|
Tym czytelnikom, którzy pierwszy raz słuchają o Panu Ćajtanji przypomnijmy.
Pan Ćajtanja pojawił się wieczorem w miesiącu Phalguni w Purnimę 1407 roku Śakabda (1486 rok). Z woli Pana zdarzyło się tak, że owego wieczoru miało miejsce zaćmienie księżyca. Wśród społeczności hinduskiej panuje zwyczaj kąpania się w godzinach zaćmienia w Gangesie lub innej świętej rzece i intonowania mantr wedyjskich w celu oczyszczenia się. Kiedy Pan Ćajtanja urodził się podczas zaćmienia księżyca, całe Indie rozbrzmiewały świętym dźwiękiem Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare; Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare. Te szesnaście imion Pana pojawia się w wielu Puranach i Upaniszadach, i stanowią najwznioślejszą modlitwę jaką każdy z nasz może ofiarować Panu w tym wieku. W śastrach jest powiedziane, że intonowanie tych świętych imion bez obraz może wyzwolić upadłą duszę z materialnej niewoli. Zarówno w Indiach, jak i poza nimi, istnieje niezliczona liczba imion Pana i wszystkie z nich są równie dobre, ponieważ wszystkie z nich wskazują na Boga, Najwyższą Osobę. Ale ponieważ te szesnaście imion zostało polecone szczególnie dla tego wieku, ludzie powinni skorzystać z nich i podążyć śladami wielkich duchowych autorytetów, którzy osiągnęli sukces przez praktykowanie zaleceń pism objawionych.
Zbieżność tych dwóch zdarzeń: pojawienie się Pana i zaćmienie księżyca, wskazuje na charakter misji Pana. Jego misją było głosić ważność intonowania świętych imion Pana w tym wieku Kali (wieku kłótni). W obecnym czasie kłótnie zdarzają się nawet o drobnostki, dlatego pisma święte polecają dla tego wieku jedną wspólną dla wszystkich metodę samorerealizacji duchowej, mianowicie intonowanie świętych imion Pana. Ludzie mogą urządzać spotkania, aby wysławiać Pana w swoich poszczególnych językach i melodyjnych pieśniach, i jeśli przedsięwzięcia te spełniane są bez obraz, to jest rzeczą pewną, że uczestnicy stopniowo osiągną duchową doskonałość, bez poddawania się bardziej rygorystycznym metodom. Na takim spotkaniu każdy, uczony i głupi, bogaty i biedny, Hindus, Muzułmanin i Anglik, każdy może słuchać transcendentalnych dźwięków, i tym sposobem oczyścić zwierciadło serca z materialnego brudu. Grupy intonujących wielbicieli są coraz częściej widoczne na ulicach miast i miasteczek. W Polsce również możemy spotkać grupy entuzjastycznych krysznaitów, którzy z uśmiechem zachęcają każdego do intonowania imion Boga, Najwyższej Osoby. W pismach święty jest powiedziane, że potwierdzeniem misji Pana, będzie to, iż wszyscy ludzie świata będą przyjmować święte imię Pana jako wspólną platformę wszechświatowej religii ludzkości. Innymi słowy, pojawienie się świętego imienia miało miejsce wraz z ukazaniem się Śri Ćajtanji Mahaprabhu.
W innych wiekach Pan Kryszna pojawiał się by pokonywać demony czy osoby grzesznej mentalności w obecnych czasach Pan Kryszna, Bóg Najwyższa Osoba inkarnował w swej najbardziej miłosiernej formie Ćajtanji Mahaprabhu. Misją Pana jest obdarzanie łaską wszystkich grzeszników bezpretensjonalnie obdarzając Kryszna-prema bhakti, najwyższym skarbem jaki może osiągnąć żywa istota. Pan zamienił ziemię Nawadwipy i jej okręgu w wielki plac zabaw na którym w raz ze swymi towarzyszami oddawał się nadzwyczajnym czynnościom. Jako dziecko siedząc na kolanach Swojej matki, Pan zwykł czasami płakać, ale natychmiast przestawał płakać, gdy tylko otaczające Go kobiety zaczynały klaskać w dłonie i intonować święte imię. To szczególne wydarzenie było obserwowane przez sąsiadów z nabożnym lękiem i czcią. Czasami młode dziewczęta znajdowały przyjemność w zmuszaniu Pana do płaczu, a zatrzymywały Jego płacz przez intonowanie świętego imienia. W ten sposób od samego dzieciństwa Pan ukazywał wagę i znaczenie świętego imienia. W Swoich dziecięcych latach Pan Śri Ćajtanja był znany pod imieniem Nimaj. Imię to nadała Mu Jego ukochana matka, ponieważ Pan urodził się pod drzewem nim na dziedzińcu Jego domu. Innym imieniem Pana jest Gauranga, gdyż Jego ciało przypominało kolor stopionego złota.
Wielu materialistów może poddawać pod wątpliwość, iż jak to Bóg może przypominać zwykłego człowieka? Jednak każda czynność spełniana przez małego Nimaja nie pozostawiała złudzeń. Każdy kto Go widział zostawał natychmiast zauroczony i przekonywał się, iż nie jest On zwykłą żywą istotą. Pewnego razu, jak zwykle zapłakany, Pan bawił się na podwórzu. Nagle pojawił się przed Nim wąż i Pan zaczął bawić się z nim. Wszyscy domownicy byli porażeni lękiem, widząc to zdarzenie, ale po chwili wąż spokojnie oddalił się i dziecko zostało zabrane przez Swoją matkę. Innego razu zaś został On porwany przez złodzieja, który zamierzał ukraść Jego klejnoty. Pan odbył przyjemną wycieczkę na ramionach złodzieja, który szukał odludnego miejsca, w którym mógłby spokojnie obrabować dziecko. Zdarzyło się jednak tak, że złodziej wędrując tam i z powrotem, w końcu przybył pod dom Dźagannatha Miśry i z obawy przed schwytaniem od razu wypuścił dziecko. Oczywiście, zaniepokojeni rodzice i kuzyni byli bardzo zadowoleni widząc odnalezione dziecko.
