Teraz jest 28 lip 2026, o 21:45


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lis 2006, o 18:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lis 2006, o 14:27
Posty: 14
Jeżeli jesteśmy wiecznie indywidualni, znaczy nie jesteśmy stworzeni... Znaczy bogów jest tyle ile istot? To by znaczyło, że jesteśmy niezależni. Jeżeli Kryszna jest wszystkim, to jest też nami. Jeżeli pozbędziemy się błędnego poglądu, jeżeli pozbędziemy się pragnień, wtedy zniknie to ego, to co myślimy że to my...

"To nie umysł jest w tym ciele, tylko to ciało w Umyśle." Umysł jest wszystkim, a nasz fałszywy pogląd sprawia, że widzimy wszystko jako odrębności.

Wiele przekazów odnosi się tutaj do przebogatej literatury Buddyjskiej, literatury oświeconych (Mahariszi, De Mello, etc.)

Pieśń III Karmapy

"Lamowie i Buddowie kręgów mocy Jidamów,
Buddowie i Bodhisattwowie trzech czasów i dziesięciu kierunków,
pomyślcie o nas z miłością i udzielcie swego błogosławieństwa,
by nasze życzenia spełniły się tak, jak je czynimy!
Oby woda wszystkich pożytecznych działań moich i niezliczonych istot,
wolna od mułu trzech wyobrażeń,
spłynąwszy ze śnieżnej góry doskonale czystego myślenia i działania,
uszła do oceanu czterech stanów Buddy!

Dopóki tego nie osiągniemy, obyśmy w tym i we wszystkich przyszłych żywotach
nie usłyszeli nawet raz słów "zły" i "cierpienie",
lecz przeżywali promieniujące oceany radości i dobra.
Ponieważ osiągnęliśmy doskonałe wolności i możliwości, a także zaufanie, pilność i wiedzę,
po tym, jak oparliśmy się na duchowym mistrzu
i otrzymaliśmy jego najważniejsze wskazówki,
obyśmy urzeczywistnili je bez przeszkód
i stosowali szlachetną Naukę we wszystkich żywotach.

Poznanie nauk Buddy i jej logicznych wniosków uwalnia od splamień niezrozumienia;
kontemplacja kluczowych punktów zwycięża ciemność wątpliwości;
dzięki światłu promieniującemu z medytacji istota zjawisk ukazuje się taką, jaką jest.
Oby rozprzestrzeniało się przejawienie tych trzech rodzajów mądrości!

Istotą podstawy jest dwojaka rzeczywistość,
wolna od ograniczonych wyobrażeń o istnieniu i nie-istnieniu.
Doskonała droga składa się z dwojakiego nagromadzenia,
wolna od ograniczonych nawyków przypisywania i zaprzeczania;
dzięki temu osiągnięty zostaje owoc dwojakiego pożytku,
wolny od fałszywego spokoju i pomieszania.
Obyśmy napotkali tę bezbłędną naukę!

Podstawą oczyszczenia jest sam umysł, jedność jego przejrzystości i pustości;
metodą oczyszczenia jest Wielka Pieczęć, wielka diamentowa praktyka;
tym, co należy oczyścić, są splamienia błędnego poglądu.
Obyśmy urzeczywistnili owoc oczyszczenia, doskonale czysty stan prawdy!

Pewność w poglądzie przychodzi dzięki odcięciu wątpliwości odnośnie podstawy;
istotą medytacji jest stabilne utrzymywanie tego poglądu;
doskonałe działanie to zręczne stosowanie we wszystkim tego medytacyjnego doświadczenia.
Obyśmy posiedli pewność w poglądzie, medytacji i działaniu!

Wszystkie zjawiska są złudzeniami umysłu;
Umysł nie istnieje jako "ten" umysł, w swej naturze jest pusty;
chociaż jest pusty, wszystko pojawia się w nim bez przeszkód.
Obyśmy dzięki dokładnemu badani urzeczywistnili jego prawdziwą naturę.

