Przy okraglym stole ( Z "Gite Stories " )
Okragly stol. Zrobiony z zielonego metalu. Te stoly zawsze sa male, wiec mozesz przy nich zmiescic najwyzej cztery krzesla. Wlasciciel kawiarni moglby ustawic z tuzin takich stolow na chodniku; kazdy z wlasnym parasolem i zrobilby dobry biznes.
Ja mam tylko jeden i siedze przy nim z moimi przyjaciolmi. Slonce jest ciagle za gorace, pomimo czwartej popoludniu, ale na szczescie oslaniaja nas winne pnacza, ktore wspinaja sie nad nami po metalowym rusztowaniu.
Jakies dzieciaki bawia sie w dole, w strumieniu, albo w zagajniku i czasami moge je slyszec, ale w sumie jestesmy tu sami - na koncu dlugiej szosy we Francji.
Siedzac z nimi zastanawiam sie co powiedziec. Nie mysle o tym jak to pozniej opisze. Wiem, ze moge udzielac sie towarzysko co najwyzej przez poltorej godziny i pozniej bede musial odejsc.
Probuje wycisnac z tego czasu tyle ile sie da, bedac przyjacielski i rozmawiajac o swiadomych Kryszny rzeczach.
Ostatni raz zrobilem to - wspolny obiad - w Niemczech, kiedy spotkalem sie z dwoma bracmi duchowymi. Juz wczesniej , przed spotkaniem spisalem tematy, ktore chcialbym poruszyc.
W jednym mowilem o relacji mistrza duchowego z uczniem. W innym pytalem mojego brata duchowego o projekt farmowy, ktorego byl czescia. Mialem rowniez pytania o czczeniu Bostw.
Wszystko poszlo dobrze. Oczywiscie pomoglo to, ze byli oni przyjacielscy i mili.

Czasami jestem bardziej spiety, ale ciagle probuje funkcjonowac. Niektorzy nie zdaja sobie sprawy z tego jak bardzo jestem ograniczony. Po poltorej godzinie intensywnego zajecia , jesli nie zrobie sobie przerwy dostaje bolu glowy.
Przyszedlem na to spotkanie gotowy, zeby byc w jak najlepszej formie, tak jak podchodze do moich sesji pisania: " W porzadku ! Niech to bedzie swiadome Kryszny , a nie gramya-katha. "
Czasami przychodzi mi do glowy obraz licznika w taksowce. Skoro tylko wchodze do taksowki,kierowca wciska guzik i licznik zaczyna tykac. Place nawet kiedy zatrzymujemy sie w korku, albo na czerwonym swietle. Nie ma czegos takiego jak darmowy czas. Dlatego prosze moich przyjaciol : " Prosze uzyjcie mnie dobrze, tak zebyscie byli zadowoleni z mojego udzialu. Nie zostane z wami dlugo "
Moge tez wyobrazic sobie lody, ktore rozplywaja sie na upale. Skoro tylko wyciagniesz lody z zamrazalnika i nalozysz na talerz zaczynaja topniec.
Czulem sie tak ostatnio w Pradze. Mialem zrobic niedzielny wyklad, wiec wykapalem sie, zdrzemnalem troche i wyszedlem z vana (licznik zaczyna tykac )
Postanowilem przylaczyc sie do bhajanu z goscmi, ktory poprzedzal moj wyklad, ale kiedy tylko znalazlem sie w zatloczonej, goracej swiatyni zdalem sobie sprawe : " To nie jest darmowy czas. To czesc moich calych, dzisiejszych zasobow ". Zaczalem topniec. I kiedy rozpoczalem wyklad, bylem juz do polowy roztopiony.
Brzmi dziwnie? No coz - to wlasnie ja. Wy tez macie swoje problemy, czyz nie?
Wiec jestesmy tutaj i towarzyszy nam goracy i silny wiatr. Porywa on z biurka moje papiery, ale i tak jestem zadowolony- daje choc troche ulgi od upalu. Slonce przeciska sie przez szpary w winnicy i tworzy na kamieniach mozaike latek i kolek.

Kiedy spotykasz sie z innymi, nie mozesz kontrolowac tematow. Nie wszystko moze isc po twojej mysli.
Zaczynamy:
" Koledzy, probowaliscie kiedykolwiek intonowac wczesnie rano, walczac z umyslem i przyciagajac go z powrotem do swiatego imienia bez wzgledu na to jak bardzo nie probowalby wedrowac ? "
Czuje sie troche dziwnie : Jakbym nie siedzial z przyjaciolmi, ale jakbym przepytywal swoich uczniow. Ale jak inaczej mam trzymac sie prawdziwego tematu?
