Rasasthali napisał(a):
Zainteresowalam sie nada-yoga od znajomej Hinduski ktora uczy mnie spiewu Karnatik i powiedziala ze ten rodzaj indyjski muzyki klasycznej wlasnie jest do tego uzywany przez niektorych joginow...
Bardzo ciekawa metoda i sadze ze przemawia do mnie, choc musze wiecej sie teologicznie o niej dowiedziec.
Dzieki!

Zwolennicy nada-jogi twierdzą, że można łatwo zobaczyć Krysznę. Nawet go widzą. Jeśli to prawda to znaczyłoby, że to jest bardzo potężna szkoła bhakti. Maruti, niegdyś w MTŚK, pisze:
"Ma Swati pierwszy raz do praktyki medytacji usiadła w 1991. Gdy tylko usiadła, ujrzała siebie - gdy tylko rozpoczęła praktykę medytacji, w tej samej chwili dotarła do jej celu. Ujrzawszy siebie, poznała światy bogów, demonów, duszy, duchów i ludzi. Ujrzawszy siebie, wyszła poza światy."
"Miłowanie, które jest mocą światła własnej duszy, jak i radość, która jest doznaniem mocy światła własnej duszy, są uczuciami jednocześnie niezmiennymi jak i ciągle wzrastającymi. Albowiem moc światła duszy, choć niezmienna, doświadczana jest jako moc ciągle wzrastająca. Doświadczenie tego rodzaju jest doświadczeniem radosnym, niepowtarzalnym i ciągle świeżym. Dlatego uczucie radości, niepowtarzalności i świeżości towarzyszy miłowaniu."
Nic nie mówią o Krysznie i jego imieniu. Raczej medytują HUM. Twierdzą, że można rozmawiać z Absolutem i on nie oczekuje czci. Zastanawia mnie, czy to ma sens, czy też to jakaś wizualizacja i iluzja gnostyczna.