Wiele podobnych zdarzeń miało miejsce w Jego dzieciństwie. Pan Gauranga już od samego dzieciństwa wykazywał się olbrzymią inteligencją i w wieku lat szesnastu Pan został nauczycielem w Swojej ćatuspathi (wiejska szkoła prowadzona przez wykształconego bramina). W swojej szkole nauczał tylko o Krysznie, nawet na lekcjach gramatyki, wszelkie przykłady opierały się na świętych imionach Pana. Gramatyka ta jest ciągle w użyciu. Jest ona znana jako Hari-namamryta-wjakarana i jest przepisana w programie dla szkół w Bengalu.
W owym czasie do Nawadwipy przybył wielki uczony kaszmirski, zwany Keśawa Kaśmiri. Zdarzyło się tak, że Nimaj spotkał Keśawę Kaśmiri w czasie przechadzki nad brzegami Gangesu. Pan poprosił go, aby ułożył sanskrycki wers wysławiający Ganges, i pandita w krótkim czasie skomponował sto ślok, recytując je z łatwością i objawiając swoją szeroką erudycję. Nimi Pandita od razu bezbłędnie zapamiętał wszystkie śloki. Przytoczył On sześćdziesiątą czwartą ślokę i wskazał na pewne retoryczne i literackie niezgodności. Szczególnie zaś zakwestionował użyte przez panditę słowa bhawani-bhartuh. Wyjaśnił On, że użycie tego słowa było zbyteczne. Bhawani znaczy żona Śiwy, a kto jeszcze może być jej bharta, czyli mężem? Pan wyjaśnił również inne niezgodności i kaszmirski pandita był porażony ze zdziwienia. Był on zdumiony tym, że zwykły student gramatyki mógł wskazać literackie błędy uczonego-erudyty. Chociaż sprawa ta miała jeszcze miejsce przed publicznym spotkaniem, wiadomość o porażce pandity rozeszła się lotem błyskawicy po całej Nawadwipie. Ale w końcu Keśawa Kaśmiri został pouczony we śnie przez Saraswati, boginię nauki, aby podporządkował się Panu, i w ten sposób kaszmirski pandita stał się zwolennikiem Pana.
W wieku lat piętnastu Śri Gauranga Mahaprabhu ożenił się, a w wieku szesnastu lub siedemnastu lat odbył Swoją pielgrzymkę do Gaji gdzie spotkał Iśwarę Puri, od którego przyjął duchową inicjację. Tym samym dał przykład wszystkim tym którzy pragną życia duchowego, iż konieczne jest zaakceptowanie autorytetu mistrza duchowego. Jako Bóg, Najwyższa Osoba nie musiał tego robić, jednak Jego czynności spełniane są po to by uczyć jak zostać wielbicielem Kryszny.
Od tamtej chwili Pan zaczął nauczać i propagować intonowanie Hare, Kryszna i Rama, czyli ruch sankirtana, bardziej energicznie. Dla celów Swojego nauczania, Pan zwykł wysyłać wszystkich Swoich zwolenników, nie wyłączając Śrila Nitjanandy Prabhu i Thakura Haridasy (dwóch głównych bhaktów Swojej grupy), aby chodząc od drzwi do drzwi głosili chwały intonowania świętych imion. Ktoś może zapytać - co takiego jest w intonowaniu imion Hare, Kryszna i Rama? Możemy powiedzieć, iż praktycznie nasze języki prawie zawsze wibrują materialne dźwięki, które nie pomagają nam doświadczyć transcendentalnego spokoju. Język porównany jest do pustyni, ponieważ pustynia musi być bezustannie nawadniana odświeżającą wodą, aby mogła być żyzną i płodną. Woda jest najbardziej potrzebną substancją na pustyni. Przemijająca przyjemność czerpana z doczesnych tematów sztuki, kultury, polityki, socjologii, jałowej filozofii, poezji itd., porównywana jest do zaledwie kropli wody, ponieważ chociaż takie tematy mają jakościową cechę transcendentalnej przyjemności, nasycone są cechami materialnej natury. Dlatego ani razem, ani pojedynczo nie mogą zaspokoić olbrzymich potrzeb języka, który jest niczym pustynia. Dlatego też, pomimo krzyku na różnych konferencjach, podobny pustyni język nie przestaje cierpieć z pragnienia. Z tego to względu ludzie ze wszystkich części świata powinni słuchać wielbicieli Pana Śri Ćajtanji Mahaprabhu. Bhaktowie porównywani są do łabędzi pływających wokół pięknych lotosowych stóp Śri Ćajtanji Mahaprabhu albo pszczół brzęczących wokół Jego lotosowych stóp w transcendentalnej przyjemności, poszukując miodu. Suchość materialnego szczęścia nie może zostać zwilżona przez tzw. filozofów, którzy domagają się stanu Brahmana, wyzwolenia i podobnych suchych spekulatywnych celów. Dusza ma inną tęsknotę. Pociechę może przynieść jej jedynie łaska Pana Śri Ćajtanji Mahaprabhu i Jego wielu bona fide bhaktów. Ruch świadomości Kryszny Pana Ćajtanji jest pełen tańca i śpiewu o rozrywkach Śri Kryszny. Porównany jest do czystych wód Gangesu, które są pełne kwiatów lotosu. Tymi kwiatami lotosu cieszą się czyści bhaktowie, którzy są niczym pszczoły i łabędzie. Ich intonowanie podobne jest rzece Ganges, rzece królestwa niebiańskiego. Nasz język może oddawać się materialnym rozmową, które są niczym kropla wody na pustyni dla spragnionego języka, jednak tylko rozmowy o Krysznie są wstanie zadowolić spragnioną żywą istotę. Proces hari-nam kirtan, jest bardzo prosty, polega na tańczeniu i śpiewaniu Imion Kryszny. Powinniśmy tańczyć dla przyjemności Kryszny. Kiedy będziemy intonować:
Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare
sami odczujemy przyjemność i w ten sposób uwolnimy się od pragnienia materialnego cieszenia się i suchych dyskusji.