Wyrażenie się własnej esencji, które nie istnieje jako takie,
jest błędnie postrzegane jako przedmiot;
jej świadomość samej siebie jest z powodu niewiedzy mylnie postrzegana jako ja;
chwytanie się tej dwoistości jest przyczyną błądzenia w dali uwarunkowanego świata.
Obyśmy wyrwali korzeń złudzenia, niewiedzę!

Nie istnieje, ponieważ nawet Buddowie go nie widzą;
nie nie-istnieje, ponieważ jest podstawą wszystkiego, zarówno pomieszania, jak też wglądu.
To nie sprzeczność, lecz środkowa ścieżka jedności.
Obyśmy rozpoznali wolną od ograniczeń rzeczywistość umysłu!

Nie można go potwierdzić, mówiąc "tym jest".
Nie można mu zaprzeczyć, mówiąc "tym nie jest".
Rzeczywistość, poza zrozumieniem, jest niezłożona.
Obyśmy spoczęli niewzruszenie w ostatecznym znaczeniu!

Jeżeli nie rozpoznaje się natury umysłu, krąży się w oceanie pomieszania;
jeśli się ją rozpozna, stan Buddy nie będzie nigdzie indziej;
nie będzie żadnego więcej "jest tym, lecz nie jest tamtym".
Obyśmy rozpoznali naturę rzeczywistości, podstawę wszystkiego.

Zjawiska są umysłem, jest nim również pustość;
poznanie jest umysłem, jest nim także zaślepienie;
umysłem jest pojawianie się i rozpuszczanie.
Obyśmy odcięli każde przypisywanie i zaprzeczanie w odniesieniu do umysłu!

Niesplamieni pełną wysiłku medytacją, która męczy się duchowym stwarzaniem,
i nie gnani z miejsca na miejsce wiatrem zwyczajnych zajęć,
obyśmy zrozumieli, jak pozostawiać umysł z jego naturalnym stanie,
i byli zręczni i wytrwali w doświadczaniu go!
Fale subtelnych i szorstkich myśli uspokajają się same,
a strumień niewzruszonego umysłu spoczywa w swej naturze.
Obyśmy zanurzyli się w cichym oceanie spokoju umysłu,
wolni od splamienia błotem ospałości.

Jeśli spoglądamy ciągle od nowa na niewidoczny umysł,
dostrzegamy jego prawdziwą naturę, w pełni i dokładnie, taką jaką jest;
to przecina wątpliwości o istnieniu i nie-istnieniu umysłu.
Obyśmy - wolni od jakiegokolwiek pomieszania - rozpoznali naszą esencję!

Patrząc na przedmioty nie widzę żadnych przedmiotów, widzę jedynie umysł;
patrząc na umysł, nie widzę żadnego umysłu, w swej naturze jest pusty.
Dzięki postrzeganiu obu, lgnięcie do dwoistości rozpuszcza się samo z siebie.
Obyśmy rozpoznali jasne światło, naturę umysłu!

Bycie wolnym od sztywnych wyobrażeń jest Wielką Pieczęcią;
bycie wolnym od ograniczeń jest Wielką Środkową Drogą;
miano Wielkiej doskonałości nosi ta, która zawiera wszystko.
Obyśmy osiągnęli pewność, ze wraz z poznaniem jednej, urzeczywistnimy je wszystkie!

Nieprzerwana Wielka Radość, wolna od przywiązania;
niesplamione Przejrzyste Światło, wolne od chwytania się cech;
samopowstałe znaczenie, poza wyobrażeniami i pojęciami;
obyśmy bez wysiłku i nieprzerwanie przeżywali te doświadczenia.
Przywiązanie do tego, co przyjemne, chwytanie się dobrych doświadczeń
wyzwala się samo z siebie, a ułuda szkodliwych myśli oczyszcza się w dali umysłu;
zwyczajna świadomość jest wolna od odrzucania i przyjmowania, unikania i osiągania.
Obyśmy rozpoznali prawdę tej rzeczywistości - wolność od ograniczających wyobrażeń.