Brando dasa mowi tak, tak , intonuje, walczy i czasami zwieksza ilosc pielgrzymek do Vrindavany. Oh, to interesujace. " Jedziesz tez w tym roku? "
Mowi, ze musi czekac, az nie dostanie sygnalu od Kryszny.Jesli nie masz entuzjazmu , to nie zadziala.
Tak naprawde jestem zdesperowany, zeby ktos pomogl mi w intonowaniu. Albo chcialbym byc zdesperowany. Ale nie moge wyskoczyc tutaj ze swoja desperacja. To grzeczna i kulturalna rozmowa. Ciagle jednak czuje, ze chcialbym powiedziec : " Jezeli ktokolwiek moze mi pomoc, prosze niech to zrobi. Niczego bardziej nie pragne niz jakiejs naprawde cennej wskazowki, ktora pomoglaby mi osiagnac punkt zwrotny w moim zyciu, od dzisiaj, tete-a-tete. "
Wiatr szumi w lisciach drzew. Od dotkniecia chlodu dostaje gesiej skorki. Jak pieknie wyglada trawa, kolyszac sie w ta i z powrotem. Przygladam sie jej przez moje lewe ramie i w koncu wracam do moich towarzyszy. Zycie jest...
" Jaki jest twoj plan ? " pyta mnie jeden z nich. Odpowiadam wymijajaco. Nie moge przeciez powiedziec, ze moj plan to pisanie dla osiagniecia wewnetrznej medytacji, bez martwienia sie jak to ktos uzyje. Nie moge zapytac moich przyjaciol o to , o co bez przerwy pytam sam siebie: " Czy robie wlasciwa rzecz ? "
Zamiast tego wymieniam kraje i swiatynie, ktore chce odwiedzic w kolejnych tygodniach. Tak czy inaczej to wszystko co chce uslyszec.
Mowi, ze ma ucznia, ktory byl dobry i wyjatkowy i na ktorego mogl liczyc, ale teraz uczen ten rozczarowal go.
Nie podjalem tematu. Dopiero pozniej o tym pomyslalem. Czy chcial powiedziec wiecej ? Czy czul sie zraniony ? Czy chcial, zebysmy mu pomogli ?
W " Waldenie " Thoreau pisze, ze jesli moglibysmy widziec, choc przez chwile, oczami innej osoby, to bylby cud.

Jestesmy samolubni i ograniczeni, ale probujemy byc pomocni. Probujemy prowadzic dobra rozmowe i mowic o rzeczach, ktore znacza cos dla nas.
Moja wizja ISKCONu jest taka, ze kazdy wielbiciel moze dolozyc swoja cegielke, niewazne jak mala i pokorna. Sluzba kazdej osoby jest jak malenki element mozaiki. Musimy sie nawzajem szanowac. Mowie to. Sluchaja.
Inny brat duchowy mowi o ekologii. Slucham. Inny mowi o seminarium . Sluchamy. Szumi wiatr i sluchamy go, czy tego chcemy czy nie. Podmuch wiatru jest jak pociag; czasami przychodzi z jednej strony, czasami z drugiej.
W jednej z ksiazek Conrada, bohater opowiada cala, dluga historie, podczas gdy jego przyjaciele wtracaja od czasu do czasu swoje uwagi, ktore wspieraja go i popychaja do kontynuacji.
Nie lubie takich rozmow. Wole te krotkie. Poza tym nie chce zabierac czasu moim przyjacilom i nie mam tak dlugich historii do opowiedzenia.
Patrze na zegarek. Cieszy mnie gdy wiem, ze bylem czescia dobrej rozmowy, i ze wkrotce bede mogl zrobic sobie przerwe.
" Planuje spotkac sie z moimi uczniami. Raz w Irlandii, gdzie zostane z nimi piec dni i pozniej w Indiach.
" Slyszalem jak mowiles " - to ja - " ze czasami korzystasz ze swojego "pudelka ze slokami" (sloka box). Co to jest? Kolekcja slok , ktore trzymasz w pudelku? Czy moge pozyczyc to na pol godziny? "
Mowi, ze nie ma ich z soba.
Jestem wdzieczny, ze pomogli mi wyjsc poza moje ograniczenia. Moge wrocic do swojej samotnosci, ale stalem sie bogatszy. Moge myslec czule, ze mam jednak jakichs przyjaciol, z ktorymi moge sie spotkac i nie jestem calkowitym samotnikiem.
W innym kraju, z innymi wielbicielami bede mogl opowiedziec o tym spotkaniu.
