Nasze przedszkola jeszcze nie dla wegetarianTrzyletnia Ida z Gdyni nie je mięsa, jej rodzice też są wegetarianami. W związku z tym mają problem, by zapisać dziecko do publicznego przedszkola. - To jawna dyskryminacja - uważają
Czy Ida znajdzie przedszkole, w którym zje bezmięsny obiad?
"Jaka jest u Państwa możliwość żywienia dziecka na diecie wegetariańskiej? Czy można ustalić np. odpłatność za posiłki bezmięsne, a dostarczać samemu zamienniki pozostałych? Będę wdzięczna za informację, chciałabym zapisać trzyletnią córkę na nowy rok szkolny" - maila z taką treścią pani Anna, mama Idy, rozesłała przed paroma miesiącami do kilku gdyńskich przedszkoli.
"W naszym przedszkolu niestety nie ma takiej możliwości. Pozdrawiam. Hanna Nowak" - odpisała dyrektorka przedszkola nr 52. Podobne odpowiedzi pani Anna dostała jeszcze od kilku placówek. Inne w ogóle nie odpowiedziały na pytanie. Tylko "ósemka" z ulicy Kapitańskiej była gotowa pójść na rękę i przyjąć dziecko. O ile przejdzie przez sito rekrutacji. Niestety, nie przeszło. W czwartek okazało się, że podobnie jak kilkadziesiąt innych dzieci nie dostało się do "ósemki".
Rodzice Idy są oburzeni. - Uważam, że jest to objaw dyskryminacji. Nasze dziecko jest wegetarianinem, ale co mają zrobić dzieci na diecie bezglutenowej lub z innymi problemami żywieniowymi - mówi pan Marek. Podkreśla, że dla wielu przedszkoli niepublicznych dziecko na diecie bezmięsnej nie jest problemem. - Ida jako dwulatka poszła do prywatnego przedszkola. Większą część posiłków zapewniamy my i nie ma z tym kłopotu. Ale prywatna placówka jest dużo droższa, więc chcieliśmy, by od września córka poszła do publicznej.
Zdaniem rodziców przedszkola nie chcą brać sobie na głowę dodatkowego problemu z dzieckiem żywionym bez mięsa.
- Nie chodzi tylko o złą czy dobrą wolę, ale przede wszystkim o tzw. stawki żywieniowe, za które płacą rodzice - tłumaczy Ewa Łowkiel, wiceprezydent Gdyni odpowiedzialna za edukację, która z podobnym przypadkiem spotyka się po raz pierwszy. - W przypadku tej dziewczynki rodzice musieliby sami dostarczać bezmięsne zamienniki, na co z kolei niechętnie patrzy sanepid, bo to przedszkole bierze pełną odpowiedzialność za posiłki dzieci, np. w przypadkach zatruć. Ale i tu jest wyjście: rodzice powinni do umowy z przedszkolem dołączyć aneks, w którym biorą odpowiedzialność za żywienie dziecka - dodaje Ewa Łowkiel.
- Chętnie taki aneks podpiszemy, tylko na razie żadne przedszkole Idy nie chce - skarżą się rodzice. Jak mówią, jeszcze dziś złożą odwołanie do placówki na Kapitańskiej i spróbują szczęścia w innych blisko Śródmieścia, które mają jeszcze wolne miejsca dla trzylatków.
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... 93384.html