„Niegodziwy umysł”- BSST

Mocny tekst! Aż mi w pięty poszło. „Niegodziwy umysł, któremu nigdy nie wolno ufać, powinien być bity każdego ranka kijem od miotły i ostrzegany – Nie próbuj szukać błędów w innych, ani uznawać siebie za prawdziwego, szczerego, bona fide bhaktę, bo z pewnością nim nie jesteś!”

Czy to prawda? Czy to mój umysł mnie oszukuje, kiedy myślę o sobie jako o szczerym (choć upadłym) bhakcie? A tak naprawdę jestem hipokrytą i to dlatego nie mogę ruszyć dalej z moim postępem duchowym? To by było ciężkie, bo jak naprawić coś, czego się nie widzi? I druga sprawa: jak nie wpaść w torturowanie siebie myśleniem o własnej nieudolności i hipokryzji? Przecież musimy siebie lubić, żeby żyć normalnie i nie być zakompleksioną, wystraszoną osobą.

Obrazek

„Niech inni robią co chcą, to nie moja sprawa. Powinienem raczej szukać błędów w swoim własnym, cholernym umyśle i myśleć o sobie, jak w tej pieśni Vaisnava-Mahajana (Bhaktivinoda Thakura):

Choć pogrążony w niegodziwych czynach
bez śladu najmniejszej zalety
ten kłamca, którym jestem
zawsze się smuci
widząc szczęście innych
i cieszy się z czyichś smutków,
problemów i zmartwień”

Nie chcę, żeby te notatki weszły w nastrój moralizatorsko-dydaktyczny. Chcę czuć tutaj światło i powiew świeżego powietrza. Ok., czasami nie można uniknąć gorzkich prawd. Bardzo łatwo jest mi dostrzegać błędy w innych, ale to sami idzie mi trudno, jeśli chodzi o moją własną osobę.
Ostatnio miałem jedną rozmowę w sprawie pracy. No więc dwie dziewczyny w biurze zadawały mi pytania z formularza i odpowiadałem na nie dosyć płynnie, do momentu aż nie padło dosyć dziwne pytanie: „Powiedz jaka jest twoja największa wada”. Zatkało mnie. Nie miałem pojęcia co odpowiedzieć i zacząłem się coś jąkać, aż w końcu wybrnąłem jakimś żartem. Czy naprawdę tak źle ze mną, czy to raczej uniwersalna cecha rodzaju ludzkiego- widzieć błędy we wszystkich oprócz siebie? Oczywiście inna sprawa, jeśli pytanie to zadałby mi kumpel, na jakimś przyjęciu, mógłbym wtedy coś wymyślić, ale przecież nie powiem na interview w sprawie pracy, że jestem leniwy i ciężko jest mi utrzymać entuzjazm w tym, czego się podejmuję. Ciągle jednak nie jest łatwo wypunktować swoje wady. Za to w innych… Myślę, że bez większego problemu, mógłbym wskazać przynajmniej jedną wadę w każdej osobie, jaką znam. Spooki, co? Jak wynurzyć się choć na chwilę z fałszywych koncepcji na temat siebie i innych i dostrzec rzeczywistość taką jaka jest naprawdę? Bez Twojej pomocy Kryszno, nie ma szans.

„Ukochany syn Yaśody” – Śrila Prabhupada
(Fragment z Nektaru Oddania, rozdział 43.)

Kiedy Kryszna spóźnia się z powrotem z pasienia krów, Nanda Maharaja wchodzi na małą wieżę obserwacyjną, wybudowaną na dachu swojego domu i wypatruje Kryszny, aż do Jego powrotu. Dołącza do niego Yaśody i obydwoje czekają na swojego synka, a kiedy wreszcie na horyzoncie pojawia się Jego postać, delektują się Jego widokiem.

Świat duchowy, gdzie wszystko jest proste, szczere i bezpośrednie. Jest to coś tak dalekiego, że nie mogę myśleć o tym jako o miejscu – wyobrażam sobie tylko ideę. A przecież jak mówią śastry i Vaisnavowie, to miejsce istnieje. Jest bardziej prawdziwe i dotykalne, niż te efemeryczne wszechświaty, po których się błąkamy i które to znikają to pojawiają się z ciała Pana Wisznu, napędzane naszymi małymi pragnieniami i karmą. Gdzie to ktoś, kiedyś powiedział? Że świat duchowy jest owocem nieskończenie wielkiej miłości Kryszny, a świat materialny, nieskończenie małych pragnień uwarunkowanych jiv.

„Kryszna udaje się paść krowy” – Śrila Jiva Goswami

Ten tekst przetłumaczyłem w całości i w ramach służby oddania wrzuciłem na Vrindę, choć strasznie mi się nie chciało. No ale dzięki temu cała rozrywka tak utkwiła mi w głowie, że mogę ją opowiedzieć z pamięci. Też mówi o miłości Nandy Maharaja i Matki Yaśody.

Pewnie mam tych uwarunkowań i brudów (pewnie??) trochę w sercu, ale wierzę, że słuchanie o Krysznie, w jakiś mistyczny sposób oczyszcza mnie z nich. Mam taką wielką nadzieję.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL