Pamietam swoj pierwszy Japas dostałem do jednego bhakty z ktorym razem chodzilismy na pierwsze programy w Jaworze, przywiózł mi go ze swiatyni i powiedział.. masz przyda Ci sie.., nie intonowałem wtedy nie wiedziałem czy mam go wziac czy nie, jakos nie czułem tej akcji, ale pomyslałem... zrobił wysiłek to wezme poloze w domu niech lezy... wzielem do reki i naprawde to nie jest sciema, poczułem cos dziwnego ten woreczek z koralami był jakis magiczny, poczułem cos wyjatkowego ale zachowałem powage.Powiedziałem dzieki i schowałem do kieszeni.Szybko wróciłem do domu wyciagłem go z kieszeni, tak bardzo mnie intrygowało ze mam swoje prywatne korale medytacyjne było w tym cos niezwykłego, załozyłem worek na reke i od tej pory postanowiłem regularnie intonowac na poczatku 4 rundy...przezycie było niezwykle...to byl jeden z piekniejszych prezentow jakie dostalem w zyciu sprawil mi tyle radosci ze do dzis pamietam ten spontan w mantrowaniu
Jakis czas pozniej do Jawora przyjechał Jayapataka Swami i oszolomił mnie swoja osobą, wyjatkowosc JPS była dla mnie bardzo intrygujaca.Maharaja smarował wszystkich olejkiem od Pana Nrsimhadeva z Mayapur ja wyciagnełem swoj japas Maharaja sie usmiechnoł i posmarowl mi tym olejkiem kilka korali. Byłem w Niebowziety, nie mogłem uwierzyc ze to był olejek od Pana Nrsimhadeva mojej ulubionej formy Kryszny, do tego z Mayapur i jeszcze ze posmarowała mi japas tak osobistosc jak Maharaja. od tego momentu postanowiłem nie zmieniac Japasu az znajde mistrza duchowego i dostane inicjacje...nie wiedziałem jeszcze wtedy ze mistrza duchowego juz znalazłem , a raczej to on znalzł mnie i dal mi łaske Pana Nrsimhadeva...to tez było magiczne...a ten japas miałem do inicjacji

Co do Pana Nrsimhadeva i japasu to była jescze jedan historia w tamtym roku jeden Vaisznava poprosił mnie Madhav ja bedziesz w Mayapur to prosze kup mi japas i sprobuj dac go pujaremu w swiatyni w Mayapur zeby ofiarował Panu Nrsimhadevie. Powiedziałem: "ok japas kupie napewno, ale co do ofiarowania hmmm ...postaram sie " pomyslałem on mnie chyba przecenia jak mam niby to zrobic,ale dobra zrobie co bede mogł. Bedac w Mayapur kupilismy z Radhika(moja zona) przepiekny japas wszystkie kuleczki rowniutkie az byłem zazdrosny bo sam bym taki chciał to był jeden z piekniejszych japasow jakie byly w tym sklepiku. Wzielismy ten Japas i mysle teraz druga czesc planu, ale jak to zrobic, podszedłem do Mahasringi i mowie co i jak a on mowi nie ma problemu znam Pankadżangriego napewno nam pomoze. Poszlismy do światyni Mahasringa gdzis zniknoł nagle patrze ide pudzari z japasem i polozył go tuz u stop Pana Nrisimhadeva!!!!!! Niemogłem uwierzyuc zazwyczaj wszystko co było ofiarowane było kladzione w pewnej odleglosci od Pana Nrisimhadeva, a tu tak łaska. Podczas tych zakupów kupilismy tez troche Tulasi na szyje mielismy je ze soba podbiegłem do Mahasringi i mowie

rosze daj pudźariejmu jeszcze te Tulasi, zeby tez je ofiarował jak moze. Mahasringa zrobił o co go poprosiłem pudzari wzioł te Tulasi ale juz nie polozył tak blisko Pana Nrisimhadeva...
Zrozumiałem wtedy ze ten Bhakta musi byc bardzo drogi Panu Nrisimhadevie skoro odstał tak specjana łaske w postaci japasu z jego stop ... do tej pory mu troche zazdroszcze tego japasu

Ale to Dobry bhakta i dzielnie korzysta z łaski Pana Nrsimhadeva