Naturą istot jest zawsze natura Buddy,
jednak nie rozpoznają one tego i błądzą w nie kończącym się kręgu.
Oby cierpienie wszystkich istot obudziło w nas wszechogarniające współczucie.
Wszechogarniające współczucie pojawia się bez przeszkód,
jednocześnie ukazuje się jego naga, pusta natura.
Obyśmy nieprzerwanie, dzień i noc praktykowali doskonałą drogę
bezbłędnego zjednoczenia pustości i współczucia.

Obyśmy dzięki powstałym z mocy medytacji ponadczasowym zdolnościom
i umiejętności jasnowidzenia prowadzili istoty do dojrzałości,
przekształcili świat w Czystą Krainę Buddów i obudzili w sobie ich właściwości.

Obyśmy po urzeczywistnieniu tych trzech
- spełnienia, dojrzałości i oczyszczenia - osiągnęli stan Buddy!

Oby te czyste życzenia wszystkiego, co dobre i pożyteczne
niezależnie od tego, jak wiele ich jest -
które wyrażamy sami i które wyrażają inni,
spełniły się dzięki mocy współczucia Buddów i Bodhisattwów dziesięciu kierunków,
dokładnie tak, jak je uczyniliśmy!"

_________________
"Skłaniam się przed Guru.
Nie chcę już oświecenia,
nie znajdując we mnie nikogo
kto mógłby stać się oświecony,
nie odnajduje nikogo,
kto mógł być pomieszany,
całą zasługę dedykuję,
wszystkim istotom. "


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lis 2006, o 20:36 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
gndd napisał(a):
Durghim napisał(a):
gndd napisał(a):
Kto rozumie? Kto odczuwa szczescie? Kto kocha? I kogo? Kto jest obiektem, a kto podmiotem?


Ciężko jest określić kto rozumie, bo już nie ma indywidualności :D To tak jak w tej przypowieści o laleczce z soli. Nie musi zaistnieć relacja między osobowa, żeby była miłość. Jak pisał De Mello, Miłość, szczęście to nasz naturalny stan, który osiągamy, kiedy nie ma pragnień.


Tutaj sie roznimy zrozumieniem tego co to jest milosc. Milosc to zwiazek laczacy podmiot i objekt. Jesli nie ma podmiotu i obiektu, nie ma milosci. Zreszta tak samo jak np. nienawisci. :wink: W moim rozumieniu musi istniec indywidualnosc i roznorodnosc, zeby zaistniala milosc. Jesli mam kochac, musi byc ktos, kogo moge kochac.

Kiedys jeden bhakta powiedzial, ze niektorzy wielbia Kryszne, inni Radhe. A my jestesmy zainteresowani "-" tym co laczy Radhe i Kryszne (chodzilo o to, ze pisze sie Radha-Kryszna). I to "-", ten zwiazek, to wlasnie milosc. Ale ta milosc nie moglaby zaistniec, gdyby nie bylo czegos na prawo i na lewo od "-". :wink:


Cekawy punkt zuważyłeś gndd... miłość to związek łączący podnot i przedmiot.... warunkiem zaistnienia miłości jest istnienie co najmniej 2 osób... bez osób nie ma miłości. Samo pojęcie miłość jest rzeczownikiem (odpowiada na pytanie kto co?) czasownik, który się łaczy z tym rzeczownikiem wynika z pytania : "co robi"? - kocha.... czyli słowo to wskazuje na AKTYWNOŚĆ, DZIAŁANIE. Jeśli jest aktywność i działanie, więc powinna być osoba, która kocha- czyli działa.... czego rezultatem jest miłość

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lis 2006, o 21:20 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
Durghim napisał(a):
Jeżeli jesteśmy wiecznie indywidualni, znaczy nie jesteśmy stworzeni... Znaczy bogów jest tyle ile istot? To by znaczyło, że jesteśmy niezależni. Jeżeli Kryszna jest wszystkim, to jest też nami. Jeżeli pozbędziemy się błędnego poglądu, jeżeli pozbędziemy się pragnień, wtedy zniknie to ego, to co myślimy że to my...



Jest trochę prawdy w tym co mówisz, ale to tylko część wiedzy, którą przekazują nam nasi Aczarjowie. Jesteśmy jednocześnie TOŻSAMI z Kryszną i równocześnie RÓŻNI od Niego.

Jesteśmy Jego energią, która jest mu podporządkowana.... cudem i fenomentem zarazem jest to, że ta energia jest świadoma i ma wolną wolę. Jak che może służyć swojemu Źródłu, a jek nie chce, może zostać "okryta" zapomnieniem o Źródle.

Postaraj się być obiektywny w swoim pojmowaniu i odnoś się do naszej tattwy (prawdy opisywanej przez pisma i realizowanej przez Aczarjów) czyli niepojętej jedności i różnorodności

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 6 lis 2006, o 12:11 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Durghim napisał(a):
Jeżeli jesteśmy wiecznie indywidualni, znaczy nie jesteśmy stworzeni...


Zgadza sie.

Durghim napisał(a):
Znaczy bogów jest tyle ile istot?


Tego nie rozumiem. Czy ma to wynikac z poprzedniego stwierdzenia? Jesli tak, to w jaki sposob?

Durghim napisał(a):
To by znaczyło, że jesteśmy niezależni.


W pewnym ograniczonym stopniu. Prabhupada zwykl mawiac, ze "ty tez jestes Kryszna. Malym, malenkim Kryszna". Chodzi o to, ze posiadamy wiekszosc (nie wszystkie) cechy, ktore posiada Kryszna, ale w duzo mniejszym stopniu. Kryszna jest najwyzszym niezaleznym, my mamy pewna niezaleznosc.

Durghim napisał(a):
Jeżeli Kryszna jest wszystkim, to jest też nami.


Zalezy co przez to rozumiesz. Tradycyjna filozofia i teologia Indii dotyczyla zwiazku miedzy trzema roznymi tattvami, czy bytami: Bogiem, zywa istota i materialnym swiatem. Rozne szkoly rozumialy/rozumieja ten zwiazek na rozne sposoby, ale wszystkie szkoly waisznawa zgadzaja sie co do tego, ze wsrod tych trzech bytow Bog jest niezalezny, natomiast zywa istota i swiat sa od niego zalezne i nie istnieja w oddzieleniu od niego.

Durghim napisał(a):
Jeżeli pozbędziemy się błędnego poglądu, jeżeli pozbędziemy się pragnień, wtedy zniknie to ego, to co myślimy że to my...


Wedlug aczarjow szkoly waisznawa pragnienie jest nieodlacznym atrybutem zywej istoty. Zywa istota nie moze pozbyc sie pragnienia. "Blednego pogladu" czy blednych koncepcji moze sie pozbyc, i wowczas znika ahankara, czyli falszywa koncepcja naszej tozsamosci. To nie znaczy, ze znikamy my czy tez nasze pragnienia.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 6 lis 2006, o 13:02 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lis 2006, o 14:27
Posty: 14
Więc tutaj się właśnie różnimy. Ja jednak myślę, że gdy wyzbędziemy się pragnień, wtedy całe Ego zniknie i pojednamy się z Boską opatrznością. Można to sprawdzić, po prostu wyzbądźmy się WSZYSTKICH pragnień i bądźmy szczęśliwi ;)

_________________
"Skłaniam się przed Guru.
Nie chcę już oświecenia,
nie znajdując we mnie nikogo
kto mógłby stać się oświecony,
nie odnajduje nikogo,
kto mógł być pomieszany,
całą zasługę dedykuję,
wszystkim istotom. "


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 6 lis 2006, o 20:58 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 8 paź 2006, o 20:09
Posty: 770
Lokalizacja: Legnica
Durghim napisał(a):
myślę, że gdy wyzbędziemy się pragnień, wtedy całe Ego zniknie i pojednamy się z Boską opatrznością. Można to sprawdzić, po prostu wyzbądźmy się WSZYSTKICH pragnień i bądźmy szczęśliwi ;)


Polecam rozdział 5 Bhagavat gity:
http://vrinda.net.pl/vedanta/szukaj.php ... &d=0&np=10

Tam Kryszana mówi to samo i mówi jak to zrobić w praktce...Proszę napisz mi Durghim co jest celem tego rozdziału

