Madhavendra napisał(a):
Powedz mi tylko jedno Gndd- z czym bhaktowie w Iskconie maja wiekszy problem- z nadmiernym zaufaniem do innych grupa Vaisnava, czy z nadmierna nieufnoscia i popelnianaiem obraz wobec nich
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie wiem nawet czy jest dobrze zadane. Ja bym sprawy w ten sposób nie stawiała. Ja bym raczej mówiła o braku dojrzałości i lojalności (to niepopularne dzisiaj słowo...) ze strony bhaktów w ISKCONie.
Madhavendra napisał(a):
Nie mozesz jednoznacznie powiedziec, czego chcial Prabhupada poniewaz istnieja rozne wypowiedzi, bedace sprzeczne, dlatego warto sie zastanowic w czym problem i probowac dzialac w tym kierunku.
Sądzę, że nie jest to aż tak niemożliwe, jak to przedstawiasz. Prabhupada mówił różne rzeczy, ale wydaje mi się, że jeśliby prześledzić je chronologicznie i dodać kontekst, to możnaby dojść do tego, o co mu chodziło. Generalnie to mogę powiedzieć już teraz: chodziło mu o nauczanie. Ale ta sprawa na pewno ma wiele aspektów. Przejżałam kiedyś Vedabase pod kierunkiem szukania wypowiedzi Prabhupady na temat Bon Maharajy. Było to dosyć ciekawe.
Madhavendra napisał(a):
Zobacz na przyklad na swoja reakcje - reagujesz dopiero, gdy pojawiaja sie wypowiedzi broniace NM albo innych GM, ale nie przeszkadza ci kiedy bhaktowie w mniej, czy bardziej subtelny sposob insynuuja, ze NM jest sahajiya, itd. Np. pare postow wczesniej jeden bhakta powtarza kilka razy, ze NM nalezy sie szacunek, na dsytans, ale w nastepnym zdaniu mowi, ze NM zainteresowany jest tylko iloscia zwolennikow. Nie poczulas potrzeby, zeby zareagowac w tamtym momencie?
Akurat w tym momencie poczułam, ale nie mogę reagować na wszystko i zawsze. Prawda jest taka, że nie wiem, na czym zależy NM. Nieco lepsze mam pojęcie na temat tego, jaki problem ma ISKCON z NM, stąd moje wypowiedzi są raczej pod tym kątem. Za mało znam NM, dużo lepiej znam problem, jaki ISKCON z nim ma.
Madhavendra napisał(a):
Mam wrazenie ze jakos utarlo sie, ze "szacunek na dystans" oznacza brak szacunku.
Ja to rozumiem tak, że szacunek na dystans oznacza szacunek z pewną rezerwacją. Jako sannjasinowi, składasz mu pokłon. Nie krytykujesz go jako osoby - zwłaszcza jeżeli go nie znasz. Jak już napisałam, jeżeli ja o Maharaju piszę, to jest to z punktu widzenia problemów ISKCONu.
Madhavendra napisał(a):
Jak mowilem wczesniej nie znam bardzo nauk NM i mam kilka rzeczy z ktorymi sie nie zgadzam, ale nie czuje, zeby to dawalo mi prawo do wyrazania zlosliwych, czy lekcewazacych uwag.
I masz rację. Złośliwość i lekceważenie nie są właściwe. Dla mnie pytanie jest raczej co zrobić z krytycznymi wypowiedziami, które mogą nie być złośliwe czy lekceważące, natomiast mają charakter konkretnego oskarżenia. O ile dobrze pamiętam, to taki charakter miał list tego bhakty z Londynu, który jakiś czas temu wywołał oburzenie na Vrindzie. Można zająć stanowisko: to prawda albo to nieprawda. Albo można się trzymać z daleka (genralnie moja strategia).
Madhavendra napisał(a):
Wracajac do mojego pierwszego zdania; problemem bhaktow w Iskconie nie jest nadmierne zaufanie, z ktorym np. ty probujesz tutaj walczyc. Problemem jest zakorzeniona od lat osiemdziesiatych, poprzez lata dezinformacji, niechec, nieufnosc i niedocenienie wielbicieli z innych grup. Mozna powiedziec, ze bhaktowie wysysaja to z mlekiem matki, kiedy sie przylaczaja i pozniej zajmuje wiele indywidualnej energii i swiadomego wysilku, zeby zaczac patrzec na innych Vaisnavow w niewykrzywiony, normalny sposob.
A jak się ma do tego fakt, że mnóstwo bhaktów z ISKCONu przyjmuje inicjację czy reinicjację od bhaktów z innych grup? Wydaje mi się, że za bardzo próbujesz przedstawić tu ISKCON jako monolit. Jest zarząd, są bhaktowie. I moje przynajmniej wrażenie jest takie, że i wśród jednych i wśród drugich zdania są podzielone. Może kiedyś było inaczej, ale tak to odbieram w tej chwili - z mojej małej dziupli.
Madhavendra napisał(a):
Za duzo juz bylo propagandy o wrogach Iskconu, przydaloby sie teraz zaczac mowic troche wiecej o potrzebie wspolpracy i przyjazni.
Ja odbieram Twoje nastawienie jako bardzo czarno-białe. Ze strony ISKCONu wszystko to propaganda, ze strony innych wszystko to niewinność. To może być dużo bardziej złożone. Za propagandą mogą kryć się konkretne problemy, które może próbowano rozwiązać w niewłaściwy, zbyt "kozacki" sposób i popełniono niewybaczalne błędy. Ale to nie znaczy, że problemy były urojone. Problemy mogą nawet nie być czyjąś "winą", ale tym niemniej są problemami. Mi się wydaje, że gdyby wszystkie grupy miały szacunek dla zasad obowiązujących w innych grupach, to byłoby łatwiej. Mam też nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. Artykuł Kryszna Kszetry Prabhu wydawał mi się zawierać taki optymizm bez uciekania od tego, co było czy jest problematyczne.
Madhavendra napisał(a):
Tak jak mowilem wczesniej, nie chodzi mi o zatarcie granic miedzy grupami, w koncu w roznorodnosci jest piekno, ale mozna utrzymac indywidualnosc, przyjazniac sie (mam tu na mysli cos innego, niz tzw "szacunek na odleglosc" w takim zrozumieniu jakie prezentuja niektore osoby). Mozna zobaczyc jak dziala WVA (World Vaisnava Association). Jakos nikt tam nikogo nie przejmuje.
Czy NM jest częścią WVA?
Też żałuję, że dałam się wciągnąć. Próbowałam jak najoględniej, no ale nie zadziałało...