Gdy Pan Ćajtanja zaczął nauczać o chwałach intonowania Hare Kryszna całe Nawadwipa było opanowane przez ruch sankirtana. Główną siedzibą Pana były domy Śriwasy Thakury i Śri Adwajty Prabhu, Jego dwóch głównych uczniów będących gospodarzami - gryhasthami. Te dwie uczone głowy społeczności bramińskiej były najbardziej żarliwymi zwolennikami i podporami ruchu Pana Ćajtanji. Śri Adwajta Prabhu był główną przyczyną pojawienia się Pana. Kiedy bowiem zobaczył on, że ogół ludzkiego społeczeństwa pogrążył się w materialistycznej ciemności i nie praktykował służby oddania, Śri Adwaita Prabhu poprosił Boga, Najwyższą Osobę by pojawił się i obdarzył Swoją bezprzyczynową łaską społeczeństwo wieku Kali. Swymi żarliwymi modlitwami spowodował, iż Pan Gauranga (Ćajtanja) pojawił się w tym świecie na świętej ziemi Nawadwip.
Pan Gauranga miał bardzo wysokie mniemanie o miłosnych uczuciach żywionych do Kryszny przez dziewczęta Wradźabhumi, a doceniając ich czystą służbę dla Pana, pewnego razu intonował święte imiona pasterek gopi, zamiast imion Pana. W tym czasie odwiedziło Go kilku Jego studentów, którzy byli również Jego uczniami, i byli oni zdziwieni zobaczywszy, że Pan intonuje imiona pasterek gopi. Ze swej zwykłej głupoty zapytali Pana, dlaczego intonuje imiona gopi i poradzili Mu, żeby intonował imię Kryszny. Pan duchowo uniesiony został zaniepokojony przez głupich studentów, którzy przeszkodzili mu w medytacji. Skarcił więc ich i przegonił. Studenci ci byli prawie w tym samym wieku co Pan i dlatego błędnie uważali oni, że Pan jest jednym z ich rówieśników. Zrobili więc zebranie i zdecydowali, że zaatakują Pana, jeśli ośmieli się ponownie skarcić ich w taki sposób. Incydent ten sprowokował pewną część społeczności Nawadwipy do złośliwych rozmów na temat Pana. Pan został o tym poinformowany, zaczął zastanawiać się nad różnymi typami ludzkimi w społeczeństwie. Szczególnie zauważył On, że studenci, profesorowie, pracujący dla korzyści, jogini, niewielbiciele i różnego typu ateiści, byli przeciwni służbie oddania dla Pana. "Moją misją jest wyzwolić wszystkie upadłe dusze tego wieku" – myślał On – "ale jeśli popełniają oni wobec Mnie obrazy, myśląc, że jestem zwykłym człowiekiem, nie odniosą oni żadnej korzyści. Jeśli mają zacząć życie pełne duchowych doświadczeń, muszą w ten czy inny sposób ofiarowywać Mi swoje pokłony." W ten sposób Pan zdecydował się na przyjęcie wyrzeczonego porządku życia (sannjasa), jako że ludzie na ogól mieli skłonność do ofiarowywania szacunku sannjasinom.
Przyjąwszy sannjasę, od Kesiawa Bharati Pan zdecydował się wyruszyć do Puri. Po drodze do Puri Pan odwiedził wiele ważnych miejsc. Odwiedził On świątynię Gopinathadźi, który ukradł skondensowane mleko dla Swojego bhakty Śrila Madhawendry Puri. Od tego czasu Bóstwo Gopinathadźi jest ogólnie znane jako Ksira-ćora Gopinatha. Pan słuchał historii o Ksira-ćora Gopinatha z wielką rozkoszą. Skłonność do kradzieży istnieje nawet w absolutnej świadomości, ale ponieważ skłonność ta jest objawiana przez Absolut, traci ona swoją perwersyjną naturę i staje się godna uwielbienia nawet dla Pana Ćajtanji, przez absolutny wzgląd na to, że Pan i Jego skłonność do złodziejstwa są jednym i tym samym. Ta interesująca historia Gopinathadźi została barwnie opisana przez Kryszna Dasa Kawiradźę Goswamiego w jego Caitanya-caritamrta.
Po odwiedzeniu świątyni Remuny, Ksira-ćora Gopinatha w Balasore (stan Orissa), Pan skierował się ku Puri, a po drodze odwiedził świątynię Sakszi Gopala, który pojawił się jako świadek w sprawie rodzinnej kłótni pomiędzy dwoma bhaktami-braminami. Pan słuchał historii Sakszi Gopala z wielką przyjemnością, ponieważ chciał On wpoić ateistom to, że czczone w świątyniach i aprobowane przez wielkich aćarjów Bóstwa nie są idolami, bałwanami, tak jak twierdzą ludzie o ubogim zasobie wiedzy. Bóstwo w świątyni jest inkarnacją arća Boga, Najwyższej Osoby i tym sposobem Bóstwo jest identyczne z Panem pod każdym względem i odwzajemnia się proporcjonalnie do uczuć, które bhakta żywi do Niego.
