Teraz jest 28 lip 2026, o 22:21


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 27 lis 2008, o 11:18 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
17.11.2008

KKB 21


Wczesny wieczór, ale ciemno już od godziny, albo dwóch, w końcu to już prawie zima. Miałem ochotę poczytać Neila Gaimana, ale z drugiej strony chciałbym pomyśleć trochę o Krysznie, poczytać coś, co może mnie do Niego przywiązać i dzięki czemu będzie mi łatwiej iść do przodu w swoim codziennym życiu. Poza tym niedługo zaczynam pracę i nie wiem ile wtedy będę miał czasu i chęci, żeby robić coś takiego.

- Intonowanie zamiast debatowania – Śrila Prabhupada
- Czym jest prawdziwa dharma – Gour Govinda Swami
- Bitwa pomiędzy Radhą, a Kryszną – z „Bhakti-Ratnakara” Śrila Narahari Cakracarti Thakura


Intonowanie zamiast debatowania – Śrila Prabhupada


Z fragmentu objaśnienia Prabhupada do Cc. adi 16.8 – Vaisnava może pokonać filozoficznie każdego, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest głoszenie bhakti poprzez Nama Sankirtan.
Dziś za jednym posiedzeniem przeczytałem „Prema-pradipa” Bhaktivinoda Thakura, która doszła dziś do mnie z Radha-desh. Dostałem ochrzan od Tulasi, że ciągle wydaję pieniądze, choć jesteśmy w tym momencie na minusie, ale warto było, bo książka jest wyśmienita. Lubię czytać książki Bhaktivinoda Thakura. W bardzo prosty, ale jednocześnie ciekawy sposób wyjaśnia od filozofię Gaudiya Vaisnavizmu i czytając go nie czuję żadnych wątpliwości i jestem dumny i wdzięczny, że w jakiś sposób trafiłem na ruch Pana Czejtanii i Prabhupada. Jestem dumny z tej wiedzy. Tylko, że teoria to nie wszystko. Sambandha-jnana to ważna część praktyki bhakti-yogi, ale najważniejsza jest jednak zmiana serca i ta część jest naprawdę trudna. Moje serce jest jakie jest i bez sadhu-sangi jak mogę z nim coś zrobić?

20.11.2008

Ostatnio, z tego co pamiętam nie byłem za bardzo w nastroju do pisania. Ciemne chmury nie chciały się rozwiać i odsłonic słońca, aż wreszcie dałem sobie spokój. No ale dzisiaj też jest dzień i spróbuję dokończyć tamten numer KKB.

Czym jest prawdziwa dharma – Gour Govinda Swami


Maharaja wyjaśnia, że czasami słowo dharma tłumaczone jest jako „Religia”, ale w rzeczywistości oznacza ono coś, co nie może być oddzielone od danego obiektu. Np. dharmą ognia jest ciepło, dharma wody płynność, dharmą ciała zadawalanie zmysłów, a dharmą umysłu Sankala-vikalpa, czyli odrzucanie i przyjmowanie. Co jest dharmą duszy? Bycie sługą Kryszny. Wszystkie inne tzw. dharmy to tymczasowe desygnaty i naszym zadaniem jest odkrycie naszej prawdziwej dharmy, w wiecznym związku z Kryszną. Sad-dharma, wieczne zajęcie. Wiecznym zajęciem duszy jest miłosna służba dla Pana.

***********************

Czasami lubię po prostu porobić trochę notatek, bez wtrącania swoich osobistych uwag, czy obserwacji – po prostu czysta siddhanta, której znajomość daje poczucie spokoju i radości.
Skoro naszą dharmą jest wieczna, miłosna służba dla Kryszny, to jak bardzo jesteśmy chorzy, skoro sama myśl o służeniu Bogu budzi w nas niechęć?
Życie duchowe nie jest łatwe, ale nie widzę innej alternatywy. Nawet kiedy wszystko się sypie (a może przede wszystkim wtedy), brak inspiracji i dobrego towarzystwa, gnębią cię złe nawyki to i tak najlepszym wyjściem jest próbowanie być świadomym Kryszny.
Tak jak wczoraj- miałem ciężki dzień, od rana trzymała mnie chandra, aż w końcu pod wieczór poszedłem pożonglować do parku, posłuchać muzyki, a po powrocie obejrzałem jeszcze jakiś film (za cholerę nie pamiętam jaki). Ale wieczorem, przed samym snem otwarłem jakąś książkę Bhaktivinoda Thakura i choć przez chwilę spróbowałem być świadomym Kryszny. Wiem, że to nie jest oddanie najwyższej klasy, ale co zrobić?

Ostatnio w Jaiva Dharmie natknąłem się na werset z Bhagavatam, który podniósł mnie na duchu i pozwolił mi uwierzyć, że mimo wszystko będę kiedyś w stanie przejść ponad swoimi zanieczyszczeniami i osiągnąć czystą bhakti.

„Sadhaka, który rozwinął wiarę w opowieści o Mnie i który jest zdegustowany wszelkiego rodzaju działaniem dla owoców, ciągle może nie być w stanie porzucić materialnych radości i pragnienia ich osiągnięcia. Wiedząc, że te tzw. przyjemności są w rzeczywistości źródłem nieszczęścia, powinien czuć skruchę, kiedy próbuje czerpać z nich radość. Z czasem będzie on w stanie wielbić Mnie z miłością, wiarą i pełną determinacją.”
(Bhag. 11.20.27-28)


Przepiękny werset. Nie dlatego, że widzę w nim przyzwolenie na czerpanie ziemskich radości, ale raczej ponieważ można w nim dostrzec pełnię współczucia i … człowieczeństwa Boga. Najważniejsze jest nasze pragnienie i szczerość. reszta, choć relatywnie ważna, jeśli chodzi o naszą praktykę, nie jest najważniejsza. Kryszna nie jest tylko Bogiem Sprawiedliwości. Bardziej niż to, jest Bogiem Miłości i to jest chyba moja największa szansa. Skoro Jego miłość jest bez granic, to jak moje małe problemy będą mogły powstrzymać mnie od osiągnięcia Jego łaski?

A teraz trochę tematów z Vrindavan. Wiem, że nie poleca się wgłębiania w te sprawy takim nowicjuszom jak ja, ale nie robie tego, żeby się wgłębiać. Próbuje po prostu dostrzec w Krysznie osobę. Skoro mam Go pokochać, to chciałbym się czegoś o Nim dowiedzieć.

Bitwa pomiędzy Radhą, a Kryszną.

Bardzo fajna historia, nigdy wcześniej jej nie czytałem.
Pewnego razu Kryszna, bawiąc się z chłopcami pasterzami, ogłosił się królem i powiedział, że nikt oprócz Niego nie ma tam władzy i jeśli ktoś zostanie tam złapany na zrywaniu kwiatów, zostanie surowo przez Niego ukarany.
Kiedy dowiedziały się o tym gopi, bardzo się rozgniewały i Lalita i inne sakhi ustanowiły Radharani księżniczką. Następnie Radha powiedziała: „Niedługo pokonam tą osobę, która uzurpuje sobie królewski tytuł na Mojej ziemi. Macie ją tutaj natychmiast przyprowadzić!”
Słysząc to sakhi przygotowały się do bitwy, zabierając ze sobą kwietne kije, które zrobiła dla nich Vrinda Devi.
Kiedy Subal i inni chłopcy pasterze zobaczyli zbliżające się oddziały tysięcy sakhi, rzucili się do ucieczki. Madhumangalowi nie udało się uciec. Dziewczęta związały mu ręce girlandą z kwiatów i przyprowadziły przed oblicze Radharani. Radzika zaczęła go pytać wyzywająco, kto jest władcą tej ziemi i zagroziła mu srogą karą. Słysząc to Madhumangal opuścił głowę i powiedział, że może go ukarać napełniając mu brzuch. Radharani słysząc to, powiedziała swoim sakhi: „Wypuśćcie tego bramina, który zainteresowany jest jedynie napełnianiem swojego żołądka. Niech wraca do swojego króla!”

Obrazek

Sakhi wypuściły więc Madhumangala, który pobiegł do Kryszny, z ciągle związanymi rękami. Kryszna siedział arogancko na tronie, kiedy Madhumangal zjawił się przed Nim i ogłosił: „Radharani jest księżniczką o nieograniczonej mocy. Jak mógłbyś z Nią wygrać? Radzę Ci, żebyś się poddał i przyjął Jej schronienie.”
Kryszna się zgodził i Madhumangal zaprowadził Go do miejsca, gdzie przebywała Radharani. Kiedy Ona Go ujrzała, bardzo się zawstydziła i chciała pozbyć się przebrania królowej, ale sakhi Jej nie pozwoliły. Kiedy podeszli Madhumangal powiedział: „Przyjmij Krysznę i pokaż Swoją władzę. Kryszna ofiarowuje Ci podarunek; klejnot Swoich objęć i prosi, żebyś go przyjęła.”
Słysząc te słowa Lalita włożyła słodką kulkę do ust Madhumangala, który odpowiedział na to: „To był twój błąd, że mnie związałaś, jeśli jednak dasz mi tysiąc kawałków landu, wybaczę ci tą obrazę.”
Kiedy Madhu skończył jeść laddu, powiedział słodkim głosem: „Mam jeszcze dużo do zrobienia” i radośnie odszedł.

**************************

Czy to miejsce naprawdę tam jest? Wierzę, że tak. Śastry, aczaryowie, z których niektórzy mogli tam zerknąć, nawet jeszcze w tym ciele; oni wiedzą. Martwi mnie tylko ile jeszcze zajmie mi droga i czy się nie zgubię.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 4 gru 2008, o 23:05 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
KKB 22

21.11.08

Eh, przyjdzie niedługo czas, że będę musiał pójść do pracy i skończy się leniuchowanie przez cały dzień. Ale póki co, ciągle mogę korzystać z wolnego czasu, więc staram się zrobić z niego jak najlepszy użytek. Leci bhajan Aindry. Siedzę na kanapie, przykryty kocem, a nasz elektryczny grzejnik walczy z wdzierającym się przez szpary w oknach chłodem.

Zanim zacznę czytanie KKB chciałbym opowiedzieć o jednym bhakcie. Przeczytałem o nim wczoraj, gdzieś w internecie, nie pamiętam dokładnie gdzie. Był to bhakta z Pld. Ameryki i niedawno umarł, ale wcześniej, przez 30 lat, w czasie każdej Ratha Yatry przebierał się za Maharaja Prataparudrę i w ten sposób, co roku pełnił służbę dla Pana Jagannatha. Coś pieknego. Stałość jest wspaniałą zaletą. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego aż tak sprawy, ale czytając o tym Vaisnavie poczułem to bardzo mocno. Pomyśl- przez 30 lat, rok po roku wyciągał skądś swoję stare przebranie i z dumą i radością paradował w nim przed wozem Ratha Yatry. 30 lat to szmat czasu i wiele rzeczy musiało się zmieniać w jego życiu, ale zawsze, co roku facet był gotowy pełnic tą służbę. Nie wiem jaka był osobą, nie mam pojęcia, czy bym go polubił, ale podziwiam to, co zrobił i jestem wdzięczny za inspirację jaka mi dał.

- Maszyna do słuchania maha-mantry – Śrila Prabhupada
- Miłosierne spojrzenie sadhu – z Narada Purany
- Trucizna rozłąki – z Lalita-Madhava Śrila Rupy Goswamiego


Pierwszy tekst to fragment wykładu Śrila Prabhupada z 04.12.1974 roku, z Bombaju. Prabhupada porównuje dźwięk duchowy do dźwięku materialnego. Jeśli powtarzasz w kółko coś materialnego, po pewnym czasie staje się to nudne, ale jeśli intonujesz maha-mantę, nawet 24 godziny na dobę, ona zawsze pozostanie świeża.

Wiem, że to prawda, wierzę Śrila Prabhupadzie i śastrom. Niestety nie zawsze to czuję. Czasami tak; maha-mantra wznosi mnie do góry i mogę czuć wokół siebie duchową atmosferę, ale większość czasu intonowanie jest po prostu obowiązkiem i zmaganiem. Czy to zmaganie nie jest jednak też czymś duchowym?

Wczoraj rozmawialiśmy z Tulasi o stałości i co czuliśmy kiedyś, kiedy codziennie mantrowaliśmy szesnaście rund. Fakt, to była walka i czasami człowiek nie mógł się doczekać, żeby już nie skończyć i zająć się sobą, ale jednak, w ostatecznym rozrachunku byliśmy szczęśliwi, pełniąc wyrzeczenia. Pod koniec dnia czuliśmy satysfakcję z wymantrowania tych 16 rund, chociaż nieraz były one suche i wymuszone. Było to zmaganie w drodze do doskonałości i jako takie było ono skarbem.

Prabhupada pisze, że żeby naprawdę usłyszeć duchowy dźwięk, nadawany nawet miliony mil od nas, potrzebna jest pewna szczególna maszyna. „Ta maszyna to bhagavata-prema.”

Obrazek


„Miłosierne spojrzenie sadhu”
opowiada historię wielkiego władcy, Bahu, który się stoczył, stracił swoje królestwo i wszyscy się od niego odwrócili. Kiedy jednak umarł, wielki Vaisnava, Aura spojrzał miłosiernie na jego martwe ciało i tylko dzięki temu spojrzeniu jego dusza wróciła do Boga.

I znowu- kluczem do osiągnięcia Kryszny jest miłosierdzie Vaisnavy.

„Trucizna rozłąki”

Widząc, że Akrura zabiera Krysznę z Vrindavan, Vrinda Devi, z oczyma pełnymi łez powiedziała: „Ubijając wielki ocean Gokuli, Góra Mandara, czyli Akrura, wydobyła z niego księżyc Kryszny i stworzyła truciznę nieugaszonej z Nim rozłąki, którą teraz muszą pić Vrjavasi.

***********

Nie jestem zadowolony z tego tłumaczenia, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o medytowanie o ich miłości do Kryszny.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 5 gru 2008, o 08:46 

Dołączył(a): 29 paź 2006, o 17:04
Posty: 570
Madhavendra napisał(a):
Zanim zacznę czytanie KKB chciałbym opowiedzieć o jednym bhakcie. Przeczytałem o nim wczoraj, gdzieś w internecie, nie pamiętam dokładnie gdzie. Był to bhakta z Pld. Ameryki i niedawno umarł, ale wcześniej, przez 30 lat, w czasie każdej Ratha Yatry przebierał się za Maharaja Prataparudrę i w ten sposób, co roku pełnił służbę dla Pana Jagannatha. Coś pieknego. Stałość jest wspaniałą zaletą. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego aż tak sprawy, ale czytając o tym Vaisnavie poczułem to bardzo mocno. Pomyśl- przez 30 lat, rok po roku wyciągał skądś swoję stare przebranie i z dumą i radością paradował w nim przed wozem Ratha Yatry. 30 lat to szmat czasu i wiele rzeczy musiało się zmieniać w jego życiu, ale zawsze, co roku facet był gotowy pełnic tą służbę. Nie wiem jaka był osobą, nie mam pojęcia, czy bym go polubił, ale podziwiam to, co zrobił i jestem wdzięczny za inspirację jaka mi dał.

To może będziesz też chciał przeczytać o innym bhakcie. Ja czytałam tę historię kilka dni temu, i nawet pomyślałam, żeby Ci przesłać. Ale jako że często natykam się na rzeczy, które mogłabym komuś przesłać, to czasami to robię, czasami nie. Ale po przeczytaniu Twojego tekstu nie mam już wątpliwości czy to zrobić:

The departure of a pure-hearted soul:
http://www.jswami.info/vibhu_chaitanya

_________________
Govindanandini

http://iskconstudies.org/
http://chomikuj.pl/pampkinus


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 5 gru 2008, o 09:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
gndd napisał(a):
Madhavendra napisał(a):
Zanim zacznę czytanie KKB chciałbym opowiedzieć o jednym bhakcie. Przeczytałem o nim wczoraj, gdzieś w internecie, nie pamiętam dokładnie gdzie. Był to bhakta z Pld. Ameryki i niedawno umarł, ale wcześniej, przez 30 lat, w czasie każdej Ratha Yatry przebierał się za Maharaja Prataparudrę i w ten sposób, co roku pełnił służbę dla Pana Jagannatha. Coś pieknego. Stałość jest wspaniałą zaletą. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego aż tak sprawy, ale czytając o tym Vaisnavie poczułem to bardzo mocno. Pomyśl- przez 30 lat, rok po roku wyciągał skądś swoję stare przebranie i z dumą i radością paradował w nim przed wozem Ratha Yatry. 30 lat to szmat czasu i wiele rzeczy musiało się zmieniać w jego życiu, ale zawsze, co roku facet był gotowy pełnic tą służbę. Nie wiem jaka był osobą, nie mam pojęcia, czy bym go polubił, ale podziwiam to, co zrobił i jestem wdzięczny za inspirację jaka mi dał.