_________________
Gauranga!!!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 7 lis 2006, o 00:40 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Jesli chodzi o mayavadich ,czy impersonalistow to niejestem zwolennikiem.
bo jest taki kawal.Wchodzi buddysta(impersonalista) do pizzeri i mowi jedną ze wszystkim pooprosze. :lol: :lol: :lol: :lol: :D Ale nie to jest prawdziwym powodem
Jesli na etapie impersonalnego ,bezosoboego wtopienia sie w brahmajioti odczuwasz ,to .tylko to ze jestes.samo szczescie wynikające z faktu ze wiesz kim jestes jest plytkie i poprostu prowadzi do tego ze ostatecznie upadasz spowrotem bo naturą swiadomosci jest to ze pragnie.poza Tym jesli wchodzisz w kontakt z kryszną,to po uprzednim doswiadczeniu tego kim jestes,dlatego owe szczescie pochodzące z samo swiadomosci rozszeza sie i ewoluuje do duchowej milosci z najwyzszym osobowym Bogiem.
Generalnie uwarza sie ze impersonalistyczna filozofia jest dla zycoiwych frustratow ,ktorzy zawiedli sie na swoich relacjach z innymi.
Polecam caitanya Caritamrite ,nauki Caitanji Mahaprabhu kiedy podrozowal po południu indii mial rozrywki z buddystami ,wszyscy stali sie waisznawami pierwszej klasy,popierwsze dla tego ze mieli osobiste towarzystwo Caitanji m.Prabhu,a po drugie ze mieli ten początkowy etap za sobą.
Mozemy smialo powiedziec ze realizacja bezosobowego brahmana jest super początkiem by isc dalej.
Jesli nigdy niebyliscie w brahmanie i niemozecie sobie wyobrazic tego jak tam jest to niema poco polemizowac o milosci do Kryszny,lepiej usiąsc razem i zaspiewac bhajan i zjesc duuuzo kryszna prasadam
Powodzenia wszystkim!


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lis 2006, o 18:14 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lis 2006, o 14:27
Posty: 14
Mistrz Kwan Um Seung Sahn

"Wszystkie religie sa jak rózne sciezki na szczyt góry. Wierzcholek jest bardzo jasny; to pierwotny punkt. Ale jest wiele sciezek prowadzacych do tego punktu. Gdy ludzie rozpoczynaja wspinaczke, zawsze walcza: "Moja droga jest wlasciwa, twoja nie". Ale u podnóza góry nie widza szczytu, tak wiec sa bardzo przywiazani do swojej drogi. Posiadanie jasnego kierunku i próbujacego umyslu oznacza marsz do góry, krok za krokiem. Nie tracisz energii na zwalczanie innych ludzi, ich idei; po prostu praktykujesz. Wtedy mozesz osiagnac szczyt.

Te rózne drogi na szczyt sa stworzone przez nasz umysl. Co to jest umysl? Jesli próbujesz zrozumiec to intelektualnie, nie odnajdziesz go. Nasz umysl jest wielki, ale takze maly. Bardzo ostra igla nie moze go dotknac, bo jest mniejszy niz jej czubek. Ale jednoczesnie wiekszy niz caly wszechswiat. Czasami nasz umysl jest bardzo jasny, czasami bardzo ciemny. Jesli stwarzasz "moja sciezke", stwarzasz takze "mój umysl". Jesli pozwolisz odejsc owemu "mojemu umyslowi" stajesz sie Budda. Wtedy kazda sciezka zaprowadzi cie na szczyt. "

Może zaprzestańmy dyskusji, niech każdy idzie swoją ścieżką.

Pozdrawiam.