" W tym roku czytam Srimad Bhagavatam "
Nie zgadzam sie ze wszystkim co mowia. To tez jest w porzadku. Przypuszczam, ze wszystko to jest bardzo oczywiste. Siedze na skraju krzesla i probuje byc towarzyski, choc nie bardzo mi to wychodzi.
Nie chce byc bezceremonialny, ani nie chce nikogo ranic, mnie samego latwo zranic. Kiedy sie spotykamy, nie moge wyskoczyc z jakimis glebokimi sekretami, a poza tym nie mam zbyt wiele glebokich rzeczy, ktorymi moglbym sie podzielic.
Lubie lekkie wymiany. Lubie siedziec sobie z wami wszystkimi i spogladac na trawe i drzewa, obserwujac powoli odchodzacy czas.
Lubie czytac Chinskie wiersze, wyrazajace ludzkie tematy podobne do tych : spotkanie przyjaciol, przyjacielskosc, rzeczy, o ktorych sie nie powiedzialo, bo kazdy z nas jest sam.
Poczytam Srimad Bhagavatam, pointonuje i w koncu spisze to wszystko.
Czy ktos moze opowiedziec nam o Krysznie? Nie mam na mysli tylko wykladu z Bhagavatam, choc to tez jest wazne.
Musze juz uciekac. Wydaje sie, ze jest wiecej rzeczy do powiedzenia, ale chyba nie teraz. Mozemy kontynuowac innym razem. Chcialbym na przyklad porozmawiac o nastrojach.
Czasami, rankiem, czuje, ze zle skierowalem moje zycie i potrzebuje powaznego remontu. Trace wiare w podstawy na jakich zbudowalem swoje zycie, w pisanie i samotne zycie.
A pozniej, przed poludniem, albo jeszcze pozniej wiara powraca.
Co zrobic z tymi nastrojami?
No coz. Lody topnieja. Do zobaczenia pozniej.
"Poor Man Reads Bhagavatam " jest wielotomowym projektem SDG (tzn sa na razie trzy tomy, ale mam nadzieje, ze bedzie wiecej ).
Sa to wersety z Bhagavatam, z komentarzami maharaja, jedank sam SDG sam podkresla raz za razem, ze nie porywa sie na prawdziwe komentowanie Bhagavatam, jak poprzedni acaryowie, ale traktuje to jako wewnetrzna wedrowke i medytacje i jesli ktos z tego skorzysta to bedzie szczesliwy.
Schemat jest zwykle taki, ze jest werset z SB, pozniej SDG streszcza znaczenie Prabhupada i nastepnie pisze cos od siebie.
Dla mnie ta ksiazka pozwala mi odswiezyc moje podejscie do sastr i szczegolnie Bhagavatam, bo szczerze mowie, ze czasami (tzn wiekszosc czasu niestety ) ksiazki Prabhupada sa dla mnie strasznie suche , ale podejscie SDG "odswieza" je dla mnie:))
Wczesniej juz zapodalem jeden fragmencik, tutaj wrzucam nastepny werset z calym znaczeniem.
Poor Man Reads Bhagavatam ( fragmenty )
Tekst 17 tasya karmany udarani
parigitani suribhih
bruhi nah śraddadhananam
lilaya dadhatah kalah
Jego transcendentalne czyny, o których śpiewają wielcy mędrcy jak Narada, są manifestacją Jego wspaniałości i miłosierdzia. Prosimy zatem, mów do nas, albowiem spragnieni jesteśmy słuchania o Jego przygodach, które odbył w Swoich różnych inkarnacjach. (SB 1.1.17 )Prabhupada pisze, ze Najwyzsza Osoba Boga jest stworca swiata
zarowno materialnego jak i duchowego . Obydwa swiaty pelne sa cudow i bogactwa, ale materialna energia w porownaniu do duchowej jest jak kino. Glupcy mysla, ze to falszywe przedstawienie jest wszystkim ( jak w alegorii Platona o mieszkancach jaskini ).
Medrcow takich jak Vyasa i Narada interesuje swiat duchowy.
Najwyzszy Pan okazuje czasami Swoja laske tym , ktorzy nie znaja najwyzszej Prawdy i schodzi do tego materialnego swiata, zeby rozegrac tutaj Swoje transcendentalne rozrywki. W tym czasie Ziemia jest tak dobra jak Vaikuntha poniewaz Kryszna i Jego najblizsi towarzysze manifestuja sie tutaj ze wszystkimi swoimi parafernaliami jak dhama, rozrywki i nauki.
Istnieje wiele inkarnacji . Niektore sa czesciowe, upelnomocnione, niektore sa zas pelnymi avatarami Visnu, ale "
Pan Kryszna jest zrodlem wszystkich inkarnacji i przyczyna wszystkich przyczyn ".
Wiec jestem tutaj, piszac streszczenie wersetu Bhagavatam, ale probujac tez i odkryc samego siebie.
Kiedy siedzialem wczoraj na podworzu, piszac ta ksiazke odkrylem, ze lubie ta mieszanke refleksji nad soba i tematow Bhagavatam. Czulem rowniez wiare, ze moje wedrowki do wewnatrz sa czescia docenienia Bhagavatam i moga byc wartosciowe dla innych.
Nie zawsze udaje mi sie utrzymac ta wiare, ale kiedy bylem w stanie dostrzec to choc przez chwile , poczulem sie jakbym wykopal drogocenny klejnot.
Kiedy zapytalem wczoraj siebie dlaczego nudzi mnie powtarzanie filozofii , stwierdzilem, ze moze to byc symptom uczucia oddzielenia od mojego mistrza duchowego. To bylo drugie , dobre odkrycie i pomoglo mi dostrzec pozytywna wartosc w pozornie negatywnym nastawieniu do pisania scisle w parampara.
Musze kontynuowac wykopaliska. Wykorzystuje moj czas i czas przyjaznych czytelnikow, zeby dokopac sie do wewnatrz. Oczywiscie powiedzialem juz czytelnikom, ze jesli nie podoba sie im widok z okna, moga wyskoczyc z tego pociagu. Powtorze to jeszcze raz, dla mnie i dla was : ten pociag zatrzymuje sie na lokalnych stacjach, gdzie wiekszosc komentatorow Bhagavatam nigdy sie nie zatrzymuje. Innym razem przejezdzamy, bez zatrzymywania sie w miejscach, gdzie wiekszosc ludzi zwykle ma przystanek.
Czy to znaczy, ze ta podroz jest nieprawidlowa? Subiektywna?
Kazdy z nas ma swoj wlasny pociag i moze zabrac innych na swoja wlasna wyprawe - jezeli tylko chca dolaczyc. Dla mnie jest to jednak sluzba dla guru.
Pan Kryszna zstepuje na ta planete jako avatar i dotyka ja Swoimi stopami. Wtedy Ziemia sie zmienia.
Kryszna ciagle tu jest i rzadkie dusze moga widziec Jego lila, szczegolnie w Jego osobistych miejscach, jak Vrindavana, Mayapur, czy innych swietych miejscach.
Jesli masz szczescie to mozesz to poczuc, nawet jesli nie uda ci sie dostrzec duchowego dhama w pelnej manifestacji. Mozesz czuc obecnosc Kryszny wszedzie i zawsze. "
Zaprawde samozrealizowana dusza widzi Mnie we wszystkich zywych istotach i wszystkie zywe istoty we Mnie. "
Bog - osoba. Tak dlugo jak bedziemy czytac sastry Kryszna nie wyblaknie, nie zniknie z naszej inteligencji. Dlatego wlasnie medrcy z Naimisaranyi czuli wdziecznosc: mieli doskonala sposobnosc bycia z Kryszna-lila poprzez sluchanie od autoryzowanego mowcy.
Swoim zachowaniem medrcy wskazuja, ze kazdy powinien oposcic ten swiat zlosci i walki.
Ufaj w duchowa rzeczywistosc przez sluchanie.
Mam nadzieje, ze pisanie tej ksiazki mnie zmieni, a nie ze po prostu w miare jak bede "wedrowal" przez Bhagavatam zgromadze tylko stosy zapisanych kartek .
Licze na to, ze kiedy kilka razy dziennie, bede podchodzil do kolejnych wersetow i znaczen mojego mistrza duchowego, wzbogaci to moje zycie.
Mam nadzieje, ze bede czerpal z tego radosc i ze przekrocze moje leki.
Kilka wyznan:
(1) Po krotkim streszczeniu nie czuje, ze chcialbym napisac cos wiecej
(2) Jesli musialbym dac wyklad z tego wersetu moglby wzbudzic moje zainteresowanie i byc moze znalazlbym cos wiecej
(3) Przyznaje sie, ze przysnalem dzis w fotelu, w czasie pisania. Glowa opadla mi na piers i cos mi sie snilo, ale nie pamietam co.
(4) Lubie opisywac to co chodzi mi po glowie. Ale nawet to...
(5) Przyznaje sie, ze czasami watpie, ze moje refleksje warte sa czytania. Moze sa jak zupa, ktora Brytyjczycy karmili Irlandczykow podczas wielkiego glodu; wodnisty, pozbawiony zycia plyn. Oczywiscie, jesli ja mowie o takich watpliwosciach, czytelnicy moga sie zgodzic.
(6) Jak na razie Sat Sandarby sa dla mnie suche
(7) Nie wiem co mam zrobic z ta lista wyznan. Zapisanie ich tutaj to chyba wszystko co przychodzi mi do glowy.
( 8 ) Nie podoba mi sie psychologiczny zargon w " Zwykli Ludzie Jako Mnisi i Mistycy " Marchy Sinetar. Podobaja mi sie jednak inne rzeczy, jak na przyklad opis podstawowych wzorcow, czy procesow, jakie autorka znajduje w osobach, ktore odrzucily swiatowe zasady i mialy na tyle ikry, zeby stac sie spolecznie transcendentalnymi, posluchaly wewnetrznego wolania, osiagnely spelnienie i do pewnego stopnia oswiecenie i przyjely odpowiedzialnosc za innych.
Marcha Sinetar pisze : " Osoba, ktora boi sie swoich wlasnych mysli, ktora potrzebuje za bardzo innych , ktora jest zbyt samokrytyczna i zbyt przywiazana do swojego wlasnego, kulturowego systemu wierzen i wartosci moze nie byc w stanie podazac ta sciezka. "
Wiekszosc wielbicieli przeszlo przez te zmiany przylaczajac sie do ISKCONu. Niektorzy z nas, po latach poczuli kolejne, wewnetrzne wezwanie. W niektorych przypadkach odpowiadajac na to wezwanie wielbiciele opuscili ISKCON.
To co spodobalo mi sie w osobach, ktore przedstawila Sinetar, to to, ze posluchali swojego wewnetrznego wolania, ale pozostali w kontakcie ze swiatem.
Zeby naprawde byc szczerym wobec siebie i zeby w pelni rozwinac swoje wnetrze, czasami mozemy odsunac sie od niektorych aspektow ISKCONu, szczegolnie sfery socjopolitycznej, albo innych rzeczy. Ale nie jest konieczne, zeby calkowicie odcinac sie od towarzystwa, a juz na pewno zeby porzucac relacje z mistrzem duchowym, podstawowe sluby, towarzystwo wielbicieli i pelna , swiadoma Kryszny siddhante.
Medrcy,
ISKCONowe ilustracje brodatych mezczyzn
ze spietymi wlosami - pewnie nie do konca tak wygladali
Czy czasami wstawali i "szli do toalety " ?
Oczywiscie, ze tak
Ale ich potrzeby byly proste
i wiekszosc czasu siedzieli.
Kiedy odchodzili
i przychodzili
i spotykali sie nawzajem
wymieniali slodkie slowa
Zycie mnicha
Nie moge sobie tego wyobrazic
Wiem, ze byli bardzo zaawansowani
nigdy nie stracili nasienia
ich mysli
i mozgi odzywione czystym mlekiem
prosto do krowy
umiarkowani w jedzeniu
Nigdy nie sprzedawali siebie
Oni mogli zrozumiec
Moze niektorym z nich
brakowalo, czystego oddania dla Kryszny
ale to byla tylko kwestia czasu
poniewaz poslusznie sluchali tego
co Suta uslyszal od Sukadevy.
Zabawa w swiadomosci Kryszny ( fragment listu )
Wspomniales o zabawie (playfulness) w sluzbie oddania. Tak, jest to jeden z glownych elementow naszej siddhanty. Brakuje tego np w religii chrzescjanskiej.
W Kryszna-lila, Kryszna zawsze bawi sie z gopi, albo z chlopcami pasterzami.
Przekracza On formalne modlitwy Ved, z Vaikunth.
Cala, spontaniczna siedziba Vrajy jest pelna nastroju zabawy, chociaz czasami panuje tam smutek w seperacji, ale jest to inny rodzaj gry, kiedy Kryszna bawi sie sercami Vrijabasich. Jest to spontaniczna milosc.
Nie mozemy oczywiscie imitowac tak wznioslej sluzby oddania, ale mozemy byc bardziej swobodni we wzajemnych kontaktach, nie musimy byc sztywni, czy oficjalni.
Powinnismy unikac prajalpy, czyli swiatowych rozmow. Powinnismy mowic o Krysznie i w tym sensie byc powaznym, ale nie powinnismy zawsze brac siebie tak bardzo na serio
Nasza pokora moze zostac wzbogacona, przez umiejetnosc smiania sie z samych siebie. Mysle , ze wiesz o co mi chodzi.
Byc szczerym wobec siebie (fragment listu )
Jestem bardzo szczesliwy, ze czujesz jak moje towarzystwo i kontakt z moja uczciwoscia , czy szczeroscia wplywa na twoje zycie duchowe. Czuje, ze jest to bardzo wazna rzecz, poniewaz jesli tylko czytamy i powtarzamy rzeczy wyczytane w ksiazkach, ale nie zyjemy w zgodzie z samym soba, nie jestesmy szczerzy wobec siebie, jest to wtedy tylko pusta skorupa wielbiciela.
Wielbiciel tak naprawde musi zyc w zgodzie z soba, zeby byc autentyczna, prawdziwa osoba.
Dziekuje ci wiec za ta percepcje w naszej relacji.
( Z " Poor Man Reads Bhagavatam " )
****
Kryszna nie chodzi do pracy
w duchowym niebie
On tylko gra na flecie
i z cieletami i krowkami
przechadza sie po lesie
i bawi sie z przyjaciolmi
" Czy kiedykolwiek widziales obrazek
na ktorym Kryszna pracowalby w fabryce
albo obslugiwal maszyne
albo palil papierosa ?
Czy kiedykolwiek widziales?
Nie,
Kryszna jest zawsze wesoly."
I Radharani nie podchodzi do Kryszny
po dniu ciezkiej pracy
pytajac
" Ile pieniedzy dzis przyniosles? "
To sa niewinni chlopcy i dziewczeta
we Vrindavanie
wysoko ponad tym wyscigiem szczurow.
My tez tam mozemy byc.
Zapracujmy na to.
Fragment przedmowy do " Radio Shows "(...)
Chcialbym miec swiadoma Kryszny audycje radiowa, wzorowana na tym wspanialym doswiadczeniu, kiedy jako nastolatek sluchalem osoby, ktora reprezentowala wartosci, ktore kochalem, ale ktorymi nie odwazylem sie podazac.
Laczylem sie z tymi wartosciami przez moje radio. Jean Shepherd mowil do sfrustrowanej, cierpiacej na bezsennosc mlodziezy, ktora dopiero co zaczynala sobie wyobrazac swiat poza zasiegiem swoich rodzicow.
Czy moge stworzyc swiadomy Kryszny odpowiednik tego radia?
Kiedy wyobrazam sobie moich sluchaczy nie mysle o ludziach, ktorzy nigdy nie slyszeli o swiadomosci Kryszny. Zbyt wiele musialoby sie wydarzyc zanim tacy ludzie byliby gotowi sluchac tego o czym naprawde chce mowic. Chociaz kiedy to pisze, zaczynam myslec , ze jest to calkiem ciekawy pomysl.
Wyobraz sobie, ze moglbys byc bliskim, undergroundowym przyjacielem dzieciakow ze szkoly sredniej i opowiadac im przez radio o Krysznie, a ich rodzice nic by o tym nie wiedzieli. Nie mialbym nic przeciwko, zeby moc to robic.
Podjalem sie satysfakcjonujacego zadania, ktore zajmie mi cale zycie : zeby mowic w swiadomy Kryszny sposob. Choc moge rozmawiac o tych samych rzeczach, co jakakolwiek ludzka istota to patrze na swiat oczami sastr. I znam Srila Prabhupada. Taka jest roznica miedzy mna i Jean Shepardem (...)
Wiec z powrotem z moimi sluchaczami: wyobrazam sobie jak ktos szuka stacji radiowej, przekreca galke - bomp-bom-bom-bomp-ba-bom-bom... "
Wyglada na to, ze czeka nas nastepna zamiec sniezna dzis wieczoorem. Oczekujemy pol metra sniegu. Laczymy sie teraz z naszym biurem w Waszyngtonie..." sluchacz znow zmienia stacje, o jest - stacja Hare Kryszna. W tym malym ulamku sekundy wielbiciel musi powiedziec cos co przyciagnie poszukujacego sluchacza.
Rozni wielbiciele podchodza do tego roznie.
Slyszalem, ze Spanish Fork radio czasami nadaje wyklady, ale czasami rowniez muzyke New Age.
Inne stacje nadaja czysta swiadomaosc Kryszny. Zwykle probuja zlapac kaprysnych sluchaczy ozywionymi dyskusjami.
Ja mam inne pomysly na moja audycje
-Satsvarupa dasa Goswami
Jeden ( Radio Shows )Prabhupada spiewa :
Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare hare
Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare HarePisarz czasami stosuje cwiczenie oparte na analizie tego co naprade daje mu szczescie. Robi to zeby wejsc w kontakt z tym czym jest jako zwykly czlowiek i czym sa jego szczesliwe momenty w codziennym zyciu. Cwiczenie polega na szczerym przyznaniu sie do tego, gdzie naprawde odnajdujesz szczescie a nie gdzie powinienes je odnajdywac.
Pare razy probowalem tego cwiczenia, ale po jakims czasie dalem sobie spokoj. Mysle, ze przestalem, poniewaz zwykle czuje dystans do tego co doswiadczam. Tutaj jest przyklad:
Wczoraj wieczorem poszlismy na harinam. Idac z grupa wielbicieli zdawalem sobie sprawe, ze czuje ulge, ze ulice Verony sa tak cywilizowane. Moglem wyczuc, ze nie byla tam mozliwa przemoc jakiej czasami mozna doswiadczyc na ulicach w Stanach.
W Ameryce powietrze przepelnione jest zagrozeniem.
I nie wyobrazalem sobie, zeby ci Weronczycy mogli do mnie podejsc i ciac mnie ostrym slowem: nie mowie po Wlosku.
Tak czy inaczej Wlosi maja inny niz ja subtelny makijaz. Chociaz Amerykanie sa prostaccy to ciagle jestesmy z tej samej gliny poniewaz tam sie urodzilem i niose to samo kulturowe zrozumienie co oni.
Ulzylo mi , ze harinam byl spokojny.
Nie moglem naprawde skoncentrowac sie na znaczeniu bycia na harinamie. Po prostu funkcjonowalem, idac za wozem, spogladajac na kolo i widzac kawalek gumy przyklejony do niego.
Patrzylem tez na dzieci jadace na wozie. Bylo ich dwoje. Obydwoje bardzo male. Jedno z nich wygladalo na kompletnie rozproszone, drugie bralo zywy udzial w tym co sie dzialo i widac bylo, ze dobrze sie bawi. Wreszcie znudzilo sie byciem an wozie i znalazlo sobie inna zabawe. Ciagle jednak bylo slodkim brzdacem.

Z tylu palankinu wisiala fioletowa zaslonka. Nie bylo tam scian, wiec fioletowa zaslonka trzepotala na wietrze i wygladalo to bardzo pieknie.
Myslalem o ludziach, ktorzy uchwycili widok Gaura NItai z pomiedzy powiewajacej kurtyny. Myslenie o tym sprawialo mi radosc, ale wiekszosc czasu nie udalo mi sie wejsc glebiej w doswiadczanie tego co sie dzialo.
Cieszylem sie tez z faktu, ze ominal mnie bol glowy. Bylem zadowolony, mogac widziec , ze uda mi sie przejsc przez obiecana godzine mojego uczestnictwa, i ze nie bedzie to nic ciezkiego. Cieszylem sie ze wielbiciele nie traktowali mnie jakos specjalnie. Po prostu intonowalem otoczony ta milo ochrona, ktora czujesz, kiedy wielbiciele cie szanuja, ale nie znaja twojego jezyka. Bylem w stanie byc w moim wlasnym swiecie i dzielic sie czyms prostym.
Takie sa niektore elementy mojego szczescia z wczorajszego wieczoru.
Zastanawialem sie: "
Czy jest za zimno? Czy powinienem zalozyc moja robiona na drutach czapke? " Zdawalem sobie sprawe, ze funkcjonuje jako "mechaniczny czlowiek", ktory zauwaza, czy jest goraco, czy zimno, ktory czuje swoje stopy, ktory ma cialo z wewnetrznymi organami. Mysle sobie : "
Jak na razie jest dobrze, dopoki sie nie zepsuje". Nie wypowiadam tych slow, ale czuje je emocjami.
Mieszka tutaj jeden wielbiciel, ktory byl czterdziesci dni w szpitalu z cysta mozgu. Inny , tutejszy wielbiciel zmarl na podobnego guza w zeszlym roku.
Slysze o tych rzeczach i zastanawiam sie, kiedy mi sie cos takiego przytrafi, kiedy przyjdzie moja kolej, zeby dostac raka, czy doswiadczyc jakiegos strasznego bolu. Kiedy przyjdzie kolej na moich przyjaciol? Kiedy stanie sie cos naprawde paskudnego?
Nie martwie sie tym, ale zdaje sobie z tego sprawe i mysle "
Jak na razie jest dobrze, ale... ".
Nie jest to oznaka niepokoju, ale swiadomosc, ze zyje na " pozyczonym czasie ". Powinienem cieszyc sie nim jesli moge, w swiadomy Kryszny sposob i wiecej niz cieszyc sie; powinienem tworzyc. Powinienem cos zrobic zanim bede musial odejsc.

Wyjasnialem ostatnio komus moje pragnienie pisania. Powiedzialem, ze jednym z powodow dla ktorych pisze jest silne pragnienie, zeby zachowac chwile. Zachowanie chwili jest czescia zycia pisarza.
Wielbicielka z ktora rozmawialem, w ogole nie zrozumiala tego pragnienia. Powiedziala : "
Dlaczego ktokolwiek chcialby zachowac chwile? Byc moze jesli ktos jest na wznioslej platformie egzystencji moze pragnac zatrzymac czas poniewaz doswiadcza czegos cudownego "
Nie chce utrwalac mojego zycia myslac ze jest ono czyms wspanialym, ale zdziwilo mnie, ze ta wielbicielka nie znala tego uczucia. Moze jest to cos co odczuwaja tylko artysci?
Zycie jest cenne. Krew plynie przez nasze zyly, kropla po kropli. Co z przeplywem czasu w klepsydrze? Jakie to piekne!
Choc zwykle nie doswiadczamy tego caly czas, w pewnym sensie wiemy, ze jest to wszystko co mamy. Zycie plynie, az wreszcie odejdzie na dobre. Zycie odejdzie. Dzien po dniu. Skladam poklon Madhumangalowi i on sklada poklon mnie. Nie mowimy tego, ale wiemy, ze kolejny dzien zostal zabrany, a pozniej nastepny i nastepny. Nasze dni nie sa nieograniczone. W tym zyciu mamy bardzo maly zasob czasu i tak naprawde zmierza on juz ku koncowi.
Artysta chce doswiadczyc tego co dzieje sie pomiedzy wschodem i zachodem slonca i jezeli moze o tym napisac bedzie to zachowane.
Ludzie nazywaja to daremnym gestem, bo ostatecznie wszystko bedzie znieszczone. Artysta sie tym nie przejmuje. Jest szczesliwy, ze uchwycil moment i, ze mogl go dac innym. Robienie tego ma nawet wiecej sensu w swiadomosci Kryszny.
Jest cos autentycznego w swiadomym Kryszny pragnieniu, zeby napisac cos co przetrwa i z czego beda mogli skorzystac ludzie nawet za kilkaset lat.
Nie wydaje mi sie, ze to szalenstwo.
Jest to cos tak prawdziwego, ze nie chce nawet analizowac tego zbyt gleboko, zeby tego nie zepsuc.
Mogloby sie to stac czyms egoistycznym, ale to wlasnie rozumiem przez moje pragnienie uchwycenia chwili.
A przynajmniej pozwala mi to poczuc, ze zycie nie jest po prostu smietnikem trywialnych przypadkow.
Chociaz nie moge tego poczuc kiedy maszeruje z harinamem po ulicy, to jednak wiem, ze nawet jesli opisze mechaniczny poziom istnienia ciagle bedzie to mialo glebsze znaczenie.
Podstawowe swiadome Kryszny wrazenie bedzie piekne i warte utrwalenia.
Chcialbym, zeby artysci swiata stali sie swiadomi Kryszny, ci ktorzy pragna trzymac sie zycia przeciekajacego miedzy ich palcami, wiedzac ze nie moga sie go trzymac na zawsze, ale tak czy inaczej chca go ofiarowac swiatu jako sztuke, jako podarunek.
Ten dar jest bezuzyteczny dopoki nie pomoze ludziom rozwinac pragnienia, zeby osiagnac wiecznosc, szczescie i wiedze.
Stalo sie to zalozeniem mojego zycia jako pisarza i kodem wedlug ktorego zyje.
Prabhupada spiewa:
Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare hare
Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare
fragment dziennika
9 czerwiec 2008Moja rozmowa z Niranjaną Swamim była z serca do serca. Opowiedziałem mu o moim upadku, a on powiedział, że nic o tym nie wiedział, nie czytał żadnego listu, nic, ponieważ trzyma się z dala od internetu. Powiedział, że mnie zna i jest mi wdzięczny za wszystko i to się liczy. Zacząłem płakać i poprosiłem go, żeby mi wybaczył. Wstał, podszedł do mnie i objął mnie. Powiedział, że najważniejsze to podnieść się z upadku i opowiedział o tym, jak współczującą osobą wobec wszystkich swoich uczniów był Prabhupada.
Bardzo lubię Niranjanę Maharaja i bardzo się cieszę, że mogłem z nim porozmawiać. Stwierdziliśmy, że w większości wielbiciele są pełni współczucia. Powiedziałem mu, że gdziekolwiek bym się nie udał, jestem przyjmowany ciepło i z szacunkiem. Jest tak dzięki współczuciu wielbicieli. Ale nie mogłem przestać płakać.