Na pewno kazdy z nas dostał kiedyś tekst "religijny" zwany łańcuszkiem swiętego Antoniego. W zamian za szybkie rozesłanie kopii obiecywał bogactwa doczesne i duchowe, w przypadku zaniedbania wysyłki straszył różnorodnymi nieszczęściami.
Dostawałam cos takiego wiele razy, w różnych postaciach i traktowałam jako oczywiste śmieci, wysyłane przez maniaków.
Jakże mi się zrobiło smutno, gdy w ciagu ostatnich kilku dni dostałam identycznej wymowy teksty od bhaktów i to nie takich, którzy przyłączyli się 2 miesiace temu. Od takich, którzy praktykowanie zaczynali minimum 15 lat temu i nadal praktykują
Pięknemu zdjeciu Bóstw Radhy i Kryszny towarzyszył ohydny tekst, grożący róznymi nieszczęściami, poczynając od śmierci, temu, kto tego nie rozesle 20 znajomym w ciągu 15 minut. Potem nastepowała wyliczanka korzysci do osiągnięcia.
Mam duze poczucie humoru i z różnych rzeczy mogłam się smiać, ale tego rodzaju przesyłka jest dla mnie odrażająca, obraźliwa dla Radhy i Kryszny. Na zawsze tamto piekne zdjęcie będzie mi się kojarzyć z wstretną treścią listu.
Zastanawia mnie, co skłania wielbicieli, do rozsyłania tego rodzaju treści, zrównujacych wajsznawizm z jakimś kultem woodoo.