_________________
"Skłaniam się przed Guru.
Nie chcę już oświecenia,
nie znajdując we mnie nikogo
kto mógłby stać się oświecony,
nie odnajduje nikogo,
kto mógł być pomieszany,
całą zasługę dedykuję,
wszystkim istotom. "


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lis 2006, o 06:34 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Wybacz Przyjacielu :lol:
Po pierwsze viedza wed podaje ze jesli ktos tworzy swoją sciezke na tkzw szczyt poprostu spelukluje i nazywane jest to Kaitava dharmą- oszukanczą religią,istota ludzka,czy zywa zawsze pelna jest 4 niedoskonalosci po 1 ma niedoskonale zmysly,po2-gie ma tendencje do oszukiwania,po3 ulega zludzeniu,i popelnia bledy.
Dlatego to dyskwalifikuje zwyklą uwarunkowaną dusze do tego by byc kims w rodzaju tkzw tworzyciela sciezki wyzwolenia,Budda,mahomed ,caitanya mahaprabhu, Jezus Chrystus we wszystkich przypadkach byli osobami wyzwolonymi lub samymi avatarami kryszny,jego expansyami
Niewiem czy czytales Bhagavad Gite ,ale Kryszna mowi tal osobiscie jak trudne jest podązanie sciezką impersonalną,ze sprawia ona wiele problemow ,wcielonej duszy,a i wkoncu Pan oznajmia ale po wielu wielu milionach zyc i tacy Transcendentalisci przychodzą do mnie.
Zgadzam sie ze niepotrzebnie Ludzie walczą przepychajac sie,moja religia jest leprza ,a Twoja gorsza, ale z drugiej strony jesli wszyscy osiągamy w koncu ten sam cel to czemu nie isc na skruty,ale rodzic sie miliony zyc by malym rozumkiem pojąc Pana ,co niejest mozliwe.Pan mowi ja obdarzam mego wielbiciela inteligęcją ktorz do mnie go prowadzi.
wiec niema co spekulowac i wymyslac swoich scierzek na te samą Gore.poprostu trzeba podjąc sprawdzony juz przez miliardy wyzwolonych dusz proces ktory dał nam Pan ,Swiete Osoby i swiete pisma.Ktore wolne są od 4-ech glownych uwarunkowan ,zwyklej zywej istoty.
Pozdrawiam


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lis 2006, o 13:02 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lis 2006, o 14:27
Posty: 14
Ten sam tekst mozna uzyskac od buddystow. Oni rowniez uwazaja, ze metody Buddy wyzwalaja nieskonczana liczbe istot od cyklu uwarunkowanej egzystencji, rowniez tej w niebiosach. Kto ma racje?

_________________
"Skłaniam się przed Guru.
Nie chcę już oświecenia,
nie znajdując we mnie nikogo
kto mógłby stać się oświecony,
nie odnajduje nikogo,
kto mógł być pomieszany,
całą zasługę dedykuję,
wszystkim istotom. "


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: 3
PostNapisane: 9 lis 2006, o 15:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2006, o 11:10
Posty: 134
Lokalizacja: to tu to Tam...
...Kiedys bylem na wykladzie Sri Prahlada i...
Uslyszalem tam ze dusza wyzwolona jest sat-cit-ananda(przepraszam jesli napisalem z bledami) co sie tlumaczy: wieczna-pelna wiedzy- i szczescia. I analogicznie do tych 3 cech sa 3 aspekty Prawdy Absolutnej czy Boga Jak Kto woli:
BRAHMAN (Wiecznosc)
PARAMATMA(Pelnia wiedzy)
BHAGAVAN(Szczescie)
Brzmialo to dla mnie bardzo logicznie wiec uznalem za PRAWDE. Ale szczescie nie jedno ma Imie :) Bo jest przeciez i Bhava i Prema. A i brak cierpienia moze dla kogos juz byc szczesciem co mozna jak sadze doznac w Brahmanie. (?)
Wiec do wszystkich Swietych Niech Ofiara Bedzie Pelniona... Hare Krsna!!!

_________________
Jala Keli das


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lis 2006, o 16:22 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 paź 2006, o 18:33
Posty: 437
Lokalizacja: Milicz i okolice
Durghim napisał(a):
Mistrz Kwan Um Seung Sahn

"Wszystkie religie sa jak rózne sciezki na szczyt góry. Wierzcholek jest bardzo jasny; to pierwotny punkt. Ale jest wiele sciezek prowadzacych do tego punktu. Gdy ludzie rozpoczynaja wspinaczke, zawsze walcza: "Moja droga jest wlasciwa, twoja nie". Ale u podnóza góry nie widza szczytu, tak wiec sa bardzo przywiazani do swojej drogi. Posiadanie jasnego kierunku i próbujacego umyslu oznacza marsz do góry, krok za krokiem. Nie tracisz energii na zwalczanie innych ludzi, ich idei; po prostu praktykujesz. Wtedy mozesz osiagnac szczyt.

Bardzo często używam tego porównania. Jest bardzo trafne. Dodałbym czasem, że na szczycie tej góry siedzi sobie Kryszna i patrzy, co zrobisz jak wejdziesz na szczyt....
Nie wszyscy turyści idą w góry by coś komuś dać, niektórzy chcą tylko wejść na szczyt,a jeszcze inni używają sił, których nabyli w drodze by robić coś więcej (już na szczycie). Niewiele osób to interesuje, bo większość z nas jest u podnóża góry.
Cytuj:
Te rózne drogi na szczyt sa stworzone przez nasz umysl. Co to jest umysl? Jesli próbujesz zrozumiec to intelektualnie, nie odnajdziesz go. Nasz umysl jest wielki, ale takze maly. Bardzo ostra igla nie moze go dotknac, bo jest mniejszy niz jej czubek. Ale jednoczesnie wiekszy niz caly wszechswiat. Czasami nasz umysl jest bardzo jasny, czasami bardzo ciemny. Jesli stwarzasz "moja sciezke", stwarzasz takze "mój umysl". Jesli pozwolisz odejsc owemu "mojemu umyslowi" stajesz sie Budda. Wtedy kazda sciezka zaprowadzi cie na szczyt. "

Tu trochę się róznimy. Nie jesteśmy właścicielami umysłu. On należy do Kryszny. Gdy chcemy go używać dla siebie nabiera tych cech, o których piszesz. Jednak jego normalnym stanem jest uczucie do Boga, Kryszny, Buddy itp...
Cytuj:
Może zaprzestańmy dyskusji, niech każdy idzie swoją ścieżką.

Życzę powodzenia na Twojej ścieżce.

_________________
jaya jaya śri caitanya jaya nityananda jaya advaita candra jaya gaura bhakta vrnda


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Witaj trisamji
PostNapisane: 9 lis 2006, o 18:22 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
Bardzo pieknie i po mistrzowsku ,Trisama uczy mnie jak prowadzic dialog.
Ludzie Kali Yugi zwykle mają tędencje do szarpania sie i szukania roznic,przekonywując jednoczesnie ze "moj"punkt widzenia jest super.
Afa !
Takze piekne spostrzezenie i coz za pamiec :wink: z wykladow .Ale fakt jest taki ze trudno nie pamietac wykladow ASri Prahlada.
durgHim!
w zasadzie to kazdy powie ,czy buddysta,czy katolik,zyd,muslim,ktysznowiec,ze moja sciezka zbawia bo tak wlasnie jest ,Kazdy proces religijny do czegos prowadzi,a napewno uwalnia od Cierpienia,wiec jesli Ciebie to satysfakcjonuje wybierasz Buddyzm,czy inną alternatywe.
Ciekawe i trafne spostrzezenie zapodal tu Afa,ze z jednej strony masz do wyboru jeden z 3-ech aspektow realizacji Boga,a Fakt jest taki jak napisal Trisama P,zalezy poco wchodzisz na Gore. :?: :?: :?:
ale i Tak zawsze jestesmy slugami.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 10 lis 2006, o 03:54 
Jak ja nie cierpię określenia "krysznowiec" :? Może "krysznaita"?


Góra
  
Cytuj  
 Tytuł:
PostNapisane: 10 lis 2006, o 06:46 
Sponsorzy
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 paź 2006, o 16:02
Posty: 1323
Lokalizacja: walbrzych,wroclaw i okolice
jak ja nie cierpie okreslenia Krysznaita :lol: :D
,a moze jezuita :lol: :D


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 199 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 14  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL