Parę dni temu będąc przejazdem we Wrocławiu zaszedłem do jednego z tanich Hosteli, by zapytać o nocleg. W recepcji miła pani gdy juz sie dowiedzialem wsztskiego zwróciła moją uwage tym ze ma na szyii korale tulasi. Pytam się więc czy te korale coś dla niej znaczą.
Odpowiada że i owszem ze są to "korale Tulasi", że własanie po kilku latach pobytu wróciła z Wrindawan, gdzie mieszkała z meżem, i że jest wielbicielką Boga Kryszny. Mieszkając zaś we Wrindawan, odwiedzali często Krishna-Balaram- Mandir. Ale mieszkali troche na uboczu z jakims babadzim.
Opowiada mi też ze nie zna ani jednego Polskiego Bhakty... Jest też całkowiecie poza instytcją, nie rozumie co się w niej dzieje, nie zna wewantrznych dylematów, ani wie i sie poprstu nie intesuje jak to wyglada od wewanatrz. Wiadać jednocześnie ze ma dużą wiarę i Kryszną jest dla niej czyś codzinnym....
Tyle opisu. Kilka zaś refleksji.Tak sobie pomyślałem potem, że jest to inny rodzaj bhakty niż głownie mi znany. Ten mieszkający w swiatyni, potem wyjeżdzajacy z niej, przechodzący etapy i działania dla KRyszny ale i jakiegos buntu nie raz, ale wciąż jednak w obrebie tej społeczności. Oto jest osoba która utożsamia sie z Kryszną, z filozofią SWiadomości Kryuszny, z Wisznuizmem, a jednoćzesnie jest daleka od tożsamosci grupowej i społecznej bhaktów. Nie ubiera sie jak bhakta, nie mysli jak mnich, czy ktos mieszkajacy w swatyni, nie ma żadnego ani poztywnego ani negatywnego stosunku do instytucji. JEst jakby poza nią. Jedyną cecha wspolna do rozmowy jest Kryszna, a nie społecznośc.
Na koniec pomyślałem ze to coś dobrego.

Tak jak Krysznę na arenie ofiarnej Kamsy kazdy widział inaczej tak mogą być rożne relacjie akceptacji tej filofii dzisiaj. W Gicie nie mamy wersetów mówiacych; "A kto zamieszka w światyni będzie blisko mnie" ale "Zawsze myś o mnie, składaj mi hołd a przyjdziesz do mnie". Ostatecznie że Prabhupada ze swej łaskawosci pisząc ksiazki i oddzilajac ich druk od ISCKONU, w postacii BBT, dał też szanse na zaistninie bhaktow nie zższonych.
Wydaje sie też że bhaktowie sprzedajacy ksiazki, nieraz sie zetknali z osobami które w odległych miejsowościach kupiły ksiazki i w jakis sposob zostały bhaktami, mimo że nie miały fizycznego kontaktu z instytucją. Mysle że jest to Szeroki RUCH Swiadomsci Kryszny, obejmujacy duzo szerszy zasieg niz ubrani w ten czy inny sposob ludzie. Swiatowa organizacja ludzi zbizajacych sie do Absolutu, w różny sposb,ale wciaz do Kryszny.
Mi sosbiscie zaś opowieści o Wrindawan w środku nocy, w recepcji dały do myślenia o łasce ważnosci spotkania bhakty, który przypomni zagubionemu o Krysznie.