Kiedy Pan Ćajtanja znalazł się w Puri i wszedł do świątyni Dźagannatha, wpadł w ekstazę i nieprzytomny upadł na świątynną posadzkę. Dozorcy świątynni nie byli w stanie zrozumieć transcendentalnych wyczynów Pana, ale w tym czasie znajdował się tam wielki uczony pandita, zwany Sarwabhauma Bhattaćarja, który mógł zrozumieć, że utrata przytomności przez Pana po wejściu do świątyni Dźagannatha nie była zwykłą rzeczą. Sarwabhauma Bhattaćarja, który pełnił urząd głównego pandity na dworze Maharadźy Prataparudry, króla Orissy, został zauroczony młodzieńczym pięknem Pana Śri Ćajtanji Mahaprabhu. Mógł on zrozumieć, że rzadko widzi się taki transcendentalny trans, a kiedy już, to manifestowany jest on przez bhaktów najwyższej rangi, usytuowanych na planie transcendentalnym, w kompletnym zapomnieniu o materialnej egzystencji. Tylko dusza wyzwolona mogła objawić taki transcendentalny wyczyn. Bhattaćarja, który posiadał rozległe wykształcenie, mógł to zrozumieć w świetle literatury transcendentalnej, z którą był obeznany. Dlatego też poprosił stróżów świątynnych, aby nie przeszkadzali młodemu sannjasinowi. Bhattaćarja poprosił ich, aby zanieśli Pana do jego domu, ponieważ pragnął obserwować Go w Jego stanie utraty przytomności. Pan został od razu przeniesiony do domu Sarwabhaumy Bhattaćarji, który cieszył się w tamtym czasie sławą autorytetu, będąc sabha pandita, czyli państwowym dziekanem fakultetu literatury sanskryckiej. Uczony pandita chciał skrupulatnie przyjrzeć się transcendentalnym objawom Pana Ćajtanji, ponieważ często zdarza się, że niegodziwi wielbiciele imitują fizyczne objawy transu, aby pysznić się transcendentalnymi osiągnięciami i w ten sposób chcą przyciągnąć niewinnych ludzi i wykorzystać ich. Uczony badacz, jakim niewątpliwie był Bhattaćarja, mógł zdemaskować takich oszustów, a kiedy imitacja była faktem, od razu odrzucał ich.
W przypadku Pana Ćajtanji Mahaprabhu, Bhattaćarja przebadał wszystkie symptomy w świetle śastr. Badał on jak naukowiec, a nie jak głupi sentymentalista. Obserwował on ruchy żołądka, bicie serca i oddychanie w nozdrzach. Również zbadał puls Pana i zauważył, że wszystkie Jego czynności cielesne zostały całkowicie zawieszone. Kiedy położył on bawełniany wacik przed nozdrza Pana, zauważył, że oddech jest bardzo słaby, jako że delikatne włókna bawełny poruszały się tylko nieznacznie. W ten sposób doszedł do wniosku, że nieświadomy trans Pana był prawdziwy i wtedy zaczął traktować Go w przepisany w pismach objawionych sposób. Ale Pan Ćajtanja Mahaprabhu mógł być potraktowany tylko w specjalny sposób. Mógł tylko zareagować na brzmienie świętych imion Pana intonowanych przez Jego bhaktów. Ten szczególny sposób postępowania z Panem nie był znany Sarwabhaumie Bhattaćarji, jako że nie znał on wcześniej Pana. Kiedy Bhattaćarja zobaczył Go po raz pierwszy w świątyni, wziął Go za jednego z wielu pielgrzymów.
W międzyczasie towarzysze Pana, którzy dotarli do świątyni wkrótce po Nim, usłyszeli o transcendentalnych objawach Pana i o tym, że został On zabrany przez Bhattaćarję. Pielgrzymi w świątyni ciągle plotkowali o tym wydarzeniu. Przez przypadek jeden z pielgrzymów spotkał Gopinatha Aćarję, który był znany Gadadharze Pandicie, i od niego to dowiedziano się, że Pan leży nieprzytomny w rezydencji Sarwabhaumy Bhattaćarji, który był szwagrem Gopinatha Aćarji. Wszyscy członkowie grupy zostali przyprowadzeni przez Gadadharę Pandita do Gopinatha Aćarji, a ten z kolei zabrał ich wszystkich do domu Bhattacarji, gdzie Pan leżał nieprzytomny w duchowym transie. Wtedy wszyscy zaczęli, jak zwykle, głośno intonować święte imię Pana Hari i Pan odzyskał świadomość. Następnie, Bhattaćarja przyjął wszystkich członków grupy, łącznie z Panem Nitjanandą Prabhu, i poprosił ich, aby zostali jego honorowymi gośćmi. Cała grupa, łącznie z Panem, udała się nad morze, aby się wykąpać, a Bhattaćarja zaaranżował dla nich rezydencję i posiłek w domu Kaśi Miśry. Pomagał mu w tym Gopinatha Aćarja, jego szwagier. Pomiędzy dwoma szwagrami miały miejsce przyjazne rozmowy na temat boskości Pana. Gopinatha Aćarja, który znał Pana wcześniej, próbował teraz argumentować, że Pan jest Bogiem, Osobą. Bhattacarya był zdania, że jest On jednym z wielkich bhaktów. Obaj z nich przedstawiali swoje wnioski w świetle śastr, a nie na mocy sentymentalnego vox populi. Inkarnacje Boga są bowiem definiowane przez autentyczne śastry, a nie przez ludowe orzeczenia głupich fanatyków. Pan Ćajtanja był w rzeczywistości inkarnacją Boga, ale w tym wieku głupi fanatycy proklamowali wiele tak zwanych inkarnacji Boga bez odwoływania się do autentycznych pism świętych. Sarwabhauma Bhattaćarja ani też Gopinatha Aćarja nie ulegli takiemu głupiemu sentymentalizmowi. Wręcz przeciwnie, zarówno jeden, jak i drugi próbował zatwierdzić albo odrzucić Jego boskość na podstawie autentycznych śastr.
