pawellt napisał(a):
Otóż fascynujące są dla mnie pieśni Narottama Thakura. Chociażby Śri Prema Bhakti Ćandrika.
Często w wisznuizmie Gaudija spotyka się w bhakti jodze elementy mistycyzmu, polegające na odczuwaniu ekstatycznej miłości do Boga lub przykładowo "wcielaniu" się wręcz w rolę Gopi, lub służebnicy - która służy Krysznie i Radhice. W niektórych fragmentach CC można wręcz znaleźć opisy jak Cajtania wraz z bhaktami odgrywali nawet takie "role" na żywo. Jest to wyjątkowo unikalne i ciekawe. Coś jak branie udziału w pewnych mistycznych przeżyciach, odbywających się w transcendentalnej rzeczywistości..
Mam w związku z tym ogromną prośbę do osób, które znają CC (ja dopiero ją czytam, poznaję).
W których miejscach Caritamrity są Waszym zdaniem najciekawsze fragmenty opisujące
właśnie takie ekstatyczne stany Cajtanii, w których "wcielał" się niejako w rolę Radhy lub pasterki
tęskniącej za Kryszną, odczuwającej rozłąke za Nim? A może są jakieś fragmenty gdzie Cajtania
sam opisuje/opiewa boskie igraszki pomiędzy Kryszną a Radhą, Premę?
Dziękuje z góry za pomoc i pozdrawiam!
He... Nie jestem ekspertem w tłumaczeniu, a nawet jakbym była, to pytanie nie dotyczy tłumaczenia jako takiego. Pytanie faktycznie dotyczy zaawansowanego etapu służby oddania. Nie pamiętam gdzie w CC takie rzeczy są opisane, chociaż pamiętam, że jest wiele opisów tego, jak Pan Caitanja zatracał się w miłości do Kryszny - w nastroju rozłąki, tęskniąc za Kryszną.
W Caitanya-bhagavata jest rozdział poświęcony występom, sztuce czy przedstawieniu tanecznemu, jakie Pan Caitanja zorganizował w domu Candrasekhary Acarji. Pan Caitanja powiedział: "Dzisiaj będę tańczył grając rolę mocy i towarzyszki Najwyższego Pana. Wstęp jest tylko dla tych, którzy kontrolują swe zmysły, inni nie powinni wchodzić". Pierwszy zareagował Advaita Acarja: "Nie mogę oglądać dzisiejszego tańca. Należę do osób, które nie mają kontroli nad swymi zmysłami, więc nie dla mnie jest ten taniec." Srivasa Thakur podążył śladami Advaity Acarji. Pan Caitanja zorientował się, że nie traci całą potencjalną publiczność i zmienił warunki: "Ok, nie matrwicie się. Dzisiaj będzicie jak najdoskonalsi z joginów, którzy potrafią się kontrolować. Nie dotknie was złudzenie, gdy ujrzycie mój taniec."
W trakcie przedstawienia Pan Caitanja odgrywał rolę różnych swoich mocy - od Laksmi devi, przez Rukmini, proszącą Krysznę, by ją porwał i uratował od małżeństwa z Sisupalą, do Revati i Radharani. Razem z Panem Caitanją w roli Radharani wszedł na scenę Nitjananda Prabhu, grający babcię Purnamasi. Nikt z widzów nie potrafił ich rozpoznać. Nawet Sacidevi nie rozpoznała syna i była przekonana, że to Maha-Laksmi przybyła, by tańczyć. Nie potrafili też od razu rozpoznać zmieniających się nastrojów Pana Caitanji, ale gdy tylko rozpoznali dany nastrój, śpiewali i recytowali pasujące do niego teksty, ofiarowywali stosowne modlitwy. Stopniowo wszystkich ogarniała Kryszna-prema. Nie tylko widzowie, ale i aktorzy zatracali się w miłości do Boga, obejmowali się na wzajem, płakali, tarzali się po ziemi. Aktorzy też się zupełnie zatracali, babcia Purnamasi padła bez przytomności. Nawet nie zauważyli, jak minęła noc, i zaczęło świtać.
Pan Caitanja nie "wcielał się" w te role. On BYŁ tymi osobami. Pan Caitanja JEST Radhą i Kryszną. Nie czytałam książki Narottamy dasy Thakury, pytanie inspiruje do tego, by to zrobić. Podejrzewam jednak, że Narottama dasa może pisze o czymś innym?
Pewnie nie odpowiedziałam na pytanie... Może Purnaprajna Prabhu będzie potrafił.