|
A co by było, gdybyśmy w imię dyskusji założyli, że Arjuna nie jest kszatrią, ale na przykład vaysią. Dokonując takiej transpolacji, można by zauważyć, że najprawdopodobniej atmosfera Kurukszetry przeniosłaby się z pola walki do wieżowca firmy, w której Arjuna byłby prezesem. Towarzyszyłby im nie dźwięki szczękającego metalu i okrzyki przerażenia zabijanych wojowników, ale stukot klawiatur komputerów, dźwięki faksów i telefonów. Każda varna i każdy aśram ma swoją Kurukszetrę. W każdej varnie i w każdym aśramie zdarzają się takie dylematy i sytuacje, że najchętniej byśmy porzucili to wszystko i zaszyli się w lesie.
Jakie nauki Kryszna by przekazał Arjunie? Jakie ponadczasowe zasady nadające głęboki sens temu, co robimy i tym kim jesteśmy?
|