Później okazało się, że również Bhattaćarja pochodził z okręgu Nawadwipa. Dowiedziano się bowiem, że Nilambara Ćakrawarti, dziadek Pana Ćajtanji ze strony matki, był kolegą szkolnym ojca Sarwabhaumy Bhattaćarji. W tym sensie, młody sannjasin, Pan Ćajtanja, wywołał ojcowskie uczucia w Bhattaćarji. Bhattaćarja był profesorem wielu sannjasinów należących do Śankaraćarja-sampradaji (sukcesji uczniów wywodzącej się od Śankaraćarji) i on sam również przynależał do tego kultu. Jako taki, Bhattaćarja zapragnął, aby również młody sannjasin, Pan Ćajtanja, usłyszał od niego o naukach Wedanty.
Zwolennicy kultu Śankary są ogólnie znani jako Wedantyści. Jednak nie znaczy to wcale, że Śankara-sampradaja ma monopol na studiowanie Wedanty. Wedanta jest studiowana przez wszystkie bona fide sampradaje, z tym, że każda z sukcesji ma swój własny komentarz do Wedanty. Ale rzeczą powszechnie znaną jest to, że zwolennicy Śankara-sampradaji nie mają pojęcia o wiedzy Wedantystów ze szkoły Wajsznawa. Z tego właśnie powodu Wajsznawa -sampradaja ofiarowała Śrila Prabhupadzie po raz pierwszy tytuł "Bhaktiwedanta". My natomiast w pokornej służbie i w uznaniu dla Śrila Bhaktiwedanty Swami Prabhupada założyliśmy wydawnictwo Bhakti (miłosnej służby oddania dla Pana Kryszny, Boga, Najwyższej Osoby) – Wedanta (potwierdzonej przez esencje wszystkich pism świętych).
Pan zgodził się przyjąć lekcje od Bhattaćarji na temat Wedanty, i tak oto usiedli oni razem w świątyni Pana Dźagannathy. Bhattaćarja mówił nieprzerwanie przez siedem dni, a Pan słuchał go z uwagą, nie przerywając. To milczenie Pana wzbudziło pewne wątpliwości w sercu Bhattaćarji i dlatego zapytał on, dlaczego Pan nie pyta o nic, ani też nie komentuje jego wyjaśnień Wedanty.
Pan przyjął przed Bhattaćarją postawę głupiego studenta i stworzył pozory, że słucha od niego Wedanty tylko dlatego, że Bhattaćarja uważał, że jest to obowiązkiem sannjasina. Ale Pan nie zgadzał się z jego wykładem. W ten sposób Pan Ćajtanja wskazał, że tak zwani Wedantyści ze szkoły Śankaraćarja-sampradaja, jak również inni z pozostałych sampradaji, którzy nie przestrzegają instrukcji Śrila Wjasadevy, są tylko mechanicznymi studentami Wedanty. Nie mają oni pełnego pojęcia o tej wielkiej wiedzy. Śrila Wjasadeva, autor Wedanta-sutry, wyjaśnił ją w tekście Śrimad-Bhagawatam. I ci, którzy nie mają żadnej wiedzy o Bhagawatam, będą mieli wielkie trudności w zrozumieniu nauk Wedanty.
Bhattaćarja, będąc człowiekiem o rozległej wiedzy, mógł zrozumieć sarkastyczne uwagi Pana na temat pospolitych Wedantystów. Dlatego też zapytał Go, dlaczego Pan nie zadał mu żadnego pytania odnośnie niejasnych punktów jego wyjaśnień do Wedanty. Bhattaćarja mógł zrozumieć cel Jego śmiertelnego milczenia w czasie siedmiodniowego wykładu. Wskazywało to bowiem wyraźnie na to, że Pan myślał inaczej; dlatego Bhattaćarja poprosił Go, aby wyjawił Swoje myśli.
Pan zaś odrzekł na to w następujący sposób:
- Mój drogi panie, osobiście jestem w stanie pojąć znaczenie sutr jak dźanmadj asja jatah, śastra jonitwat i athato brahma-dźigjasa zawartych w Wedanta-sutrze, ale kiedy wyjaśniasz je na swój własny sposób, staje się to dla Mnie trudne do zrozumienia. Cel sutr został już wyjaśniony w nich samych, ale twoje wyjaśnienia nadają im jakieś inne znaczenie. Celowo nie przyjąłeś bezpośredniego znaczenia sutr, ale pośrednio dałeś swoją własną interpretację.
W ten sposób Pan zaatakował wszystkich Wedantystów, którzy interpretują Wedanta-sutrę na modne sposoby, odpowiednio do ich ograniczonej siły myślenia i własnych celów. Takie pośrednie interpretacje autentycznej literatury jak Wedanta-sutra zostały niniejszym potępione przez Pana.
Pan kontynuował:
- Śrila Wjasadewa podsumował bezpośrednie znaczenia mantr znajdujących się w Upaniszadach w Wedanta-sutrze. Na nieszczęście, ty nie przyjąłeś ich bezpośredniego znaczenia. Pośrednio zinterpretowałeś je na swój własny sposób. Autorytet Wed jest nie do pokonania i opiera się wszelkim wątpliwościom. I cokolwiek zostało oznajmione w Wedach, musi zostać przyjęte całkowicie, bez zastrzeżeń, w innym wypadku równa się to rzuceniu wyzwania autorytetowi Wed. Muszla i krowie łajno są odpowiednio kością i odchodami dwóch żywych istot. Ale ponieważ zostały one polecone w Wedach jako czyste, ludzie przyjmują je jako takie, mając na uwadze autorytet Ved.
Zasada jest taka, że nie można stawiać swoich niedoskonałych racji ponad autorytet Wed. Nakazy Wed muszą być przestrzegane takimi, jakimi są, bez żadnego doczesnego, światowego argumentowania. Tak zwani zwolennicy nakazów wedyjskich robią swoje własne interpretacje wedyjskich zaleceń i tym sposobem ustanawiają oni różne grupy i sekty religii wedyjskiej. Pan Buddha bezpośrednio zaprzeczył autorytetowi Wed i ustanowił własną religię. Tylko z tego powodu religia buddyjska nie była akceptowana przez ścisłych zwolenników Wed. Ale jeszcze bardziej szkodliwi niż buddyści są tak zwani zwolennicy Wed. Buddyści mieli odwagę zaprzeczyć autorytetowi Wed otwarcie, ale tak zwani zwolennicy Wed nie mają takiej odwagi, chociaż pośrednio są oni nieposłuszni zaleceniom Wed. Zostało to potępione przez Pana Ćajtanję.
Przykład konchy i krowiego łajna, podany przez Pana, jest bardzo stosowny w tym względzie. Jeśli ktoś będzie argumentował, że chociaż krowi kał jest czysty, to kał uczonego bramina jest jeszcze bardziej czysty, to argument ten nie będzie przyjęty. Krowie łajno jest przyjęte za czyste, natomiast kał wysoko postawionego bramina będzie odrzucony.
Pan kontynuował:
- Nakazy wedyjskie są autorytatywne same w sobie i jakiekolwiek ich interpretacje wysuwane przez istoty ludzkie są sprzeciwem wobec ich autorytetu. Głupotą jest myśleć, że jest się bardziej inteligentnym od Śrila Wjasadewy. Śrila Wjasadewa wyraził już wszystko to, co myślał, w swoich sutrach, i osobistości mniejszego kalibru nie muszą go wspomagać. Jego dzieło, Wedanta-sutra, jest tak oślepiające jak słońce w południe, i kiedy ktoś próbuje dać swoją własną interpretację podobnej samoświetlnemu słońcu Wedanta-sutry, to próbuje on okryć to słońce chmurami swojej imaginacji. Wedy i Purany zawierają jeden i ten sam cel. Upewniają nas one o Prawdzie Absolutnej, który jest większy ponad wszystko inne. Najwyższa Prawda jest w końcu realizowana jako Absolutna Osoba, Bóg z absolutną mocą kontroli. Jako taki, Absolutna Osoba, Bóg musi być kompletnie pełen bogactwa, siły, sławy, piękna, wiedzy i wyrzeczenia. A jednak ten zdumiewający Bóg, Najwyższa Osoba jest opisywany przez niektórych jako bezosobowy. Bezosobowe opisy Prawdy Absolutnej, które znajdujemy w Wedach, zostały dane po to, aby unieważnić światową koncepcję absolutnej całości. Osobowe rysy Pana są bowiem całkowicie różne od wszelkiego rodzaju cech światowych. Wszystkie żywe istoty są indywidualnymi osobami i wszystkie one są integralnymi cząstkami całości. Jeśli więc integralne cząstki są osobami, źródło ich emanacji nie może być bezosobowe. On jest Bogiem, Najwyższą Osobą-pomiędzy wszystkimi zależnymi, pokrewnymi osobami.
- Wedy informują nas, że wszystko emanuje z Niego (Brahmana), i że na Nim wszystko spoczywa. I po zniszczeniu wszystko łączy się z Nim tylko. Zatem, On jest ostateczną przyczyną wszystkich przyczyn. A przyczyny te nie mogą przynależeć do obiektu bezosobowego.
- Wedy informują nas, że On sam stał się wieloma, i kiedy On tego pragnie, rzuca spojrzenie na naturę materialną. Przed Jego spojrzeniem na materialną naturę nie istniało materialne stworzenie kosmiczne. Dlatego też Jego spojrzenie nie jest materialne. Materialny umysł i zmysły nie były jeszcze zrodzone, kiedy Pan rzucił spojrzenie na naturę materialną. Tak więc świadectwo Wed dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że Pan posiada transcendentalne oczy i transcendentalny umysł. Nie są one materialne. Jego bezosobowość jest zatem negacją Jego materialności, a nie zaprzeczeniem Jego osobowości transcendentalnej.
- Brahman ostatecznie odnosi się do Boga, Najwyższej Osoby. Doświadczenie bezosobowego Brahmana jest właśnie negatywną koncepcją światowych stworzeń i tworów. Paramatma jest zlokalizowanym aspektem Brahmana wewnątrz wszelkiego rodzaju ciał materialnych. Ostatecznie zaś doświadczenie Najwyższego Brahmana jest doświadczeniem Boga, Najwyższej Osoby Boga zgodnie ze wszystkimi dowodami pism objawionych. On jest ostatecznym źródłem wisznu-tattw.
- Purany są uzupełnieniem Wed. Mantry wedyjskie są zbyt trudne dla zwykłego człowieka. Kobiety, śudrowie i tak zwane podwójnie urodzone kasty wyższe nie są zdolne, aby zrozumieć znaczenie Wed. I aby w łatwy, przystępny sposób objaśnić prawdy Wed, zostały sporządzone Purany i Mahabharata. W swojej modlitwie przed Kryszną-chłopcem, Brahma powiedział, że mieszkańcy Wradźabhumi, na czele ze Śri Nandą Maharadźą i Jaśodamaji, kosztują bezgranicznego szczęścia, albowiem wieczny Absolutna Prawda stał się ich bliskim krewnym.
- Mantra wedyjska utrzymuje, że Prawda Absolutna nie ma ani rąk ani nóg, a jednak chodzi szybciej od wszystkich innych i przyjmuje wszystko, co jest Mu ofiarowane z oddaniem. Druga część tego oznajmienia niezbicie sugeruje osobowe cechy Pana, chociaż Jego ręce i nogi zostały odróżnione od zwykłych materialnych nóg, rąk i innych zmysłów.
- Zatem Brahman nigdy nie jest bezosobowy, ale kiedy takie mantry są interpretowane w sposób pośredni, zachodzi niebezpieczeństwo błędnego zrozumienia Prawdy Absolutnej jako bezosobowej. Absolutna Prawda, Bóg, Najwyższa Osoba, pełen jest wszelkiego bogactwa i dlatego posiada On transcendentalną formę pełną istnienia, wiedzy i szczęścia. Jak zatem ktoś może ustanawiać Prawdę Absolutną jako bezosobowego?
- Brahman, będąc pełnym wszelkiego bogactwa, posiada wielorakie energie. Wszystkie te energie zostały sklasyfikowane, zgodnie z autorytetem Wisznu Purana (6.7.60) w trzy działy. Wisznu Purana stwierdza, że Pan posiada trzy zasadnicze transcendentalne energie. Jego energię duchową i energię żywych istot klasyfikuje się jako energię wyższą, podczas gdy energia materialna jest energią niższą, wyrastającą z ignorancji.
Energia żywych istot jest fachowo nazywana energią kszetragja. Ta kszetragja-śakti, chociaż równa jakością Panu, zostaje zdominowana przez energię materialną pochodzącą z ignorancji i w ten sposób cierpi ona wszelkiego rodzaju materialne nieszczęścia. Innymi słowy, żywe istoty są ulokowane w energii marginalnej pomiędzy energią wyższą (duchową) i niższą (materialną). I odpowiednio do kontaktu żywej istoty z jedną z tych energii, żywa istota jest odpowiednio usytuowana na wyższych i niższych poziomach egzystencji.
Pan Gauranga mówił dalej:
- Pan jest ponad wspomnianą wyżej energią niższą i marginalną, a Jego energia duchowa manifestuje się w trzech różnych fazach: jako wieczna egzystencja, wieczna rozkosz i wieczna wiedza. Jeśli chodzi o wieczną egzystencję, to jest ona prowadzona przez moc sandhini. Co zaś się tyczy rozkoszy i wiedzy, to są one prowadzone odpowiednio przez moce: hladini i samwit. Jako najwyższe źródło energii, Pan jest najwyższym kontrolerem wszystkich trzech energii: duchowej, marginalnej i materialnej. I wszystkie te różne typy energii są powiązane z Panem w wiecznej służbie oddania.
- W ten sposób Bóg, Najwyższa Osoba rozkoszuje się Swoją transcendentalną wieczną formą. Czyż więc nie jest rzeczą zdumiewającą to, że ktoś ośmiela się nazwać Najwyższego Pana pozbawionym energii? Pan jest kontrolerem wszystkich energii, a żywe istoty są integralną cząstką jednej z tych energii. Dlatego też istnieje przepastna różnica pomiędzy Panem a żywymi istotami. Jak więc ktoś może powiedzieć, że Pan i żywe istoty są jednym i tym samym? Również w Bhagawad-gicie żywe istoty zostały opisane jako przynależące do wyższej energii Pana. Zgodnie z zasadą ścisłego związku pomiędzy energią i źródłem energii, oba te czynniki nie różnią się od siebie. Zatem, Pan i żywe istoty nie są różne, tak jak energia i źródło energii.
- Ziemia, woda, ogień, eter, umysł, inteligencja i ego (ja), wszystkie są niższymi energiami Pana, ale żywe istoty są różne od tych elementów; są one bowiem energią wyższą. Taką wersję podaje Bhagawad-gita (7.4).
- Transcendentalna forma Pana istnieje wiecznie i pełna jest transcendentalnego szczęścia. Jak zatem forma taka może być produktem materialnej guny dobroci? Tak więc każdy, kto nie wierzy w formę Pana, jest bez wątpienia pozbawionym wiary demonem i jako taki jest on niedotykalnym, personą non grata, zasługującą na karę z rąk Jamaradźy, pana śmierci.
- Buddyści są nazywani ateistami, ponieważ nie mają oni szacunku dla Wed, ale ci, którzy lekceważą wspomniane powyżej konkluzje wedyjskie, roszcząc sobie przy tym prawo do bycia zwolennikami Wed, są zaiste bardziej niebezpieczni niż buddyści.
- Śri Wjasadewa łaskawie skompilował wiedzę wedyjską w tej Wedanta-sutrze, ale jeśli ktoś słucha komentarzy szkoły Majawada (reprezentowanej przez Śankara-sampradaję), to będzie on niewątpliwie zwiedziony na ścieżce realizacji duchowej.
- Teoria emanacji stanowi początek Wedanta-sutry. Wszystkie kosmiczne manifestacje są emanacjami z Absolutnej Osoby Boga i są dziełem Jego różnych niepojętych energii. Teorię emanacji można wyjaśnić na przykładzie kamienia filozoficznego. Kamień filozoficzny może przemienić nieograniczoną ilość żelaza w złoto, ale pomimo tego ciągle pozostanie tym samym kamieniem filozoficznym. Podobnie, Najwyższy Pan może produkować za pomocą Swoich niepojętych energii wszystkie zamanifestowane światy, a jednak ciągle pozostaje On pełny i niezmienny. Jest On purna (kompletny) i chociaż niezliczona ilość purn emanuje z Niego, to jednak ciągle jest On purna.
- Teoria iluzji, złudzenia, prezentowana przez szkołę Majawada stoi na gruncie, że teoria emanacji powoduje przemianę Absolutnej Prawdy. Gdyby tak było, znaczyłoby to, że Wjasadewa jest w błędzie. Ale aby tego uniknąć, wprowadzili oni zręcznie teorię złudzenia. Ale świat czy kosmiczna manifestacja nie jest fałszywa, jak utrzymuje szkoła Majawada. Po prostu świat nie ma trwałej egzystencji. Rzecz nietrwała nie może być jednak uważana za fałszywą. Ale koncepcja, że materialne ciało jest jaźnią, tożsamością, jest niewątpliwie błędna.
- Pranawa (om), czyli dźwięk omkara występujący w Wedach, jest pierwotnym hymnem. Ten transcendentalny dźwięk jest identyczny z formą Pana. Wszystkie hymny wedyjskie opierają się na tym pranawa omkara. Tat twam asi jest zaledwie ubocznym słowem w literaturze wedyjskiej i dlatego słowo to nie może być pierwotnym hymnem Wed. Śripada Śankaraćarja położył większy nacisk na to uboczne słowo tat twam asi, niż na pierwotną zasadę omkara.
Tak oto Pan przemawiał i wyjaśniał kody Wedanta-sutry, pokonując całą propagandę szkoły Majawada. Bhattaćarja próbował bronić siebie i swojej szkoły przez żonglerkę logiki i gramatyki, ale Pan pokonał go przez Swoje mocne argumenty. Zapewnił On, że wszyscy mamy mocny związek z Bogiem, Najwyższą Osobą i że służba oddania jest naszą wieczną funkcją w wymianie stosunków wynikających z tych związków. Rezultatem takiej wymiany jest osiągnięcie prema, czyli miłości Boga. A kiedy taka miłość zostaje osiągnięta, wtedy automatycznie pojawia się miłość do wszystkich innych żywych istot, jako że Pan jest totalną sumą wszystkich żywych istot.
Pan Gauranga powiedział, że poza tymi trzema punktami – mianowicie: wieczną więzią z Bogiem, wymianą stosunków z Nim i osiągnięciem miłości do Niego – wszystko inne w Wedach jest zbyteczne i wymyślone.
Dalej Pan wyjaśnił podłoże powstania szkoły Majawada założonej przez Śripadę Śankaraćarja i to jak wielkim urojonym objaśnieniem Wed jest. Śankaraćarja miał jej nauczać, ponieważ otrzymał taki nakaz od Boga. W Padma Puranie jest oznajmione, iż Pan Śiwa rzekł do Dewi: "W wieku Kali, w przebraniu bramina, będę głosił filozofię Majawada, która nie jest niczym innym, jak zakamuflowanym buddyzmem."
Wszystkie te wypowiedzi Pana Śri Ćajtanji Mahaprabhu wprawiły Bhattaćarję w zdumienie i napełniły go bogobojnym lękiem. Przyglądał się Panu w śmiertelnej ciszy. Wtedy Pan ośmielił go Swoim zapewnieniem, że nie ma powodów do zdumienia. "Mówię, że służba oddania dla Osoby Boga jest najwyższym celem życia." Następnie przytoczył On ślokę z Bhagawatam i zapewnił Bhattacaryę, że nawet pochłonięte duchem i duchową realizacją wyzwolone dusze podejmują służbę oddania dla Pana Hari, ponieważ Osoba Boga jest w posiadaniu takich transcendentalnych cech, że przyciąga On również serca dusz wyzwolonych.
Następnie Bhattaćarja zapragnął posłuchać wyjaśnienia śloki "atmarama" z Bhagawatam (l.7.10). Pan poprosił najpierw Bhattaćarję o wyjaśnienie śloki, następnie zaś Sam ją wyjaśnił. Bhattaćarja wyjaśnił ślokę w sposób naukowy, ze specjalnym odniesieniem do logiki. Wyjaśnił on tę ślokę na dziewięć sposobów opartych głównie na logice, jako że był on najsłynniejszym logikiem swego czasu.
Po wysłuchaniu Bhattaćarji, Pan podziękował mu za naukową prezentację śloki, a następnie, na prośbę Bhattaćarji, objaśnił on tę samą ślokę na sześćdziesiąt cztery sposoby, nie dotykając przy tym dziewięciu wyjaśnień danych przez Bhattaćarję.
Usłyszawszy objaśnienie atmarama śloki przez Pana, Bhattaćarja doszedł do wniosku, że taka naukowa prezentacja nie jest możliwa dla żadnej ziemskiej istoty. Poprzednio Śri Gopinatha Aćarja próbował przekonać go o boskości Pana, ale wtedy nie był on w stanie tego zaakceptować. Ale skomentowanie Wedanta-sutry i objaśnienia dane przez Pana do atmarama śloki wprawiły Bhattaćarję w zdumienie, i tak oto zaczął on myśleć, że popełnił wielką obrazę wobec lotosowych stóp Pana, jako że nie rozpoznał w Nim Samego Kryszny. Wówczas podporządkował się Panu, wyrażając skruchę za swój stosunek do Niego, ale Pan był na tyle dobry, że zaakceptował Bhattaćarję. Ze Swojej bezprzyczynowej łaski Pan objawił się mu najpierw jako czteroręki Narajana, a następnie jako dwuręki Kryszna z fletem w dłoni.
Bhattaćarja od razu upadł do lotosowych stóp Pana i ułożył około stu ślok ku Jego chwale. Następnie Pan objął go i Bhattaćarja stracił fizyczną świadomość z powodu transcendentalnej ekstazy. Łzy, dreszcze, drżenie serca, pocenie się, fale emocji, tańczenie, śpiewanie, płacz i wszystkie osiem symptomów transu zostały zamanifestowane w ciele Bhattaćarji. Śri Gopinatha Aćarja był bardzo zadowolony i zdziwiony tym cudownym nawróceniem swego szwagra, które dokonało się za sprawą łaski Pana. Sarwabhauma Bhattaćarja w ten sposób stał się czystym Wajsznawą, a pozostali miejscowi uczeni poszli za jego przykładem.
_________________ Niech Pan Śri Ćajtanja, księżyc Nawadwipy, król tancerzy, pojawi się
w zakątku mego serca.
|