To może będziesz też chciał przeczytać o innym bhakcie. Ja czytałam tę historię kilka dni temu, i nawet pomyślałam, żeby Ci przesłać. Ale jako że często natykam się na rzeczy, które mogłabym komuś przesłać, to czasami to robię, czasami nie. Ale po przeczytaniu Twojego tekstu nie mam już wątpliwości czy to zrobić:

The departure of a pure-hearted soul:
http://www.jswami.info/vibhu_chaitanya


O Vibhu Caitanyi Prabhu byl juz kiedys artykul tu, na forum, przetlumaczony na polski:

viewtopic.php?f=2&t=640&start=0&st=0&sk=t&sd=a&hilit=odszed%C5%82+wspania%C5%82y

Tez mnie bardzo zainspirowala ta historia. Dziekuje Wam, ze dzielicie sie z nami tym, co Was inspiruje, bo dzieki temu my tez mozemy znalezc inspiracje. Nie zawsze jest czas, zeby szukac w internecie czegos wartosciowego, nie zawsze tez nawet szukajac znajdziemy takie piekne historie. A tak mamy to podane tutaj na dloni :D Takie historie inspiruja tym bardziej, ze wielbiciele, o ktorych mowa, zyli calkiem niedawno i nawet niektorzy z nas mogli ich spotkac. Tak jak na przyklad moj maz spotkal we Vrindavan Vibhu Caitanye Prabhu kilka lat temu. Wtedy tak naprawde nie wiedzial zbyt wiele o tym wielbicielu. Ale mimo tego wspomnienie tego spotkania zostalo w jego pamieci.
Prosze, piszcie jak najwiecej.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 5 gru 2008, o 09:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
Dzieki Gndd, wspanialy artykul, az lzy sie do oczu cisna. Zawsze podsylaj takie nektary, bez wahania.
Dzieki tez Divya-kisori za inspiracje do pisania. Juz myslalem, ze na harinamie, nikt tego nie czyta :wink:


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 5 gru 2008, o 09:25 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 kwi 2007, o 09:03
Posty: 321
Madhavendra napisał(a):
Dzieki Gndd, wspanialy artykul, az lzy sie do oczu cisna. Zawsze podsylaj takie nektary, bez wahania.
Dzieki tez Divya-kisori za inspiracje do pisania. Juz myslalem, ze na harinamie, nikt tego nie czyta :wink:


My czytamy :D Nie zawsze jest czas na to, zeby cos napisac, dlatego nawet jesli nie bedzie komentarzy, kontynuuj Prabhu :wink:
Nasz Guru Maharaja, Krsna Ksetra Prabhu, tez zawsze namawia do pisania. Pisanie oczyszcza, mozna to potraktowac jako takie katharsis. Ale czytanie tez. I nawet zaczelam cos pisac, taki pamietnik z mysla o dzieciach, ktore w przyszlosci prawdopodobnie chetnie to przeczytaja, w sumie tez dzieki Twojej inspiracji - dlatego serdecznie Ci dziekuje!

A tutaj o tym, jak Srila Prabhupada zachecal do pisania:

viewtopic.php?f=18&t=575&p=4885&hilit=Prabhupad+do+pisania#p4885


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 5 gru 2008, o 10:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
23.11.08

KKB 23


Dzisiaj ekadasi. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni raz świadomie przestrzegaliśmy ekadasi. Ugotowaliśmy dziś z Tulasi kilkudaniowy, bezziarnisty obiad – kasza gryczana, sabji kapuściano-pomidorowe, raita pomidorowa, ziemniaki z piekarnika i koktajl bananowo-pomarańczowy. Planowałem po obiedzie poszperać w sieci za jakimiś fajnymi bajanami, ale Internet całkiem wysiadł, tak że jestem „zmuszony” do poczytania.

W dzisiejszym KKB znajdują się następujące tematy:
Ajtem łan:
- Rzeka nektaru – Śrila Prabhupada
- Sadhu-sanga i Vaisnava-aparadha – Gour Govinda Swami
- Chwały wielbicieli – z Padyavali Śrila Rupy Goswamiego


Piękny werset ze Śrimad Bhagavatam (4.29.39-40)

Mój drogi królu, w miejscu gdzie mieszkają czyści wielbiciele, przestrzegając zasad, dzięki czemu mają czystą świadomość i z wielkim entuzjazmem angażują się w słuchanie i intonowanie chwał Najwyższego Osobowego Boga; jeśli w tym miejscu, ktoś dostanie szansę słuchania nieprzerwanego strumienia nektaru, podobnego falom rzeki, zapomni o potrzebach życia, takich jak głód i pragnienie i przestanie podlegać strachowi, lamentowaniu i iluzji.

Czytając ten werset mogę widzieć, że wiedza ze Śrimad Bhagavatam nie jest tylko teorią. Mam przecież doświadczenie – im bardziej wchodzę w świadomość Kryszny, słucham sadhu, czytam śastry, czy intonuję, tym mniej przejmuję się przeciwnościami losu. Materialne problemy stają się czymś drugoplanowym, co można filozoficznie utrzymać na bezpieczną odległość.

Nie jest to coś trwałego w moim przypadku, ale pociesza mnie fakt, że w jakiś sposób to naprawdę tak działa. To znaczy, że absolutna wolność jest dostępna. Po prostu musimy zrobić jeszcze „trochę” wysiłku i wierzyć, że ten cel jest osiągalny. Jaki cel? Miłość do Kryszny i to co się z nią wiąże – wolność. W tym momencie udało mi się delikatnie tego dotknąć… nie wiem jak to określić; dalekie wspomnienie, sprzed wielu żyć, czy też może przeczucie przyszłości i potencjalnych możliwości. Wolność od materialnych ograniczeń, od skupionego na swoim małym, niewygodnym światku, ciasnego ego i niezmierzone horyzonty, możliwości, uczucia w ich całkowitej pełni, które jednak z każdą sekundą stają się jeszcze pełniejsze, prawdziwe związki i przygody. To wszystko tam jest, za ścianą, którą sami wybudowaliśmy wokół siebie. Potrzebujemy determinacji, wiary i towarzystwa świętych osób, które już doświadczają tej wolności.

Prabhupada pisze w znaczeniu, że święte miejsca, jak np. Vrindavan, pełne są wielbicieli nieprzerwanie słuchających i intonujących o chwałach Pana. „Jeśli ktoś dostanie szansę słuchania od czystego wielbiciela, w takim miejscu, pozwalając strumieniowi rzeki nektaru płynąć z ust czystego wielbiciela, świadomość Kryszny stanie się czymś łatwym.” Towarzystwo Vaisnavy, to najważniejsza rzecz w życiu duchowym. Prabhupada mówi o tym cały czas. Jak inaczej możemy „zarazić” się miłością do Kryszny, jeśli nie od kogoś, kto już ją ma? Tego jestem pewien; potrzebuję pomocy w swoim życiu duchowym i potrafię sobie wyobrazić jak cenna byłaby bezpośrednia pomoc prawdziwego sadhu.

Prabhupada pisze, że jest to ważna cecha sadhaki – powinien zawsze szukać miejsc, gdzie czyści wielbiciele intonują o Panu. Podaje przykład biznesmena – jeśli ktoś chce robić pieniądze, szuka towarzystwa osób o podobnych zainteresowaniach i z czasem, dzięki kontaktom i zdobytej wiedzy udaje mu się osiągnąć cel.

********************

Wow, bardzo inspirujące pół godziny, po prostu z jednym wersetem i znaczeniem Śrila Prabhupada. Normalnie kiedy czytam śastry, po prostu czytam, bez przerwy, ale ten sposób, czyli zatrzymanie się i zanurzenie w jednym miejscu, jest o wiele lepszy. Dzięki temu można powiązać mądrość tych starożytnych ksiąg z naszym osobistym życiem, to raz, a dwa, że w ten sposób wskazówki Vyasadevy, czy Prabhupada są w stanie zakorzenić się głębiej w naszych sercach, niż gdybyśmy tylko przeczytali i poszli dalej.
Dla mnie był to werset o nieograniczonej wolności.

„Sadhu-sanga i Vaisnava-aparadha”

Ten wykład GGS też mówi o chwałach towarzystwa Vaisnavy. Jiva nie może pokonać mayi dzięki swojej własnej sile. Kiedy Maya widzi, że ktoś próbuje wydostać się z jej uścisku, próbuje go powstrzymać z jeszcze większą zaciekłością niż zwykle.
Wykład Maharaja jest ostry i jak to bywa na ostrych wykładach, obudził we mnie kilka razy bunt. Zostało mi to jeszcze z dawnych czasów; że kiedykolwiek słyszę wykład, który zamiast na pozytywach, skupia się na wzbudzaniu w tobie strachu, automatycznie odcinam się od tego nauczania. Nie robię tego z braku szacunku dla mówcy, ale raczej po to, żeby się nie zniechęcić. W moim przypadku życie duchowe oparte na strachu jest bardzo nietrwałe. To co mnie popycha do przodu, to wizja tego, co mogę osiągnąć i świadomość, że mam gdzieś tam w środku, głęboko zakopaną szlachetność i wielkie serce, do których mogę się wreszcie dostać.
Nie krytykuję GGS, sadhu mówi zgodnie z miejscem, czasem i okolicznościami. Może Hindusi lepiej reagują na tego typu nauczanie? W każdym bądź razie wykład kończy się dobrą radą – powinniśmy obudzić w sobie chciwość towarzystwa Vaisnavów.

Obrazek

Narysowałem Śridhara Maharaja i siebie, jak go słucham (we snie). Tak, że dziś miałem trochę towarzystwa czystego bhakty:). Śniło mi się, że Śrila Śridhara Maharaja poprosił mnie, żebym odpowiedział przy nim, jednej osobie na pytanie o wybór guru. Byłem bardzo zdenerwowany, ale odpowiedziałem najlepiej jak umiałem; że choć ważna jest wiedza itd., to najważniejsze przy wyborze guru jest serce. Kiedy to mówiłem, Maharaja uśmiechnął się z aprobatą i zacytował w sanskrycie jakiś werset na potwierdzenie moich słów. Byłem bardzo szczęśliwy, widząc, że Maharaja jest ze mnie zadowolony. Tak jakby ktoś napełnił mi serce gorącym miodem.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 10 gru 2008, o 11:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
KKB 24
24.11.2008



- Przyjaciel Kryszny, Uddhava – Śrila Prabhupada
- Święte imiona dla różnych yug – Bhaktivinod Thakur
- Przejrzysta, czysta istota – BSST
- Historia Jiyada – Nrsimhadevy – z „Czejtania Czarity” Murari Gupty.


Zwykle zanim zacznę czytać KKB, lubię powiedzieć coś o świadomości Kryszny od siebie, co akurat się dzieje w moim życiu. Może czasami nie ma w tym aż tyle Kryszny, ile bym chciał, ale to ciągle jest moje życie, co zrobić.
Myślałem dzisiaj o swoich słabościach i zastanawiałem się na ile są one naprawdę silniejsze ode mnie, a na ile jest to po prostu zwykły bunt i brak silnego pragnienia zbliżania się do Boga. Męczy mnie to trochę i zastanawiam się jaką taktykę zastosować, żeby utrzymać czystość umysłu i determinację w duchowej praktyce. Ale może tutaj nie chodzi o wymyślenie jakiejś taktyki, ale o przywiązanie do Kryszny i rozwijanie w sobie autentycznego pragnienia pokochania Go.

„Uddhava, Przyjaciel Kryszny” – z „Nektaru Oddania” Śrila Prabhupada.

Jest to zbiór wersetów opisujących miłość Uddhavy do Kryszny. Uddhava jest przyjacielem Kryszny-księcia, nie Kryszny-chłopca pasterza, dlatego jego miłość przyjacielska jest trochę zmieszana z nastrojem służenia. Uddhava jest bardzo podobny do Kryszny; mają podobny odcień skóry, ubierają się tak samo i Uddhava zawsze nosi girlandy, które wcześniej nosił Kryszna.

Ich miłość jest bardzo piękna i czysta (a jaka mogłaby być miłość do Kryszny, jeśli nie taka?). Uddhava nie jest zainteresowany sobą, swoim szczęściem, ale jego życiem i duszą jest Kryszna. Nie wiem za bardzo co tutaj napisać, żeby nie brzmieć sztucznie. Chcę takiej miłości. Chciałbym wreszcie pozbyć się „miłości własnej” i móc powiedzieć, że oddaję swoje serce Krysznie. Jest to bardzo świeże i słabe pragnienie, które często nie jest w stanie przebić się przez zastałe schematy postępowania i skoncentrowane na sobie ziemskie radości, ale pociesza mnie, że chociaż teoretycznie mam wyższy cel. Mogę mieć potknięcia w praktyce, skaczący w górę, albo opadający w dół entuzjazm, słabą determinację w spełnianiu zasad, które powinny kierować życiem sadhaki, ale czy na leżąco, czy na stojąco, trzymam się tego celu – chcę osiągnąć miłość do Kryszny. Nie mówię tego z dumą, ale raczej z nadzieją, że jeśli będę to często i głośno powtarzał, w jakiś sposób naprawdę stanie się to częścią mnie.

„Święte imiona dla różnych yug” – Bhaktivinod Thakur

narayana-para veda narayana paraksarah
narayana-para muktir narayana-para gatih


Znaczenie tego wersetu jest takie, że Pan Narayana jest celem wszelkiej nauki, języka i wyzwolenia i jest najwyższym przeznaczeniem. Najwyższego Pana najpełniej realizuje się jako Pana Narayana, w otoczeniu Jego towarzyszy na Vaikuncie. Na tym etapie można zrozumieć czystą śanta rasę i trochę dasya rasy. Jest to werset dla Satya-yugi.

Później jest opis imion dla Treta-yugi i Dvapara-yugi, ale dopiero w Kali-yudze dla osiągnięcia doskonałości używa się imion, dzięki którym można osiągnąć czystą miłość w madhurya rasie. Chodzi o maha-mantrę Hare Kryszna.

Aż musiałem sobie zrobić przerwę i wysłać pytanie na Tattva-vivekę, jak to w końcu jest. Naprawdę Kryszna rozdaje Swój największy skarb, najmniej na to zasługującym osobom? Dlaczego? Tzn. to bym jeszcze zrozumiał, a końcu Kryszna jest miłosierny, ale nie rozumiem do końca, co dyskwalifikuje osoby szukające doskonałości w poprzednich yugach, do osiągnięcia miłości w nastroju madhurya-rasa.

„Przejrzysta, czysta istota” – BSST

Za każdym razem, kiedy trafiam na fragment „Śri Chaitania’s Teachings” BSST, muszę każde zdanie przeczytać przynajmniej 2 albo 3 razy zanim zrozumiem sens, a i to nie gwarantuje sukcesu. O wiele swobodniej czuję się w książkach Bhaktivinoda Thakura. Czasami przy czytaniu tekstów BSST, czuję jak zacina mi się mózg :).
Ten fragment mówi o wyborze guru. Nie wolno nam wybierać guru, opierając się na tym, jak nam słodzi i pochlebia. Powinniśmy widzieć w nim naszego najbliższego przyjaciela, który schodzi do nas tylko dzięki swojej bezprzyczynowej łasce i który jest lekarzem będącym w stanie wyleczyć nasze najgorsze przypadłości. „Jest on przejrzystą, czystą istotą, poprzez którą zbliżamy się do miłości Absolutu.”

Obrazek

Uff, to jest dopiero wyższa teologia. Cos pięknego. Temat ważności przyjęcia żyjącego guru wyłania się z książek wszystkich aczaryów (również Śrila Prabhupada), jako najważniejszy element życia duchowego.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 11 gru 2008, o 09:48 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
25.11.2008

KKB 25


Złapał mnie lekki ból głowy, ale wziąłem proszki i zaraz powinien przejść. Byłem dziś trochę pograć na ulicy. Nie chciało mi się, ale okazało się, że złodzieje, od których udało mi się odebrać w sobotę mój rower, zepsuli tylnie koło i musiałem je wymienić, a że konto puste, to wziąłem akordeon na plecy i na ulicę. No i z tego chwycił mnie ból głowy.
Chcę jakoś ożywić to pisanie. Znowu łapię się na tym, że kiedy próbuję być bhaktą i pisać, to z czasem zaczynam coraz bardziej temperować siebie, nie wiem… bojąc się, że zamiast świadomości Kryszny, będzie się odzywał tylko mój materialny umysł. Ale właśnie o to chodzi – żeby tak zawirować i polecieć w górę, że choć umysł będzie czuł się wolny, to jednak nie straci z oczu Kryszny. No a nawet jeśli to nie zadziała, to jaki problem? Stąd gdzie jestem i tak mogę się tylko wspinać, już gorszym sadhaką chyba nie mogę być. Kiedy tylko któryś z nawyków leciutko kiwa na mnie palcem, nie oglądam się na nic i jestem na każde zawołanie. Potrzebuję tapa – wyrzeczenia.

- Nazywa się ich sahajiya – Śrila Prabhupada
- Kto tak naprawdę słucha? – GGS
- Kryszna, żebrzący sannjasin – Śrila Govinda das


„Nazywa się ich sahajiya” – Śrila Prabhupada


Bardzo ciekawy fragment rozmowy Śrila Prabhupada z uczniami na temat osób mających tzw. „duchowe wizje”. Prabhupada rozwala na kawałki wszelki fałsz: „Pierwsza rzecz – czy ten mężczyzna [który mówi, że ma duchowe wizje] jest przywiązany do kobiet?”
Dokładnie. Ludzie wyobrażają sobie, że są bardzo zaawansowani, że mają duchowe wizje, ale to jest prawdziwy test – czy ciągle masz materialne przywiązania? Jeśli tak, to te wizje są tylko wyobrażeniem, albo zwykłym oszustwem, dzięki któremu chcemy wyglądać na bardziej zaawansowanych niż jesteśmy.
Bardzo mi się to podoba w Śrila Prabhupadzie: żadnych bzdur, żadnych egzaltowanych panienek New age, obwieszonych wahadełkami i kryształami, albo „wzniosłych” bhaktów, którzy nie mogą oderwać wzroku od ładnej dziewczyny. Życie duchowe to rozsądek i uczciwość. A kiedy już przyjdzie prawdziwy postęp duchowy, to bhakta będzie starał się to ukryć, co nie będzie łatwe, bo miłość do Kryszny szuka ujścia na zewnątrz.

Jak mam to wziąć do siebie? Gdzie ja jestem? Ok., nie uważam się za wzniosłego bhaktę, ale czy to oznacza przyzwolenie na robienie głupot? Jeśli ktoś w szafranach siedzi na vyasasanie, ale myśli o kobietach to źle, ale mi wolno? Przecież też mówię, że chcę zaprosić Krysznę do swojego serca, jeśli jednak trzymam tam tyle brudów, jak On może tam wejść? Swami porównuje oczyszczanie serca do przygotowywania sceny, na której mają się rozegrać rozrywki Radhy i Kryszny. Jak na razie mam tylko kupę desek i zardzewiałych gwoździ i jeszcze nawet nie zacząłem budować.
Ważnie jest, żeby wiedzieć co jest autentyczną duchowością, a co zwykłym blichtrem, ale najważniejszą rzeczą jest skupienie się na naszym własnym życiu duchowym. Trzeba być zawsze świadomym gdzie się jest i nie pozwolić, żeby kierowały nami nasze wyobrażenia o tym, kim jesteśmy. Zobacz jak bardzo pociągają cię materialne rzeczy i wtedy będziesz wiedział jak bardzo jesteś zaawansowany. No i? No i kiepsko. Na szczęście, jak bardzo byśmy nie byli upadli, zawsze naszym skarbem może być nasza uczciwość wobec siebie i innych.

Obrazek


„Kto naprawdę słucha?” – Gour Govinda Swami


GGS znowu kładzie nacisk na bycie prostym. W życiu duchowym trzeba być prostym i bezpośrednim. Czasami ludzie mówią: „Ale jeśli będę prosty, zostanę oszukany!”. Tak naprawdę jest na odwrót – nasza pokrętność, unikanie bezpośredniości i brak szczerości sprawiają, że nie możemy zbliżyć się do Kryszny. GGS mówi: „Śri Czejtania Mahaprabhu lubi prostych ludzi. Oni są naturalnymi Vaisnavami. Prostota jest Vaisnavizmem.”

Coś pięknego. „Prostota jest Vaisnavizmem”. Nie jakaś głęboka, wystudiowana wiedza o astrologii, albo specjalne dojścia i kontakty, które osiągnęliśmy dzięki dyplomacji i kombinowaniu. Nic z tych rzeczy. Zwykła prostota i szczerość, serce na dłoni.

Kryszno, Ty widzisz, czy jestem prosty. Zwykle mówię to co myślę, ukrywanie wad nie idzie mi za dobrze, lubię jak się mnie chwali, ale kto nie lubi być doceniony? Mam parę słabostek, z których trudno mi zrezygnować, ale jest mi przykro, że nie umiem jeszcze rzucić ich dla Ciebie i głupio, że tak słabo próbuję. Łatwo osądzam ludzi, ale jeśli widzę, że się myliłem, łatwo mogę kogoś przeprosić za swoją pochopność. Lubię też uciekać w krainę fantazji (o dżizas, ale ja książek fantastycznych wchłonąłem w swoim życiu) i jeśli mogę ściągnąć coś za darmo z Internetu, to nie mam żadnych skrupułów. Boję się, że umrę za wcześnie, np. na raka płuc i nie zdążę… nie wiem co. Nacieszyć się życiem? Pokochać Krysznę? Zbudować dom i mieszkać tam z Tulasi przez 10 000 lat? Ups, to nie uda mi się na pewno. Ale choć 40-50 lat więcej? To by się dało zrobić, gdyby nie ten cholerny rak płuc, albo wojna.
Czy jestem już przejrzysty? Mogę jeszcze powiedzieć jakie dziewczyny mi się podobają i dlaczego lubię kotlety sojowe, ale to już by było zwykłe popisywanie się (no tak, ten koleś lubi się popisywać).
Są też inne rzeczy, z których nie da się żartować i za które naprawdę mi wstyd, ale tych rzeczy też nie chowam przed Tobą, Kryszno. Obiecuję, że będę się starał.

„Kryszna żebrzący sannjasin” – Śrila Govinda das

Kiedy Radharani gniewa się na Krysznę, czasami odmawia Mu Swojego towarzystwa i wtedy Kryszna na różne sposoby próbuje Ją oszukać, żeby w ten czy inny sposób móc Ją zobaczyć.
W tej historii Kryszna przyszedł do domu Radhiki, przebrany za sannjasina. Kiedy Jatila, teściowa Radharani chciała ofiarować Mu jałmużnę, Kryszna odmówił, mówiąc, że przyjmie coś tylko od Radharani, a kiedy Radharani wyszła do Niego, przyznał się Jej kim jest i powiedział, że odejdzie tylko wtedy, kiedy Mu wybaczy. I kiedy to zrobiła, Kryszna, uznawszy Swoją misję za spełnioną, poszedł w Swoją stronę.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 12 gru 2008, o 18:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
26.11.2008

KKB 26


Jestem zmęczony, ale zmęczony w pozytywny sposób. Spędziłem jakieś trzy godziny na rowerze, ciesząc się jednym z ostatnich słonecznych dni w tym roku. Całą drogę słuchałem wykładów Swamiego. To było wspaniałe doświadczenie. Nowe widoki, blask słońca, pastwiska, las, a ze słuchawek piękne słowa o służbie oddania, miłości do Guru i Kryszny. Jak to zrobić, żeby się tego chwycić i już nie puszczać? To jest dopiero wyzwanie. Łatwo być świadomym Kryszny, kiedy umysł i zmysły siedzą cicho, ujarzmione duchowymi dźwiękami, ale sprawa komplikuje się, gdy stajemy w obliczu wyzwania, kiedy stoimy twarzą w twarz z mayą.

- Święte imię jest zawsze czyste – Śrila Prabhupada
- Praktyka tolerancji – BSST
- Kwalifikacje do słuchania rozrywek Kryszny
- Nie depcz po prasadam – z Narasimha Purany


„Święte imię jest zawsze czyste” – Śrila Prabhupada

W pierwszym artykule, który jest fragmentem objaśnienia Śrila Prabhupada do Cc. madhya 25.200, Śrila Prabhupada pisze, że normalne jest, że na początku popełniamy obrazy wobec świętego imienia, nie powinniśmy jednak myśleć, że przed podjęciem się intonowania musimy się najpierw oczyścić. Nie. Powinniśmy zacząć intonować od razu, wiedząc, że święte imię nas oczyści.

Obok mnie Tulasi czyta „Prabhupada lilamritę” SDG i właśnie przeczytała mi fragment opisujący, jak Prabhupada budził się w środku nocy, okrywał się czadarem i przy świetle lampki nagrywał tłumaczenia i swoje komentarze do duchowych ksiąg. Lubię myśleć o takim Prabhupadzie; pochłoniętym swoją misją i wierzącym, że może nas uratować.
To co się rzuca w oczy, w wielu miejscach tej książki, to jego pełna wiara w święte imię. Wcześniej Tulasi przeczytała mi fragment „Lilamrity”, gdzie opisana jest pierwsza wizyta Śrila Prabhupada w San Francisco. Prabhupada nie spodziewał się, że na lotnisku przywita go kilkudziesięciu nowych bhaktów, którzy przyłączyli się dzięki nauczaniu Mukundy i kiedy usłyszał intonowanie nie posiadał się ze szczęścia. Zachęcająco podniósł ręce w górę i zaczął kołysać się do rytmu intonowania wielbicieli, odpowiadając im wielkim uśmiechem. I nie miało znaczenia, że jeden z nich miał na sobie samurajskie kimono, inny strój Arlekina, a jeden gość ubrany był w owcze skóry. Prabhupada był w stanie widzieć rzeczywistość taką jaką była naprawdę, a nie zewnętrzne okrycie. Wiedział, że święte imię zaczęło już działać, i to jest najważniejsze.

Obrazek

„Praktyka tolerancji” – BSST

BSST komentuje, że wielbiciel powinien zrozumieć, że ataki na jego osobę są owocem jego przeszłej karmy i dlatego powinien przyjmować je z pokorą i spokojem. Jeśli nie podejmiesz zaczepki zawistnego człowieka, automatycznie zostawi cię w spokoju.

Muszę to zapamiętać i próbować stosować w praktyce. Za często odpowiadam na zaczepki, szczególnie kiedy jestem przekonany, że mam rację. Widzę to w ten sposób; powinno się mieć wewnętrzne przekonanie, jest to częścią bycia dorosłą i dojrzałą osobą, ale w momencie konfrontacji dobrze byłoby się zastanowić jakie motywacje nami kierują: czy jest to miłość do prawdy, czy też chęć wywyższenia siebie i czerpanie radości z pozycji „wygranego”.

„Nie depcz po prasadam” – z Narasimha Purany

Fajna historia, pokazująca jak Bóg dba o Swoich bhaktów, nawet do punktu uciekania się do podstępu.
Była sobie kiedyś para biednych braminów. Wszystko co mieli to ogród z kwiatami. Można tam było wejść tylko przez chatkę, w której mieszkali, a dookoła ogród otoczony był wysokim murem. Bramin i jego żona robili z tych kwiatów girlandy, które sprzedawali do świątyni i z tego się utrzymywali. Niestety w pewnym momencie Jayanta, syn króla Indry upodobał sobie kwiaty z tego ogrodu i co noc udawał się tam w swoim niebiańskim samolocie i kradł wszystkie kwiaty. Ravi (hmm, chyba się zagalopowałem z tym braminem, to był po prostu ogrodnik, bramin chyba nie sprzedawałby niczego) nie wiedział jak ktoś jest w stanie wkraść się do jego ogrodu, ale pewnej nocy zaczaił się tam i zobaczył, że złodziejem był Jayanta. Jak mógł postawić się synowi Indry? Zasmucony ogrodnik zasnął i przyśnił się mu Pan Nrisimhadeva, który powiedział mu, żeby ofiarował Jego Bóstwu kwiaty, po czym, żeby rozrzucił je po ogrodzie. Ravi zrobił tak, jak poradził mu Pan i kiedy Jayanta znowu przyleciał „na szabry”, skradając się po ogrodzie, nadepnął na te maha kwiaty, prasadam od Pana Nrisimhadevy. Z powodu tej obrazy stracił całą swoją moc i nie mógł wrócić na Indralokę. Musiał dopiero przez 12 lat służyć braminom, żeby przeciwdziałać obrazie.

Obrazek

*********************

Mówi się, że Bóg nie jest stronniczy. To prawda, Bóg nie jest, ale Kryszna jest. Kryszna jest bhakta-vatsala, czyli tym, kto bardzo kocha swoich bhaktów i chce sprawić im radość. Jest to wspaniała cecha Kryszny. W jednym z wykładów, które dziś słuchałem, Swami mówił właśnie na ten temat. Podawał przykład prezydenta kraju. Możesz być posłusznym i dobrym obywatelem, ale prezydent i tak będzie bardziej kochał swoje dzieci, nawet jeśli te będą sprawiały problemy, jeździły po pijanemu, czy paliły trawę.
Kryszna mówi o tym nawet w Gicie. Nie pamiętam jak ten werset idzie dokładnie, ale Kryszna mówi tam, że nie powinno się zwracać uwagi na wady Jego wielbiciela, bo są one jak plamy na księżycu – nie zakrywają tak naprawdę blasku jego miłości do Niego.
Oczywiście, ktoś może wziąć to jako przyzwolenie na robienie głupot, ale tu nie o to chodzi. Tutaj jest mowa o prawdziwych bhaktach, którzy mają w sobie choć trochę prawdziwego i szczerego oddania dla Kryszny. Swami podał również przykład Jarasandhy, który był bardzo religijną osobą, przestrzegającą w 100 % systemu varnasrama-dharmy, a jednak zaatakował on Krysznę 18 razy. Bycie osobą religijną, a bycie czystym bhaktą, to mogą być dwie różne rzeczy.
Nie chce mi się wchodzić tutaj w tłumaczenie, co mam na myśli. Prawie mogę słyszeć głosy podważające takie postawienie sprawy. „Co masz na myśli? Bhakta nie musi być religijny?!”
Nie będę odpowiadał, bo mi się nie chce. Zresztą kto by brał poważnie „głosy w głowie” ;)
Kto chce, zobaczy gdzie tu jest piękno i wcale nie będzie widział furtki do wykorzystywania pozycji wielbiciela.

To co jest najpiękniejsze w tym, jak Kryszna zachowuje się w stosunku do Swoich wielbicieli, to fakt, że dla nich Kryszna nie jest Bogiem. Jest po prostu ich przyjacielem.

***********************

Skoro już jestem przy wykładzie Swamiego, to napiszę jeszcze o jednej, pięknej rzeczy, którą powiedział. Wielbiciel nie ocenia innych na podstawie tego kim byli, albo kim są, ale na podstawie ideału do jakiego dążą. Tak samo robi Kryszna. Mogliśmy kiedyś robić rzeczy, których się wstydzimy i teraz ciągle daleko nam jeszcze do doskonałości, ale Kryszna widzi jaki ideał przyjęliśmy głęboko w sercu i to jest dla Niego najważniejsze. Myślę, że jest to bardzo ważny sposób widzenia rzeczywistości i powinniśmy o tym czasami medytować, żeby weszło to głębiej. Serce Kryszny i Vaisnavów jest bardzo szczodre.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 19 gru 2008, o 16:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
KKB 28

27.11.2008

Ok. Madhavendra – przestań myśleć, że musisz napisać coś szczególnego, że jeśli nie zanotujesz jakiejś głębokiej myśli, to lepiej w ogóle nie brać się za długopis. To bez sensu. Piszesz dla siebie, żeby znaleźć siebie i Krysznę.

Dzień szybko przeleciał, no ale to dlatego, że już o piątej jest całkiem ciemno, a w lecie przecież o tej porze ciągle pozostaje kilka godzin światła słonecznego. No ale co ja znowu o pogodzie. Miało być o Krysznie. Wymantrowałem dziś dwie dodatkowe rundy. Nie żeby była jakaś ekstaza, ale tak po prostu, nie przeszkadzało mi to. Później byliśmy z Tulasi na zakupy; w tamtą stronę na nogach, a z powrotem autobusem, bo to w sumie kawał drogi, a byliśmy obładowani po uszy. Ustąpiłem miejsca starszej pani, a później podałem jej papierosy, które wypadły jej z kieszeni. W domu przekąska, a później rozwiesiłem na lustrze światełka choinkowe (dobrze mi robią na wieczorne chandry) i puściłem wieczorną muzyczkę (mój mix smooth jazz-new age). To tyle z podsumowania dnia. A co w KKB?

- We Vrajy nie ma cudów – Śrila Prabhupada
- Odrzucenie tanich pokazów ekstazy – z życia Gaur Kisora dasa Babajiego
- Lotosowe stopy guru – BSST
- Rama i piękny Śyama – Nasir Mamud


„We Vrajy nie ma cudów” – Śrila Prabhupada
(Pytania i odpowiedzi, 06.09.1968, Nowy Jork)

Jeden z wielbicieli spytał Prabhupada, że jak to jest, że kiedy Kryszna podniósł Wzgórze Govardhana, nikt nie powiedział, że to cud, ale kiedy Jezus Chrystus robił różne rzeczy, ludzie ogłaszali je cudami?
To ciągle jeszcze lata sześćdziesiąte i bhaktowie są bardzo prości w swoich dociekaniach. Prabhupada we wspaniały sposób odpowiedział, że Vrindavanie najważniejsza jest miłość do Kryszny, a te różne mistyczne rzeczy, które dokonuje Kryszna, dla mieszkańców Vrajy nie są niczym niezwykłym. Jeśli wydarza się coś ponadnaturalnego, Vrijavasi przechodzą nad tym do porządku dziennego. Oni zapomnieli, że Kryszna jest Bogiem. Dla nich jest On tylko małym chłopcem. Prabhupada mówi, że taka czysta miłość możliwa jest tylko we Vrindavanie.

„Odrzucenie tanich pokazów ekstazy”

Są tutaj opisane dwie historie z życia Gaura Kiśora dasa Babajiego, w których odrzuca on fałszywe oznaki ekstazy. Jeśli ktoś naprawdę rozwija miłość do Kryszny, to zawsze będzie próbował to ukryć, podobnie jak wierna żona, która nigdy nie pokazuje swojego ciała, nikomu oprócz męża. Ktoś, kto rozwinął swoją relację z Kryszną, nigdy się tym nie chwali, a raczej trzyma ją ukrytą głęboko w sercu.

„Rama i piękny Śyama” – Nasir Mamud

Oprócz słynnego towarzysza Mahaprabhu, Śrila Haridasa Thakura, w historii Czejtania Vaisnavizmu istnieją opisy wielu osób, pochodzących z muzułmańskich korzeni, które później przyjęły Gaudiya Vaisnavizmu, albo przynajmniej było pod jego dużym wpływem. Bengalski uczony, Vraja-sundara Sanyal wydał zbiór pieśni skomponowanych przez islamskich poetów Vaisnava, pod tytułem „Musulman Vaisnava Kavi”. Zamieścił w nim dzieła ponad czterdziestu różnych muzułmańskich poetów Vaisnava.

Następująca pieśń pochodzi z książki „Pada-kalpa-taru” i została napisana przez Nasira Mamuda.

Balarama i piękny Śyama
idą przed Siebie, niosąc kije
do pasienia krów, sznury, żeby
móc je przywiązać i flet,
z którego płyną słodkie dźwięki

Kryszna woła: „O drogi Śridamo!
O Sudamo! Pobawmy się razem
na brzegu córki Tarani (Jamuny).”
Kryszna idzie, wołając Swoje krówki
„Dhabali! Śyamali! Idźcie za Mną!”

Młodość jest Jego wiekiem
Uroda jest jego pięknem
Jego twarz jest doprawdy księżycem,
a Jego cera to ciemna chmura
Jego ozdoby to pawie pióro we włosach
i naszyjnik z nasion gunja.
Jego twarz wygląda
jak twarz boga miłości.

Chociaż jest on esencją
i jedynym Bóstwem wielbionym
w agamas, niyamas i Wedach,
to raduje się rozrywką
pasienia krów.

Nasir Mamud trzyma się nadziei,
że Kryszna da mu schronienie
Swoich lotosowych stóp.

*********************
Nasir Mamud trzyma się nadziei”. Ile serc skradł Kryszna, w różnych wiekach, kulturach i religiach? To nie jest po prostu religia, której się naucza, żeby ktoś mógł się na nią nawrócić. To nie jest jedna z małych, stworzonych przez człowieka dharm. Kryszna i Vraja to transcendentalna rzeczywistość.

Obrazek


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 21 gru 2008, o 13:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lip 2007, o 12:06
Posty: 264
01.12.08

KKB 29


Ciężki dziś miałem dzień. Dosłownie mogłem czuć jak niższe siły natury wypierają tą odrobinę sattva guny w jakiej udało mi się ostatnio schronić. Myślę, że to przez ten remont, jaki mieliśmy ostatnio w mieszkaniu. Wybił mnie z rytmu, a ta już mam, że jeśli ktoś naruszy moją „niszę twórczą” to nie mogę się pozbierać. No ale już wszystko w porządku, sytuacja wraca do normy. Pokój nagrzany, z głośników cichutko leci Village of Peace, Tulasi rozłożyła na oknie ołtarzyk, czuć zapach kadzidełek ofiarowanych Bóstwom Gaura Nitai w Warszawie (dzięki Aśikunda!). Pomyślałem, że poczytam KKB.

Obrazek

- Podstawowa zasada sukcesu – Śrila Prabhupada
- Zrozumienie pism Bhaktivinoda Thakura – BSST
- Sadhu jest zawsze obecny – Gour Govinda Maharaja


Jezu, ale ciężko się wygrzebać z tej gęstej mazi, jaka oblepia mój umysł…

„Podstawowa zasad sukcesu” – Śrila Prabhupada


Wtedy Pan, będąc z niego zadowolony, przekazał mu nauki o celu życia i o sposobie jego osiągnięcia. Powiedział mu, że podstawową zasadą sukcesu jest intonowanie świętego imienia Pana (maha-mantry Hare Kryszna).
(Cc. adi. 16.15)


W objaśnieniu do tego wersetu Śrila Prabhupada pisze, że religia Czejtanii Mahaprabhu oparta jest na intonowaniu maha-mantry Hare Kryszna, ale czasami niektórzy wprowadzają do swojej praktyki zbyt wiele książek i metod wielbienia, które na wiele sposobów rozpraszają ich uwagę. W tym wersecie Pan Czejtania poleca Tapana Miśra (nie mam pojęcia jak to odmienić. „Poleca Tapanie Miśrze”??), że przede wszystkim powinien skupić swój umysł na intonowaniu.

Ważna rzecz do zapamiętania. Wprawdzie Bhaktivinod Thakur pisze w „Jaiva Dharmie”, że sambandha jnana, czyli wiedzy o Krysznie, duszach i naszym związku jest bardzo ważna w osiągnięciu czystej bhakti, ale jednak intonowanie świętych imion jest esencją. Wszystko inne – wiedza, wyrzeczenia, sadhana, służy jako podstawa do intonowania. Prabhupada nie neguje zdobywania wiedzy duchowej, w końcu sam dał nam dziesiątki książek, ale to na co wskazuje w objaśnieniu do tego wersetu, to zbytnie poleganie na intelekcie i innych niż intonowanie maha-mantry sposobach wielbienia Kryszny.

