Teraz jest 28 lip 2026, o 23:31


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 22 gru 2007, o 17:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
Dzis na dandavats ukazalo sie kilka artykulow o tej niezwyklej osobie. Odszedl on wczoraj. Gdy to czytalam, lzy cisnely sie do oczu. Pomyslalam, ze Wy pewnie takze chetnie przeczytacie o tym wielbicielu, wiec przetlumaczylam jedno ze wspomnien o nim. Jest to naprawde inspirujace. Zerknijcie chociaz.

Wspomnienia o świętym
Hari-sauri das

„Aindra Prabhu prowadził melodyjny kirtan i wielu jego braci i sióstr duchowych oraz innych wielbicieli było obecnych. Odszedł o 21.50 dziś w nocy.”

Otrzymałem tę wiadomość z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony możemy być szczęśliwi z chwalebnego odejścia tak wspaniałego vaisnavy. Z drugiej strony lamentujemy z powodu utraty jego wzniosłego towarzystwa. Byłoby zaniedbaniem nie opowiedzenie czegoś o chwałach Vibhu Caitanyi prabhu.

Nie mam za dużo do powiedzenia, i mam nadzieję, że Ci, którzy znali go lepiej niż ja, opowiedzą nam o zaletach tej niezwykłej duszy. Bardzo chciałbym usłyszeć o nim więcej, gdyż jak powiedział kilka lat temu we Vrindavan nasz jeden brat duchowy – sannyasin – „ tylko przez patrzenie na Vibhu Caitanyę czujesz, jakbyś został pobłogosławiony i oczyszczony”. I tak naprawdę było.

[…] Pierwszy raz spotkałem Vibhu Caitanyę w 1975, kiedy byłem komandorem nowo otwartej Krsna Balaram Mandir. Vibhu po prostu pojawił się pewnego dnia i powiedział, że chciałby się przyłączyć. Było to jakoś w październiku. Moja polityka z nowymi członkami ruchu była wtedy taka, że przez kilka tygodni przebywali oni ze mną, tak, że mogłem ich ocenić i później przydzielić im jakąś służbę, oraz ewentualnie pokój w aśramie brahmacarinów […]

Vibhu wyróżniał się tym, że był o około 20-30 lat starszy niż reszta z nas. Większość mieszkańców KB Mandir to byli młodzi, zapaleni przybysze z Zachodu z kiepską znajomością indyjskich chłopców, wszyscy mieliśmy pomiędzy 18-30 lat. A tutaj pojawił się ten delikatny, łagodny mężczyzna w średnim wieku, który postanowił porzucić życie rodzinne i przyjąć schronienie w ISKCON-ie. Zastanawiałem się na początku, jak my sobie z nim poradzimy, i jak długo on przetrwa.

Moje doświadczenie z kilkoma innymi indyjskimi mężczyznami w średnim wieku, którzy „podporządkowali się” misji, było mało satysfakcjonujące. Mieli swoje własne pomysły i własne potrzeby i wymagania. Ja byłem 24-letnim, niedoświadczonym chłopcem z Zachodu, nie mającym zielonego pojęcia o Indiach, ani też w rzeczywistości o służbie oddania. Więc moje poprzednie doświadczenia ze starszymi mężczyznami nie były zbyt udane. Teraz miałem stawić czoła innemu.

Jednak Vibhu od samego początku udowodnił, że jest człowiekiem zupełnie innego kalibru. Był najpokorniejszą, najsłodszą duszą, którą do tej pory spotkałem (i może kiedykolwiek spotkam). Całkowicie uległy. Wszystko, czego chciał, to służyć, i o cokolwiek został poproszony, robił to starannie i bez narzekania.

[…] Wszyscy razem w trójkę mieszkaliśmy w jednym pokoju w starym aśramie brahmacarainów.

Na początku listopada zabraliśmy się za pierwsze sprzątanie KB Mandir od czasu jej otwarcia. Zainspirowani nowo wydanym tomem Caitanya-caritamrty, który opisuje sprzątanie świątyni Gundica, my trzej zabraliśmy się za mycie sufitów, ścian i podłóg, i spędziliśmy razem wspaniale czas myjąc i polerując wszystko na błysk. Vibhu nigdy nie uchylał się przed zaangażowaniem go w ciężką pracę. Był szczęśliwy, i chociaż mówił tylko w bengali, a ja tylko po angielsku, świetnie się dogadywaliśmy. Służba była złotym środkiem, a także głęboki, wzajemny szacunek.

Pod koniec tego miesiąca (cudownie!) stałem się osobistym sługą Srila Prabhupada i to był koniec mojego pobytu w KB Mandir. Dla Vibhu to był początek. Początek trzydziestodwuletniej, niezmordowanej, bezinteresownej służby. Zadziwiające jest to, że przez ten cały czas on nie opuścił granic świątyni, poza jednym wypadkiem, kiedy kilka lat temu był poważnie chory i wielbiciele naciskali, by zabrać go do miejscowego szpitala. I kiedy wrócił, uparcie odmawiał, by kiedykolwiek go jeszcze stamtąd zabrać.

Niedługo później Srila Prabhupad go inicjował. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, ze 1976 dostał obie inicjacje na raz. Kiedy tylko dostał diksa, udał się do kuchni Bóstw, aby odsłonić kolejny wspaniały aspekt swoich umiejętności i swego charakteru. Był kucharzem jak żaden inny. Od rana do nocy, dzień po dniu, rok po roku, gotował nektariańskie potrawy dla Najwyższych Panów. Pracując na glinianych wiadrach [?] wypełnionych rozżarzonym węglem drzewnym, przygotowywał i gotował niewiarygodne jakości najlepszych ofiarowań w ISKCON-ie – każde ofiarowanie, każdego dnia, własnoręcznie. Pomyślcie o tym. Wszystko w wieku powyżej pięćdziesięciu lat.

Pod koniec 1976 Srila Prabhupada odbywał poranny parikram wokół świątyni zamiast iść na swój tradycyjny poranny spacer. Z tyłu świątyni jest przejście podziemne, nad którym była ulokowana kuchnia. Kiedy Prabhupad tam dotarł, usłyszeliśmy słodki, melodyjny głos śpiewający bengalski bhajan. Srila Prabhupada zatrzymał się i zapytał: „Kto to?”. „To Vibhu Caitanya, Srila Prabhupad. On śpiewa przez cały dzień, kiedy przygotowuje ofiarowania.” „O, to jest świadomość Kryszny – powiedział Srila Prabhupad z szerokim uśmiechem na twarzy. – Bardzo ładnie.”

Jeden z wielbicieli wspomniał, że Vibhu Caitanya nie intonował swoich rund. Był tak zajęty w kuchni od wczesnego rana do późnej nocy, że nie miał na nie czasu. Srila Prabhupada nie miał nic przeciwko temu. „W porządku – powiedział nam – on nie musi ich intonować. On śpiewa cały dzień i wykonuje swoją służbę.”

Myslę, że wykonywał tę służbę przez ponad 15 lat. Stopniowo jednak wiek dał się we znaki, jak również ciężka praca dźwigania wielkich garnków i nachylania się nad kuchnią. Nabawił się chronicznego problemu z plecami, przez co nie mógł się wyprostować, a także przez co skurczyła się jego fizyczna postura o niemal połowę normalnego wzrostu. Ale jeśli jego fizyczne ciało się skurczyło, jego duchowa kondycja nabierała coraz większych i większych rozmiarów.

Gdy opuścił służbę w kuchni, spędził kilka lat siedząc w alkowie naprzeciw vyasasanu Srila Prabhupada, obowiązkowo rozdając caranamrtę przybyłym gościom. Była to przyjemność, gdy chwytał twoją rękę, mocno ciągnąc ją do przodu, i wypełniając dłoń nektarem i listkami tulasi. Jego dotyk był tak oczyszczający jak prasadam, które przygotowywał.

W końcu jego stan fizyczny stał się tak uciążliwy, że nie mógł już wykonywać nawet tej służby. Przeniósł się do pokoju w aśramie, aby spędzić swoje ostatnie dni na intonowaniu i wykonywaniu pujy do własnych Bóstw […] zawsze gotowy by pozdrawiać przechodzących gości swoim jaśniejącym uśmiechem, czystymi oczyma i czystą, duchową obecnością.

Nie widziałem go od kilku lat, kiedy w tym roku, w Kartik, udałem się do KB Mandir na dwa dni z powodu spotkań i na rocznicę odejścia Srila Prabhupada. Moja żona Sitala była tam kilka tygodni wcześniej i opowiedziała mi o tym, jak odwiedziła Vibhu Caitanyę prabhu zanim udała się do Mayapur. Przekonywała mnie, abym go odszukał i był z nim choć przez kilka minut. Potraktowałem to jako dobrą radę i zastosowałem się do tego.

Po wieczornym arati w rocznicę odejścia Srila Prabhupada zrozumiałem, że albo zobaczę Vibhu teraz, albo nigdy. Miałem stamtąd wyruszać o drugiej nad ranem i wciąż miałem wiele rzeczy do zrobienia. […] Więc udaliśmy się [razem z Kiranasem Prabhu] do pokoju Vibhu na parterze z tyłu guest house-u. Jestem dozgonnie wdzięczny, że to zrobiłem.

Vibhu bardzo się ucieszył, gdy mnie zobaczył, a ja byłem w ekstazie widząc go. Nawet mimo tego, że trudno mu było się poruszać, uśmiechnął się przepięknie, wykrzykując wielokrotnie „Hare Krsna” wstał i chwytając moje ręce zmusił mnie, abym usiadł na jego krześle. Znowu ten dotyk, silny i pewny, tak nieporuszony, jak jego świadomość Kryszny. Czułem się dogłębnie oczyszczony przez ten fizyczny kontakt, a co tu mówić o przebywaniu w jego obecności. Obecność to jest to słowo. On był cały czas obecny. Czyste oczy, czyste serce, czysta świadomość. Szczęśliwy w świadomości Kryszny, bez żadnego zaćmienia.

Rozmawialiśmy przez kilka minut. Była to w rzeczywistości najdłuższa rozmowa, jaką kiedykolwiek z nim przeprowadziłem. Jeden z bengalskich chłopców, którzy opiekowali się nim, tłumaczył i pierwszy raz od czasu, gdy go poznałem w 1975, dowiedziałem się nieco o jego przeszłości. Miał on rodzinę i był biznesmenem w wiosce niedaleko Kalkuty, ale porzucił to wszystko, by udać się do Vrindavan i zadedykować swe życie dla Radha Syamasundar, Krsna Balaram i Gaura Nitai.

Nasze spotkanie było przelotne, jednak całkowicie nieprzemijające. Bycie z Vibhu było jak przebywanie w świecie duchowym. Obsypał mnie prezentami - nową materiałową torbą na ramię, kilkoma nowymi stalowymi kubkami, kilkoma kawałkami misry (kawałki cukru candy), kilkoma egzemplarzami świątynnego magazynu z krótką biografią jego samego na końcu, i – najlepszy podarunek – odnowionym wspomnieniem o nim samym.

To tyle. Teraz odszedł. Jestem szczęśliwy i smutny zarazem. On nie był typem kogoś, kto przemierza świat nauczając i dźwigając upadłych. Jednak we Vrindavan cały świat przyszedł do niego. I tylko przez to, że był tym, kim był, on wznosił i oczyszczał każdego, kto wszedł w kontakt z nim. Wszelka chwała Vibhu Caitanyi Prabhu, jednemu z najsłodszych i najbardziej zadedykowanych uczniów Srila Prabhupada, których miałem przyjemność znać. Będę bardzo za nim tęsknił.

Wasz pokorny sługa
Hari-sauri dasa



Poniżej są linki do pozostałych artykułów o Vibhu Caitanyi Prabhu (w pierwszym jest jego zdjęcie, pewnie wielu z Was, którzy byliscie w KB Mandir, widziało go rozdającego caranamrtę; mój mąż pamięta go)
http://www.dandavats.com/?p=4983
http://www.dandavats.com/?p=4989


Ostatnio edytowano 22 gru 2007, o 20:33 przez Divya-kiśori dasi, łącznie edytowano 1 raz

Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 22 gru 2007, o 18:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
Divya-kiśori dasi napisał(a):
Dla Vibhu to był początek. Początek trzydziestodwuletniej, niezmordowanej, bezinteresownej służby. Zadziwiające jest to, że przez ten cały czas on nie opuścił granic świątyni, poza jednym wypadkiem, kiedy kilka lat temu był poważnie chory i wielbiciele naciskali, by zabrać go do miejscowego szpitala. I kiedy wrócił, uparcie odmawiał, by kiedykolwiek go jeszcze stamtąd zabrać.


Dodam jeszcze tylko tyle, że Vibhu Caitanya Prabhu otrzymał od Srila Prabhupada instrukcje, aby nie opuszczał nigdy światyni, że jest mu to niepotrzebne. I Vibhu caitanya Prabhu sie do tego zastosowal. Do konca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 27 gru 2007, o 13:09 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
Wczoraj bodajże dzwonił do mojego męża Gauranga A. prabhu z wieścią, że usłyszał od kogoś, że Aindra prabhu opuścił ciało. Mój mąż oczywiście wytłumaczył mu, ze to nie Aindra prabhu opuścił ciało, tylko Vibhu Caitanya Prabhu, a Aindra Prabhu towarzyszył mu w tych ostatnich chwilach w tym ciele grając słodki, melodyjny bhajan z innymi wielbicielami. Mam nadzieję, że nikt nie odczytał mojego postu o Vibhu Caitanyi Prabhu w taki sposób :shock:
A o Vibhu Caitanyi Prabhu jeszcze tylko napiszę, że kiedy był chory i wielbiciele pytali, czy potrzebuje jakichś leków, on zawsze odpowiadał, że skoro Najwyzszy Pan postawił go w takiej sytuacji, to także On sie nim najlepiej zaopiekuje. Piekne, prawda?


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 27 gru 2007, o 16:35 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 paź 2006, o 18:25
Posty: 308
Divya-kiśori dasi napisał(a):
„Aindra Prabhu prowadził melodyjny kirtan i wielu jego braci i sióstr duchowych oraz innych wielbicieli było obecnych. Odszedł o 21.50 dziś w nocy.”


To zdanie można było właśnie tak zrozumieć. Sama zrobiłam wielkie oczy jak to czytałam i powtórzyłam je pare razy bo nie mogłam uwierzyć, potem jednak oczywiście okazało się, że chodzi o kogoś innego..


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 27 gru 2007, o 16:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
No tak, masz racje. to byl cytat z tego artykulu i nie pomyslalam, ze tak to mozna odebrac. a tak bylo w oryginale:
"> Aindra Prabhu was leading Kirtan melodiously and many of his god
> brothers, god sister and devotees were present. He left at 9:50 pm tonight."
Jesli ktos nie przeczytal calosci, tylko skupil sie na tym, to mogl tak odebrac te informacje.

_________________
http://bhakti-lodz.info/forum/index.php - tu znajdziecie info o tym, co się dzieje w łódzkim nama-hatta.
http://mamatrojki.blogspot.com/ - a tu trochę o naszej rodzince.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Odszedł wspaniały wielbiciel
PostNapisane: 20 sty 2008, o 01:05 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 sty 2007, o 05:12
Posty: 1089
Lokalizacja: Warszana
rozmaiwałem z martanda prabhu, ktory byl przytym jak wibhu cajtanja odchodzil i powiedzial ze wczasie jego odejcia wszystcy obecni wielbiciele intonujacy hare kryszna doswiadczyli niezwyklej obecnosci swietego imienia - nic nie istnialo tylko imie - zero miejsca dla materii - wibhu cajtanja dostal girlandy od wszystkich bostw, gaurangi i nitjanandy, kryszna balaramy i wszechmilosiernej rady i sjamasundara...jest on dla nas wszystkich przykladem czystej i niezachwianej sluzby oddania i w rzeczywistosci nie odszedl, gdyz rozlaka z takim wielbicielem jest najwiekszym nieszczesciem jakie moze nas spotkac...

_________________
Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL