empty napisał(a):
znów podjąłem intonowanie na japasie!!! I nasuwa mi się takie techniczne pytanie: jakie ma znaczenie, czy intonuje się na "oficjalnym" japasie, czy np. na mali buddyjskiej? Ilość korali ta sama. Czasem jakby trochę żal, że japas nie jest tak ładny, jak niejedna mala... A właśnie: czemu japas jest wykonany w taki właśnie sposób? Nie można by go troszkę "uestetycznić"?
Potraktujcie, Kochani, moje STRASZNIE WAŻNE PYTANIE poważnie

)
Haribol!!!
Moje gratulacje z powodu powrotu do mantrowania!
Dodałbym tylko, że ważnym jest aby japa-mala była zrobiona z Tulasi. Nie dlatego, że jest to szczególnie konieczne do liczenia rund i intonowania Hare Kryszna, ale dlatego, że dotykanie i patrzenie na Tulasi dostarcza dodatkowego czynnika oczyszczającego naszą egzystencję, a tego przecież nigdy nie za wiele. Oto kilka cytatów z śastr:
"Jeżeli ktoś podczas umierania intonuje imię Pana Kryszny i dotyka drewna Tulasi Devi, osiągnie on świat duchowy" (Padma Purana)
"Po prostu przez patrzenie na Tulasi, wszystkie grzechy są usuwane. Po prostu przez patrzenie i dotykanie Tulasi, możemy być wyzwoleni z wszelkiego ciepienia i chorób."
(cytat ze Skanda Purany w Hari Bhakti Vilasa 9.104)
"Ktokolwiek codziennie patrzy na Tulasi, dotyka jej, intonuje do niej modlitwy, medytuje nad Tulasi, składa jej pokłony, słucha o niej, przesadza ją i wielbi, taka osoba osiąga wszelką pomyślność."
(cytat ze Skanda Purany w HBV 9.126-127)
"O najlepszy z Vajśjów, spoglądanie na Narmadę (rzeka), kąpiel w Gangesie i dotykanie listków Tulasi są na równi wielce chwalebne. Jeżeli ktoś sadzi, chroni, podlewa, patrzy na Tulasi czy jej dotyka, grzechy takiej osoby, a popełnione przez ciało, umysł i słowa są spalane na popiół."
(cytat z Padma Purany w HBV 9.139-140)
Co do kształtu i wielkości japa-mala, to jeżeli nie odpowiadają Ci standardowe korale, to możesz popuścić wodze wyobraźni i stworzyć swoje własne "dzieło sztuki". Wiele lat temu, Suhotra Swami, a także moja żona intonowali na japa-mala ważących około 2kg. Największy koralik miał wielkość kuli bilardowej. Teraz wisi u mnie w domu i nikt na nim już nie mantruje, bo trzymanie go w ręku przez dwie godziny, w woreczku o wielkości torby na buty, powodowało naderwanie mięśni przedramienia.

Jeżeli sam nie potrafisz zrobić wymarzonego japa-mala, to zamów go w Indiach. Zapłacisz trochę więcej ale umysł będzie czuł się doceniony i zadowolony, i co najważniejsze, będzie zainspirowany aby intonować Święte Imie.