******************************
A gdzie ja w tym wszystkim jestem? Czy mam wystarczającą wiarę w święte imię? Czy nie czytam za dużo książek? (A może za mało?) Wierzę, że święte imię jest najważniejsze. W jakiś sposób, od samego początku przede wszystkim szukałem schronienia w intonowaniu. Pamiętam, jak jeszcze w ośrodku u Dvaraki, praktycznie nie wypuszczałem zapasu z ręki i cały tydzień czekałem z utęsknieniem na niedzielne, kilkugodzinne bhajany. Miałem dość ciężką przeszłość; narkotyki, dużo alkoholu, papierosy, zagubienie, wielu bhaktów to zna i choć świadomość Kryszny pojawiła się w naszym życiu jak wybawienie od chaosu, to jednak początki życia bhakty mogą być bardzo ciężkie. Umysł ciągle pozostaje zaczadzony i nieszczęśliwy, bo pozbawiony swoich standartowych zadawalaczy, no i wyrwany ze znajomego otoczenia. Tak więc nie było łatwo, ale całą energię i wiarę skupiłem na świętym imieniu, wiedząc, że jeśli nawiążę połączenie, to Kryszna mnie ocali. Z czasem cierpienie zelżało, rany się zabliźniły i intensywność zwracania się do Kryszny nie była już taka sama, myślę jednak, że pierwsze miesiące zostawiły na mnie głęboki ślad.

Łapię się na tym, że próbuję się cenzurować, kiedy myślę o tym, że będę się dzielił tymi zapiskami z innymi, tak jak do tej pory. Boję się, że ludzie stwierdzą, że jestem egocentrykiem i za dużo piszę o sobie. No ale to jest mój duchowy dziennik, o kim mam więc pisać? Moje doświadczenie rzeczywistości to tak naprawdę wszystko co mam. Myślę jednak, że te notatki mogą mieć wartość nie tylko dla mnie (a faktycznie pomagają mi bardzo w przyciąganiu mojego umysłu i intelektu do świadomości Kryszny), ale również dla innych, którzy być może będą w stanie dostrzec w nich swoje własne odbicie, odbicie swoich własnych problemów, z którymi muszą się zmagać. Wiem jak mi to pomaga, kiedy uda mi się znaleźć dziennik innych poszukiwaczy duchowych i kiedy mogę widzieć, że nie jestem osamotniony na swojej ścieżce. Każdy z nas, w ten czy inny sposób, wcześniej, czy później musi zmierzyć się ze swoimi demonami. O ile łatwiej jest to zrobić, wiedząc, że miliony dążących do doskonałości dusz było, jest, albo dopiero będzie na tym samym zakręcie życiowym.

Obrazek

„Zrozumienie pism Bhaktivinoda Thakura” – BSST

Bhaktisiddhanta Maharaja zaczyna od stwierdzenia, że powinniśmy być bardzo wdzięczni Bhaktivinodowi Thakurze, ponieważ on jako pierwszy zaczął zwracać się bezpośrednio do materialistów, przywiązanych do empirycznej metody poznawania rzeczywistości. Aczaryowie nauczający religii bhakti przed nim, byli bardziej miłosierni wobec osób, które przejawiały naturalną skłonność do słuchania o Absolucie.
Podoba mi się ten fragment: „Pisma Bhaktivinoda Thakura są złotym mostem, dzięki któremu mentalni spekulanci mogą bezpiecznie przejść ponad rozszalałymi wodami bezowocnych, empirycznych kontrowersji, które zakłócają spokój tych, którzy zdecydowali się na nich polegać w swoich wysiłkach poznawania prawdy.”
Pisze dalej, że niestety, choć niektórzy nauczyli się jego pism prawie na pamięć, ciągle nie są w stanie zrozumieć ich esencji, ponieważ zabrali się do ich studiowania, bez pomocy aczaryi. BSST pisze: „Niech te nieszczęśliwe osoby przyjrzą się dokładnie swojemu sercu, gdzie znajdą przyczynę swojego złego losu.”

„Osobista służba dla czystego wielbiciela jest niezbędna do zrozumienia duchowego znaczenia słów Bhaktivinoda Thakura.”


Kolejny raz w KKB i w ogóle we wszystkich pismach Vaisnava wysuwa się na czoło kwestia ważności towarzystwa i służby dla czystego wielbiciela. Jest to esencja wszystkiego. Tym właśnie jest Gaudiya Visnavizm – służenie Vaisnavom i to dzięki tej służbie zostaje nam objawione subtelnie, duchowe znaczenie pism. W jaki sposób Narada Muni stał się tym kim jest teraz? Jest to jedna z moich ulubionych historii ze Śrimad Bhagavatam. Narada Muni był tylko małym chłopcem i synem służącej, która usługiwała wielkim Vaisnavom. Mały Narada z entuzjazmem i oddaniem pomagał swojej matce, wykorzystując każdą okazję, żeby im służyć, albo spróbować resztek ich pożywienia. Tylko dzięki temu otrzymał ich błogosławieństwa i sam został wielkim Vaisnavą.
Jak daleko jesteśmy w stanie zajść dzięki własnemu intelektowi? Nasza logika może być nam pomocna do pewnego etapu, ale ta sama logika może nas zaprowadzić w kompletnie inną stronę. W końcu to ciągle materialne narzędzie.

Inne mocne stwierdzenie: „Wielbiciel zawsze ma rację, a niewielbiciel w osobie pedantycznego empiryka zawsze się myli.”

BSST dodaje, że nawet jeżeli wielbiciel pomyli wersety, czy popełni inny, pozorny błąd i tak będzie miał rację, natomiast nawet najdoskonalsze cytowanie pism przez niewielbiciela nie będzie miało żadnej wartości.
Rozumiem to w ten sposób, że wielbiciel nie przekazuje po prostu wiedzy – razem z wiedzą wlewa on do naszego serca oddanie, czyli innymi słowy dotyka nas svarupa śakti. Co może nam przekazać osoba, w której sercu nie ma oddania? Jej słowa odbiją w naszym sercu jej własne uwarunkowania i niedoskonałe zrozumienie.

Sadhu jest zawsze obecny” – Gour Govinda Swami

Ten wykład również mówi o tym samym, czyli o potrzebie towarzystwa czystego wielbiciela. Zaczyna się od pytania pewnego bhakty i od razu widać jaka jest jego koncepcja – że skoro Śrila Prabhupada powiedział, że żyje w swoich książkach, w takim razie czytając je, bezpośrednio z nim obcujemy i nie mamy potrzeby służenia żyjącemu guru. GGS z mocą niszczy jego rozumowanie. Co z książkami Jivy Goswamiego, Rupy Goswamiego, Bhaktivinoda Thakura? Oczywiście, że oni są w swoich książkach, ale ciagle potrzebne jest towarzystwo żyjącego sadhu. Dlaczego ludzie chowają się w takiej filozofii?(„Wystarczy czytać książki Prabhupada, nie jest nam potrzebny nikt inny”). Ponieważ uważają, że nie ma sadhu, nie ma prawdziwych, czystych wielbicieli, od których można by się uczyć. GGS odpowiada na to – Zawsze jest czysty wielbiciel. Może nam być ciężko go zobaczyć, ale zawsze jest. Następnie podaje jedną rzecz do przemyślenia (mówi temu bhakcie: „Przemyśl to bardzo głęboko.”): „Zawsze myślisz, że jesteś drasta, tym który widzi, a sadhu jest drista, tym którego ty masz widzieć. Wszyscy myślą w ten sposób, ale tak naprawdę jest całkiem na odwrót. Ty jesteś osobą, którą oni mają zobaczyć.”

Wow, cały ten wykład jest niesamowity i chyba przetłumaczę go dzisiaj dla bhaktów.


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
 Tytuł: Re: Krople (czytając Krishna Kathamrta Bindu i inne rzeczy)
PostNapisane: 21 gru 2008, o 16:28 
Morderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 wrz 2006, o 17:54
Posty: 1331
Lokalizacja: Księstwo Jaworsko-Świdnickie
HARi!

drogi Madhavendro dziekuje za te texty sa niezwykłe, autentyczne i prawdziwe czyta sie je super!!!
Kontynuuj prosze pisanie.

Pozdr
madhava das

_________________
"...jesli chcesz zbudowac statek, nie każ ludziom zbierać drewna, ale obudź w nich tesknotę za Oceanem.."


Góra
Offline Zobacz profil  
Cytuj  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Moderatorzy: Trisama, Morderatorzy Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Theme created StylerBB.net
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL